Przeprowadzkowe perypetie Okiem Julii, czyli jak (nie)dostać świra podczas przeprowadzki

19:25:00

Witajcie.

Jak wiecie ostatnimi czasy nie dysponowałam dużą ilością czasu ze względu na konieczność przeprowadzki. Wybór nowego mieszkania, liczne prezentacje, miliony ogłoszeń z którymi się zapoznałam, maile, telefony... W końcu i sama kilkudniowa przeprowadzka, która uświadomiła mi o tym, iż nie zdawałam sobie nawet sprawy z tego, ile mamy rzeczy. Ba, kilkanaście wielkich i ważących tonę kartonowych pudeł i dziesiątki worków z ubraniami nieco mnie przeraziły. W każdym kącie coś- weź to znoś i wnoś... Oczywiście nie obyło się bez kilkunastu wypraw do Ikei, którą bez wątpienia można nazwać Sodomą i Gomorą oraz Catoramy, gdzie to kasjerki (których wcale tam niemało) zaczęły mi już kiwać z daleka. Uff... 

Finalnie wreszcie aranżacja wnętrza, z którą już prawie całkowicie udało nam się uporać - w tym moment iście przełomowy, w którym to odkryłam swoje nowe powołanie! Moi Drodzy, niedługo chyba miast recenzji kosmetyków pojawiać się będą te... odnośnie mebli i narzędzi. Ja, z zawsze długimi pazurami którym i nieboszczków mogłabym spod ziemi wydrapać- ja, która w życiu nie wkręciłam ni jednej śrubeczki zmontowałam sama, samiusieńka trzy regały na książki, wielką trzydrzwiową szafę, sporych rozmiarów skrzynię na buty oraz komodę z którą bawiłam się przez siedem godzin, gdyż mądry ktoś kto ów mebel wymyślił (zapewne uległszy eko-trendom) poskąpił na papierze i nie dołączył instrukcji. Cóż... Puzzle dla ambitnych.



Niestety moja psyche nie pozostała bez szwanku. Zastawiwszy całą łazienkę jak długa i szeroka swymi cennymi jakże kosmetycznymi skarbami postanowiłam nagrodzić swoje zmaltretowane inbusami, kołkami, płytami i czymże zamarzysz ciało i wziąć długą kąpiel. Rozsiadam się wygodnie w wannie pełnej piany, łazienka cała w świecach, solach i olejkach, robię masaż głowy aż tu nagle wstaję jak oparzona i golusieńka jak mnie pan Bóg stworzył wybiegam do kuchni. Luby mój nieomal zawału nie dostał kiedy tak nim potrząsałam i siłą (wyrobioną naprędce podczas montażu mebli) zaciągnęłam go aby zobaczył łazienkową tragedię. Pokazuję i pokazuję, lecz mój Najdroższy z niedowierzaniem spogląda na wskazywane przeze mnie miejsce. Popatrz - mówię - no popatrz, kto mógł coś takiego zrobić?! Milczy. Nie wie co odpowiedzieć, albo dalej nie widzi, albo i jedno i drugie. Dłużej nie mogłam już tej dantejskiej sceny wytrzymać. Chwyciwszy za podręczny zestaw małego majstra, wyjęłam śrubokręt i dokręciłam lekko wystającą z regału śrubkę. Zadowolona z siebie patrzę z triumfem na mojego Lubego, który ma wyraz twarzy jak gdyby zjadł coś co najmniej mocno kwaśnego. Przynajmniej ja mam taki, kiedy mocno mnie zszokuje, że coś może być aż tak kwaśne. Julka - tak mówi i patrzy z przestrachem... - zamiast patrzeć na kosmetyki rzuciła Ci się w oczy wystająca ze starego regału śrubka? Tak więc. Spać mnie położył naprędce, ramieniem okrył, coby mi się w głowie jeszcze bardziej nie poprzestawiało i w czółko ucałował, mówiąc że wszystko będzie dobrze. Ano i by było pewnie, gdyby nie to, iż w nocy mi się znowu ten regał przyśnił. I ta śrubka wystawała znowu. A dzień później w komodzie te zawiasy co to się tak z nimi męczyłam... Mocno się obawiamy, że to już zmiany nieodwracalne. Ktoś ma namiary na dobrego psychologa od spraw beznadziejnych?



