Justyna Pawlikowska - Zakazana - recenzja

by - 23:45:00

Żoną miałam być, miał być ślub… i wesele też - mogłabyś z powodzeniem zanucić tekst pewnej znanej kilka lat temu piosenki. Aż tu nagle, gdy do uroczystości zostało całkiem niedużo czasu, natrafiłaś na ten jeden artykuł, który wywrócił do góry nogami całe Twoje życie i sprawił, że przygotowania do dnia, w którym na Twoim palcu zalśni obrączka, zeszły na dalszy plan. Gdyby jeszcze niedawno ktoś Ci powiedział, że pojedyncza notka pośledniego czasopisma wpłynie na Twoją całkiem poukładaną rzeczywistość w tak wielkim stopniu, stwierdziłabyś, że chyba postradał zmysły. A jednak tak właśnie się stało, choć niektórzy powiedzieliby pewnie, iż poznany przypadkiem tekst tylko obudził to, czego od zawsze pragnęłaś - i co było w Tobie głęboko uśpione a dopiero teraz odnalazło drogę na zewnątrz. Przerzucałaś nieco bezmyślnie, bo dla zabicia czasu, kolejne treści damskich magazynów, kiedy nagle Twoją uwagę zwróciła ta, która zdeterminuje wszystko, co wydarzy się później. Szokujący na pierwszy rzut oka artykuł przedstawiał losy kobiety, jaka jednocześnie pozostawała w związku z dwoma mężczyznami - mężem oraz trenerem personalnym. Choć początkowo ślubny nie wiedział o istnieniu tego drugiego, finalnie całe trio nawiązało niecodzienną relację - i zaczęło „cieszyć się” życiem w stałym trójkącie. Kiedy przeczytałaś tę informację po raz pierwszy, jedynie zmarszczyłaś brwi, uznając ją za cokolwiek kontrowersyjną. Po kilku godzinach rozmyślań doszłaś natomiast do wniosku, że… zważywszy na Twoje nudne i stabilne życie z narzeczonym, który nie dba o Twoje potrzeby, sama chętnie spróbowałabyś takiego układu, jeśli oczywiście miałabyś na to szansę. Zazwyczaj stroniąca od eksperymentów, skupiona raczej na tym, co stałe - taka odmiana dobrze by Ci zrobiła. Pora jednak odłożyć mrzonki na bok, bo oto wybierasz się na poszukiwania sukni ślubnej. Ciężko Ci się do nich dostroić po ognistym śnie z dwoma Hiszpanami w roli głównej, który nawiedził Cię w nocy… I cóż, pech chce, że opowiesz o nim ze szczegółami przyjaciółce, na skutek czego wszechświat oszaleje.
„Wyobrażała sobie, jak idzie w białej sukni do ołtarza, a z lewej i prawej strony towarzyszą jej Maciek i Robert. Szybko jednak uznała, że to chyba najlepszy czas, aby wreszcie zasnąć, bo nachodzą ją bardzo dziwne wizje.”  

