Stanisław Lem - Głos Pana - recenzja

by - 20:39:00

Od kiedy ludzkość dobrnęła do punktu, w którym zdała sobie sprawę, że może nie być w Kosmosie sama, poczęła marzyć o kontakcie z „obcymi”. Najpierw poszukiwała ich śladów przy pomocy dość prymitywnych instrumentów optycznych z rodzaju teleskopów. Jednak gdy nadeszła rewolucja przemysłowo-technologiczna, zaczęła stosować bardziej wyrafinowane środki. 16 listopada 1974 roku miało miejsce spektakularne wydarzenie: z największego na świecie radioteleskopu w Obserwatorium Arecibo w Portoryko wysłano potężny przekaz radiowy w kodzie binarnym w stronę gromady kulistej M13, a więc zgrupowaniu powiązanych ze sobą grawitacyjnie gwiazd w gwiazdozbiorze Herkulesa. Składał się z 1679 impulsów, będących  iloczynem dwóch liczb pierwszych: 23 i 73. Po ułożeniu w siatce o tych właśnie wymiarach, impulsy te tworzą monochromatyczny obraz, zwany piktogramem, który zawiera liczby od 1 do 10, listę pierwiastków chemicznych, wzór DNA, schematyczną postać ludzką wraz z informacjami na temat liczby „człowieków” i ich budowie fizycznej, a także widok Układu Słonecznego. To pokolenie Ziemian i wiele następnych nie dowie się nigdy, czy próba była skuteczna, gdyż pokonanie przez wysłany sygnał drogi do miejsca przeznaczenia zajmie około dwadzieścia pięć tysięcy lat. Los radioteleskopu jest także bardzo symptomatyczny, gdyż w 2020 roku zerwały się systemy podwieszenia i uległ on całkowitemu zniszczeniu. Najbardziej oryginalną próbę kontaktu z kosmitami podjął ZSRR, który w 1964 roku wysłał w kierunku Wenus alfabetem Morse'a wiadomość zawierającą słowa: „мир” (Mir - pokój lub świat), „Lenin” i „SSSR”. Wielce prawdopodobne jest, że „ufoludkowie” na widok nazwiska krwawego wodza rewolucji październikowej i nazwy zbudowanego przezeń państwa popadli w takie przerażenie, że intencjonalnie nie próbowali na nią odpowiedzieć, nie chcąc podzielić losu kilkudziesięciu milionów ofiar. Who knows?

„Obecnie w zalewie tandety tonąć muszą publikacje cenne, ponieważ łatwiej jest odnaleźć książkę wartościową wśród dziesięciu kiepskich aniżeli ich tysiąc w milionie. Nadto nieuchronne staje się zjawisko pseudoplagiatu - mimowolnego powtarzania cudzych a nieznanych myśli.”

Wysyłano też różne artefakty na pokładach sond. Amerykańskie niosą tak zwaną Voyager Golden Record, czyli pozłacaną płytę gramofonową z załączoną do niej instrukcją obsługi, na której zapisano pozdrowienia w pięćdziesięciu pięciu językach, różnorakie dźwięki natury, utwory muzyczne, jak chociażby Bacha, Beethovena, Chucka Berry'ego oraz 116 zdjęć Ziemi i jej mieszkańców. Podkreślić jednak trzeba, że tego rodzaju próby rodzą przynajmniej trzy zasadnicze wątpliwości. Po pierwsze: któż jest w stanie zaręczyć, że kosmici okażą się do ludzkości przyjaźnie usposobieni i nie zechcą zetrzeć jej w proch, uznając za coś w rodzaju insektów czy cywilizacji do podbicia i eksterminacji? 😉 Po wtóre: wysyłając sygnały, człowiek nie ma żadnej gwarancji, że adresaci będą w stanie w ogóle je odczytać. Mogą przecież stanowić byt, który nie ma nic wspólnego z wizjami snutymi na ich temat. Wreszcie: nawet, gdy sygnał odbiorą i odpowiedzą, nikt nie ma pojęcia, czy będzie jakakolwiek możliwość jej „przetłumaczenia”, a nawet jeśli - zrozumienia. I o tych właśnie trzech dylematach rozprawia Autor recenzowanej książki.

