Magdalena Stępień - Kinnari. W gąszczu Tajlandii i Kambodży - recenzja

by - 02:49:00

Tajlandia zawsze wabiła Cię bogactwem kolorów, imponującymi zabytkami z okresu dawnej świetności kraju, wspaniałą, egzotyczną przyrodą oraz fascynującymi mieszkańcami. Z pierwszego wyjazdu do tego kraju, poza związanymi z tym wspomnieniami, przywiozłaś coś jeszcze - wakacyjną miłość. W Twoim przypadku brzmi to nieco obrazoburczo, jesteś bowiem formalnie mężatką, jednak z Twoją drugą połówką od dawna nic Cię nie łączy - poza córką, wspólnymi kontem, domem i samochodem. Mieszkacie razem, ale tak naprawdę jesteście dla siebie całkowicie obcymi ludźmi. W październiku 2016 roku, po kolejnym kryzysie w związku, postanowiłaś zadbać również o siebie - porzuciłaś właśnie pisany doktorat, wzięłaś urlop w szpitalu i wyjechałaś do państwa Khmerów. Poznałaś tam pochodzącego z Niemiec Daniela, z którym przeżyłaś szalony romans w tropikalnej scenerii. Nigdy czegoś podobnego nie doznałaś a do Polski wróciłaś z mocnym postanowieniem, że więcej nie pozwolisz, aby Twoje życie układali inni. Los szybko zweryfikował Twoje oczekiwania. Wprawdzie na niwie zawodowej osiągnęłaś wiele sukcesów - zdobyłaś tytuł naukowy oraz otworzyłaś z koleżanką gabinet medycyny estetycznej, ale na najważniejszej, osobistej poniosłaś sromotną porażkę. Nic w tym zakresie się nie zmieniło - masz ponad czterdzieści lat i do teraz dzielisz dni z człowiekiem, za którym nawet nie przepadasz, gdyż wygoda i obawa przed rozwodem oraz wiążącymi się z nim perturbacjami skutecznie powstrzymała Cię przed podjęciem, wydawałoby się, oczywistych kroków. Co gorsza, z biegiem czasu straciłaś też kontakt z ukochanym mężczyzną. Początkowo pisaliście do siebie, dzwoniliście oraz wymienialiście się zdjęciami. Planowaliście również, że przyjedzie do Polski, gdy już odejdziesz od męża, ale nic z tego nie wyszło.

„Gdy teraz (…) zamykała oczy, widziała (…) zaskakująco wyraźnie, jakby czas nie miał znaczenia. (…) Widziała go, ale jednocześnie nie mogła zobaczyć. Nie tutaj, nie teraz.”

Podświadomie czujesz, że to Twoja wina - gdybyś miała w sobie więcej determinacji oraz dotrzymała składanych obietnic, wszystko potoczyłoby się inaczej i obecnie być może byłabyś w szczęśliwym stadle. Jak zwykle całe Twoje nadzieje obróciły się w pył i to wskutek własnej niekonsekwencji. Partner w końcu zamilkł i wyjechał z Niemiec, a Ty nawet nie masz pojęcia gdzie. A dziś znowu przemierzasz ulice Bangkoku,  doskonale znane Ci z dawnych lat. Tym razem pełnisz oficjalnie funkcję „niańki” nieco ponad dwudziestoletniej siostry Martyny, która całkowicie zaskakuje Cię zachowaniem. Niedawno rozstała się z chłopakiem i popadła w rodzaj odrętwienia, które przecież znasz. Pełna współczucia, ustaliłaś z mamą, że zabierzesz ją na szaloną eskapadę, aby choć trochę zapomniała o troskach. Wybór pada na Tajlandię, ale podróż od samego początku przebiega pod złym znakiem. Lecisz najpierw do Chin, ponieważ od zawsze pragnęłaś zwiedzić odcinek sławnego Muru. W tym samym czasie Martyna wyrusza do kraju przeznaczenia i czeka aż się w nim pojawisz. Twoja wycieczka nieco się przedłuża, co skutkuje niezdążeniem na samolot. W efekcie zaliczasz dobowe opóźnienie, a gdy wreszcie z ulgą wkraczasz do wspólnego apartamentu, zastajesz młodszą siostrę w niedwuznacznej sytuacji z miejscowym chłopakiem. Jesteś w szoku i wybiegasz bez słowa, trzaskając wymownie drzwiami. Wzburzenie gna Cię przed siebie, ale po ochłonięciu zaczynasz zdawać sobie sprawę, że zachowałaś się jak kretynka. W końcu to dorosła kobieta i ma prawo robić, co jej się żywnie podoba. Niewesołe rozmyślania przerywa Ci męski głos proszący o podładowanie telefonu dzierżonym w Twojej dłoni powerbankiem. Gdy podnosisz wzrok, kamieniejesz ze zdumienia. Okazuje się, że to Daniel. Choć początkowo Cię nie poznaje, gdy siadacie w kawiarni, by wypić kawę, w końcu zaczyna łączyć wątki. Jak zwykle jego pewność siebie i zimna krew dają o sobie znać - prowadzi z Tobą rozmowę, jakbyście widzieli się całkiem niedawno. Jak się okazuje, po Waszym ostatecznym rozstaniu wyjechał do Tajlandii wraz ze swoją siostrą Sophie i zadomowił się tu na dobre. Wyraźnie Cię podrywa, a Ty bijesz się z myślami czy ponownie pozwolić mu na coś więcej niż zwykła przyjaźń. Jak to zwykle bywa, los udowodni Ci, że od przeszłości nie da się uciec, tak jak nie da się oszukać zbolałego serca. Podróż do Syjamu okaże się dla Ciebie swoistym katharsis, dzięki któremu przewartościujesz życie i ogląd świata oraz podejmiesz walkę o ocalenie samej siebie.

