Olivia Hayle - Miesiąc miodowy dla singli - recenzja

by - 19:58:00

Olivia Hayle zdecydowanie napisała najbardziej wakacyjną książkę, jaką przeczytałam w tym roku, jako że po lekturze powieści „Miesiąc miodowy dla singli” czuję się zrelaksowana zupełnie jak po egzotycznym urlopie. Co najważniejsze dla miłośnika kran śnieżnych i mroźnych w mojej postaci - tę odprężającą literacką podróż odbyłam bez wychodzenia z domu! Uwielbiam zwiedzać dzięki tak przemyślanie skrojonej prozie - która lekkimi opisami świetnie buduje klimat, a przy tym udanie maluje przed oczyma odbiorcy miejsce akcji. W prawdziwym życiu raczej nigdy nie znajdę się na Karaibach - konkretniej na Barbadosie - z uwagi na niechęć do lokalizacji gorących i słonecznych, toteż z przyjemnością zwiedziłam ich egzotyczne zakątki za sprawą nieznanej mi dotychczas Autorki romansów. Wykreowani przez nią bohaterowie okazali się doskonałymi towarzyszami - dzięki nim te orientalne kanikuły przyniosły mi wiele śmiechu. Zestawieni na bazie kontrastu, niejednokrotnie rozbawiają żartami sytuacyjnymi i perypetiami, w których… mogłabym się znaleźć. Naczelna żeńska postać imieniem Eden… wielokrotnie przypomina mi mnie samą. W prawdziwym świecie odpowiedzialna, dobrze zorganizowana i podążająca za skrzętnie złożonym planem, podczas tej wyprawy - która miała być jej niedoszłą podróżą poślubną - staje się szaloną wersją siebie i notorycznie stawia sobie zwariowane wyzwania, próbując wyjść ze strefy komfortu, przez co często ładuje się w tarapaty. Phillip, jej całkowite przeciwieństwo, dość wyniosłe i zdystansowane do świata, jest idealnym dopełnieniem. Potrafi zresztą w komplementy! Stwierdzenie, iż z nikim nie toczył dziwniejszych rozmów niż z Eden albo to, iż nie ma pojęcia, jak działa jej skaczący z tematu na temat mózg (z ADHD skłonnym do analizy miliona rzeczy równocześnie)… słyszałam od własnego Męża. 😉 Pozdrowienia! Ten duet nie może nie uśmiechnąć i nie rozśmieszyć. Jeżeli więc książka na wakacje, urlop lub poprawę humoru - to definitywnie ta! Relaksujący i komfortowy „Miesiąc miodowy dla singli”. Jedziesz?

„Jest w nim coś niemożliwego i nieprzewidywalnego - kto dosiada się do cudzego stolika? kto zaprasza obcą osobę na prywatny rejs? - co sprawia, że łatwo się przy nim otworzyć. Jakby istniał poza moim codziennym życiem, poza rządzącymi światem regułami, do których przywykłam.”

Już jako nastolatka miałaś zdjęcie Barbadosu pośród wielu innych celów, przymocowanych pinezką do mapy pragnień. Od zawsze marzyłaś o tym, by to ten namalowany feerią barw zakątek z egzotyczną roślinnością, krystaliczną wodą i zjawiskowymi żółwiami stał się świadkiem Twojej podróży poślubnej. I co prawda zaplanowałaś ją w najmniejszych detalach, tworząc własny przewodnik po tym wycinku Karaibów, opłaciłaś piękny hotel Winter Resort i wszelkie atrakcje a także ułożyłaś dwutygodniowy plan pobytu… tylko że ceremonia nie doszła do skutku. Życiowa pomyłka w postaci Caleba, który miał zostać Twoim mężem, stwierdziła, że woli jednak zaszaleć z jedną z Twoich przyjaciółek. Właśnie rozmawiasz z drugą i zarazem ostatnią, jaka Ci pozostała, siedząc w pokoju bajecznego ośrodka otoczonego skrzącym się piaskiem plaż. Choć bowiem były narzeczony trzy miesiące temu ogołocił Cię z uczuć i złudzeń, postanowiłaś, że nie pozbawi Cię ostatniego - barbadoskiej podróży. Zresztą na chwilę przed wylotem nie mogłaś już całkowicie jej odwołać, w związku z czym poniosłabyś duże finansowe straty, a na te jako przedszkolanka niezbyt powinnaś sobie pozwalać. Obiecujesz Becky, że wykorzystasz wakacje w tym pięknym miejscu w tak wielkim stopniu, jak tylko się da. Koniec łez, rozpamiętywania i poukładanej Ciebie, która nigdy nie ryzykuje. Choć prawda jest taka, że właśnie zmierzasz na kolację i odczuwasz smutek oraz pewien opór, jako że nigdy nie jadałaś w restauracjach sama. Rozglądasz się po zatłoczonym nowożeńcami i turystami, ekskluzywnym wnętrzu, lecz nie dostrzegasz żadnego wolnego stolika. Kelner informuje, że został ostatni i już ma Cię do niego podprowadzić, kiedy podbiega do Ciebie nieznajomy, przystojny mężczyzna i… się z Tobą wita. Jak się okazuje, on także nie miał okazji na samotny posiłek albo ten zamówiony na wynos. Choć zaintrygowana, sceptycznie zgadzasz się na jego towarzystwo. Mimo jego mrukowatości, ustalasz, że on także… odbywa tu niedoszłą podróż poślubną. Przeznaczenie?

