Agnieszka Łepki - Domek nad jeziorem Borzymskim - recenzja

by - 18:24:00

Jak zniszczyć stosunki rodzinne w kilka minut i narobić sobie kłopotów na długie miesiące? Odpowiedź jest prozaiczna i w zasadzie oczywista: odziedziczyć majątek, a konkretnie dom. Zwłaszcza taki, który położony jest w malowniczej miejscowości nad pięknym jeziorem. Nawet przez głowę Ci nie przeszło, że tak właśnie może rozwinąć się sytuacja, choć prawdę mówiąc nigdy ze swoją matką i siostrą nie egzystowałaś w szczególnie zażyły sposób. Pierwsza jest zaborcza i krytykuje wszystko, co robisz. Druga, całkowicie od niej uzależniona, zatraciła osobowość i wściekle zazdrości Ci tego, co osiągnęłaś. W przeciwieństwie do nich, dzięki wyjątkowemu uporowi, prowadzisz stabilną egzystencję. Masz stałego partnera, z którym żyjesz od wielu lat, własne mieszkanie i firmę zajmującą handlem kosmetykami w Internecie. Niby niewiele, ale bardzo dużo wysiłku kosztowało Cię, aby do tego wszystkiego dojść. Z pozoru wygląda to różowo, jednak coraz częściej dostrzegasz, iż na Twój los padają długie cienie. Tymon to mężczyzna po przejściach, a raczej „z odzysku” - i to wielokrotnego. Posiada dwoje dzieci, każde z inną kobietą, a jego „przychówek” nieodmiennie wyprowadza Cię z równowagi roszczeniowością i cechami charakteru. Synalek Grzegorz, choć od siedmiu lat jest dorosły, cały czas zachowuje się jak dziecko i pod względem finansowym żeruje na ojcu bez umiaru, co rusz wyciągając od niego pieniądze na zachcianki. Dwunastoletnia córeczka Sara to istne „diable pacholęcie” - rozwydrzone ponad wszelką miarę i posiadające zdumiewającą umiejętność manipulowania rodzicielem. Nienawidzi Cię z całego serca, z czym zresztą wcale się nie kryje i za każdym razem  stara się sprowokować tę wyśnioną awanturę, która trwale Was podzieli. Do tego co chwilę domaga się dodatkowych funduszy, choć ojciec płaci sute alimenty.

„Mam dość spełniania oczekiwań innych, podczas gdy moje pragnienia, marzenia, plany leżą odłogiem i czekają, aż znajdę na nie czas po tym, jak odfajkuję koncert życzeń wszystkich dookoła. Nagle uświadamiam sobie, że ten stan rzeczy nigdy nie minie, jeśli sama czegoś nie zrobię.”    

Jakby tego było mało, w Waszym stadle cały czas obecne są także byłe partnerki Tymona, wyciągnięte spod jednej sztancy - zarówno pod względem wyglądu, jak i usposobienia. Rysia i Gabrysia tworzą tandem, który wyprowadziłby ze równowagi nawet świętego. Wyraźnie dotknięte niejednym zabiegiem zaawansowanej chirurgii plastycznej, fizycznie przypominają siebie jak dwie krople wody - wydatne usta, blond włosy i biust, który złamałby kręgosłup każdej innej osoby jak słomkę. Sama się zastanawiasz, czy młodsza jest wierną kopią starszej, czy też odwrotnie. Bez żadnej żenady podrzucają swoje pociechy tatkowi przy każdej okazji i z pominięciem uprzedzenia, z wyraźną lubością czyniąc to w czasie, gdy właśnie pakujecie się do samochodu, by spędzić upojny weekend we dwoje na wyjeździe, który planowaliście od bardzo dawna. Nie oszczędzają Was również w Święta i Sylwestra - dzwonią o każdej porze dnia i nocy, aby przedstawiać rozliczne pretensje. I oczywiście co rusz obciążają Tymona kosztami utrzymania, choć matka Sary cały czas zajmuje mieszkanie, które formalnie do niego należy, podczas gdy on sam wprowadził się do Twojego lokum. Na szczęście Twój facet nie należy do biednych - jest rzeczoznawcą samochodowym a poza tym handluje używanymi pojazdami. Jednak do furii doprowadza Cię sytuacja, w której Wasze finanse są wspólne a nieustanne podrzucanie grosza obcemu potomstwu uszczupla w znacznej części także Twój udział, na jaki tak ciężko zapracowałaś. Najgorsze jest to, że dzieje się to bez uzgodnienia a wydatki są nieusprawiedliwione i stanowią jawne wykorzystywanie „miękkiego” serca ojca. Mogłabyś to od biedy zaakceptować, gdyby nie jawnie wroga postawa latorośli, którą przed laty próbowałaś bez skutku zmienić. Naiwnie wyobrażałaś sobie, że stworzycie modną, patchworkową rodzinę, więc starałaś się ją obłaskawić, ale szybko zostałaś pozbawiona wszelkich złudzeń, że może się to udać. Gdy dziewięć lat temu osiągnęłaś wiek trzydziestu sześciu wiosen, marzyłaś o własnym dziecku, jednak Tymon nie chciał o tym słyszeć, a teraz jest już na to za późno. Wybrałaś miłość do niego i płacisz za to cenę, z którą coraz trudniej Ci się pogodzić. Ostatnio często myślisz gorzko, że poświęciłaś wszystko dla mężczyzny, dla jakiego nigdy nie było ważne to, co czujesz i o czym marzysz. I który lekceważy Twoje potrzeby, nie zwracając uwagi na osobiste poglądy, jakie starasz się prezentować.   