„Czuła w środku napięcie, bo patrzył na nią tak, jak patrzy się na kogoś, kogo nigdy wcześniej się nie widziało. Jakby tamten Bangkok nigdy się nie wydarzył.”

Zgodziłaś się na wyprawę do Tajlandii, nie chcąc zawieść oczekiwań starszej siostry i mamy. Wiesz, że zafundowały Ci ją z litości, ponieważ rozstałaś się z chłopakiem i popadłaś w depresję. Przestałaś wychodzić z domu - cały czas spędzałaś na oglądaniu beznadziejnych seriali i opychaniu się chipsami oraz tłustymi potrawami. W końcu bliscy postanowili wydobyć Cię z dołka i oto siedzisz w hotelu w sercu Bangkoku i czekasz aż Łucja powróci z Chin. Okazuje się, że nie zdążyła na samolot i pojawi się dobę później. Po spędzeniu paru godzin na dachu z basenem, gorączkowo zastanawiasz się, co zrobić z wolnym czasem. Postanawiasz udać się na spacer, a potem wstąpić do jakiejś knajpki na obiad. Gdy w tej ostatniej zmagasz się z pałeczkami, podchodzi do Ciebie dziewczyna i zaprasza do stolika, przy którym siedzi paru młodych ludzi. Jeden z nich, Tony pochodzi z samego Bangkoku. Od razu zwraca Twoją uwagę zachowaniem i subtelną, azjatycką urodą. Ty także wpadasz mu w oko - nawiązuje z Tobą rozmowę i uczy, jak jeść przy pomocy tradycyjnych tajskich „sztućców”. Wypijacie też kilka drinków. Potem wszyscy idziecie na Khao San Road, jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w mieście. Natychmiast otacza Was tłum, pełen ekspresyjnych autochtonów i turystów a całość przenika intensywny zapach różnorakich przypraw. Co krok natykacie się na uliczne punkty gastronomiczne, wypełnione miejscowymi przysmakami. Jednym z nich są pieczone skorpiony, na które początkowo patrzysz z obrzydzeniem. Jednak obecność Tony’ego oraz krążący w żyłach alkohol robią swoje. Rozluźniona, sięgasz po nietypową potrawę i zdumiona stwierdzasz, że jest pyszna. Azjata patrzy na Ciebie z uznaniem a Ty czujesz, że pozbyłaś się z serca żalu za dawnym związkiem, który tak długo trzymał je w okowach. Postanawiasz na nowo posmakować życia, bez trosk i ograniczeń. Choć nie masz tego w zwyczaju, zapraszasz chłopaka do swojego pokoju. Rano budzisz się u jego boku pełna wstydu z powodu niecodziennego wybryku. Gdy jecie zamówione do apartamentu śniadanie, wpada do niego Twoja siostra. Na chwilę zamienia się w słup soli, po czym wybiega, trzaskając drzwiami. Z jednej strony czujesz się zmieszana, z drugiej zła, w końcu jesteś już dorosłą kobietą, a ona z własnej winy spóźniła się całą dobę. To jednak dopiero początek intrygujących, tropikalnych przygód…

