Kolejny
niedzielny dyżur zaczął się równie sennie jak wszystkie poprzednie. Najchętniej
byś się z niego jakoś wykręciła, jednak nie możesz sobie na to pozwolić, gdyż zostałoby
to źle odebrane przez nowych przełożonych. Niedawno przeniesiono Cię do Komendy
Stołecznej Policji. Wprawdzie na równorzędne stanowisko oficera operacyjnego,
jednak - zważywszy na prestiż placówki - de facto oznacza to awans. Musisz więc
trzymać fason i ściśle stosować się do ustalonych zasad. Sobotni wieczór
spędziłaś w pałacu Promnitzów, uczestnicząc w koncercie Olgi Weiss, wirtuozki violi
da gamba, która odtworzyła kantatę Telemanna. Wprawiła tym publiczność w stan
ekstazy - podziw zarówno dla kompozytora jak i własnego talentu. Towarzyszył Ci
kapitan Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Zygmunt Friszer, z którym
współpracowałaś przy sprawie dotyczącej siatki szpiegowskiej założonej na
terenie Polski przez agenta północnokoreańskiego wywiadu Dennisa Le. Początkowo
Wasze relacje miały ściśle służbowy charakter, jednak z biegiem czasu osławiony
„cyborg”, jakiego zawsze podziwiałaś za zimną krew i analityczny umysł, zaczął wreszcie
dostrzegać, iż darzysz go skrywanym uczuciem. Podczas wspólnych akcji
zaczęliście się do siebie zbliżać i niedawno oficjalnie zostaliście parą,
próbując scalić dwa przeciwstawne uniwersa życiowych rozbitków, pozbawionych
złudzeń co do człowieczej natury, acz uparcie tęskniących za miłością. W
związku z tym, że kolejnego dnia czekała Cię wczesna pobudka, z niechęcią rozstałaś
się z partnerem zaraz po raucie. Teraz zaś siedzisz przed ekranem komputera i
ściskasz w ręku kubek aromatycznej kawy, usiłując bezskutecznie strząsnąć z
siebie resztki snu. Z zamyślenia wyrywa Cię głośny dzwonek telefonu.