Nigdy byś nie przypuścił, że zostaniesz członkiem szacownego grona, zajmującego się tajnym projektem o kryptonimie MAVO (skrót od angielskiego Master's Voice - Głos Pana). Jesteś wprawdzie uznanym matematykiem, jednak z uwagi na oryginalne poglądy, nieco wyklętym. Co spotkało się z wielkim oburzeniem, jesteś zdania, że zarówno człowieka, jak i wszelkie zjawiska przyrodnicze należy opisywać za pomocą matematycznych równań, a nie ich biologicznych cech. Tylko w ten sposób bowiem można uchwycić ich właściwą istotę. Pomimo oficjalnych potępień, geniuszu nikt nie jest w stanie Ci odmówić, więc dokooptowano Cię do zespołu zajmującego się próbą rozszyfrowania odebranego przez obserwatorium w Mount Palomar w USA sygnału neutrinowego, który zakwalifikowano jako wiadomość nadaną przez pozaziemską cywilizację z układu Małego Psa. W serii elektronów dopatruje się zaszyfrowanego komunikatu, który starano się za wszelką cenę rozwikłać, lecz bez żadnego skutku. Stąd właśnie sięgnięto po Twoją pomoc. Początkowo próbowano całą sprawę ukryć, jednak doszło do „przecieku” i cały świat oszalał. Tematem tym zajęły się wszystkie media, roznosząc wieści po globie. Rząd USA w końcu musiał zareagować i pod naciskiem senatu powołał zespół do jej badania.

„Jeśli nasza kultura nie umie asymilować sprawnie nawet ujęć powstających w głowach ludzkich (…) jakże moglibyśmy liczyć na to, że będziemy zdolni skutecznie zrozumieć kulturę odmienną całkowicie od naszej, jeśli się ona zwróci do nas poprzez kosmiczny przestwór?”

Początkowo próbowano przekazać sprawę FBI, jednak Agencja sprytnie wskazała, że kosmos leży poza granicami kraju, a tym samym nie jest objęty zakresem jej kompetencji, więc przekazano ją CIA. Ta z kolei zrzuciła z siebie odpowiedzialność i oddała ją w ręce Pentagonu. Wojskowi zabrali się solidnie do rzeczy, umieszczając Komisję w supertajnym ośrodku badawczym na pustyni Nevada. Wcześniej funkcjonował tam poligon, na którym przeprowadzano eksperymenty z bronią jądrową. Wysłannik „Projektu MAVO odnalazł Cię na uniwersytecie New Hampshire, gdzie akurat prowadziłeś zajęcia ze studentami. Początkowo wahałeś się, czy propozycję przyjąć, czy też odrzucić, ale po głębszym zastanowieniu uznałeś, że warto w tym uczestniczyć. Gdy wyrażasz zgodę, wypadki toczą się bardzo szybko. Najpierw lecisz samolotem do Nevady a potem śmigłowcem bezpośrednio do ośrodka badawczego. Ten przedstawia sobą imponujący kompleks: liczne i potężne betonowe budynki mają podwójne ściany a przestrzeń pomiędzy nimi wypełniona jest wodą. Komunikację zapewnia specjalnie zbudowana kolej podziemna bezpiecznie przewożąca pasażerów do miejsca przeznaczenia. Gdy wylądowałeś na dachu jednej z konstrukcji przywitał Cię sam Baloyne - szef całego przedsięwzięcia. Potem zapoznałeś się z całym tłumem osób, które w biorą w nim udział: biologów, chemików, fizyków i całą plejadą innych „mózgowców”. W końcu nadszedł czas na pierwsze sympozjum. Na nim pokrótce przedstawiono Ci stan prowadzonych prac. Czyli tak naprawdę nic. Wszelkie próby złamania „kodu” nadanego przez Obcych sygnału spaliły bowiem na panewce. Wysiłek największych naukowych sław nie przyniósł absolutnie żadnego rezultatu - po prostu nie byli w stanie niczego rozumnego wywieść z neutronowego strumienia. A co gorsza pojawiły się głosy wskazujące na szereg uzasadnionych wątpliwości czy w ogóle jest sens zajmować się całą sprawą. Zastanawiano się czy wiadomość ma jakikolwiek charakter, a nie jest tylko serią przypadkowych sygnałów kosmicznych. Inni wskazywali, że być może skierowana jest nie do ziemian, ale do innej cywilizacji i tylko przypadkowo została wyłapana, więc nie ma szans, aby zorientować się, o co w niej chodzi. Kolejni podnosili, że ludzkość nie jest w stanie odcyfrować czegoś, co nie pochodzi od społeczności takiej samej natury. Wprawdzie podzielasz niektóre z tych argumentów, jednak postanawiasz zastosować wszystkie swoje matematyczne umiejętności, by dojść, co nadany sygnał tak naprawdę zawiera. Wprowadzasz do Zespołu zastrzyk „entuzjazmu” i wiary w powodzenie, więc prace znowu ruszają na pełną skalę. W miarę ich postępu zaznasz coraz większej goryczy niepowodzeń, a Twoje usiłowania zaczną przypominać „bicie głową” w mur. Wiadomość z kosmosu okaże się Twoim największym  przekleństwem...          