Najnowszą propozycję literacką Magdaleny Stępień pod tytułem „Kinnari. W gąszczu Tajlandii i Kambodży” bez wątpienia można określić jako oryginalną - zarówno pod kątem samej formy, jak i wyrazu. To bowiem udane skrzyżowanie nader gawędziarsko napisanego przewodnika turystycznego z historią obyczajową. Autorka udanie wplata w opowieść o mocno pokręconych losach bohaterów pasjonujące opisy dotyczące historii, przyrody, zabytków, obyczajów, struktur i stosunków społecznych Tajlandii oraz Kambodży. Zaciekawiony czytelnik dowie się więc całkiem wiele o kraju Khmerów, w którym de facto istnieją trzy płcie: męska, żeńska i transseksualna, jaka otoczona jest szczególną estymą, jako przynależąca osobom o wielkiej wrażliwości. Odwiedzi też najważniejsze miejsca, w jakich powinien zjawić się turysta, który chce zapoznać się z pięknem i specyfiką Indochin, często zupełnie nieoczywistymi. Skosztuje specyficznych potraw, przesiąkniętych do granic możliwości lokalnymi przyprawami, a także zapozna z wierzeniami i tradycjami, które często mogą wprawić w prawdziwe osłupienie. Pisarka nie stroni przy tym od poruszania trudnych tematów - eksploruje chociażby zagadnienia związane z powszechną prostytucją, zwłaszcza nieletnich, która jest napędzana pieniędzmi zachodnich obrzydliwców. Przedstawia także procesy zmiany płci, występy drag-queen a nawet powszechnie dostępne, erotyczne masaże i przybytki z pokazami umiejętności seksualnych. Opisuje również temat totalitarnych, monarchicznych władz kraju, za których krytykę stosuje się drakońskie kary. Wystarczy wspomnieć o przewodniku wycieczek, skazanym na sześćdziesiąt lat więzienia za uczynienie sześciu wpisów na Facebooku, w jakich poddawał w wątpliwość ustrój państwa czy robotniku aresztowanym za sarkastyczne uwagi na temat psa władcy. Nie brak jednak także elementów humorystycznych i ciekawostek, których nie odnajdzie się w na ogół nudnych przewodnikach. Nić przewodnią narracji stanowi zaś podróż do Indochin dwóch sióstr: czterdziestoparoletniej Łucji oraz dwudziestoparoletniej Martyny. Pierwsza, zdominowana przez zaborczą matkę, tkwi w nieszczęśliwym małżeństwie, ciągle wzdychając skrycie do Daniela - wakacyjnej miłości, którą poznała podczas pierwszej podróży do Syjamu. Pomimo mocnych postanowień, po powrocie do kraju, nie ma odwagi zerwać z dotychczasową egzystencją, z każdym dniem poddając się coraz większej zgryzocie. Otrzymuje kolejną szansę od losu, gdy w Bangkoku spotyka przypadkiem dawnego ukochanego. Czy będzie umiała z niej skorzystać i naprawić swoje życie? Druga krewna, zrozpaczona po rozstaniu z chłopakiem, w tropikach odnajduje sens egzystencji, zaprzyjaźniając się z Sophie - siostrą Daniela oraz zakochując w miejscowym chłopaku. Narracja prowadzona jest z punktu widzenia obu naczelnych postaci oraz Daniela i Sophie, choć oczywiście dominują te pierwsze. Żadnemu z bohaterów nie można niczego zarzucić - pozostają wielowymiarowi a przy tym wiarygodni z psychologicznego punktu widzenia. Zastrzeżeń nie mam także do płynnej warstwy językowej, w której urzekło mnie częste „przymrużanie oka”. Dodatkowy plus za znajdujące się w książce, liczne, kolorowe wklejki ze zdjęciami opisywanych budowli, krajobrazów czy autochtonów. 8/10 - zwyczajnie świetna rozrywka, która dostarcza masę przydatnej wiedzy o Indochinach i urzekająco rozprawia o sercowych i życiowych rozterkach „człowieków”. Odbycie tej literackiej podróży mogę zdecydowanie polecić. A piszę to z perspektywy kogoś, kto kocha wyprawy przeżywane tylko dzięki prozie i… zwichrowanej jaźni. Chyba, że te prawdziwe byłyby na Syberię… 😉

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)