Katherine Greene - Jezioro zaginionych dziewczyn - recenzja

by - 15:27:00

Nikt nie wie, co naprawdę czujesz i nikogo to nie obchodzi. Najgorsze jest to, że chyba nigdy nie otrząśniesz się z tragedii, jaka spotkała Twoją familię. Wryła się tak głęboko w serce i umysł, że masz wrażenie, iż w wypełnia nawet pory skóry. Jesteś nią przesiąknięta i nie potrafisz uwolnić od roli, jaka została Ci narzucona. Może gdybyś dla wszystkich postronnych, a zwłaszcza dla mieszkańców rodzinnego miasteczka Mt. Randall, zyskała ludzkie, indywidualne rysy, byłoby to możliwe. Ale oni wszyscy, tak lubujący się w plotkach i niesprawiedliwych, krzywdzących ocenach, postrzegają Cię tylko i wyłącznie przez pryzmat nieszczęścia, którym zostałaś dotknięta. I nie czynią tego ze współczuciem, ale specyficzną, złośliwą satysfakcją, że ich samych to nie spotkało. Nie ma w nich na tyle litości czy nawet wyobraźni, by spostrzec, że bardzo Cię krzywdzą i de facto odbierają człowieczeństwo. Dla nich jesteś jedynie siostrą Jessiki, „tej Jessiki”, jaka zniknęła bez śladu dwadzieścia cztery lata temu. Pamiętasz ten dzień jak przez mgłę - miałaś wtedy tylko cztery lata. Były Twoje urodziny, więc przyjechała z campusu do domu i jak zwykle wypełniła go czystą radością. Uwielbiałaś ją, była dla Ciebie najpiękniejszą i najlepszą istotą na świecie, więc nie posiadałaś się ze szczęścia, że znowu ją widzisz. W pewnym momencie wyszła na zewnątrz, aby przynieść z samochodu niespodziankę, jaką przygotowała specjalnie dla Ciebie. Patrzyłaś przylepiona do szyby, jak podchodzi do pojazdu, otwiera bagażnik, po czym schyla się, aby coś z niego wyjąć. Wtedy na chwilę odwróciłaś wzrok, a gdy ponownie spojrzałaś w tamtą stronę Jessiki już nigdzie nie było.


„Wiedziałam (…) że nasz wspólny spacer będzie tematem rozmów. Przeprowadziłam się z jednej małej społeczności do drugiej, ale podstawowe zasady pozostały niezmienne. Moje sprawy były sprawami wszystkich. (…) Nigdy nie potrafiłam okazać gniewu, kiedy było to naprawdę potrzebne. Wyrażałam go tylko w dziki, nieprzewidywalny sposób. Ale ludzie, MĘŻCZYŹNI, którzy na niego zasługiwali, nigdy go tak naprawdę nie doświadczyli. Byłam zaprogramowana, by pragnąć ich uznania. Ich czułości. Choć bardzo nie chciałam się do tego przyznać, byłam gotowa zrobić wszystko, by to osiągnąć.”  

Naprędce wszczęte poszukiwania niczego nie przyniosły. Policja początkowo całkowicie zlekceważyła sprawę, a później, choć podjęła pewne wysiłki, nie była w stanie wyjaśnić mrocznej tajemnicy, sprowadzającej się do tego, że w biały dzień, sprzed własnego domu, w ciągu paru sekund, bez najmniejszego śladu zniknęła niespełna dwudziestoletnia dziewczyna.  Czasami wchodzisz do jej pokoju, szepcząc pytania, które od tak długiego czasu kłębią Ci się w głowie, przekładasz rzeczy, wąchasz perfumy i wpatrujesz się w zdjęcia, tak jakbyś liczyła na to, że w końcu zdradzą, co mogło się stać z tą roześmianą, beztroską postacią, która została na nich uwieczniona. Ale one milczą, tak jak nie udzielają nawet najmniejszej wskazówki inne artefakty, całkowicie obojętne wobec Twoich pragnień i cierpienia. Co gorsza, to wydarzenie spustoszyło także stosunki rodzinne. Jessica była szczególnie związana z Tatą - stanowiła jego oczko w głowie. Spędzał z nią każdą wolną chwilę. Byli nierozerwalni, więc po ciosie otrzymanym od losu już się nie podniósł, popadając w skrajne zgorzknienie. Czasami w skrytości ducha myślisz, że przecież miał obowiązek roztoczyć opiekę nad pozostałą częścią rodziny, z czego zupełnie się nie wywiązał. Zamknął się w sobie i nigdy nie zaoferował Ci nawet cząstki tej miłości, jaką obdarzył swoją starszą córkę - tak, jakbyś nie była warta uczuć… Mama, która zawsze była tylko jego lustrzanym odbiciem, także zmieniła się nie do poznania, straciwszy całą radość życia. W rezultacie pozostałaś sama, pogrążona w smutku i niepewności, otoczona przez dorosłych, jacy pomimo ciążącej na nich powinności udzielania Ci pomocy i wsparcia, w najmniejszym stopniu nie stanęli na wysokości zadania. Dorastałaś cały czas w cieniu siostry, która była nieobecna ciałem, ale istniała w każdym geście i spojrzeniu bliskich. Rodzinne gniazdo, które powinno być ostoją bezpieczeństwa i miłości, zamieniło się w istny grobowiec, po jakim przemieszczają się cienie domowników, zupełnie sobie obcych i pozbawionych nadziei, że kiedykolwiek może wrócić dawna, ożywiająca go atmosfera. Z przerażeniem co jakiś czas odkrywasz w sobie pragnienie, aby znaleziono w końcu ciało Twojej siostry. Wtedy wreszcie można by było się z nią pożegnać, pogodzić się z tym, co krzyczy wobec niepodważalnych faktów, a pozostaje niewypowiedzianym. Ta niepewność co do jej losów jest najgorsza, wypala duszę i ciało. Czasami lepiej wiedzieć, że zdarzyło się coś strasznego niż przez cały czas zadawać pytania, na jakie nie ma odpowiedzi. Takie, które stawiasz sobie, odkąd ukończyłaś cztery lata.

