Agnieszka Jakóbiec - Emerald blues - recenzja

by - 00:38:00

Jeżeli nigdy nie byłeś w Irlandii ani nie marzyłeś o podróży do tego zielonego zakątka świata, zapewniam Cię, że książka „Emerald Blues” - literacka wyprawa, którą zaplanowała Agnieszka Jakóbiec - szybko to zmieni. Ta świetnie napisana POWIEŚĆ OBYCZAJOWO-ROMANTYCZNA zabierze Cię bowiem wprost do Dublina, przedstawionego przez Pisarkę w sposób tak barwny, że aż nie ruszając się spod koca na ulubionym fotelu czy innego czytelniczego kąta, odbiorca czuje się, jak gdyby właśnie odbył najpiękniejszy z wojaży. Z każdą przewróconą stroną narracji nie sposób nie dać się urzec swoistemu hołdowi dla kraju kojarzonego z odcieniami szmaragdu, symbolem koniczyny oraz świętym Patrykiem - a tym właśnie w mojej ocenie jest debiutancka opowieść Autorki. Co staje się od razu widoczne dla zmyślnego czytelnika, Jakóbiec spędziła w Irlandii przeszło dekadę, przez co wykreowana przez nią fabuła plastycznie materializuje się przed oczami czytelnika, prezentując mu wszystkie blaski i cienie tego wyjątkowego państwa. Główna bohaterka imieniem Zofia przedstawia przygodę tyleż magiczną, co ryzykowną - zdecydowawszy się na przeprowadzkę do przyjaciółki ze szkolnej ławy po cokolwiek szokującym rozstaniu z dotychczasowym partnerem, wybywa wprost do Dublina, gdzie zamierza ułożyć swoje życie od nowa. Choć zna angielski oraz włoski, tak naprawdę dopiero z każdym kolejnym rozdziałem poznaje zupełnie odmienną od polskiej kulturę, zwyczaje, sposób załatwiania formalności czy językowy akcent całkowicie inny od nauczonego. Właśnie z tego powodu wieczory spędzone z pierwszą gawędą Pisarki okazują się świetną rozrywką. To jedna z tych fabuł, które równocześnie bawią i uczą - a przy tym zachęcają do odbywania choćby li tego rodzaju prozatorskich wyjazdów na własną rękę. Mimo chęci, prywatnie nie miałam jeszcze okazji zwiedzić Irlandii - a po lekturze „Emerald Blues” czuję się, jak gdybym spędziła tam co najmniej kilka miesięcy! Zapraszam Cię zatem na małe semantyczne wakacje, urlop idealny w trakcie jesiennej szarugi.

„Mam najlepszego brata. Nasza więź to nie tylko więzy krwi, nie tylko relacja brat-siostra. To więź ludzi, którzy sporo przeszli, zawsze się wspierali i dobrze rozumieli.”

W Twoim życiu wydarzyło się już więcej nieprzewidzianych zdarzeń, niż tego byś sobie życzyła, lecz mimo wszystko, gdyby ktoś jeszcze niedawno powiedział Ci, dlaczego po pół roku związku Jakub Cię zostawi - w życiu byś mu nie uwierzyła. A jednak - zatem oto znowu sama sobie jesteś sterem, żeglarzem i okrętem. Choć może nie dosłownie, bo właśnie czekasz na odprawę samolotu, którym polecisz wprost do malowniczej Irlandii, dotychczas znanej tylko z regularnych opowieści przyjaciółki, jaka to mieszka tam już od kilku lat. Mimo zachwytu nad zdjęciami, których zdążyłaś już zobaczyć niezliczoną ilość, dotychczas nie planowałaś emigracji. Straciwszy okazję na obiecujący związek, postanowiłaś postawić wszystko na jedną kartę i spróbować swoich sił w Dublinie, przy okazji nareszcie zyskując możliwość zweryfikowania znajomości angielskiego na żywo, jako że zawsze miałaś do niego smykałkę. Na razie dajesz sobie kilka miesięcy - na znalezienie dobrej pracy, a może i przeżycie wielkiej przygody. Planujesz zwiedzać, poznawać nowych ludzi, no i oczywiście nadrobić zaległości z dawno niewidzianą przyjaciółką, z którą będziesz dzielić mieszkanie. Dzięki pracy w banku odłożyłaś nieco pieniędzy, zapożyczyłaś się także u brata imieniem Mateusz, za jakim już zaczynasz tęsknić, choć dopiero co żegna Cię na lotnisku. Nic dziwnego - jest starszy i zawsze się Tobą opiekował a od tragicznej śmierci rodziców dekadę temu staliście się właściwie na tyle nierozłączni, że niektórzy nieznajomi biorą Was za parę. Widzisz zresztą właśnie, że i jemu w oku kręci się łza, bo oto jego młodsza siostra wyrusza po przeznaczenie dwa tysiące kilometrów dalej. Sądzisz jednak, że i jemu tymczasowa rozłąka dobrze zrobi - w końcu najwyższy czas, by postawił siebie, a nie Ciebie na pierwszym miejscu. Masz też przeczucie, że od pewnego czasu ciągnie go do Ady, która już niedługo wprowadzi Cię w tajniki irlandzkiego życia. Cóż, może przy okazji własnej przygody uda Ci się pobawić w swatkę i odwdzięczyć mu się za całe dobro, które od lat jako brat, opiekun i przyjaciel Ci oferował?

