Joanna Kurek - Amartu-Ziqqu. Przebudzenie - recenzja
Od kiedy sięgniesz
pamięcią, wiedziałaś, że jesteś wyjątkowa i z tego właśnie powodu zagraża Ci
wielkie niebezpieczeństwo. Masz wrażenie, że ktoś lub coś ciągle bacznie obserwuje
- i że nękają Cię przez byty, o istocie których nie masz najmniejszego pojęcia.
Jednak zjawiają się w niektóre noce i wprowadzają w stan paniki... Próbujesz
sobie wmawiać, ze to tylko omamy, lecz w głębi serca zdajesz sobie sprawę, że
są równie prawdziwe jak ludzie, jacy Cię otaczają. Co jakiś czas śni Ci się
także straszny moment, w którym straciłaś oboje rodziców. Miałaś wtedy zaledwie
siedem lat, ale pamiętasz wszystko do najdrobniejszego szczegółu. Tego dnia
poszłaś z nimi na wybrzeże, aby pooglądać wylegujące się na plaży foki. Gdy
wracaliście, zaczepił Was wyraźnie podchmielony mężczyzna. Tata, będący
niezwykle spokojnym i miłym człowiekiem, próbował go uspokoić, ale ten
wykrzyczał mu coś mu prosto w twarz i rzucił się do morza. Potem wypadki
potoczyły się błyskawicznie. Ojciec nagle zmienił się nie do poznania - nigdy
nie widziałaś, aby zachowywał się tak gwałtownie. Zaatakował matkę, ale ta
odepchnęła go na tyle silnie, że zsunął się z leżących nieopodal kamieni. Potem
rzuciłyście się do ucieczki. Gdy dotarłyście do łąki za miastem, zmęczone
przystanęłyście. Niczego nie rozumiałaś z całej sytuacji, więc pomimo protestów
rodzicielki zaczęłaś wołać tatę. I wkrótce się pojawił, ale nie był sobą. Twarz
zmieniła mu się nie do poznania a oczy stały się czerwone niczym rozżarzone
węgle. Mama zasłoniła Cię własnym ciałem i zapłaciła za to najwyższą cenę. Po
chwili jej ciało upadło na ziemię, obficie znacząc ją krwią. Ciebie uratowało
nagłe pojawienie się nieznajomego, który stanął w Twojej obronie. Zapamiętałaś
go jako czarodzieja - podczas walki z jego dłoni wydobywało się niebiesko-białe
światło. Dalszych wypadków sobie nie przypominasz - popadłaś w omdlenie.
„Prawda, którą odkryła, przyniosła jej ulgę, ale i rozdarcie. (…) Czuła, jakby cały świat runął, a ona była zbyt mała, by cokolwiek naprawić. Chciała, aby czas się zatrzymał, by wszystko inne zniknęło.”
