Kathryn Croft - Ostatniej nocy - recenzja

by - 01:59:00

 

Zdaniem starego wyjadacza mrocznych lektur w mojej postaci, Brytyjczycy od wielu lat pozostają niekwestionowanymi mistrzami thrillerów. Nie inaczej jest w przypadku Cathryn Croft, spod której pióra przeczytałam absolutnie każdą opowieść. Tym większa była moja radość, kiedy dowiedziałam się, iż w Polsce ukaże się kolejna jej książka o obiecującym tytule „Ostatniej nocy” - i nadzieja na nieodkładalną narrację, pełną absolutnie nieprzewidywalnych zwrotów akcji, nie okazała się próżna. Za przystającą do treści okładką w pięknej kolorystyce skrywa się bowiem historia, która złożona jest z napięć, niedopowiedzeń i niewyobrażalnych w pozornej naiwności, niewytłumaczalnie niepokojących tragedii. W świecie thrillerów, oprócz udanego transferu emocji wprost z kart powieści na odbiorcę, za najcenniejszy zabieg uważam wplecenie do cienistych fabuł elementów dramatu rodzinnego. Tego rodzaju skrzyżowanie, znane pod nazwą domestic noir, jest tym, co bardzo rozbrykane tygrysy lubią najbardziej, przeformułowując nieco znane powiedzenie. Oto właśnie „The Last One To See Him” - bogate w plot twisty, które - na domiar dobrego - powodują u czytelnika może mało inteligentny, ale jakże pożądany wyraz twarzy, gdy jego brwi po raz wtóry wędrują gdzieś w okolice czoła a usta samoistnie otwierają się w związku z szokiem oraz podziwem dla kunsztu angielskiej Autorki. Zapewniam, że po lekturze tej wielowymiarowo moralnie szarej propozycji literackiej kilkukrotnie zastanowisz się nad tym, czy warto odwiedzić dopiero co poznanego znajomego - lub umówić się na randkę. Może bowiem dojdziesz do wniosku, iż przekroczenie progu jego mieszkania będzie tak znamienne w skutki, jak to miało miejsce w przypadku Kate, głównej bohaterki, którą zwrot przypadków, co to wcale przypadkowe się nie okazały, doprowadził tam, gdzie miała się już nigdy nie znaleźć. Wprost do odmętów piekielnej przeszłości, jaka zdeterminowała całe jej dalsze życie. W samo serce nieuleczalnej traumy sprzed wielu lat i historii, co to zbyt często się powtarza…

„Wie wszystko o jej dzieciństwie, o tamtym okropnym wypadku, który uczynił ją tym, kim jest. Ale czy (…) zdoła mu kiedykolwiek wyznać, co się wydarzyło przed sześcioma dniami? Że po raz drugi stanęła oko w oko z nieboszczykiem?”

Człowiek jak zwykle mądrym jest po szkodzie, jednak oddałabyś wszystko, aby cofnąć czas i nie pójść do mieszkania Jamie’go, którego kilka godzin wcześniej poznałaś, czekając w barowej kolejce po drinka. Ba, w ogóle, jak zresztą planowałaś, nie poszłabyś do tego klubu za licznymi namowami koleżanki, która uznała, że powinnaś nareszcie nieco się zrelaksować po stresującym czasie w życiu. Twój mąż Cię zdradził, zatem po pertraktacjach zdecydowałaś się na to, by małżeństwo zmienić w separację. Pozostajesz jednak w zgodzie z już niedługo byłym ślubnym - w końcu dzielicie między sobą opiekę nad niespełna dziesięcioletnim synem. Nie chcesz tego przed sobą przyznać, ale utrata sojusznika i przyjaciela w postaci zaobrączkowanego wciąż napawa Cię smutkiem - wszak była to jedyna osoba, która wiedziała o Tobie wszystko. Cóż… niemalże, bowiem masz sekrety, które okazałyby się zabójcze, gdyby ujrzały światło dzienne. To Ellis sprawił jednak, że żyłaś najlepszą wersją egzystencji, jaką mogłabyś sobie wyobrazić - także dlatego, że namówił Cię na terapię u cenionego specjalisty imieniem Rowan, przed którą wzbraniałaś się od wielu lat. Poznawszy Twoją tragiczną historię, Mąż wspierał Cię bez reszty i finalnie udało mu się spowodować, że zdecydowałaś się na walkę z demonami z czasów, gdy miałaś zaledwie piętnaście lat a na skutek tragicznego splotu okoliczności na Twoich oczach śmierć poniósł trzydziestodziewięcioletni mężczyzna. Echo tamtego dramatu naznaczyło Cię na zawsze i niekiedy nadal powraca nocą pod postacią koszmarów. A teraz zdzierasz gardło, rozpaczając wniebogłosy, bo oto wszystko wskazuje na to, że przeszłość Cię dogoniła, choć miała być od dawna zamknięta. Po sympatycznej rozmowie z Jamie’m zbierasz się do opuszczenia baru, lecz z uwagi na późną porę, chwilę później wracacie oboje do domów jedną taksówką. Zamieszanie z Uberem sprawia, iż lądujesz pod mieszkaniem mężczyzny i wstępujesz na kawę. Ta kończy się płomienną nocą, po której umawiasz się z od niedawna rozwiedzionym ojcem na następną randkę jeszcze tego samego dnia. Co niepokojące, kiedy przybywasz o ustalonej godzinie, domofon milczy. Wślizgnąwszy się do apartamentowca za inną osobą, zauważasz, że drzwi, jakie miałaś za moment przekroczyć, są uchylone. Za nimi na podłodze leży zaś Twój kochanek - a pod jego głową rozrasta się kałuża krwi… To niemożliwe. A jednak.