„(...) nie znając (…) ani składni, ani słownika, nie można wiadomości rozszyfrować metodą prób i błędów (…) przy czym na sukces można czekać dwieście lat, dwa miliony albo i okrągłą wieczność.”

„Głos Pana” Stanisława Lema to należąca do klasyki gatunku powieść science-fiction. Jej głównym bohaterem jest profesor Piotr E. Hogarth, biorący udział w tajnym projekcie pod tytułowym kryptonimem. Jest on próbą rozkodowania sygnału neutrinowego, odebranego przez ziemskie obserwatorium i zakwalifikowanego jako transmisja nadana przez cywilizację pozaziemską. Naukowiec, początkowo podchodzący do całej sprawy z wielkim entuzjazmem, szybko natyka się nieprzekraczalną granicę, poza którą ludzki umysł nie jest w stanie się wydostać. Usiłowania zespołu uczonych nie przynoszą wyników a wokół zagadnienia pojawia się coraz więcej wątpliwości. Książka Autora to, poza w zasadzie pobieżnym opisem prób złamania kodu w wiadomości kosmitów, tak naprawdę wnikliwa podróż przez umysł Hogartha, a także bardzo skomplikowany traktat filozoficzny oraz kosmologiczny. Posiada więc jedynie zarys akcji - skupia się na niezwykle zawiłych rozważaniach dotyczących zagadnień epistemologicznych, teorii systemów, informacji i prawdopodobieństwa, matematyki i fizyki oraz biologii ewolucyjnej. Analizuje również wszelkie tematy związane z istnieniem cywilizacji pozaziemskiej, przejawami jej obecności w kosmosie i ewentualnymi motywami nawiązania kontaktów z ludzkością. Omawia także granice człowieczych umiejętności odczytania wiadomości od cywilizacji całkowicie odmiennej i spętane możliwości umysłu, znającego tylko swoją, niepotrafiącego pozbyć się jej naleciałości i niezdolnego do podjęcia próby zerwania z wrodzoną naturą. Pisarz nie stroni przy tym od dywagacji na temat wyobrażeń, obaw i nadziei związanych z tego rodzaju kontaktem, podszeptów podświadomości oraz etyki badań naukowych. Propozycja literacka podana jest skrajnie trudną warstwą językową - pełną lingwistycznych pułapek, surową w wyrazie i właściwą bardziej traktatom naukowym aniżeli literaturze popularnej. Niewątpliwie to wyzwanie umysłowe, które wymaga ogromnej dyscypliny i ciągłej uwagi odbiorcy. Sądzę, iż sam wydźwięk jest nader gorzki - zarówno co do ludzkiej natury, jak i możliwości jej ograniczonego rozumu. Jako klasykę gatunku, pozostawiam bez noty punktowej. Miłośnikom sci-fi, jacy kochają skomplikowaną trasą latać po kosmicznych trajektoriach - polecam.

„To, że ludzkie boleści, strachy, cierpienia rozpadają się ze śmiercią (…) że nic nie pozostaje po wzlotach, upadkach, orgazmach i torturach jest godnym pochwały darem ewolucji (…) jesteśmy jak ślimaki przylepione każdy do swojego liścia.”

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)