MAESTRIA - Selena. Córka dwóch światów - recenzja patronacka
RECENZJA PATRONACKA! 🔥
Trzecią powieść, jaką zdecydowałam się w bieżącym roku wziąć pod medialne skrzydła, niezaprzeczalnie można nazwać wyjątkową. Debiutancka książka Autorki tworzącej pod pseudonimem MAESTRIA to bowiem jedna z tych historii, które wyróżniają się pod każdym względem. „Selena. Córka dwóch światów” to zaledwie 233 strony treści… na jakie składają się dwa tomy narracji, przedzielone na domiar dobrego kartami, które charakteryzują najważniejszych bohaterów. Oprócz tego za mistyczną okładką czytelnik znajdzie wprowadzenie do krainy naczelnej postaci - w tym chociażby przedstawienie żyjących w niej ras, z uwagą na wszystkie cechy, jakie je wyróżniają. Unikatowości wielości pomysłów Pisarki dopełnia sama warstwa językowa. Wielokrotnie zakrawająca na poetycką, złożona jest z nader krótkich rozdziałów i ekspresyjnych zdań, które doskonale oddziałują na emocje odbiorcy. Jak sama Maestria informuje, jej literacki „pierwszy raz” to świetny wybór dla każdej osoby, która nie ma zbyt wiele czasu na czytanie lub też nie przepada za długimi i obszernymi tekstami. Jest to novum w realiach polskiej literatury, jakie moim zdaniem rozkocha w sobie każdego nastolatka, lubującego się w fantasy - jednak nie tylko. Urzeknie także tych, jacy z pewnych powodów czują się odrzuceni, wykluczeni i niepasujący do miejsca, w którym przyszło im egzystować, niezależnie od wieku. Właśnie z powodu kreacji tytułowej Seleny zdecydowałam się na objęcie tej opowieści patronatem medialnym. To postać wyklęta, swoisty odmieniec; ktoś, kto nie przystaje do żadnej grupy. Wychowywana wśród ludzi wody, sztuki i poezji, co prawda jest na wskroś wrażliwa, ale jednak nie przejawia cech typowych dla własnego gatunku. Dawno już przestała szukać jakiejkolwiek przystani, w której czułaby się dobrze. Zwyczajnie… jest niewidzialna. W szkole niczym wystrój wnętrza, wśród Akuarystów najczęściej obdarzana strachem z uwagi na bliżej niesprecyzowaną inność. Wszak każdy boi się tego, co mu nieznane… i zaczyna to nienawidzić.
„Łączenie się między rasami
uznano za najgłębszą zbrodnię. A teraz… jedna z takich historii ma się powtórzyć.
Nie wszyscy to widzą. Za to wszyscy czują. Ale tylko ona - dziewczyna z brzegu,
o oczach jak rozbłysk błyskawicy na granatowym niebie - będzie musiała
zdecydować.”
Od zawsze było tylko jedno, niepisane prawo - wszystko, lecz miłość pomiędzy rasami nie ma prawa się wydarzyć. I choć kiedyś panowała pomiędzy nimi większa zgoda i było zdecydowanie mniej wrogości, każda miała swój język, własne terytorium i określone atrybuty, świadczące o przynależności. A później nastał kolaps całego świata - wówczas, gdy Twoja nieżyjąca już matka i niepoznany nigdy ojciec zdecydowali się na związek, mimo tego, że było to złamaniem najważniejszej z pradawnych reguł. Od tamtej pory, gdy wielka wojna odznaczyła się już niezliczoną ilością trupów i dobiegła końca, prawidło to stało się jeszcze surowiej respektowane. Można się tolerować, przyjaźnić, spotykać - lecz nigdy, przenigdy nie wolno obdarzyć miłością kogoś z innej rasy. Wiedziałaś to przecież… Wychowywana wśród Akurystów pod okiem surowej babci, zaznałaś tylko dyscypliny, samotności, bezuczuciowości i każdego możliwego odcienia odrzucenia. Twoje włosy są zbyt jasne, a oczy patrzą niby to na przestrzał. Stopy i dłonie nie są duże, co pozostaje przymiotem reszty Twoich pobratymców. Wyróżnia ich także umiejętność śpiewu, wielbią teatr, trudnią się malarstwem i z estymą deklamują poezję. To jednak nie jesteś Ty - od chwili zyskania świadomości wiedziałaś, że tu nie przystajesz… Tak jak i nigdzie indziej. Twoja najlepsza przyjaciółka należy do Antylopogenów - grupy wrażliwej, pachnącej ziołami i rozmiłowanej w naturze. Cieszysz się, że jako jedyna w całej szkole nie traktowała Cię niczym morowego powietrza - choć nic w tym dziwnego, jeśli weźmie się pod uwagę opiekuńczość tej rasy. Ostatnio pojawił się ktoś jeszcze, kto wydaje się nareszcie patrzeć na Ciebie, miast przez Ciebie… Złotooki Leo jest przedstawicielem Wilderów - i nawet wydaje się, jakby niósł w spojrzeniu ciężar słońca oraz władzy, wszak nacja ta odpowiada za politykę, prawo i wojskowość. Za nieprzyzwoicie pięknym chłopakiem snuje się jego należący do Grizli-Menów druh - zawsze potężny, lojalny i silny strażnik. Kiedyś byli jeszcze Owadożywiciele, stworzenia nocy, mroku i cienia, lecz od wojny nikt ich nie spotkał… Dlaczego nigdzie nie pasujesz?
„Nie śpiewa. Nie pływa. Nie
tworzy sztuki. A jednak jest przenikliwa, myśląca, uważna. I ma w sobie to coś,
co przeczy wszystkim regułom. Czyta. Obserwuje. Pamięta. Gdy nikt nie wierzy w
wartość, ona nie przestaje jej szukać.”
