Philip K. Dick - KANT Sp. z o.o. - recenzja
Chociaż korporacja Szlaki Hoffmana doprowadziła do śmierci Twojego ojca i ograbiła Cię z majątku, uczyniwszy praktycznie nędzarzem, nie zamierzasz się poddawać. Jesteś to winien jego pamięci, a przede wszystkim tym, którzy naiwnie dali się namówić, aby stać się kolonistami na dziewiątej planecie w układzie Fomalhauta, noszącej dźwięczną nazwę Paszcza Wieloryba. Jak do tego doszło? Kiedy w końcu po wielu latach poszukiwań odkryto glob o warunkach bliźniaczo podobnych do tych na Ziemi ogłoszono nadejście nowej epoki i zaczęto zachęcać mieszkańców przeludnionej i zdewastowanej kolebki ludzkości do masowego przenoszenia się do „nowego, wspaniałego świata”. Spotkało się to z entuzjastycznym przyjęciem i wkrótce swój akces zgłosiły miliony chętnych. W tym czasie Twój rodziciel prowadził firmę Applebaum, organizującą podróże międzygwiezdne przy użyciu klasycznych frachtowców. Jednak ich prędkość pozwalała na dotarcie do celu jakim była Paszcza dopiero po osiemnastu latach. I nagle pojawił się rewolucyjny wynalazek: zatrudniony przez Szlaki Hoffmana doktor von Einem stworzył urządzenie o nazwie telpor, które umożliwiało „przeniesienie” dowolnego obiektu do miejsca przeznaczenia w ciągu piętnastu minut. Nieco wcześniej spółka wykupiła większość udziałów w zakładzie taty, zainwestowała w niego ogromne sumy, po czym… doprowadziła do jego upadku. Tata nie wytrzymał ciśnienia i zmarł na zawał serca, majątek zlicytowano a Ciebie do teraz dręczą windykatorzy. Jesteś przekonany, że to nie był przypadek. Chciano w uniemożliwić ten sposób jakąkolwiek podróż przy użyciu klasycznych kosmolotów, pozostawiając tylko jedną drogę do wyśnionej krainy. Do dzisiaj z rozstawionych na całej Ziemi w tysiącach egzemplarzy telporów skorzystało czterdzieści milionów użytkowników, jednak nie ma z nimi żadnego bezpośredniego kontaktu.
„Jakoś nie podobali mu się ci niemieccy
technicy obsługujący telpory. Byli tacy profesjonalni. Zapewne tak jak ich
przodkowie (…). Ci przodkowie w XX wieku z równie profesjonalnym spokojem
wpychali martwych do pieców lub żywych do imitacji łaźni, w rzeczywistości do
komór gazowych.”
Ogłoszono, że wysyłanie tradycyjnych listów nie ma żadnego sensu, bo ich transport będzie trwał prawie dwie dekady a sygnał radiowy dotrze również dopiero po bardzo długim czasie. W zamian przekazywane są filmy, na których wybrane osoby, szef SH i prezydent nowej planety, entuzjastycznie zachwalają jej zalety, twierdząc, że panują na niej idealne warunki do życia, zaś ziemia jest zupełnie darmowa. Na dowód wyświetlane są obrazy prezentujące idylliczne krajobrazy i luksusową wręcz egzystencję osadników. I tak się dowcipnie składa, że telpor umożliwia podróż tylko w jedną stronę, zatem nie da się przez niego wrócić. A to oznacza, że wszyscy, którzy zdecydowali się z niego skorzystać, utknęli w kolonii i nie mogą w żaden sposób nawiązać łączności ze swoimi bliźnimi na Ziemi. Jakimś jednak cudem materiały wideo, ukazujące same zalety nowej kolonii, przechodzą przez portal bez żadnych problemów. Twoje podejrzenia są więc bardzo konkretne i sprowadzają się do przeświadczenia, iż cała sytuacja przypomina nieco odejście w zaświaty: wszyscy tam zmierzają, ale jednak nikt jeszcze nie powrócił, aby zdać relację, jak tam jest. Dodatkowo podsyca je świadomość, że zarówno zarząd SH, jak i jej naczelny konstruktor, są z pochodzenia Niemcami a każdy wie, jakie wrodzone skłonności ma ten naród, jeśli chodzi o traktowanie istot, nad