A tak żeby czymś innym niż majsterkowanie (chyba nic do zrobienia w domu już mi nie zostało...) podzielę się z Wami złotą radą, która przyszła mi do głowy od  czasu ostatniego artykułu, w którym podsunęłam Wam kilka rad o tym na co zwrócić uwagę podczas kupna nowego mieszkania. Jak wiemy, teoria bowiem swoje a praktyka swoje.


Podczas przeglądania ogłoszeń w Internecie nie oszukuj się wcale- nawet jeśli mieszkasz sama, 40 metrów najpewniej Ci nie wystarczy. Tak, dobrze czytasz, nie wystarczy. A teraz przejrzyj wszystkie swoje sukienki, pary połyskujących na każdy kolor szpilek, torebkę do każdej sukienki, siedemnaście ozdobnych kartonów kosmetyków, pięć zapełnionych po brzegi książkowych półek, dziesięć legowisk dla kota (to nic, że i tak woli spać na najwyższej w domu szafie), rzeczy, które nie wiadomo po co są, ale przecież kiedyś na pewno do czegoś się przydadzą, trzydziestu niekompletnych zestawów naczyń i zastaw, przedwojennym pamiątką z dzieciństwa, sprzętom, których przecież tutaj nie zostawisz (a co, jeśli nowe mieszkanie będzie umeblowane? e, każdy chciałby mieć dwie lodówki). Tak, z pewnością wybór kawalerki, lofciki o niewielkiej powierzchni czy małego mieszkanka nie wystarczy. Apartamenty jak na przykład www.apartamentywielicka.pl, mieszkania o powierzchni co najmniej sześćdziesięciu metrów kwadratowych- na to patrz! Obejdzie się później bez płaczu, że gdzie ja to wszystko pomieszczę?! Nam się udało, właściwie wspólnymi siłami i muszę przyznać, że wybór nowego mieszkania- choć do najlżejszych nie należał i wiązał się z wieloma kłopotami- wyjątkowo się nam udał. ;-)

A Wy, moi Drodzy, jakie przygody mieliście podczas kupna nowego mieszkania? Podzielcie się swoimi doświadczeniami. 
xoxo

You Might Also Like

37 komentarze

  1. Ja też składałam ostatnio sama meble, więc wiem że to dosłownie gimnastyka :D A te dokładne instrukcje z czasem składania, np 2 godziny, gdzie zajmowało to naprawdę z 5 :P Polecam wszystkim :D:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Narazie to jeszcze przede mna ;)
    Kliniesz w linki w nowym poście bede wdzięczna:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie musiałam wybierać mieszkania, gdyż odziedziczyłam parter domu ok 120m2- najgorszym wyzwaniem był dla mnie układ funkcjonalny pomieszczeń, w tym momencie kończę powoli remont, święta spędzę już 'u siebie'.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na szczęście ja mam wybudowany dom :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeprowadzka to ciężki temat. Pamiętam jak musieliśmy się przeprowadzać 5 razy przez 2 lata, to był koszmar :D

    OdpowiedzUsuń
  6. ja jestem zadowlona ze wszelkie przeprowadzki mam już za sobą i zdecydowalam się na wybudowanie domu. moze nie jest wielki bo ma "tylko" 100m2 ale jak dla mnie w sam raz ;) nie lubię sprzątać ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj Bidula, my Kobiety zawsze właśnie widzimy takie detale które doprawdzają nas do białej gorączki!

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie się czytało Kochana haha ;) ja też już mam za sobą, mam odziedziczony dom teraz remont mnie czeka.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj przeprowadzka, przechodziłam to 7 lat temu :D

    OdpowiedzUsuń
  10. My właśnie w miniony weekend się przeprowadziliśmy. Dla mnie największy problem to były wybory odpowiednich mebli, kolorów, sprzętów. Tak by wszystko ładnie współgrało. Jeszcze kończymy wszystko sprzątać i ustawiać. Ale chyba się udało :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Remonty już są męczące a gdzie tu cała przeprowadzka! Trzeba mieć cierpliwość do tego wszystkiego, ale jakie efekty 💖

    OdpowiedzUsuń
  12. No nieee... 40 metrów nikomu nie wystarczy, chociaż są takie kwiatki, zakochane w minimalizmie, to im pewnie tak. My wynajmujemy 66 metrów i jest ciężko ale jak będziemy kupować to co najmniej 70 metrów, jak nie z 80-90, skoro ceny mieszkań za rok diametralnie spadną, będzie można sobie na to pozwolić.