„Nie tęsknię za najbliższymi, zwłaszcza, że każdy kontakt to nieustanne pretensje i utyskiwania. Nie ma serdeczności. Jest zazdrość i są próby manipulacji. Wygodnie wolę sobie tego oszczędzić. Moje prawo. Zasada <nic nie muszę> robi naprawdę dużo dobrego.”

Nie lepiej jest z resztą najbliższych. Po tym, jak urodziła się młodsza siostra, rodzice całkowicie Cię zaniedbali, wyraźnie preferując drugą latorośl. Ciebie uważali wręcz za zbędny ciężar. Po śmierci ojca było jeszcze gorzej - stałaś się prawie niezauważalna. „Wychuchana” Monika, pomimo prawie czterdziestu lat, do niczego nie doszła. Nie ma męża ani nawet chłopaka, mieszka z matką i jest jej całkowicie podporządkowana. Uważa się przy tym za zupełnie bezpodstawnie pokrzywdzoną przez los, choć sama nigdy nie zrobiła niczego, aby go polepszyć. Nie jest w stanie utrzymać żadnej pracy czy zdobyć się choć na słowo sprzeciwu wobec oczekiwań rodzicielki, z którą prawie stopiła się w jedność. Zarówno ona, jak i jej „opiekunka” nieustannie zgłaszają wobec Ciebie pretensje, uważając, że opatrzność z jakichś tajemniczych względów dała Ci więcej niż na to zasługujesz, oczywiście ich kosztem. Gdy myślisz, że nie może być gorzej, spada na Ciebie „ciężar” związany ze spadkiem. Fredzia, przyjaciółka Twojej babci, nie posiadała żadnej rodziny, więc zapisała Ci w testamencie swoje oszczędności - w tym także dom na jeziorem Borzymskim. Kiedyś byłaś z nią bardzo zżyta i odwiedzałaś ją przy każdej okazji. I choć gdy związałaś się z Tymonem doszło do urwania kontaktów, widocznie zachowała Cię we wdzięcznej pamięci. Kiedy dowiedziałaś się o tym od mamy, po raz pierwszy miałaś wrażenie, iż los uśmiechnął się do Ciebie bez żadnej przyczyny. Nie postało Ci w głowie, że wszyscy, którzy Cię otaczają, rzucą się na to dziedzictwo jak harpie, próbując wyrwać dla siebie jak największą część. Twój partner natychmiast zaczyna snuć wizje obdarowania nieswoimi pieniędzmi posiadanych dzieci, które przecież mają „wielkie” potrzeby (w przeciwieństwie do Ciebie), a matka od razu wpada na pomysł, abyś zrzekła się spuścizny na rzecz „biednej” siostry. Nawet Twój były mąż zaczyna wydzwaniać z nachalnymi prośbami o sute pożyczki... Jednak tym razem nie masz zamiaru ustąpić - koniec tego dobrego. Decydujesz się nareszcie postawić swoje pragnienia na pierwszym miejscu, bez zważania na oczekiwania innych. Chcesz zamieszkać w nowym przybytku i rozpocząć odmienną drogę życia. Nie masz pojęcia, jak trudne to będzie...