„Kilka przecznic od rzeki pojawiają się niskie kamienice z różnokolorowymi drewnianymi witrynami sklepów, pubów i firm, które ożywiają jednolitą masę budynków. To naprawdę ciekawy i osobliwy widok.”

Pierwsze dni w Irlandii są całkowicie szalone, jako że majestatycznie malownicza rzeczywistość, którą nareszcie widzisz na własne oczy, zupełnie przerasta każde z Twoich licznych wyobrażeń. W mieszkaniu dzielonym z Adą wynajmuje pokój również niezwykle sympatyczna Włoszka, z którą od razu nawiązujesz nić przyjaźni. To za jej sprawą wdrożenie się w życie w Dublinie okazuje się łatwiejsze niż sądziłaś, bowiem dzięki jej znajomościom udaje Ci się sprawnie dostać pierwszą zagraniczną pracę. Każdą z wolnych chwil poświęcasz natomiast na zwiedzanie - jak przystało na żądną odkryć turystkę, ze składanym atlasem w ręce dzień po dniu zapuszczasz się coraz dalej i głębiej w to niesamowite miasto. Jego pachnące lizolem centrum niezbyt przypada Ci do gustu, za to wszystkie oddalone od niego zakamarki czy wiekowe zabytki wręcz odbierają Ci oddech i powodują zawroty głowy, tak nieopisanie są urzekające. Poza tym zespół w placówce finansowej, która Cię zatrudniła, przynosi Ci nowych przyjaciół. Podczas spacerów zawsze owocnych w nowe odkrycia coraz częściej dochodzisz do wniosku, że przyjazd tutaj był doskonałą decyzją - czujesz się na powrót szczęśliwa i spełniona. Zdarza Ci się tylko tęsknić za polskim jedzeniem oraz bratem, do którego zresztą niedługo wybierasz się na mały urlop. I cóż… Nijak nie spodziewasz się tego, że to jednak na rodzimej ziemi, zrządzeniem losu lub przypadku, właśnie wtedy poznasz kogoś, kto wywróci Twój świat do góry nogami. Nowy przyjaciel Mateusza imieniem Karol od razu wkupia się w Twoje łaski - rozmowy z nim i przebywanie w jego towarzystwie okazują się tak naturalne, jak gdybyście byli kolegami od zawsze. Zanim jednak dowiesz się o nim wszystkiego, czego byś chciała, nadchodzi pora powrotu do Irlandii, gdzie zmierzasz tym razem z nową dozą niespodziewanej tęsknoty. Szybko zapełniają ją jednak codzienne rozmowy i wiadomości wymieniane z Karolem oraz obietnica, że będzie czekał na Twój kolejny przyjazd, by odkryć, jak Wasza znajomość dalej się potoczy. Czy jednak uczucia na odległość mają sens a skrywana tajemnica mężczyzny nie zaprzepaści szansy na coś, co dopiero zaczęło się rodzić? Och, sweet emerald blues.

„Zakochuję się w tym, jak mnie traktuje, w jego troskliwości. W tym, jak na mnie patrzy i jak wymawia moje imię. W tym, że porównuje mnie do szarlotki. W jego męskości, a jednocześnie delikatności. W jego dojrzałości i odpowiedzialności, a jednocześnie chłopięcej radości i poczuciu humoru.”

W książce „Emerald Blues” bez wątpienia można się zauroczyć - podobnie jak i w kolorowej wyklejce, kuszącej barwnością kwiecia, jaka czeka na czytającego za zwracającą uwagę intensywną zielenią okładką. Opowieść Agnieszki Jakóbiec jest jednak również atrakcyjna wizualnie z uwagi na treść - w tak udane malowanie słowami zarówno wydarzeń, jak i krajobrazów czy architektury zdecydowanie tego umieć. Czuć mistrzowskie pióro - lecz i talent do składania wyrazów zdania kogoś, kto pozostaje najprawdziwszym kochankiem Irlandii. Zadurzonym w jej szmaragdzie i ceglastości budynków, wielokolorowych drzwiach i pomnikach przeszłości, przyrody oraz rozrastającej się w roku 2005 i później, kiedy to rozgrywa się przygoda Zosi, aglomeracji. Na domiar dobrego tło powieści obyczajowej zostało udanie i w wyważonych proporcjach skrzyżowane z romansem, dzięki czemu cała napisana lekką, lecz bogatą warstwą językową narracja, jest po prostu świetną rozrywką i przy tym bardzo udaną literacką podróżą. Niezmiernie przypadła mi do gustu również kreacja wszystkich bohaterów, choć chyba nasilniej pochwalić muszę piękne zobrazowanie ciepłej relacji na linii Mateusz-Zofia, czyli brat i siostra. Niestety współcześnie podobnych najczęściej szukać można z przysłowiową świecą, a i tak na końcu odnajduje się tylko ciemność. Cenić należy zatem te fabularne, a właściwie i czerpać z nich wzór. Mam nadzieję, iż Agnieszka Jakóbiec już wkrótce obdaruje odbiorców następną książką, jako że „Emerald Blues” to debiut na wysokim poziomie. Pozostawiam go z notą mocnych 8 na 10 punktów. Dziękuję za ten niezwykle zielenie malowniczy wojaż i poproszę o więcej podobnych!

„Tam dopiero widać zieleń i rozumiesz, dlaczego kraj nazywają Szmaragdową Wyspą. Małe miasteczka, wsie, owce na pastwiskach, murki usypane z kamieni, góry, klify, plaże, pola golfowe.”

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)