Dzisiejszej
nocy znowu miałaś jeden z tych snów, w których skrwawione szpony z piekła rodem
poprzez cienką zasłonę pościeli i starczej skóry wdzierają się wprost do Twojej
duszy i grzebią w niej zapamiętale, pozostawiając szkarłatne ślady w samym
sercu. Wszystko to dzieje się przy wtórze potępieńczych jęków, nie wiadomo czy
błagających o okazanie litości, czy może oskarżycielsko przypominających o
Twoich dawnych czynach. Tych, które czają się w mrokach umysłu, pokryte
śniedzią niepamięci i patyną nieubłaganie upływającego czasu. Jak zwykle
wybudziłaś się z koszmaru drżąca i zlana zimnym potem. Gorzko myślisz o tym,
jak wiele prawdy jest w powiedzeniu, że stare grzechy rzucają długie cienie a
od przeszłości w pełni uwolnić się nie sposób. Jeśli nie przywiodą jej zawistni
ludzie, to zrobi to Twoja własna, zdradziecka głowa. Tym razem wybawczym
urządzeniem okazuje się telefon na nocnym stoliku, który nagle rozdzwania się
jak oszalały i odpycha nocne mary. Zerkasz na wyświetlacz i orientujesz się, że
masz połączenie Norą - swoją córką. Krzywisz się z niechęcią, gdyż zanim wiele
lat temu wyjechała do USA rozstałyście się w niezbyt przyjaznej atmosferze. Rozmawiacie
krótko, na tyle jednak treściwie, byś dowiedziała się, że wkrótce przyjedzie do
Polski, aby pozałatwiać ważne, bliżej nieokreślone sprawy. Oczywiście zamierza
mieszkać w Twoim domu. Po odłożeniu słuchawki walczysz chwilę z uczuciem
niepokoju. Z całą pewnością nie zjawia się bez jakiejś ukrytej przyczyny a to
może zwiastować jedynie kłopoty. Zanim poddajesz się nowemu zmartwieniu, kątem
oka zauważasz za uchylonymi drzwiami sypialni przygarbioną sylwetkę Karin, która
najwidoczniej bez żenady podsłuchiwała rozmowę.


