Bielenda algi morskie mleczny olejek

Witajcie, Kochani.

W pierwszym dzisiaj poście chciałabym Wam opowiedzieć kilka słów na temat jednego z moich ulubionych produktów, jeśli chodzi o pielęgnację nawilżającą ciała- mowa o kosmetyku marki Bielenda z serii algi morskie- o mlecznym olejku odżywczym, którego używam praktycznie od początku niestety minionego już lata i bardzo sobie chwalę. 


Opakowanie

Olejek znajdziemy w wygodnym opakowaniu z pompką- dla mnie to zawsze wygoda, ponieważ aplikacja jest łatwiejsza, ano i po pierwszym użyciu wiem na przykład, że na długość od nadgarstka do łokcia zużywam jedną pompkę i tyle właśnie nakładam, by potem wciąż nie dokładać lub nie nałożyć za dużo i nie męczyć się z rozsmarowywaniem kosmetyku. Szata graficzna przykuwa oko żywymi kolorami- sądzę, że wszystkie informacje, które są potrzebne zostały wyróżnione na przedniej ściance.


O produkcie

Konsystencja jest kremowa, jedwabista, faktycznie odrobinę przypomina konsystencją olejek (taki lżejszy do zabezpieczania końcówek włosów). Zapach lekki, ale przyjemny. Stosowałam go najchętniej po rozlicznych kąpielach słonecznych, jakie udało mi się szczęśliwie zaliczyć podczas tegorocznego lata. Dbałam wtedy bardziej niż zwykle o nawilżenie skóry, ponieważ chciałam, by była nie tylko opalona, ale i piękna. Mlecznego olejku używałam rano i wieczorem. Skóra po aplikacji była bardzo gładka w dotyku, błyszcząca i opalenizna wyglądała zwyczajnie lepiej, zdrowiej. Świetnie sprawdza się także jako środek łagodzący po depilacji - szczególnie tak delikatnej skóry jak moja. Malutki minusik za to, iż mógłby szybciej się wchłaniać- nigdy nie lubię czekać, aż moje smarowidełko wyschnie na ciele i będę mogła się ubrać. Na szczęście nie jest to specjalnie długi czas, a efekt całkiem wart jest chwili cierpliwości.


Skład i obietnice producenta

Myślę, że producent w zupełności wywiązał się z obietnic, zawartych na odwrocie opakowania. Tak zestawione składniki w rzeczywistości faktycznie zapewniają nawilżenie, regenerację, nawodnienie skóry i uelastycznienie jej. Co do składu:

,,Algae (Laminaria Digitata) Oil, Aqua, Butylphenyl Methylpropional, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Chlorella Vulgaris Extract, Chlorphenesin, Citral, Citronellol, Coumarin, Cyclopentasiloxane, Dimethicone, DMDM Hydantoin, Ethylhexyl Cocoate, Ethylhexylglycerin, Ethylparaben, Hexyl Cinnamal, Himanthalia Elongata Extract, Hydrolyzed Collagen, Isostearic Acid, Laminaria Digitata Extract, Limonene, Linalool, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Magnesium Sulfate, Methylparaben, Paraffinum Liquidum, Parfum, PEG-30 Dipolyhydroxystearate, Propylene Glycol, Phenoxyethanol, Polyglyceryl-3-Diisostearate, Prophyl Paraben, Sea Salt Extract, Silica Dimethyl Silylate, Tocopherol"

Na pierwszym miejscu olejek z mikroalg, nieco dalej algi zielone, hydrolizowany kolagen, olejek makadamia. Jest też parafina, co wiele osób pewnie zniechęci, ale uważam, że nie ma powodu. ;-) Ja akurat w takich kosmetykach lubię ten składnik. Zapach dość daleko w składzie- ważne składniki są więc zawarte w odpowiedniej ilości, ponieważ znajdują się przed nim. 


Mieliście coś z serii Bielenda algi morskie? Dajcie znać jak się spisały użytkowane przez Was kosmetyki tej serii. ;-)
xoxo



Pokrewne posty

1 komentarz:

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)