B. Dyakowski - Z naszej przyrody - recenzja

by - 16:57:00

Oto imponujący reprint - unikalne dzieło o tajemnicach polskiej przyrody, widzianej okiem jej uznanego popularyzatora i wysoce wykształconego biologa, żyjącego na początku XX wieku.

Przyroda, jaka jest - każdy widzi, trawestując znane hasło z pierwszej rodzimej encyklopedii księdza Benedykta Chmielowskiego. Czy aby na pewno? Człowiek dzisiejszych czasów nie dość, że ma blade pojęcie, jak naprawdę wyglądają fauna i flora jego ojczyzny, to jeszcze jest w stanie dostrzec jedynie jej okruchy. Tylko te nieliczne, które jeszcze nie zostały dotknięte degradacją wynikającą ze zmian cywilizacyjnych, jakie wypchnęły je na margines życia, czyniąc niemal niewidzialnymi i niedotykalnymi. Zresztą współczesna ludzka istota, wiecznie goniąca za mamoną i zajęta swoimi sprawami, pewnie nie zauważyłaby nawet żubra, który stanąłby dumnie przed jej oczyma, nie wspominając już o zwierzętach bardziej mikrej postury czy roślinach, które - choć piękne, nie zwracają zbytnio na siebie uwagi. Tymczasem świat nie składa się tylko z samych osób i wytworów ich umysłów - towarzyszy im bowiem pozostające obecnie w cieniu niezliczone i bujne bogactwo przyrody. I choć mocno ograniczone w czasach przemysłowo-technologicznej rewolucji, nadal potrafi zadziwić bogactwem form i często niewysłowionymi: urodą i wdziękiem. Wystarczy na chwilę zatrzymać się i uważnie spojrzeć, aby dostrzec to, czemu już nie poświęca się uwagi. A przecież jeszcze niedawno było zupełnie inaczej. Przed zaledwie stu laty przyroda stanowiła nieodłączną część zamkniętego kręgu żywota i śmierci, towarzysząc człowiekowi od rana do nocy w jego codziennych zajęciach. Była zespolona z "koroną stworzenia" w mocarnym, nierozerwalnym uścisku, jaki dawał niewątpliwe korzyści obu stronom. Trud opisania tego stanu rzeczy zadał sobie Autor recenzowanej książki, piszący na początku XX stulecia, jeszcze pod rosyjskim zaborem. Jak jego dzieło odbiera dzisiejszy czytający? 

"Zapoznając się z otaczającą nas przyrodą, uczymy się patrzeć na nią umiejętnie, zastanawiać się nad dostrzeganemi zjawiskami i wyszukiwać między niemi związku; a jednocześnie, co nie mniej ważne nabieramy prawdziwego zamiłowania do przyrody (...)."