    OdpowiedzUsuń
  13. My dostaliśmy cały parter od rodziców mojego męża. Cztery gołe ściany. Musieliśmy sami stawiać ścianki działowe i resztę. W sumie fajnie bo mogliśmy sami zadecydować ile metrów przeznaczymy na poszczególne pomieszczenia. Teraz jednak zupełnie inaczej bym to podzieliła. Obecnie nasze gniazdko wygląda całkiem fajnie

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja niestety miałam ograniczony budżet i czas, więc zdecydowałam się na zakup mieszkania, które ma właśnie 40m. Nie jest to dużo, a teraz kiedy mam syna i córkę zaczynam rozglądac się za czyms większym - przynajmniej 4 pokojowym, bo nie wyobrażam sobie mieszkać razem z dziećmi w jednym pokoju, albo żeby 8 lat starszy syn dzielił swój kąt z małą. Myślę, że w przeciągu 2 lat zmienimy mieszkanie na większe, a w przyszłości - kto wie - może postawię dom?!

    OdpowiedzUsuń
  15. ja musiałam kupić mieszkanie takie jakie jest, bez wybrzydzania. niestety. a teraz sie gniezdze na jednym pokoju z córką. moze kiedys uda nam sie zmienic na wieksze, kto wie? ;p

    OdpowiedzUsuń
  16. Niestety nie miałam przygody z kupnem mieszkań więc się nie będę wypowiadać bo to dla mnie obcy temat.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja już swoją pierwszą przeprowadzkę miałam. Do mężyczyzny swojego. ale to była przeprowadzka na raty :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja jeszcze nigdy nie wynajmowałam, ani nie kupowałam mieszkania. Jesteśmy z narzeczonym na etapie kupowania projektu, a na wiosnę ruszamy z budową. To jest dopiero tetris :D haha

    OdpowiedzUsuń
  19. ja jeszcze nigdy się nie przeprowadzałam, czeka mnie to za ok 1 rok. na pewno będzie to dla mnie ciężkim przeżyciem bo nazbieram masę gratów, a wszystkiego ze sobą nie zabiorę

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja już niejednokrotnie walczyłam ze skręceniem mebli i innymi majsterkowaniami. Jednak ciągle jestem ograniczona do kilkunastu metrów w pokoju. W przyszłym roku będę albo rozpoczynać budowę domu, albo kupno mieszkania. Te apartamenty na Wielickiej bardzo mi się podobają, więc kto wie - może tam zamieszkam? ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. na szczęście nie miałam takich przygód:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mnie jak na razie omija ta przyjemność bo na razie mieszkam w domu z ogrodem. Gdzie już wszystko wcześniej było stylizowane:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mnie w weekend czeka skladanie nowych mebli do pokoju :D ale jak chce sie raz na jakis czas odswiezyc wnetrze to trzeba sie poswiecic :p

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak na razie mieszkamy z rodzicami, ale wiemy, ze przeprowadzimy się kiedyś i my, i to nie będzie takie proste :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Niestety nie mam jeszcze swojego mieszkania, mieszkam na wynajmie, takie życie biednych studentów :D haha

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie mamy mieszkania, za to 190 metrow... Jest to stary dom, ktory powoli trzeba zmienic i remontowac. Wszystko powoli. Ale zyje nadzieja, ze kiedys awansuje na level hard i wybudujemy taki dom, jaki nam sie marzy. Taki jaki ja chce. A tu beda mieszkac tescie. Bo to wlasciwie ich dom... A ja nie chce duzego. Weź to ogrzej i sprzataj. No waaaaaay! Do 100 m2. Stykłoby mi jak najbardziej 😜