Daleko Ci do stanu, który mogłabyś określić mianem wypoczęcia. Kiedy księżyc stał wysoko na niebie, spędziłaś w łóżku… niespodziewanie miłe godziny, przeżywając prawdopodobnie jeden z najgorętszych snów, jaki Cię nawiedził. Szum wody, słoneczna plaża i dwóch opalonych mężczyzn oraz samotna Ty… Choć wstałaś dawno temu, dalej nie możesz otrząsnąć się z tych wizji. Powinnaś pewnie mieć jakieś wyrzuty sumienia względem narzeczonego, ale to przecież tylko mara, prawda? Dalej jednak błądzisz myślami w zakazane okolice, za co za moment się karcisz. Wszystko przez ten artykuł, który nie daje Ci spokoju. Możesz sobie dumać nad nierzeczywistym, bo przecież doskonale wiesz, że w kwestiach pościelowych Twój przyszły małżonek dba tylko o siebie - a i to nader rzadko. Taki już jest, lecz poza tym ma mnóstwo zalet, które przesłaniają nieszczególne zadowolenie ze spraw dla dorosłych. Mówisz sobie zresztą, że popracujesz nad tym, by lepiej przystawał do Ciebie w tej kwestii zaraz po związaniu świętym węzłem. Będziecie mieli całą wieczność, aby stać się dla siebie idealni pod każdym względem. Póki co zbierasz swoje dalej roztrzęsione jestestwo i wybierasz się na spotkanie z Kasią - Twoją najlepszą przyjaciółką, która jako świadkowa pomoże Ci wybrać idealną kreację na zbliżający się, wyjątkowy dzień. Odwiedzasz z nią jeden salon sukni ślubnych, potem kolejny - ale jakoś tak się dzieje, że żadna z kiecek nie krzyczy do mnie: weź mnie. Z przekąsem myślisz sobie, że mogłoby to zrobić dwóch Hiszpanów, którzy to zmaterializowaliby się ze snu… W końcu na szczęście udaje Ci się zdecydować na klasyczną białą piękność, w jakiej pójdziesz do ołtarza. Podczas kawy z Kasią, na jaką skusiłaś się dla uczczenia tego małego zwycięstwa, dajesz się jej złapać na błądzeniu myślami. Nieopatrznie dzielisz się z frywolną znajomą niedawnym snem oraz tekstem, który przeczytałaś. Tym samym, niczego nie podejrzewając, dajesz jej do rąk oczekiwaną amunicję. A już niedługo czeka Cię wieczór panieński, jakiego z pewnością nigdy nie zapomnisz.

„Teraz w końcu widzę, że czerpiesz z życia pełnymi garściami. Nie mam o to do Ciebie pretensji. (…) Żyj po swojemu. Tak jak podpowiada Ci serce. To nim kieruj się w życiu.”

Do ślubu został mniej niż miesiąc. Goście zaproszeni, ksiądz poinformowany, wesele zaplanowane, tort, suknia i całokształt reszty - wybrane i gotowe. Twój narzeczony bywa ostatnimi czasy nieco nerwowy, ale zrzucasz to na karb stresu przed wielkim dniem. Ty zaś właśnie wyruszasz się odstresować - być może po raz ostatni jako ktoś, kto jeszcze nie ma na dłoni obrączki. Wieczór panieński odbywa się w klubie Twojej przyjaciółki, której powierzyłaś jego organizację. Wystrojona, witasz się z Kasią, siostrą oraz resztą zaproszonych koleżanek, z małym niepokojem podziwiając odosobnioną i wystrojoną część lokalu, jaka kojarzy Ci się z przybytkiem płatnych uciech. Już wkrótce, wypiwszy kilka drinków, jesteś o wiele bardziej rozluźniona i postanawiasz tego dnia zaszaleć, ile się da. W końcu ktoś, dosłownie i w przenośni, wszystko to dla Ciebie zaplanował. Chwilę później wpadasz na swoją pierwszą, wielką miłość, która - jak się okazuje - także świętuje tu dziś swój wieczór, tylko że kawalerski. Jakby tego było mało, moment potem zauważasz kogoś, z kim także pozostawałaś w relacji romantycznej. Dwaj byli mężczyźni akurat tutaj, właśnie teraz? Nie wietrzysz w tym spisku, uznając za ostatni prezent od przeznaczenia. Świetnie Wam się rozmawia, zatem postanawiasz przedstawić sobie obu panów i zaprosić do wydzielonej dla Ciebie części lokalu. Po nadrobieniu zaległości i omówieniu wszystkiego, co się u Was aktualnie dzieje, czujesz się coraz dziwniej. Wyzwolona, odważna, pewniejsza siebie niż zawsze… a przecież wypiłaś stosunkowo niedużo procentowych trunków. Może to atmosfera tego miejsca albo powtórnego spotkania po długim czasie z Robertem i Maciejem? I choć w domu teoretycznie czeka narzeczony, jesteś tylko tu i teraz. Wieczór kończy się szokująco gorąco, pozostawiając po sobie noc, której nie będziesz chciała zmyć ze zbrukanej skóry. A już niebawem dwaj panowie z przeszłości zaproponują Ci układ nie do odrzucenia, o jakim dopiero co marzyłaś. Pozwolisz sobie spełnić ten sen? I co ze ślubem, jaki przecież lada chwila? Która Kamila w Tobie okaże się silniejsza?

