Masło aloesowe Mohani na włosy

Witajcie.

Aloes, znany nie od dzisiaj jako jeden z najbardziej wartościowych humektantów, słynie ze swych rozlicznych nawilżających i kojących właściwości. Firmy kosmetyczne uwielbiają dodawać go do kosmetyków do pielęgnacji ciała, twarzy, ale i włosów. Biorąc do rąk masło aloesowe Mohani postanowiłam, iż to właśnie na swej czuprynie sprawdzę jego działanie w różnych konfiguracjach. Jak test ów przebiegł i czy warto było się go podjąć?

Masełko zamknięte jest w szklanym, lekko przeźroczystym odkręcanym słoiczku o całkiem zgrabnie wykonanej etykiecie. Lubię takie stonowane ich wersje z jednym, wyróżniającym się elementem- czym w tym przypadku są złote wstawki, które bardzo mi się podobają.

Znaleźć je możecie w sklepie Helfy w cenie 22 zł / 120 ml - KLIK


Obawiałam się, iż masło będę musiała uprzednio rozpuścić w dłoniach lub chwilę podgotować przed nałożeniem na włosy jak to było w przypadku masła shea, czy też oleju kokosowego. Na szczęście jednak masełko ma lekką, olejowo-kremowo-maślaną konsystencję, przez co wystarczy delikatnie wmasować je we włosy- natychmiast zmienia konsystencję na olejową.

Zapachu brak, co świadczy o naturalności, choć dla mnie jest akurat minusem- lubię różnorakie zapachy i pachnące nimi później kosmyki.

Minusem także niestety jest dla mnie jego wydajność- na zdjęciu widzicie pozostałości po dwóch użyciach na suche włosy, które starczą mi jeszcze na dwa razy. Nieczęsto jednak wykonuję na włosach zabieg tak bezpośredniego nawilżenia, więc nie jest mi to aż tak straszne, jednak sądzę, iż opakowanie powinno być większe.


W składzie znajdziemy jedynie ekstrakt z aloesu i olej kokosowy- super! Mało jest kosmetyków o składzie tak prostym, a przez to i dobrym.


Na opakowaniu producent przedstawia wiele możliwych zastosowań, z których, jestem pewna, warto skorzystać. Niejeden już miałam balsam z aloesem, po którego użyciu skórę cechowała niezwykła gładkość.

Jak stosowałam masełko ja? Na godzinę-trzy przed myciem na każde pasmo włosów na długość od ucha w dół nakładałam i wmasowywałam odrobinę masełka. Następnie, aby zamknąć nawilżenie we we włosach nakładałam na nie olej (tip: oleje natłuszczają, ale nie nawilżają, najlepiej więc nałożyć je na humektant jak miód czy aloes). Po tym oczywiście przykrywałam włosy folią. Przechodząc do mycia najpierw nakładałam na kilka minut na włosy odżywkę aby łatwiej zmyć olej (tzw. emuglacja), następnie myłam włosy lekkim szamponem i jeszcze na moment nakładałam odżywkę.


Ano i o rezultatach nareszcie. Już podczas mycia włosów po pierwszym zabiegu czułam, że przyjemnie przelatują mi przez palce. Odżywki po używałam właściwie już tylko z rutyny. Po wyschnięciu włosy były wyraźnie wygładzone i bardziej błyszczące a także przyjemne w dotyku aż po same końce- naturalnie nie miałam też problemu z ich rozczesaniem. Zdecydowanie aloes to ulubiony nawilżacz moich włosów, po który też sięgam najchętniej.

U w a g a  jednak, aloesem można swoim włosom zrobić nie lada krzywdę, przemieniając je we fruwający i niedociążony puszek- co właśnie dzisiaj spotkało mnie. Masełka użyłam wczoraj, dziś zaś mamy bardzo dużą wilgotność powietrza, z którym niestety nawilżacze bardzo się nie lubią. Najlepiej używać humektantów, w tym oczywiście aloesu, w suche, pogodne, przyjemne dni. Wtedy mamy pewność najlepszego efektu.

Polecić mogę właściwie dla każdego rodzaju włosów- każde bowiem potrzebują nawilżenia. Pamiętajcie jednak, iż przed użyciem aloesu, miodu czy chociażby gliceryny warto sprawdzić pogodę. ;)

Podzielcie się swoimi ulubionymi metodami na nawilżenie włosów. :)
xoxo


Pokrewne posty

24 komentarze:

  1. Muszę sprawdzić aloes na swoich włoskach

    OdpowiedzUsuń
  2. nie znam nawet tej firmy, ale prezentuje się super.
    z checia bym wyprobowala. ostatnio mam szał na wszystkie produkty do włosów :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Firmy ni znam, ale kosmetyki.na bazie aloesu robią u mnie furorę, dlatego na pewno wypróbuję 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje włosy uwielbiają aloes, z tym że ja używam samego soku lub żelu aloesowego i efekty też mega :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam tego cuda, ale produkty do włosów kupuję co wyjście do sklepu więc pewnie i tak trafi w moje ręce.

    Polecasz coś jeszcze nawilżającego ale tak by włosy nie oklapły?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak! Po myciu włosów odżywkę w spray'u bez spłukiwania Swiss Image (dostępna w Rossmanie) z serii colour care. Ma dodatek miodu i jest naprawdę fajny.

      Usuń
  6. U mnie aloes świetnie się sprawdza na włosach, bo już posiadam szampon z nim właśnie w składzie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tego produktu. Zaciekawiłaś mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  8. jestem ciekawa czy moim włosom to pomoże :) chętnie wypróbuje

    OdpowiedzUsuń
  9. Aloes jest wszedzie i jest mega :) ma szerokie zastosowanie

    OdpowiedzUsuń
  10. Używałam takiego specyfiku innej firmy :-) Jednak tylko na ciało. Jestem ciekawa jak sprawdziłby się na moich włosach :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. faktycznie spore zużycie ...

    OdpowiedzUsuń
  12. trochę mi przeszkadza ten zapach aloesu w kosmetykach, nie wiem czy bym się na nie zdecydowała

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię aloes, więc mogłoby się sprawdzić u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Masła nie używałam, ale żel z aloesu jest największym przyjacielem moich włosów.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawe, jeszcze się z czyms takim nie spotkałam

    OdpowiedzUsuń
  16. słyszałam sporo dobrego o tej firmie

    OdpowiedzUsuń
  17. Kurcze, to trzeba uwazac na warunki pogodowe :D ;) pozdrawiam i zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. NO właśnie, szkoda że sporo schodzi,

    OdpowiedzUsuń
  19. U mnie wszystkie masła i odżywki odpadają- nie mogę później zwalczyć przetłuszczania się włosów.... wystarczy szampon odżywczy, ale muszę pokazać siostrze, która ma problem z suchymi, szorstkimi włosami.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciekawa jestem.jak sprawdzi sie na moich włosach! Uwielbiam kosmetyki z ekstraktem z aloesu!!!

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)