Przyzwyczaiłaś się do tego, że tylko opiekuńcza Gizel spędza z Tobą czas, gdy jak gdyby całkowicie przeźroczysta dla reszty przemykasz szkolnymi korytarzami. Odpowiada Ci jej towarzystwo - Twoje milczące słucha uważnie i od czasu do czasu zadaje jedynie właściwe pytania, podczas gdy kojąca kakofonia dźwięków towarzyszki wypełnia Ci kolejny smutny dzień za następnym. Ulubione miejsce pod rozłożystym drzewem i ławka, jaka już za chwilę będzie pusta. Wszystko przez ten brzemienny w skutki szkolny projekt międzyrasowy, w ramach jakiego sparowano Cię z Leo. Zdarzało Ci się już zderzyć jaśniejące oczy z bursztynem jego tęczówek, ale dopiero wykradzione czasowi chwile odsłoniły, że istnieje między Wami jakaś trudna do wyjaśnienia siła przyciągania, której coraz trudniej się oprzeć. Należysz do Akuarystów, on jest Wilderem, który już niedługo ma objąć urzędniczą schedę po wysoko postawionym ojcu. Nic poza luźną znajomością nie ma prawa pomiędzy Wami zaistnieć. Mimo tego z każdym spotkaniem siedzicie odrobinę bliżej siebie i bywa, że chcielibyście wcale się nie rozstać. Głodna wiedzy, wiecznie przytulona do zakurzonych tomiszczy, które jako jedyne nigdy Cię nie oceniają ani nie traktują jak kogoś, kogo w ogóle nie powinno być, ustalasz w końcu, że być może jesteś tajemnicą tego świata - i masz możliwość wywrzeć na niego nieodwracalny wpływ. Choć Twoja matka w istocie była Akurystką, a rasa ta zakochuje się tylko raz i bezpowrotnie na całe życie, popełniła swoisty mezalians… A potem wielka wojna obróciła wszystko wniwecz. Już zatracona w wybranku, stajesz przed najważniejszą decyzją: zaryzykujesz i popełnisz ten sam błąd, co ona, sprawiając, iż historia zatoczy przerażające koło, czy poświęcisz siebie i wszystko w imię większego dobra? Niebezpieczeństwo zostało dawno zauważone, zatem czas na decyzję jest więcej niż ograniczony. Dano Ci do dyspozycji tylko jedno życie i tylko jedną miłość - lecz czy bez tej jednej miłości warto wieść życie?
„Jesteś tym, czego świat
nie chciał. Dzieckiem dwóch światów. Teraz już wiedziała, czemu tak często
czuła się obca, nawet morzu. Czemu patrzono na nią szeptem. Czemu babka
milczała. To nie była tajemnica. To była przyczyna wojny.”
Z powieścią fantasy „Selena.
Córka dwóch światów” spędziłam jeden wieczór - jest to bowiem absolutnie
nieodkładalna propozycja literacka, po jakiej poznaniu natychmiast chciałoby
się sięgnąć po kolejny tom opowieści. Niezwykle dynamiczna, od pierwszej strony
porywa do krainy, którą może sobie wyobrazić tylko Autor taki jak Maestria - o
zwichrowanym umyśle z odcieni pełnych finezjo-fantazji snów. Relacja
romantyczna pomiędzy tytułową bohaterką a Leo z założenia przypomina tę między Romeo
i Julią czy Tristanem a Izoldą, choć z uwagi na gatunkowy charakter okazuje się
o wiele bardziej złożona. Śmiem jednak stwierdzić, że to nader unikatowa
kreacja wśród innych rodzimych romantasy. Pisarka pokusiła się o stworzenie oryginalnych
społeczności, w związku z czym mam nadzieję, iż w kolejnych częściach historii zostaną
one jeszcze barwniej i szerzej przybliżone czytelnikowi, czego już nie mogę się
doczekać. To jedna z tych narracji o trudnej miłości, o których łatwo się nie
zapomina, choć w mojej ocenie książka ta traktuje przede wszystkim o trwaniu na
przekór absolutowi i niepoddawaniu się nawet w najtrudniejszych momentach czy
chwilach największej samotności. Niewielki objętościowo traktat o wkraczającej
w dorosłość dziewczynie, jakiej odmienności wyglądu i charakteru zagwarantowały
niezwykle samotny żywot. Nasączony smutkiem, utkany z odrzucenia - w końcu
skutkuje pogodzeniem się z przeźroczystością. Przewrotny Los, skądinąd jak
zawsze, ma jednak inne plany i akurat wtedy stawia na jej drodze pierwszą i
ostatnią osobę, która naprawdę ją widzi… Nic dziwnego, że właśnie wówczas wszechświat
chwieje się w posadach. Jeśli bowiem nienawidzić ze strachu nieznane, dlaczego
by nie kochać najbardziej zakazanego? Ta niebanalnie pomysłowa historia nie
może się nie podobać - każdemu, kto chciałby niekiedy uciec w świat własnych
kreacji. A może i nigdy z niego nie powrócić, uznawszy tamten za silniej
kolorowy i pociągający… Ocena dla PATRONATU jest formalnością, toteż 10/10. I
może czasem Selena jest mną, lecz w jak większym stopniu ja jestem Seleną… Takich
bohaterów nam trzeba. Bez inności, niezłomności i upartej niepokorności smutny
byłby mir. Jak i bez tej jednej, prawdziwej miłości.
„I wiem, że nienawiść,
która zburzyła moje życie, teraz patrzy na Ciebie. Wiem, że będziesz samotna. Ale
w Twojej krwi jest siła, jakiej świat się boi.”
0 comments
Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)