Mrocznie brutalny i bezlitośnie krwawy DEBIUT Autora piszącego pod pseudonimem Toby Gloody przedstawia jeden z moich ulubionych motywów - psychopatycznego mściciela, który z sobie tylko znanych pobudek postanawia zrobić porządek na świecie, eliminując z niego wybrane ofiary na wiele wyrafinowanych metod. „Czystka” nie do końca spełniła jednak moje oczekiwania, przede wszystkim z uwagi na powód, jakim okazuje kierować się sprawca widowiskowych zbrodni. Jestem również zdania, iż treść prezentuje bardzo nierówny poziom literacki. Pierwsza jedna trzecia opowieści została napisana warstwą językową, której gramatyczna niepoprawność wytrącała mnie z lektury. Roi się w niej od powtórzeń, zdania często złożone są niewłaściwie a dialogi mało naturalnie. Co natomiast ciekawe, środkowa część narracji, jaka to składa się głównie z opisów tragicznych przeżyć naczelnych bohaterów za czasów szkolnych, które w znacznym stopniu wpłynęły na ich obecne życie, bardzo mnie wciągnęła - a przy tym została zaserwowana czytelnikowi o wiele płynniej napisanym tekstem. Zakończenie, w lwiej części opierające się na kwiecistej i nieco patetycznej przemowie mordercy, znowuż nie do końca przystało do tego, czego się spodziewałam, choć sam niepokojący epilog pozostawił pozytywne wrażenie. Mogę więc zatem przyznać, iż choć sama fabuła okazała się niebezpiecznie trwożąca, co uradowało moją mroczną duszę, największe zastrzeżenia mam do sposobu jej podania - w mojej opinii wymagającego o wiele bardziej szczegółowej i profesjonalnej korekty. Sądzę również, iż ta mrożąca krew w żyłach historia zyskałaby na jakości, gdyby poskąpić jej bezdusznie detalistycznych szczegółów popełnianych przez szaleńca, makabrycznych zbrodni - oddziałują na wyobraźnię na tyle, że aż kochance czerni w mojej postaci niekiedy robiło się niedobrze. Nie zmienia to jednak faktu, iż ten kryminał skrzyżowany z horrorem i wątkami przystającymi do darków ciekawie rzutuje na przyszłą twórczość Pisarza a o „Czystce”, jaką oceniam dwojako, łatwo nie da się zapomnieć.