„Ale ta sytuacja jest jak z jakiejś telenoweli. Chyba tylko w filmach i książkach zdarzają się takie historie.”

Trójkąt oparty na relacji przyjaciół z korzyściami jest głównym motywem powieści „Zakazana” Justyny Pawlikowskiej, którą definitywnie należy klasyfikować jako erotyk. Sceny przeznaczone dla dorosłych czytelników zajmują bowiem lwią część treści, niemalże całkowicie dominując fabułę. Choć całkiem lubię gorące fragmenty w literaturze, w mojej ocenie jest ich nieco za dużo - a przy tym są zbyt szczegółowe. Fani rumieńców na twarzy, którzy poszukują zawstydzających tekstów, z pewnością będą jednak ukontentowani. Co intrygujące, Autorka ubarwiła treść wątkami przystającymi do thrillera, choć i do nich mam pewne zastrzeżenia. Nagromadzenie przypadków jest zbyt wysokie, by pozostawało jakkolwiek realistyczne, a i sama naczelna intryga staje się tak piętrowa, że aż dziwi, iż z wysokości tej nie spadła w końcu Kamila - główna bohaterka. Jej kreacja nie przypadła mi do gustu z co najmniej kilku powodów. Po pierwsze, kobieta definitywnie nie grzeszy intelektem, skoro wierzy, iż zrządzeniem losu dwaj jej byli partnerzy zjawiają się w tym samym klubie w trakcie jej wieczoru panieńskiego - obaj… podczas własnych kawalerskich. Po drugie, choć okaże się, iż ten w pełni sobie na to zasłużył, kobieta wikła się w trójkąt, jednocześnie oszukując narzeczonego. Bez większych rozterek i dylematów moralnych, choć na bachanaliach spędza każdą wolną chwilę, równocześnie kontynuuje przygotowania do ślubu, niczym przyszła przykładna małżonka, co kłóci się z moim systemem wartości. Warstwa językowa samej książki jest w porządku - w pełni przystaje do literatury dla dorosłych czytelników, która cechuje się przecież przede wszystkim kreacją scen osiemnaście plus. Obiektywnie rzecz ujmując, uważam, że to lektura rozrywkowa, która zadowoli fanów lekkich erotyków. Jako taką pozostawiam ją z notą 5/10. Gdybym recenzowała subiektywnie, ocena byłaby niższa, jako że w powieści tej niewiele dzieje się poza zdradzieckim trójkątem w najróżniejszych konfiguracjach, które u mnie niestety powodują niesmak. Natężenie nierealizmów i nieakceptowalnych zachowań tak na linii narzeczeńskiej, jak i przyjacielskiej jest zbyt wielkie, by wzbudzić moją sympatię. Wolę jednak, gdy kobiety pozostają kobietami - pełnymi wartości i szukającymi w relacjach ciepła. Trójkowe rozważania warto zostawić w sferze „co by było, gdyby…” - może właśnie na potrzebę takich książek. Erotyk na jeden wieczór - oto i on, jeśli tabu dla Ciebie nie istnieje. Sama chętnie zaś sprawdzę, jak Pisarka fantazjuje w innych kreacjach fabularnych.

„Była zbyt zdesperowana, by puścić płazem to, że starannie realizowany latami plan został zepsuty w ciągu jednego dnia.”

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)