    OdpowiedzUsuń
  27. Kochana przeprowadzalam sie 13 razy i za kilka lat mnie czeka 14 przeprowadzka nic mnie już nie zdziwi. Meble skręcam lepiej o nie jednego fachowca. Kilka lat temu na dzien kobiet mąż mi kupił wkrętarkę. Także jakby co to dzwoń wpadnę, pomoge hahaha. U mnie jest zdecydowanie za ciasno na 4 osobowa rodzine i wszystkie zwierzaki, dlatego powoli mysle o budowie domu. To jest jednak plan na ok 10 lat także jeszcze troche sie musze pomeczyc.

    OdpowiedzUsuń
  28. Puki co mieszkam jeszcze z rodzicami ale na pewno kiedyś wyprowadzę się i zamieszkam ze swoim facetem :) kiedyś na pewno to wszystko co piszesz będzie dla mnie ważne, ale puki co nic się u mnie nie zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nigdy się nie przeprowadzałam, także nie mam w tej kwestii doświadczenia, a tym bardziej w kupowaniu mieszkania. Ale jedno jest pewne, w malutkim mieszkanku też bym się źle czuła, aktualnie mieszkam w dużym domu i ciężko byłoby przestawić się na niewielki metraż...

    OdpowiedzUsuń
  30. W tym momencie mieszkamy z teściową a nasze własne gniazdko jest póki co tylko w marzeniach. Mamy znajomych, którzy właśnie kupowali mieszkanie i w tym momencie go remontują, więc z ich opowiadań już wiem, że zbyt łatwo nie jest. Przeprowadzka i własne gniazdko to świetna sprawa, lecz wiąże się z mega wysiłkiem, ciągłym planowaniem i sporą ilością nerwów. Ale w efekcie końcowym - warto!!!

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja na razie wynajmuje mieszkanie, więc zbytnio nic nawet urządzić nie mogę. Za kilka lat zapewne czeka mnie przeprowadzka na swoje, więc możliwe, że także zwariuje od skręcania mebli :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Doskonale Cię rozumiem :* My z mężem na przykład wybraliśmy szafkę pod umywalkę tak szeroką, że kibelek Nam się nie zmieścił :D Więc trzeba było drugi raz śmigać do Leroy Merlin z szafką ważącą tonę i wymieniać ją na węższą :D

    OdpowiedzUsuń
  33. My póki co o własnym M jedynie marzymy , mamy własny P "pokój" i zdecydowanie wolałabym mieć dylemat czy wybrać mieszkanie z salonem i 3 pokojami czy jednak może z 4 ;D

    Kiedy nadejdzie ten moment to raczej skorzystamy z pomocy przy wyborze bo to decyzja na całe życie. Z pewnością nie będzie to kawalerka.

    OdpowiedzUsuń
  34. Jak na razie nie musiałam kupować mieszkania, ale gdy tylko o tym pomyśle, no bo przecież kiedyś nadejdzie ten moment, to dostaje gęsiej skórki. No bo przecież wybór jest mega ciężki, trzeba brać pod uwagę wiele aspektów, a ja, przyzwyczajona do życia w domu, nie wyobrażam sobie być zamknięta w 40m...

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja na wynajętym, ale przeprowadzki to ma-sa-kra! ;D

    OdpowiedzUsuń
  36. przeprowadzka to bardzo ciężki temat, przeżyłam już kilka a za chwilę czeka mnie kolejna

    OdpowiedzUsuń
  37. My także wynajmujemy mieszkanie xd ale przeprowadzka dla mnie to najgorsze co może być mieszkamy już tu 4 lata, ale dalej pamiętam jak doprowadzenie mieszkania zajęło mi chyba ze 2 tygodnie niestety byłam z tym sama bo po wynajęciu mieszkania zaraz mój ukochany wyjechał do Belgii. A ja sama w 2paku musiałam wszystko załatwić xd ale muszę przyznać, że składanie niektórych mebli wydawało mi się na tamtą chwilę najciekawsze xd za to ustawianie, rozoakowywanie kartonów, pomysł na aranżacje dodatków i cała ta reszta były najgorsze xd

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)