Ciał Twoich bliskich nigdy nie odnaleziono. Jedyny świadek w sprawie zeznał, że widział dwóch mężczyzn skaczących do morza. Ty zostałaś odnaleziona przez farmera, który zaniósł Cię na komisariat policji. Tam złożyłaś wyjaśnienia, ale nikt nie uwierzył Twoim słowom, uznając je za wytwór bujnej, dziecięcej wyobraźni - dodatkowo pod wpływem traumy. Co gorsza, masz wrażenie, że również ciocia Emma, siostra taty, podobnie podchodzi do Twoich wyjaśnień. Ilekroć próbujesz z nią o rozmawiać o okropnych wypadkach - głucho milczy albo macha z niecierpliwością ręką. Zaopiekowała się Tobą jako ostatnia żyjąca krewna i sumiennie wywiązała się z obowiązków. Zajmuje się Tobą i utrzymuje aż do teraz, nigdy się nie skarżąc. To twarda kobieta, ale nieco kostyczna. Zawsze brakowało jej ciepła, którego tak potrzebowałaś. Utrzymywała wobec Ciebie dystans, więc nie mogłaś gawędzić z nią o uczuciach i obawach. Musisz skrywać je w sobie, gdyż inni bliscy nie żyją, a tym samym nie masz komu się zwierzyć. Dziadków ze strony ojca nie pamiętasz. Jedyne wspomnienia łączą się z babcią ze strony matki. Gdy jeszcze żyła, raz w roku jeździłyście razem do Słowenii, gdzie mieszkała na stałe. Była cudownym człowiekiem - spędzałyście na rozmowach całe godziny. W ostatni wieczór opowiedziała Ci legendę o wysepce wznoszącej się na środku jeziora przy zamku Bledzkim, dumnie prężącym się na wysokiej skale. Zgodnie z jej słowami, w czasach przedchrześcijańskich, według wierzeń ludności zamieszkującej te tereny, znajdowały tam wrota do nieznanego świata, pełnego tajemnic, które nie były przeznaczone dla ludzkich oczu. Kiedyś jednak zostały nieopatrznie otwarte, a jak twierdziła staruszka, nigdy nie powinno do tego dojść. Niestety nie udzieliła innych wyjaśnień, a gdy po wielu latach przypominałaś sobie tę sytuację, miałaś niejasne przeczucie, że chciała w ten sposób powiedzieć coś ważnego - i że przyszła śmierć rodziców miała z tym ścisły związek. Już niedługo ponownie odwiedzisz te strony. Za moment kończysz dziewiętnaście lat, więc ciotka wyraża zgodę, abyś pojechała na wakacje do Słowenii, zanim rozpocznie się rok akademicki. Wizja tej podróży wprawia Cię w euforię, której nie są w stanie zepsuć nawet słowa Twojej najlepszej przyjaciółki Daisy. Zwierzyła Ci się, że była u wróżki i ta powiedziała, iż podczas wojaży spotkasz miłość, która przywiedzie Cię do niebezpiecznego przeznaczenia. Wprawdzie nie wierzysz w takie rzeczy, lecz mimowolnie czujesz niepokój.
„Świat wokół niej nabierał
nowych barw, jakby ukryte warstwy powoli odsłaniały się przed jej oczami. Nigdy
wcześniej nie czuła tak wyraźnie, że to, co widzialne, to jedynie czubek góry
lodowej, a pod powierzchnią kryją się sekrety i moce, o których nie miała
pojęcia.”
Gdy wracasz do domu, postanawiasz wziąć kąpiel i wchodzisz pod prysznic. Ciotka ma wrócić dopiero po północy, więc jesteś zupełnie sama. Nagle słyszysz, że ktoś prawie bezszelestnie porusza się korytarzem i przystaje w bezruchu za drzwiami łazienki. Zaraz potem zaczyna migotać żarówka w lampie a następnie zupełnie gaśnie. Wystawiasz nogę poza brodzik, starając się zachować spokój, choć nie jest to łatwe. Wtedy ciszę rozdziera przerażający dźwięk, tak jakby coś zawzięcie drapało w powierzchnię lustra a przed Tobą rysuje się czyjaś sylwetka. Kilka uderzeń serca później tafla pęka z trzaskiem, ale na szczęście jednocześnie wraca światło. Kątem oka dostrzegasz jeszcze obcy cień, który znika w tej samej chwili. Drżąc ze strachu, idziesz do swojego pokoju i wmawiasz sobie, że to były tylko halucynacje, choć wiesz, że to, co widziałaś, było jak najbardziej realne. Po pewnym czasie zapadasz w nerwowy sen. Następnego dnia wsiadasz do samolotu, który zawozi Cię z Irlandii do Słowenii. Masz wynajęte miejsce w hotelu znajdującym się w stolicy kraju - Lublanie. To piękne miasto, więc z radością udajesz się na jego zwiedzanie. Panuje słoneczna pogoda, gdy powoli przemierzasz urocze uliczki i imponujące, stare mosty. Potem wyruszasz w dwugodzinną drogę do zamku zbudowanego w IX wieku. Po powrocie ucinasz sobie drzemkę, a następnie idziesz na spacer wzdłuż malowniczej rzeki. Zatopiona w myślach, wpadasz na mężczyznę o azjatyckiej urodzie. Wymieniasz z nim zdawkowe uprzejmości i kontynuujesz wędrówkę. Wkrótce los zetknie Was ponownie, by rozniecić w Twoim sercu pierwsze żarliwe uczucie miłosne, będące częścią Twojego przeznaczenia. W trakcie pobytu w Słowenii odkryjesz największą tajemnicę swojej babci a należąca do niej bransoletka zaprowadzi Cię do światów, o których istnieniu nie miałaś pojęcia. Tych, które - choć ukryte przed ludzkimi oczyma - istnieją od tysięcy lat, lecz są dostępne tylko dla wybranych...
