Tusz Bourjois Volume Reveal - recenzja

 Cześć, Kochani.


Matka Natura może i poskąpiła mi kilku rzeczy, ale na moje szczęście obdarzyła mnie dość długimi naturalnymi rzęsami. Niezwykle kobieco czuję się, mogąc zatrzepotać zalotnie firanką rzęs. I choć na swoje naturalki nie narzekam, najważniejszym elementem makijażu jest dla mnie mocno czarny i wydłużający tusz do rzęs, który podkreśla atuty i powoduje, iż rzęsy stają się niebywale długie, nie robiąc przy tym grudek.

Pragnąc poszerzyć swoją kolekcję ulubionych tuszy, poddałam testom tusz Bourjois Volume Reveal radiant black. Obietnica dodatkowej objętości w kolorze zmysłowej czerni zamknięta w eleganckim opakowaniu zaciekawiła mnie od pierwszego wejrzenia. Jak jednak z efektem?

Cena tuszu w Rossmanie nie należy do najniższych i wynosi 58 zł. Ja jednak lubuję się w poszukiwaniu okazyjnych cen i na taką właśnie udało mi się trafić Notino- znajdziecie go w niej bowiem za 31,20 (!!!) więc prawie o połowę taniej- Bourjois Volume Reveal.


Tusz zamknięty jest w plastikowym, połyskującym i niebywale elegancko prezentującym się opakowaniu. Lubię elegancję i prostotę wśród tych wszystkich krzykliwych opakowań. A tu wykonanie i połączenie czerni z beżowym odcieniem różu zdecydowanie zdaje egzamin.


Wiele z kobiet, noszących kosmetyczkę w torebce, zapewne doceni fakt, iż z tyłu opakowania znajdziemy wyraźne i powiększające lusterko, dzięki któremu można szybko poprawić makijaż, upewnić się, że wszystko jest w porządku czy też pomalować się w drodze do pracy, czy szkoły, jeśli w domu zabrakło na to czasu.


O tuszu Volume Reveal czytałam całkowicie różne recenzje- od tych, które wychwalały go pod niebo, po te, które nie pozostawiły na nim suchej nitki, czy też raczej rzęsy. Sama nie wiedziałam więc do końca, czego powinnam się spodziewać.

Szczoteczka w jednym rozmiarze wygląda dość niepozornie. Wykonana jest z silikonu, co poczytuję za plus, ponieważ takie lubię najbardziej. I cóż powiem... mascarą jestem zachwycona od pierwszego użycia. Po pierwszej aplikacji niemalże każdy nowy tusz, jeszcze zbyt luźny i mokry sklejał moje rzęsy, lub pozostawiał na nich grudki. W przypadku mascary Bourjois nic takiego nie miało miejsca. Intensywnie czarny kolor wydłużył moje rzęsy niesamowicie! 

Niżej zamieszczam zbliżenie na rzęsy pomalowane przed chwilką na szybko, więc może nieco nierówno i w dodatku nieco prześwietlone, ale mam nadzieję, że mi wybaczycie. ;)


Idąc dalej tropem zalet- już jedna warstwa zapewnia cudowne wydłużenie i rozdzielenie rzęs, a przy tym świetnie je podkręcaNie osypuje się, nie kruszy i bez problemu potrafi przetrwać aż do demakijażu (nawet jeśli następuje on po 20h, testowane). Wydajność bez zarzutu, to już nasz trzeci miesiąc i wciąż jest idealnie świeży. HIT.

Co mnie zaskakuje? Nazwa. Objętości nie dodaje wcale, ale działa właśnie w taki sposób, na jakim mi zależy- wydłuża, rozdziela i podkręca.


Choć zupełnie się tego nie spodziewałam, Bourjois Volume Reveal zdetronizował praktycznie wszystkie tusze, jakie miałam do tej pory (a była ich mnoooga ilość) i uplasował się dumnie na drugiej lokacie. Polecam więc testy jak najszczerzej.

Dajcie znać, jaka jest Wasza ulubiona mascara.
xoxo

You May Also Like

1 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)