„Na razie czekam. Mam nadzieję, że kiedyś przyjdzie czas, w którym będę żyła w harmonii z własnym <ja>, bez ciągłych kompromisów i notorycznej rezygnacji z tego, co dla mnie ważne.”

„Domek nad jeziorem Borzymskim” Agnieszki Łepki to bardzo dobre połączenie powieści obyczajowej z czarną komedią oraz swoistym moralitetem. Główną bohaterką jest Oliwia, czterdziestopięcioletnia kobieta, która od zawsze żyła dla innych. Kiedy otrzymuje w niespodziewanym spadku piękny dom nad jeziorem Borzymskim, postanawia zawalczyć o własne potrzeby i przewartościować stosunek do najbliższych. Zamiar przeprowadzki do nowego nabytku spotyka się z oporem rodziny, która za wszelką cenę chce dobrać się do nieswojego dziedzictwa. Wynikające z tego rozliczne komplikacje stają się naczelną osią fabuły, jaka prowadzona jest nader zręcznie. Prawdę pisząc, mój stosunek do książki Autorki zmieniał się z każdą przewróconą stroną. Początkowo sądziłam, że narratorka jest zapatrzonym w siebie, wrednym babskiem, które bez żadnych podstaw ocenia niesprawiedliwie wszystkich dookoła. Pisarka szybko jednak udowodniła swój talent do udanego manipulowania emocjami czytelnika - zorientowałam się bowiem, iż bohaterka jest w istocie osobą inteligentną i wrażliwą a przy tym posiada złote serce, które co rusz sprowadza na nią masę kłopotów i jest podstawą do wykorzystywania jej daleko posuniętej dobroci. Łepki prowadzi narrację wielotorowo - pierwszoosobowa przedstawia dzieje z punktu widzenia samej Oliwii, trzecioosobowa prezentuje zaś losy jej nieco niewydarzonej i wrogiej siostry Moniki. Odbiorca poznaje jednak także przeszłość głównej postaci dzięki retrospekcjom - podanych w charakterze gawędy z wyraźnym przymrużeniem oka. Co cenne, perypetie kobiet oraz ich oryginalne przemyślenia wielokrotnie mnie uśmiechnęły. Szczególnie czarnokomediowy charakter przybrała charakterystyka istnej menażerii otaczającej czterdziestopięciolatkę - na czele z Tymonem i jego „zwichniętą” rodziną, jego pociechami, mamusią z piekła rodem czy innymi członkami familii… przypominającej w ekspresji nieśmiertelne stadło „Adamsów”. Autorka nie stroni przy tym od obrazowych porównań i snucia zabawnych, choć zarazem życiowych rozważań, które skłaniają czytelnika do raczej niewesołych refleksji odnośnie człowieczej natury. Ta podana dowcipnym językiem propozycja literacka to w mojej ocenie jednak przede wszystkim traktat o sztuce pielęgnowania miłości i rodzinnych więzów, pomimo wszelkich przeciwności i porywów charakteru. O sile osobowości, potrzebie realizowania pragnień bez krzywdzenia innych, a także niepoświęcaniu siebie w imię cudzych oczekiwań i wymagań. Dodatkowa premia dla Łepki za mylący tytuł, który może sugerować, że czytelnik ma do czynienia z kolejnym banalnym romansem - kiedy bynajmniej tak nie jest - i za… kapitalną „kotopostać” imieniem Bibi, co to skradła moje serce bez reszty. 8/10 dla tego niewątpliwego oryginału.

„(…) zniszczyła jej życie swoimi chorymi celami, że popchnęła w ramiona psychopaty, a potem była głucha na ból, którego doświadczała córka. Nie zrobiła tego. Zrezygnowała, gdyż wiedziała, że matka nigdy nie zrozumie. Przekonana o własnej nieomylności w kwestii uszczęśliwienia (…).”

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)