„Mama (…) obejmowała mnie ramieniem i mówiła, że jesteśmy parą przyjaciółek. Śmiałam się razem z nią, a serce ściskało mi się tak mocno, że ledwo mogłam oddychać. Nigdy nie chciałam, żeby byłą moją przyjaciółką. Miałam ich wystarczająco dużo. Wolałam, żeby była kimś, z kim mogłabym porozmawiać, kto nie będzie mnie osądzał. Kimś, komu mogłabym zaufać, że ochroni mnie przed złem. Ale nie znalazłam tego (…) i nigdy bym tego nie znalazła.”

Teraz masz dwadzieścia osiem wiosen i przeszłość ponownie powróciła z całą grozą. Nad jeziorem Doll’s Eye nieopodal Mt. Randall odnaleziono bowiem ludzkie szczątki. Paradoksalnie, dowiadujesz się tego z ekranu telewizora. Nawet teraz policja wykazuje się skrajną nieudolnością, bo przecież jej obowiązkiem było powiadomić o takim zdarzeniu w pierwszej kolejności rodziny zaginionych. Rodziny, gdyż jak się okazało Jessica była ostatnią z czterech dziewczyn, które, będąc studentkami tej samej uczelni, przepadły bez wieści w ciągu paru miesięcy. Nie natrafiono na żaden ślad, który mógłby wyjaśnić, co tak naprawdę się z nimi stało. Aż do dzisiaj. Funkcjonariusz w stopniu porucznika tłumaczyła, że sprawa wyciekła do mediów, zanim zdołano przeprowadzić jakiekolwiek badania, lecz to nie uspokoiło nastrojów. Zwłaszcza ojciec mocno przeżył cała sytuację i urządził jej karczemną awanturę. Tak czy inaczej, na razie nie widomo do kogo należało odkryte ciało, a raczej jego szkielet. Jak zwykle musisz czekać - jak to robisz całą swoją krótką egzystencję. Będąc w pracy i stojąc za kontuarem recepcji najlepszego w miasteczku hotelu Bronze Monarch nie możesz otrząsnąć się z rozmyślań, kogo znaleziono na brzegu jeziora, nad którym tak wiele czasu spędzała Jessica. To było ulubione miejsce odosobnienia jej i taty, więc prawdziwym paradoksem byłoby, gdyby tam właśnie znalazła swój tymczasowy grób. Oczywiście wieść o znalezisku spowodowała istny najazd dziennikarzy na co do zasady senną miejscowość. Ekipy zajęły prawie wszystkie pokoje w przybytku, a Ty sama musisz opędzać się od żurnalistów, konsekwentnie odmawiając udzielenia wywiadu. Wzbudzają w Tobie odrazę, gdyż to, co traktują jako kolejną sensację, jaką będą mogli ogłosić triumfalnie na łamach swych szmatławych gazet i magazynów, dla Ciebie jest tragedią, jaka przeorała Twoje życie. Nie przyszło Ci wtedy do głowy, że to dopiero początek nowej gehenny, która spowoduje, że wszystko, w co jeszcze wierzyłaś i co stanowiło Twoje oparcie, w ciągu kilku następnych miesięcy obróci się w proch i pył, zaś Ty sama staniesz wobec faktów, które odbiorą Ci wszelką nadzieję.

„Wydawał się taki szczery. Ale słyszałam podobne opinie już wcześniej. Mężczyźni tacy jak on rzucali słowa, nie znając nawet ich prawdziwego znaczenia. Robili to, by podbijać serca. By poczuć się lepiej. Aby dostać to, czego chcieli, nie zważając na konsekwencje i ofiary. (…) rujnowali mi życie. (…) Potrzeba bycia kochaną ponad wszystko inne kiedyś doprowadzi mnie do upadku.”