którymi zdobył władanie… Jesteś więc przekonany, że nieszczęśnicy, którzy skorzystali z możliwości dostania się przez portal na Paszczę Wielorybią, albo zostali poddani eksterminacji i już nie żyją, albo też zostali skoszarowani w specjalnych obozach, w jakich pełnią rolę niewolników przymuszanych do wykonywania darmowej pracy na rzecz swoich suwerenów. Sam nie wiesz, które rozwiązanie jest gorsze, jednak jednego jesteś pewien: wbrew twierdzeniom, Paszcza to wcale nie idylla, a miejsce, w którym wysłanych do niej ludzi spotyka straszny los. Niestety nikt nie przyjmuje do wiadomości Twoich tez, zbywane są albo wyraźną irytacją, albo gromkim śmiechem, któremu towarzyszy obrazowe pukanie się w czoło. Istnieje jeden sposób, by to wykazać i tylko Ty dysponujesz narzędziem, jakie umożliwi dokonanie weryfikacji oficjalnych twierdzeń. Jest nim statek kosmiczny Omphalos, jaki ukryłeś przed windykatorami na terenie Księżyca. Wprawdzie wstąpienie na jego pokład oznacza, że będziesz mógł cokolwiek udowodnić dopiero po upłynięciu trzydziestu sześciu lat, licząc podróż w obydwie strony, ale uważasz, że gra jest warta świeczki. I nie zamierzasz się wahać.
„(…) nie mógł wrócić, aby o tym opowiedzieć,
i jak w starej opowieści wszystkie ślady ufnych stworzeń wiodły do jaskini lwa,
ale żadne z nich nie wychodziły. Była to powtórka z bajki Ezopa, tylko
wzbogacona o jeszcze bardziej złowrogi element.”
Dlatego podejmujesz taką właśnie decyzję, aby uchronić swoich pobratymców przed popełnieniem nieodwracalnego błędu, tym bardziej, że według prognoz, zanim dotrzesz do celu, liczba osób korzystających z możliwości teleportacji osiągnie co najmniej miliard. Będziesz też mógł zabrać ze sobą pięciuset nieszczęśników, jeśli wyrażą taką chęć. I jeżeli dolecisz tam żywy a władze Paszczy pozwolą Ci powrócić, w co szczerze wątpisz. Jednak, abyś mógł w ogóle wystartować, potrzebujesz pomocy. A tej może udzielić jedynie KANT Sp. z o.o., Kosmiczna Agencja Nasłuchu Transgalaktycznego, monopolista w dziedzinie kosmicznego wywiadu, oplatająca urządzeniami całą Ziemię. Tylko ona jest na tyle potężna, by przygotować w tajemnicy Twój statek do startu i zapewnić ochronę przed SH, poszukującą go bez ustanku w celu zajęcia na poczet długów odziedziczonych po ojcu - a tak naprawdę, aby uniemożliwić Ci realizację zamysłów. Masz w ręku niezbity dowód na prawdziwość swoich twierdzeń i zamierzasz przedstawić go Prezesowi KANT, aby skłonić go do wyrażenia zgody na kooperację. To film, na którym rzekomo uwieczniono nieprzebrane i rozradowane tłumy, wiwatujące na cześć rozpoczęcia życia na złowrogiej planecie. To ewidentna fałszywka, na której sygnał jest cykliczny i odtwarzany w pętli - po prostu sztucznie stworzony. Gorzko rekapitulujesz, że wszyscy tak bardzo chcieli wierzyć w jego prawdziwość, iż nikt nie zadał sobie trudu, aby go zweryfikować. Jak zwykle więc ludzkość bardzo łatwo uległa ułudzie i poszła na lep demiurgów obiecujących złote góry. Tylko Ty znasz prawdę i zamierzasz to wykorzystać. Czas Cię goni, zatem stawiasz się w siedzibie spółki KANT i uzyskujesz możliwość rozmowy z asystentką Prezesa. Przekazujesz jej zgromadzone dowody i czekasz na kontakt. Już następnego dnia odbierasz wideorozmowę od zarządzającego, który całkowicie akceptuje Twój plan. Ustalasz z nim poszczególne etapy i rozpoczynasz przygotowania do lotu. Niedługo pomkniesz z wielką szybkością w kosmiczny przestwór, zmierzając do poznania prawdy, która przekroczy Twoje najśmielsze wyobrażenia...