„Poznawanie nowych ludzi, nurkowanie w głębokim oceanie, odnajdywanie się w miejscu zupełnie innym niż to, z którego pochodzę. Ale może właśnie w tym rzecz. Zbyt długo byłam zadufana i smutna. Może przyda mi się odrobina ekscytacji i strachu, żeby znów poczuć adrenalinę?”

Następnego dnia podczas śniadania przyłapujesz się na tym, że rozglądasz się za Phillipem, mimo że okazał się dość statycznym rozmówcą. Nie znasz tu jednak nikogo, a całkiem dobrze bawiłaś się wczoraj w jego towarzystwie - przynajmniej nie tak samotna. Za poważną maską zauważyłaś zresztą całkiem zabawnego i inteligentnego kompana. Już niedługo przekonasz się, że wcale się nie myliłaś - jako że mężczyzna ponownie stanie na Twojej drodze i zaoferuje nietypową propozycję. Nurkowanie wśród budzących zachwyt żółwi, rejs do wraków statków, odwiedziny najstarszej destylarni rumu na Barbadosie… Większość z planów, które zamieściłaś na swojej liście życzeń znajdują się także w jego wakacyjnym planie, choć mężczyzna nie układał go sam. A skoro dwoje rozbitków znajduje się na tej rajskiej wyspie i całkiem dobrze się ze sobą bawi - dlaczego by tego nie wykorzystać? Złowiwszy swoją pierwszą w życiu wielką rybę i wypadłszy za burtę, dochodzisz do wniosku, że bardzo podoba Ci się wakacyjna, wyluzowana wersja siebie samej. Nowa Eden doskonale współgra zresztą z coraz silniej wyluzowanym Phillipem, który za powłoką poważnego prawnika skrywa nieskończoną ilość tajemnic. Każde z Was miało się tutaj znaleźć z kimś innym, ale dawno przestałaś już żałować, że los zadecydował zupełnie inaczej. Powtarzasz sobie, że nie oznacza to niczego wiążącego - po prostu świetnie wykorzystujesz niespodziewanie darowany czas. Co jednak po tym, kiedy te rajskie dwa tygodnie miną? Nawet, jeśli pójdziecie odmiennymi ścieżkami, znikąd nie masz tak pięknych wspomnień. Niezapomnianych widoków, podwodnych przygód, nocnych eskapad z łamaniem powziętych zasad i pełnych adrenaliny wypraw. Jeśli w istocie tak wygląda miesiąc miodowy dla singli, z chęcią pozostałabyś nim do końca świata… i o jeden karaibski zakątek dłużej.

„To na pewno o mnie. Było miło, ale się skończyło. A ja nigdy nie spełnię swoich <wybujałych> ambicji.”

Za relaksujące uważam historie o psychopatach, dla przyjemności czytam o mrocznych morderstwach, za komfortowe przyjmuję rozważania o najstraszniejszych szaleństwach i kocham nurzać się w smutku tragedii… a mimo to stwierdzam, iż Olivia Hayle uczyniła mi przyjemny wieczór komedią romantyczną „Miesiąc miodowy dla singli”. Ale znowu to zrobiło i me oczekiwania spełniło! 😉 Dodatkowo w słowniku moich pojęć nie ma określenia takiego jak powieść idealna na wakacje, jako że sztywno definiują, kategoryzują i ograniczają się tylko ograniczeni - lecz pomimo tego robię pewien wyjątek: gdybym miała zabrać na tegoroczny urlop jedną propozycję literacką, postawiłabym właśnie na tę. Taką samą decyzję powzięłabym, gdybym chciała z własnego pokoju odbyć prozatorski wojaż. Wszystko za sprawą świetnie zarysowanych sylwetek bohaterów - wszak kanikuły w takim towarzystwie obiecują dobrą zabawę - oraz talentowi Pisarki, która świetnie odmalowuje słowami odwiedzane fabularnie lokalizacje. Lekko, nieprzytłaczająco, lecz odpowiednio obrazowo. Sama narracja pozostaje przy tym raczej niewymagająca - nie straszy, nie wzrusza nie szokuje dużymi zwrotami akcji, lecz przy tym wciąga i staje się zwyczajnie pozytywną rozrywką. Bez złożonych rozważań, które zazwyczaj cenię - jest świetnym wyborem na tę chwilę, kiedy po prostu chcesz odpocząć intelektualnie z udaną lekturą. Zastrzeżeń nie mam także do warstwy literackiej - przystaje do całej opowieści. Niepozbawionej humoru, komicznych zdarzeń - traktującej o wycieczce rodem z większości marzeń. Pozostawiam ją z notą 8/10 i polecajką dla każdej osoby, która poszukuje „przyjemnego pewniaka” na lżejszy wieczór. Dobra zabawa gwarantowana! Podobnie jak i fakt, że zapewne po lekturze zamarzy Ci się zobaczyć rajskie zakamarki Barbadosu na żywo. Prywatnie pozostanę jednak przy tęsknotach lodowych i śnieżnych. Następnym razem do Petersburga proszę, książko!

„Niech pozostanie w odrębnym wszechświecie - pod rozgwieżdżonym niebem i przy szumie fal. W miejscu, w którym przez kilka cudownych minut dwoje ludzi stało się kimś zupełnie innym, niż byli dotąd.”

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)