Aidan Hart - Ikony świąteczne. Historia, znaczenie, symbolika - recenzja

by - 18:35:00

Malarstwo ikonowe to sztuka sakralna, będąca klasą samą w sobie. Jest nieporównywalne i nie do pomylenia z żadnym innym - oddziałuje na zmysły w niezwykle specyficzny sposób. Nic w tym dziwnego, gdyż jego pochodzenie wywodzi się z kultury Bizancjum, nosi więc znamię dla niej bardzo charakterystyczne - ogromne bogactwo wyrazu, poddane jednak ścisłemu rygoryzmowi. Teoretycznie próżno szukać w nim kunsztu Giotto di Bandone, średniowiecznego czarodzieja pędzla, który zrewolucjonizował malarską wizję chrześcijańskiego eposu i wprowadził do swoich przepięknych obrazów trójwymiarowość oraz początki operowania światłocieniem, jak choćby w arcydziele „Pojmanie Chrystusa” vel. „Pocałunek Judasza” (1303/1305 r.), w którym odbiorca godzinami może z zachwytem analizować zbiegające się spojrzenia głównych postaci, będące nieśmiertelnym spleceniem niewidzialną nicią dwóch ich rodzajów - niewinnego i zdradzieckiego. Na zdrowy rozum, ikony nie dorównują dziełom innego mediewalnego giganta sztuki Simone Martini, którego „Zwiastowanie” (1333 r.) oszałamia patrzącego mistrzowskim przedstawieniem postaci i bogactwem skąpanych w złocie kolorów. Z pozoru nie są w stanie konkurować także z „Mistycznymi zaślubinami  św. Franciszka” (1437/1444 r.) Stefano Sassetty, „bijącego” po oczach” prezentowaną co prawda wstydliwie, a jednak przepyszną urodą trzech cnót, najpierw stojących przed obliczem bożego wybrańca, by „po chwili” unieść się nad nim w ślicznie ukazanym łuku swych ciał. Nie przenikają one zgrozą werycznym ukazaniem cielesnych skutków męki Zbawiciela, jak na płótnie Andrei Mantegny „Opłakiwanie zmarłego Chrystusa” (1467/1480), gdzie rany Syna Boga, zadane bestialsko wbijanymi gwoździami, dosłownie przepalają wzrok każdego, kto miał okazję oglądać ten niezwykły obraz, zadając krzyczące pytanie o granice wytrzymałości ludzkiego ciała poddanego niewysłowionym katuszom.

„Ikonę możemy porównać do krajobrazu ukazującego nam wciąż nowe panoramy i tajemnice do odkrycia.”

A jednak ikony zawierają w sobie niewytłumaczalne coś, co daje poczucie obcowania ze sztuką czystą w swoim wyrazie, wręcz uświęconą, można by użyć określenia „dziewiczą”. Przemawiają nie do rozumu, uwodzonego umiejętnościami twórców, ale prosto do serca, w którym na ogół kotłują się wszelkie człowiecze namiętności. I jako takie są w stanie zaczarować odbiorcę, który na ich widok ma ochotę uklęknąć w skupieniu i oddać cześć temu, co nieuchwytne i związane z tak osobistą rzeczą, jaką jest wiara w nadprzyrodzone i święte, a przy tym nie w pełni dostępne ubogiemu ludzkiemu poznaniu. Po takiej właśnie sztuce zabiera w podróż czytelnika Autor recenzowanego albumu.

Każdy wielbiciel malarstwa powinien zetknąć się z ikonami - są bowiem żywym przykładem, że wiara w Boga może zostać przeniesiona bezpośrednio na podłoże, na którym jest odmalowywana i stanowić swoisty negatyw postrzegania przez jaźń ich twórców objawionych prawd i scen biblijnych. Ich geneza wywodzi z późnoantycznego malarstwa portretowego i wiąże się ściśle ze wschodnim Chrześcijaństwem reprezentowanym przez Cesarstwo Bizantyjskie, w którym mianem tym określano wszystkie przedstawienia Chrystusa, Matki Bożej, aniołów, świętych i różnorakich scen wynikających z Pisma Świętego. Po upadku mocarstwa malarstwo ikoniczne rozwijało się na tych terenach, gdzie sięgały jego wpływy - na Bałkanach, a zwłaszcza na Rusi, czego skutkiem jest kojarzenie go przede wszystkim z Kościołem Prawosławnym. Obecnie definiuje się w ten sposób jedynie obrazy przenośne, wykonane na ogół na drewnianej desce lipowej, olchowej czy cedrowej. Tak czy inaczej, ikony zadomowiły się także na zachodzie Europy, budząc szacunek niewątpliwym i monumentalnym pięknem. Tak samo było w Polsce. Co charakterystyczne, dzieła te były tworzone według ściśle określonego wzorca - istniały specjalne podręczniki, na ogół „produkowane” przez mnichów, które zawierały szczegółowe wskazówki, określające sposób prokurowania owych „obrazów”.