Wyobraź sobie, że mieszkasz na wsi i właśnie rozpoczynasz kolejny pracowity dzień. Zima powoli zbiera się już do odejścia a pierwsze promyki marcowego słońca tańczą na zalegającym jeszcze gdzieniegdzie śniegu. Gdy uchylasz odrzwia chaty, wita Cię kakofonia ptasich głosów. Przymrużonymi od blasku Heliosa oczyma, jesteś w stanie dostrzec najbliższe z nich i pozdrawiasz gestem jako starych, codziennych przyjaciół. Wielu z nich dokarmiałeś, gdy mróz ściął powietrze na kilka miesięcy. Teraz wśród leżących ziaren uwijają się trznadle, połyskując żółtymi brzuchami, brązowawe dzierlatki dumnie prężą swoje sterczące "punkowe" czubki, nawet zięby demonstrują bogate kolorami upierzenie. Ilością prym jednak wiodą szare, niewielkie wróble poruszające się całymi gromadami. Co chwilę gwałtownie podrywają się do lotu, by za moment opaść z powrotem na ziemię chcąc zająć się swoimi ptasimi sprawami. Na widok tych ostatnich kiwasz z uznaniem głową. Znasz dobrze ich naturę i wiesz, że są zmyślniejsze od wielu znacznie większych pobratymców. Towarzyszą człowiekowi od wieków i pozostają z nim w całkowitej symbiozie, często wijąc gniazda w jego bezpośredniej bliskości. Doskonale zdają sobie sprawę, komu mogą zaufać a kogo za wszelką cenę unikać. Hałaśliwe niczym przekupki, obrotne i ruchliwe, jak żywe srebro, potrafią zadziwić mądrością. Niejednokrotnie wchodzą w szkodę, wyjadając zboże, wiśnie i czereśnie i nie odpuszczają sobie okazji do zdobycia pokarmu przeznaczonego dla kur i kaczek. Wiosną i latem, klnąc pod nosem, ustawiasz naprędce zbite z paru desek i gałęzi strachy, które mają je straszyć i odganiać. Ale pomimo tego, nie wyobrażasz sobie świata, którego nie wypełniałby ich nieustający świergot i nerwowa krzątanina. Nie jesteś w stanie także opanować radości na widok bociana, jaki uwija się przy budowie imponującego rozmiarem gniazda. To samiec, on zawsze przylatuje pierwszy, a jego towarzyszka dołącza dopiero później, gdy jej "domostwo" jest już w pełni urządzone. Nigdy nie pojmiesz swoim ograniczonym, człowieczym rozumem, jakim cudem te piękne ptaki wiedzą kiedy w odległej Polsce zaczyna się prawdziwa wiosna i startując ze swoich afrykańskich siedzib, są w stanie nieomylnie dotrzeć do odwiedzanego rok po roku miejsca rozrodu, odległego o parę tysięcy kilometrów. W myślach nazywasz je "Wojtusiami" - imieniem nadanym jeszcze przed wiekami. Od samego rana powietrze wypełnia klekot, którym biało-czarny pan z długim, czerwonym i ostrym jak rapier dziobem, daje znać pani swego serca, że w tym właśnie miejscu na nią czeka.

"Bardzo często przechodzimy obojętnie koło różnych ciekawych zjawisk wprost dla tego, że nie wiemy wcale o ich istnieniu, że nigdyśmy o nich nie słyszeli."

Przed wielu laty w folwarku szlacheckim bociany trzymano w charakterze łowców myszy, w czym były skuteczniejsze nawet od kotów. Tak czy inaczej, ich pojawienie się zwiastuje, że wkrótce okoliczne pola zazielenią się i wypełnią różnobarwnym kwieciem. Rychło nadejdzie lato i złociste kłosy zbóż znowu będą chylić się na wietrze i falować zgodnie z jego rytmem, ciesząc oko gospodarza i zwiastując paromiesięczną epokę obfitości, wypełnioną ciężką pracą, aby zebrać dary, którymi człowieka obdarza matka natura. Przy wtórze skowronkowych pieśni, w pole wyjdą żeńcy, by ostrymi sierpami skosić owoc ziaren, które w pocie czoła niedawno zasiali. Spłoszone zające, zwane "Filipami", gdyż uwielbiają żerować w konopiach, będą śmigać pod ich nogami a kuropatwy i przepiórki wzbiją się całymi rodzinami do nerwowego, niskiego lotu. Na pobliskiej miedzy rzepak legnie żółtym dywanem, ciągnącym się aż po kres horyzontu. Brzęczące basem trzmiele będą uwijać się w poszukiwaniu nektaru, jaki będą podbierać im pracowite pszczoły, by zaraz potem zanieść go do swych przepastnych uli. Powietrze wypełnią różnobarwne motyle, delikatne i zwiewne jak poranna mgiełka. Myszki badylarki będą krzątać się przy swoich gniazdach, zbudowanych właśnie z badyli i na badylach zbóż zawieszanych. To malutkie zwierzątko, półtora raza mniejsze od myszy domowej, posiada czerwonobrunatny grzbiet i biały brzuszek. Jego największym wrogiem i zagrożeniem są śmigłe myszołowy, ptaki spokrewnione z równie groźnym jastrzębiem. Czatują na swoje ofiary, kołując w przestworzach lub siedząc na pobliskim drzewie, by po ich dostrzeżeniu runąć jak kamień z niebios i porwać w ostre niczym brzytwa szpony. Na wyobrażenie całej tej nadchodzącej idylli robi Ci się lżej na sercu, zespolonym nierozerwalną pieczęcią ze światem przyrody i bijącym jej rytmem, niezmiennym od stuleci.  