„Jezioro zaginionych dziewczyn” Katherine Greene to z pozoru kryminał, choć tak naprawdę wstrząsająca powieść obyczajowa. Jej bohaterką jest Lindsey Fadley, siostra dziewczyny, która zaginęła bez śladu dwadzieścia cztery lata wcześniej, co położyło się nieusuwalnym cieniem na życiu jej i jej bliskich. Narracja rozpoczyna się z chwilą, gdy rodzinne miasteczko lotem błyskawicy obiega wieść o odkryciu na brzegu pobliskiego jeziora ludzkich szczątków. Pojawienie się tajemniczego mężczyzny, który podaje się za dziennikarza, choć - jak się okazuje - jest ściśle powiązany ze sprawą, staje się asumptem do podjęcia przez kobietę własnego śledztwa, mającego na celu wyjaśnienie losów krewnej. Lindsey krok po kroku zanurza się w przeszłość i zaczyna odsłaniać sekrety, o których istnieniu wolałaby nigdy nie wiedzieć. Narracja jest pierwszoosobowa - przeplatają ją liczne retrospekcje snute z punktu widzenia zaginionej Jessiki oraz wstawki podcastu true crime. Niewątpliwie wzbogaca to odbiór powieści, a także pozwala czytelnikowi na zrozumienie ukrytych dla postronnych motywów zachowań i wyborów nieobecnej. Odbiorca może też z łatwością wczuć się w rozterki i dramaty, jakie nieusuwalnym piętnem znaczyły jej egzystencję. Powieść napisana jest starannym, dynamicznym i obrazowym językiem, przez co trudno oderwać się od lektury. Całość zwieńczona jest zaskakującym i tragicznym zakończeniem. Jedyne minusy, jakie dostrzegam to nieznaczne przekombinowanie intrygi oraz spore nagromadzenie dramatycznych okoliczności w życiu zaginionej Jessiki i otaczających ją osób - sprawiają wrażenie odrobinę sztucznie wykreowanych, choć mnie akurat w tragedie graj. Pisarka podejmuje w swojej książce trudne tematy związane z kazirodztwem oraz brutalnym łamaniem przez dojrzałych mężczyzn wszelkich norm moralnych i obyczajowych dla własnej, płytkiej satysfakcji. Przekonanych o bezkarności, lecz także przeświadczonych, że wszystko im wolno w stosunku do tak naprawdę bezbronnych wobec ich doświadczenia życiowego i sztuki manipulacji dziewczyn, będących przedmiotem podjętego przez nich seksualnego safari oraz jego swoistym zwieńczeniem w roli trofeum. Szukających młodych kobiet, które wcześniej wybrali na taki właśnie obiekt, kierując się niezawodnym instynktem, wskazującym na nastolatki dotknięte rodzinnymi problemami i łaknącymi akceptacji oraz choćby odrobiny ciepła, jakiego nie były w stanie znaleźć wśród rówieśników. Osaczających je krok po kroku, dzięki udawaniu zupełnie innych niż w istocie są. Bez skrupułów dążących do osiągnięcia celu i niezwracających najmniejszej uwagi na straszną psychiczną cenę, jaką dziewczyny za to zapłacą. To jednak historia także o krzyczącej samotności ofiar takich procederów, pozbawionych pomocy nie tylko ze strony rodziców, którzy nie stają na wysokości zadania, jako że skupiają się wyłącznie na własnych problemach i traumach, ale także powołanych do tego gremiów i urzędów. O autorytetach, które nie chcą dostrzegać tego, co dzieje się pod ich bokiem, w imię świętego spokoju. Współczesnych Piłatach, umywających ręce i nieczyniących niczego, co mogłoby zaradzić złu czy przywrócić choć elementarną sprawiedliwość, co jest przecież ich podstawowym, człowieczym obowiązkiem. A także o zatrutej nieuleczalną hipokryzją atmosferze małego miasta, którego mieszkańcy potępiają nie sprawców, a skrzywdzonych i bezsilnych. Tych, co rechoczą obleśnie w domowym zaciszu z pikantnych szczegółów zasłyszanych historii, które dotknęły osoby będące przecież w wieku ich własnych córek. Równocześnie - tych niezdolnych do dostrzeżenia całej ohydy takiej postawy. To nowoczesna Sodoma, w której nie sposób znaleźć choćby jednego sprawiedliwego, gdzie nie ma nawet krztyny miłosierdzia dla niewłaściwych czy wprost złych wyborów młodych ludzi, wkraczających dopiero w dorosłe życie... 8/10

„Miałam dość dyktowania mi wszystkiego przez samolubnych mężczyzn. Każda zła rzecz w moim życiu miała związek z ich pragnieniami i żądaniami, które mnie pochłaniały. (…) Nie wiedziałam, dokąd idę. Szłam po prostu przed siebie. Nigdy nie czułam się tak całkowicie i dotkliwie samotna. Nie miałam z kim porozmawiać. Nie miałam nikogo, komu mogłabym się zwierzyć. Znalazłam się sama w tej okropnej ciemności. (…). Dokonałam wyborów, które były pochopne. A te decyzje, podjęte w ferworze chwili oraz pod wpływam bólu i cierpienia, teraz mnie niszczyły.”

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)