Można by napisać, że ikony są jak wiara - przyjmuje się je bowiem z całym towarzyszącym sztafażem i surowym, często wręcz chropowatym wdziękiem. Szczególne wrażenie robią na odbiorcy te, które wiążą się z wielkimi religijnymi świętami, celebrowanymi hucznie przez Kościół Chrześcijański. Ich bardzo żywiołowy proces recepcji na Zachodzie zapoczątkowało średniowiecze, gdy pielgrzymi mniej więcej od IV do VII wieku za sprawą Wypraw Krzyżowych w końcu mogli bez przeszkód odwiedzać Ziemię Świętą. Tam właśnie zetknęli się z ikonami - obrazami, które nabywali i przywozili ze sobą do rodzinnych stron. Przedstawiały one te uświęcone momenty, które najsilniej oddziaływały na wyobraźnię wyznawców - narodziny Maryi, Jej ofiarowanie w Świątyni, Zwiastowanie, Boże Narodzenie, Chrzest i Przemienienie Pańskie, wjazd Chrystusa do Jerozolimy, Ukrzyżowanie i Zmartwychwstanie, Wniebowstąpienie, Zaśnięcie Matki Boskiej czy Podwyższenie Krzyża.

„Ikona zaprasza patrzącego, by żył w paradoksie objawienia i tajemnicy, w napięciu między tym, co znane, a akceptacją nieznanego, między światłem, a brzemienną ciemnością.”

Warto wspomnieć, że Dzień powicia Matki Bożej to pierwsze święto prawosławnego roku liturgicznego. Jest on bowiem „prapoczątkiem” i niejako z niego wynikają wszystkie pozostałe. Nic więc dziwnego, że jako niezwykle doniosłe a przy tym bardzo radosne wydarzenie, stało się przedmiotem znaczącej liczby ikonicznych wyobrażeń. Najstarszym spośród nich jest iluminacja z Menologionu Bazylego II, będącego manuskryptem datowanym na rok około tysięczny oraz fresk z kościoła Hagia Sophia (Mądrości Bożej). Wszystkie wcześniejsze padły ofiarą rozpowszechnionego w Bizancjum ruchu Ikonoklastów, zwanych Obrazoburcami, którzy w VIII i IX wieku z zacięciem niszczyli obrazy przedstawiające święte osoby, uznając je za sprzeczne z zasadami wiary. Przyczynili się do tego również muzułmańscy zdobywcy, dopuszczając się tych samych bezrozumnych czynów. Jednak na szczęście na tych nielicznych zachowanych do dzisiaj można dostrzec istotę magii ikonowego malarstwa. Wystarczy spojrzeć na „Narodzenie Maryi” zachowane w klasztorze na Synaju, by zrozumieć z jak specyficznym rodzajem sztuki ma się do czynienia. Przedstawianym postaciom pozornie brakuje „ruchu” - są jakby zastygłe, uchwycone w danej chwili, a przy tym „bryłowate”, wręcz geometrycznie obłe. Jednocześnie urzekają feerią niezwykle nasyconych barw swych pysznych strojów, błyszczących i odświętnych. Także wielkie, złote aureole przyciągają uwagę. Jednak wszystkie te elementy nie są najważniejsze - a sama odmalowana scena skrywa bogatą symbolikę, której bezbłędne odczytanie jest generalnie dostępne tylko dla fachowców posiadających odpowiednie wykształcenie. Wzrok patrzącego prześlizguje się od przedstawionego w prawym rogu świętego Joachima i towarzyszącego mu anioła, poprzez skupione przy stole kobiety będące pomocnicami w połogu, aż po leżącą na łóżku świętą Annę, by w końcu paść na siedzącą malutką Maryję, przedstawioną jako już kilkuletnie dziecko. Zwraca uwagę kompletny bark symetrii całej tej sceny. Wynika to przyjętego przez twórcę założenia - narodzenie jest jedynie początkiem, zaczynem tego, co stanie się w przyszłości, a dziecko przygotowywane jest do roli, jaką ma spełniać w Bożym planie. Intensywne, radosne w wyrazie barwy mają oczywisty sens - to moment tryumfu, spełnienia się cudu poczęcia dziecka w łonie niepłodnej Anny i procesu odnowienia przymierza człowieka z Bogiem. Niewątpliwie to jedna z najpiękniejszych ikon, która przemawia do wyobraźni i stanowi znakomity przykład dzieła, jakie wprawdzie nie jest doskonałe pod względem sztuki malarskiej, a jednak wywołuje u odbiorcy podziw dla niewątpliwe „atomowej” siły wyrazu.   