„Wszystkich nas zamierzano zaprogramować tak,
żebyśmy widzieli raj, który nam obiecali. Jednak nie wiedzieć czemu nie wyszło
to u niektórych, tych nielicznych tu obecnych; jesteśmy wyjątkami, a teraz ci
pieprzeni psychiatrzy przychodzą, żeby dokończyć robotę.”
„KANT Sp. z o.o.” to powieść z gatunku fantastyki naukowej z wyraźnym zabarwieniem dystopijnym, którą napisał Philip K. Dick. Jej głównym bohaterem jest Rachmael Ben Applebaum, który nie podziela entuzjastycznych opinii o idyllicznej egzystencji osadników na planecie Paszcza Wieloryba i zamierza je zweryfikować, udając się tam w wyprawę odziedziczonym statkiem kosmicznym Omphalos. W realizacji planów uzyskuje pomoc Prezesa wszechmocnej agencji wywiadowczej KANT Sp. z o.o., który ma jednak swoje własne, mroczne plany. Całość utrzymana jest w tonie antyutopii, w której w plastyczny sposób ukazane są warunki życia na Ziemi, zniszczonej wiekami bezwzględnej eksploatacji i katastrofalnie przeludnionej. Społeczeństwo poddane jest daleko idącej inwigilacji oraz żyje w uścisku opresyjnej dyktatury o policyjnym charakterze. Cała Sieć komputerowa znajduje się w posiadaniu jednej korporacji, która monitoruje zachowanie poszczególnych jednostek i bada, czy są one zgodne z oczekiwaniami reżimu. Ludzie gnieżdżą się w klitkach, w których łazienki i kuchnie są używane wspólnie. I właśnie na tak podatny grunt pada propozycja, która znajduje masowy poklask - przeniesienia się za pomocą teleportacji na planetę oferującą nieskończone możliwości, coś niczym Stany Zjednoczone w XIX wieku. Trzeba gorzko zauważyć, że nikogo w pędzie do osiągnięcia powszechnej szczęśliwości nie zniechęcają wyraźne sygnały ostrzegawcze, z których najbardziej wymownymi są: brak możliwości powrotu na Ziemię tą samą drogą czy niemożność przesłania jakiejkolwiek wiadomości do ojczyzny. Nikt nie zadaje sobie nawet trudu, aby przeanalizować przesyłane filmy wideo pod kątem ich prawdziwości. Ułuda po raz kolejny okazuje się silniejsza od zasad logicznego myślenia, wiodącego do wyciągania czarnych, jednak absolutnie niechcianych wniosków. Pisarz w bardzo celny sposób ukazuje naturalną ludzką skłonność do odpychania od siebie niewygodnej prawdy oraz niemożności pożegnania się z własnymi marzeniami, przesłaniającymi nawet rysujące się wyraźnie złowrogie fakty. Twórca podkreśla także udział technologii w dziele ubezwłasnowolniania obywatela i odbierania mu swobody postępowania. Jego proza jest też przesiąknięta przekonaniem, że walka z systemem tak naprawdę nie może przynieść powodzenia, bo ten zawsze wyprzedza zamiary poddanych i jest w stanie je skutecznie zniweczyć... Co ciekawe książka, jak przystało na tego Autora, oskarżanego nie bez podstaw o narkomanię, zawiera także część psychodeliczną, kiedy to Applebaum zostaje trafiony strzałką zawierającą LSD. Jest pełna powikłanych wyobrażeń i halucynacji, a także zawiera intrygujące rozważania na temat istnienia różnych paraświatów, bytujących obok tego podstawowego, w jakim wszyscy mają swój udział. W mojej ocenie „KANT Sp. z o.o.” to mroczna lektura, po którą powinni sięgnąć nie tylko wielbiciele science-fiction, ale także wszyscy, którzy zainteresowani są głęboką analizą totalitaryzmów. Swoistej klasyki niezmiennie nie oceniam punktowo, lecz polecam. Na koniec warto przytoczyć znamienne słowa Dicka, wypowiedziane we wrześniu 1977 roku na Międzynarodowym Festiwalu Science Fiction w Metz: „Jeśli uważasz, że ten świat jest zły, powinieneś odwiedzić chociaż kilka innych światów.”

0 comments
Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)