„Z każdą myślą (…) zdawało
się, że zbliża się do prawdy, ale wiedziała też, że cokolwiek odkryje, zmieni
to jej życie na zawsze.”
„Amartu-Ziqqu.
Przebudzenie” Joanny Kurek to młodzieżowa powieść fantasy. Jej główną bohaterką
jest Sara, dziewiętnastoletnia dziewczyna, która mieszka wraz z ciotką w
Irlandii. Dotknięta tragiczną śmiercią rodziców i nękana często przez nieznane,
nadnaturalne byty, marzy o wyjeździe do Słowenii - ojczystego kraju babci ze
strony matki. Gdy wybywa tam na wakacje przed rozpoczęciem studiów,
niespodziewanie musi stawić czoła tajemnicom związanym z jej prawdziwym
pochodzeniem oraz siłom wywodzącym się sprzed tysięcy lat - rodem z imperium
Sumerów, rozciągającego się w zamierzchłych czasach na terenie Mezopotamii. Na
swojej drodze spotyka też Younga - mężczyznę z Korei Południowej, jaki staje
się jej pierwszą miłością, a który - podobnie jak ona sama - nawiedzany jest
przez starożytne duchy piekieł zwane Mojrami. Pisarka prowadzi akcję nader
dynamicznie, dzięki czemu czytelnik jest co rusz zaskakiwany barwnie przedstawionymi
przygodami młodej kobiety, jaka krok po kroku odkrywa swoje przeznaczenie, którego
korzenie tkwią w świecie sumeryjskiej religii. Kreacja tej postaci bardzo
przypadła mi do gustu, szczególnie z uwagi na złożoność i bogactwo życia
wewnętrznego. Co do warstwy językowej opowieści, w pełni przystaje do reprezentowanego
gatunku literackiego a przy tym odznacza się przejrzystością i sugestywnością. Za
dodatkowe plusy uważam liczne fragmenty, które opisują losy bogów oraz
poprowadzenie narracji zarówno z punktu widzenia zarówno Sary, jak i Younga,
choć z dominacją tej pierwszej. Jako największą zaletę poczytuję jednak stworzenie
oryginalnej fabuły, opartej na wierzeniach ludu, który współcześnie jest już
niemal zapomniany, a jakiego mitologia uwodzi niepowtarzalnością oraz mnogością
wierzeń i intrygującym panteonem. Uśmiechnęło mnie także wręcz staroświeckie
przedstawienie ze smakiem i delikatnością pierwszych uniesień miłosnych głównej
bohaterki - współcześnie to niestety rzadkość. 8/10 - po prostu bardzo dobra
historia, zarówno dla młodzieży, jak i starszych czytelników.
„Tak jak Wy, mam tylko
migawki wspomnień… Pojawiają się same, w najgorszych momentach. Tak było w obu
przypadkach. Resztę zrobiłam instynktownie, jakby coś we mnie wiedziało, jak
postępować.”

0 comments
Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)