Niezwykle ciekawa jest XIX-wieczna ikona pochodząca z Rosji, która przedstawia „Ofiarowanie Maryi w Świątyni” - jako reprezentatywna dla nurtu tego malarstwa w państwie carów. Wizualizuje wprowadzenie 3-letniej Maryi do Świątyni Jerozolimskiej przez jej rodziców, Joachima i Annę oraz jej powitanie przez arcykapłana Zachariasza jako duchowego przewodnika. Co charakterystyczne, na jednej rozbudowanej scenie ukazano trzy warstwy wydarzeń: najpierw panny dokonują wprowadzenia dziecka do świątyni, potem rodzice przekazują je arcykapłanowi, wreszcie w formie „miniaturki” znajdującej się w prawym górnym rogu ukazano karmienie Maryi przez anioła. Postacie przedstawione są w typowo „bizantyjskim” stylu, w powłóczystych, wschodnich szatach, mieniących się kolorami złota i purpury. Uwagę zwraca architektoniczne przedstawienie samej świątyni, niejako „otulające” odmalowane postaci. Pierwsza część budowli to jej zewnętrzny dziedziniec, w języku teologicznym oznaczający samodoskonalenie poprzez praktykowanie cnót. Środkowa - kryje w sobie ołtarz, symbol zjednoczenia z Bogiem. Wreszcie prawa, ze stopniami wiodącymi do Maryi i anioła, to Miejsce Święte, tak zwany Dziedziniec Izraelitów. Udzielane pożywienie oznacza karmienie bożymi słowami. Jak zawsze ikona, poza wizualnym pięknem, przekazuje więc symbolikę, dzięki której można „odczytać” jej prawdziwe przesłanie. I to właśnie jest w niej najbardziej pociągające - fakt, że jest nie tylko dziełem, które można podziwiać za walory czysto artystyczne, ale stanowi też intelektualne wyzwanie, jakie karmi równocześnie oczy, rozum i duszę.

Ikon świątecznych jest bardzo wiele a każda z nich ma do opowiedzenia własną historię, która wywodzi się z Pisma Świętego i przemawia do transcendentnego pierwiastka ludzkiej natury. Ich poziom artystyczny także jest różny. Wszystkie są natomiast niezbitym dowodem na to, że sztuka sakralna jest ważnym elementem ludzkiej kultury i cywilizacji.

„Ikony (…) związane z każdym świętem mają wiele warstw. Pierwszą jest opowiedzenie prostej historii. Kolejna zawiera głębokie prawdy, które ujawniają się dopiero z czasem, a także w miarę zdobywania wiedzy.”