Jeżeli chciałbyś zagościć na dłużej w tak przedstawianym uniwersum i porozkoszować się większą ilością podobnych, tworzących w głowie obrazy, ciekawostek z tej rzeczywistości, a jakoby rodem z zupełnie innego świata, tak odległego od współczesnego, masz do tego świetną okazję dzięki Wydawnictwu Grafika.

"Piękne są nasze żyzne pola, kwieciste łąki, szumiące lasy, szemrzące strumyki i rzeki, a tem piękniejsze i droższe, że nasze: z niemi wiążą się najmilsze wspomnienia, najpierwsze chwile życia; tutaj znajdują się wszyscy, których kochamy; tutaj wszystko takie swojskie, takie nasze."

"Z naszej przyrody" to imponujące opracowanie, przybliżające uniwersum polskiej fauny i flory, napisane przez słynnego biologa i przyrodnika Bohdana Dyakowskiego. Jak owad zastygły w kropli bursztynu, tak pyszniąca się oszałamiającym bogactwem ojczysta przyroda na kartach tego niezwykłego dzieła odsłania czytelnikowi swoją twarz widzianą przed stu dwudziestu trzech laty. Pierwsze wydanie ukazało się bowiem w roku 1903, kiedy na ulicach Warszawy przemykały jeszcze kozackie sotnie a w pałacu namiestnikowskim rezydował carski gubernator. Stanowi ono pasjonującą opowieść o wszelkich gatunkach zwierząt i roślin, jakie występowały wówczas na obszarze tak zwanego Królestwa Kongresowego. Nie jest to nudne, encyklopedyczne zestawienie, przyprawiające czytelnika o częste ataki ziewania, lecz literacka podróż po świecie, jakiego już dawno nie ma. Przepojona zachwytem nad jego różnobarwnością i mnogością form, a także napisana pięknym, staropolskim językiem. Pełna kunsztownych czarno-białych rycin i 24 pysznie kolorowych litografii oraz zamknięta pomiędzy okładkami, które same w sobie stanowią poligraficzne dzieło sztuki. Niewolna od narracyjnego wdzięku, jakiego w obecnych lekturach już się nie doświadczy. Mieniąca się miłością do szczęsnej ziemi urodzenia, co współcześnie równie rzadkie - a wielka szkoda. Na ponad pięciuset stronach Dyakowski przybliża czytającemu naturę nie za pomocą laboratoryjnego szkiełka mikroskopu, lecz w rytmie ludzkiego życia, dzieląc księgę na mówiące wiele swoimi nazwami rozdziały: W domu i na podwórku, W ogrodzie, W polu, Na łące, W lesie, Woda. Dzięki takiemu zabiegowi odbiorca otrzymuje dzieło w pełni holistyczne, poruszające wszelkie możliwe aspekty związane z naturalną symbiozą człowieka i otaczającą go rzeczywistością ziemskich żywiołów, z którymi jest nierozerwalnie połączony. Wyrazy uznania należą się Wydawnictwu Grafika za opublikowanie reprintu tego edytorskiego arcydzieła, wzbogaconego cytatami z wierszy Mickiewicza, Konopnickiej, Rydla, Syrokomli, Lenartowicza i wielu innych poetów. Znakomicie oddającego klimat ówczesnych czasów, kiedy matka natura stanowiła istotny element kulturowego dziedzictwa i dnia codziennego, odciskając się kształcie języka i obyczajów a nawet sposobie myślenia. Dla miłośników polskiej przyrody, wielbicieli rodzimych zwierząt, roślin, wód i lasów, a także wszystkich kochających ojczyznę, ciekawych jej przeszłych bogactw - pozycja obowiązkowa. Jako swego rodzaju klasykę - pozostawiam bez oceny punktowej. W pełni polecam.

"Może na obczyźnie znajdą się ładniejsze krajobrazy, bujniejsza roślinność, większa rozmaitość ptaków i innych stworzeń, jaśniejsze niebo, pogodniejszy klimat, - ale wszystko to będzie obce (…) brak nam będzie tej ziemi ojczystej, tego swego kraju, którego nic i nigdzie nie zdoła zastąpić i nad który nie znajdzie się nic milszego na świecie."

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)