„(…) sztuka polega na tym, by być zawsze o krok przed przeciwnikiem, wiedząc rzeczy, o których ten nie ma pojęcia. (…) Gdy (…) milknie, oznacza to, że w jej głowie kłębi się zbyt dużo myśli.”

Panicznym biegiem opuszczasz budynek, upewniając się wcześniej, że Jamie naprawdę nie żyje. Choć powtarzasz sobie, że przecież to nie Ty go zabiłaś, jesteś pewna, że śmierć drugiego mężczyzny, jakiej byłaś jedynym świadkiem, wzbudzi podejrzenia policji a także szereg niewygodnych pytań, na które nie jesteś gotowa. Kiedy Graham White wyzionął ducha, miałaś zaledwie półtorej dekady i wszyscy uwierzyli w Twoją wersję o porwaniu, napaści i brzemiennej w skutki ucieczce. Jako rozwodząca się matka dorastającego chłopca, wolisz nie przekonywać się, jak będzie tym razem. Na szczęście, do czasu, nikt nie wie, gdzie spędziłaś noc. Już wkrótce będziesz jednak zmuszona powiedzieć psychologowi o tym, że najwyraźniej ktoś ustalił, iż byłaś ostatnią osobą, która widziała Jamie’go Archera żywego. Nie masz pojęcia, kim jest Twój przeciwnik, lecz szybko zdajesz sobie sprawę, iż stał się zagrożeniem zarówno dla Ciebie, jak i całej, poszatkowanej rodziny. Najpierw otrzymujesz przesyłkę z poczernionymi liliami. Później wydarzają się kolejne niepokojące sytuacje… Na domiar gorszego, w klasie Twojego syna niedawno pojawił się nowy uczeń, który okazuje się być synem zamordowanego. Jego matka Harper robi zaś wszystko, by szturmem wedrzeć się w Twoją egzsytencję i stać się jej immamentną częścią. Początkowo zastanawiasz się nad tym, czy kobieta, utrzymująca zresztą skądinąd, że była aktualną żoną Jamie’go, ma pojęcie o tym, że to Ty spędziłaś z nim ostatnią noc, czy też jest to jeden z wielu ogromnych przypadków w Twojej cokolwiek zwichrowanej rzeczywistości. Jej natarczywe zachowanie wydaje się niestety temu przeczyć… Wkrótce jesteś pewna tylko jednej rzeczy: po pierwsze jesteś mamą i dla ochrony swojego dziecka zrobisz absolutnie wszystko. Nie będzie to zresztą pierwszy raz. Długie cienie wychynęły już z szafy i nikt nie zdoła ukryć ich tam z powrotem - zaczęły wszak rzucać ciemność na coraz większe elementy Twojego świata… Przeszłość dogania kłamców w najmniej odpowiednim momencie… Ten jest Twój.

„(…) wiecznie spiskuje i układa jakieś plany - i że rzadko kończy się to dobrze. (…) odmawia dalszego życia pod presją, ukrywania się w cieniu, pilnowania każdego słowa, na wypadek, gdyby coś miało się jej wymsknąć.”

Gdyby odjąć nie do końca satysfakcjonujące mnie zakończenie oraz dwa słowa tłumacza, który zdecydował się na zamieszczenie w treści raniących oczy słów „weterynarka” i „detektywka” (nieistniejących w angielskim oryginale), „Ostatniej nocy” Cathryn Croft otrzymałoby ode mnie maksymalną ocenę punktową. Pomimo tych najdrobniejszych z małych minusów, to połączenie thrillera z dramatem rodzinnym okazało się niemalże doskonałą rozrywką! Nasączone mrokiem oraz poczuciem zagrożenia i napięciem, które eskaluje z każdą przewróconą stroną, jest lekturą, jakiej nie da się odłożyć. Wymyśliwszy podczas czytania wiele możliwych rozwojów fabuły, przyznaję, iż każdorazowo pysznie zostałam zapędzona w ciemny róg - Autorka kapitalnie gubi tropy i udanie wodzi czytelnika za nos. Takie plot twisty są zresztą charakterystyczne dla jednej z angielskich mistrzyń suspensów. Największym zaskoczeniem stało się dla mnie wplecenie do narracji na wskroś tragicznej i przeszywającej serce smutkiem historii z młodości głównej bohaterki. Znamienne zdanie: „W szkole i tak wszyscy mają mnie za puszczalską, powiedzą, że sama się o to prosiłam.” wypowiadane przez pewną ofiarę oferuje odbiorcy swoisty wstrząs. Może bowiem ostatniej nocy w istocie wydarzyło się coś nieodwracalnego, jednak to, co zaistniało innej doby wiele, wiele lat wstecz okazuje się czynnikiem determinującym całe późniejsze życie zarówno Kate, jak i wszystkich postaci, które ją otaczają. Sam wątek związanej z nim, podejrzanie tajemniczej psychoterapii, która cały czas majaczy na obrzeżach akcji, został zresztą poprowadzony w sposób, przed jakim należy pochylić czoła. Z plusem: 9/10 dla rollercoastera emocji utkanego z niedopowiedzeń, niedookreśleń i naznaczających traum. Gimme more!

„To z jego powodu nikomu nie ufam. To przez niego otoczyłam się murem (…). I tak wygrał. Zniszczył mnie. (…) Stała się osobą, za jaką uważają ją ludzie, pogodziła się z łatką, którą jej przyszyto. Zresztą nawet suche fakty na temat tego, co się stało, kiedy miała piętnaście lat, nie zmniejszają jej koszmaru.”

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)