Dzieło pod tytułem „Ikony świąteczne. Historia, znaczenie, symbolika”, które napisał Aidan Hart, to monumentalny album. Jego przedmiotem jest malarstwo ikonowe, jakie obrazują wydarzenia związane z największymi świętami Kościoła Chrześcijańskiego oraz wynikają z wydarzeń z Piśma Świętego i Apokryfów. Sam Autor jest niezwykle ciekawą postacią. Urodzony w Wielkiej Brytanii, a związany z Nową Zelandią, pracował jako zawodowy rzeźbiarz. W wieku 25 lat przeszedł na Prawosławie i zajął się tworzeniem ikon oraz wykładaniem i opisywaniem zasad ich „pisania”, czyli tworzenia. Dzięki temu wnosi do recenzowanej książki wiele unikalnych spostrzeżeń oraz tez wynikających z własnych doświadczeń. Co więcej, znaczna część publikacji jest poświęcona jego własnym dziełom - przepięknym, niezwykle nasyconym barwami ikonom, tworzonym ściśle według obowiązujących kanonów. Pisarz zdecydował się podzielić książkę na rozdziały, których nazwy odpowiadają poszczególnym wydarzeniom  liturgicznym. Obejmują one: Narodzenie Maryi, Ofiarowanie Maryi w Świątyni, Zwiastowanie, Boże narodzenie, Ofiarowanie Pańskie, Chrzest Pański, Przemienienie Pańskie, Wjazd do Jerozolimy, Ukrzyżowanie, Zmartwychwstanie, Wniebowstąpienie Pańskie, Pięćdziesiątnica, Zaśnięcie Matki Bożej oraz Podwyższenie Krzyża. Wszystkie zawierają szczegółowe omówienie historii powstania ikon, ich rozwoju na przestrzeni dziejów, dokładny opis malarskiej koncepcji i kompozycji, religijnego znaczenia, a także bogatej symboliki, przepojonej prawdami wiary. Całość poprzedzona jest obszernym wprowadzeniem i opisaniem tradycji ikony na Wschodzie i Zachodzie. Propozycja literacka zawiera również Zakończenie, będące rekapitulacją rozważań i bardzo przydatny Glosariusz. Oczywiście jej częścią są także: Bibliografia oraz Przypisy. Odbiorca ma więc do czynienia z dziełem holistycznym, całościowo ujmującym temat ikon świątecznych we wszystkich jego aspektach, także stricte duchowych. Jakość Albumu sprawia imponujące wrażenie. Reprodukcje ikon są niezwykle staranne, dzięki czemu wręcz „ożywają” one przed wzrokiem czytelnika. Co szczególnie cenne, ich kolory są bardzo nasycone, a przedstawiane prace zachowują krystaliczną ostrość, co powoduje, że oglądający ma wrażenie obcowania z dziełami w ich oryginalnej postaci - tak jakby był w stanie oglądać je „na żywo”. Niejednokrotnie zajmują całą stronę, z dbałością o ukazanie najmniejszych nawet detali, co ułatwia ich przyswajanie i dostrzeganie istotnych szczegółów. Monumentalizm wydania budzi niekłamany podziw. Jego wymiary to 27,5 x 21,5 centymetrów, a całość zamknięta jest w „pancernych” okładkach, otulających blisko 500 kart błyszczącego, kredowego papieru najwyższej jakości. Zarówno na stronie tytułowej, jak i tylnej reprodukowane są piękne ikony autorstwa samego Harta - „Przemienienie Pańskie” oraz „Zmartwychwstanie”. Wydawnictwu Jedność należą się wielkie brawa za tak staranne podejście do zagadnienia! Pod względem literackim Album również prezentuje najwyższy poziom. Narracja prowadzona jest w żywy i obrazowy sposób, daleki od akademickiego zadęcia, co niewątpliwie sprzyja jej recepcji przez odbiorcę. Charakteryzuje ją dynamizm i przejrzystość, więc nie wywołuje poczucia znużenia natłokiem informacji, których jest naprawdę wiele. To niestety rzadkość wśród lektur tego rodzaju, a więc szczególnie cenna i zasługująca na uznanie. „Ikony…” to spójne dzieło, które ucieszy oczy, umysł i duszę każdego miłośnika pięknych wrażeń a także będzie cenną ozdobą biblioteki przez wielkie B. 10/10

„W obecnym czasie żyjemy między tym, co rzeczywiste, a tym co nierzeczywiste. Bóg dokonał wszystkich rzeczy niezbędnych do odkupienia każdego człowieka. Każdy jest teraz wolny i może opuścić więzienie, a mimo to nie każdy wyszedł z więzienia. Widzimy wokół siebie wielkie cierpienie i zło.”

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)