Joanna Kupniewska - Kuszenie ostatniego Jagiellona, czyli 50 twarzy Augusta - recenzja

by - 23:33:00

Choć z natury jesteś osobą cierpliwą i wyrozumiałą, to jednak sytuacja zaczyna Cię przerastać. Wprawdzie obiecałaś solennie swojej przyjaciółce Zosi, że pomożesz jej powrócić do XVI wieku, jednak po kilku nieudanych próbach masz tego wszystkiego dosyć. Znudziło Ci się ciągłe wysłuchiwanie opowieści o jej przygodach na dworze królowej Bony i planach, aby dostać się nań ponownie i spróbować za wszelką cenę zmienić bieg historii. Początkowo podchodziłaś do tego pomysłu z entuzjazmem, zafascynowana całym tym niewiarygodnym zdarzeniem. Nie masz pojęcia, jakim cudem w ogóle do niego doszło, ale wymowa faktów jest jednoznaczna. Podczas seansu u tybetańskiego guru Pemy Rigsang Chema dziewczyna została wprowadzona w intensywny trans a jej duch znienacka wyruszył w fascynującą podróż do odległej przeszłości. Ocknęła się jako królowa Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Próbowała zapobiec wszystkim nieszczęściom, jakie spotkały tę postać pod koniec życia, ale zanim zdołała to uczynić, niespodzianie powróciła do teraźniejszości. Od tego momentu nie może myśleć o niczym innym, jak o ponownym „skoku” w przeszłość, aby dokończyć dzieła. Choć z początku byłaś sceptyczna wobec takich rewelacji, ostatecznie przekonał Cię do nich widok wspólnie wymyślonej w dziecięcych czasach rymowanki w zbiorze wierszy renesansowego poety Jana Dantyszka. Tylko Ty i Twoja przyjaciółka o nim wiedziałyście, więc stało się oczywiste, że kobieta nie mija się z prawdą. Odtąd regularnie urządzacie domowe seanse, próbując przy wtórze kontemplacyjnej muzyki ponownie osiągnąć to, co udało się Azjacie. Trwają całymi godzinami, jednak nie przynoszą żadnego skutku. Dlatego podchodzisz do tego przedsięwzięcia z coraz większą niechęcią…

„<Co za menda> - kolejny raz przemknęło przez myśl (…). Przeczuwała, że Radziwiłłówna nie cofnie się przed żadną podłością. To będzie walka na śmierć i życie.”   

Gdyby nie ogłoszony stan epidemii CO*VI*D i związany z tym brak jakichkolwiek sensownych zajęć, już dawno byś się z tego wszystkiego wykręciła. Także oburzenie rodaków, którzy drą się jak opętani, gdy tylko zauważą, że maseczka nieco zjechała Ci z nosa, skutecznie powstrzymuje Cię przed łażeniem po sklepach czy parkach. Poddajesz się więc z rezygnacją oczekiwaniom przyjaciółki, choć zupełnie nie wierzysz, aby Wasze wysiłki mogły przynieść jakiekolwiek namacalne rezultaty. I nagle, jak to zwykle bywa, z pomocą przychodzi Wam przypadek. Twój chłopak Darek, który przebywa w Szwecji i trudni się wakacyjną pracą, natyka się w Internecie na blog dziewczyny, jaka również uczestniczyła w seansie Rigsanga i utrwaliła jego przebieg. Na jego prośbę przesyła nagranie i oto dumnie prezentujesz pendrive’a zachwyconej przyjaciółce. Szybko zapalcie parę zapachowych świeczek, Zosia wyluzowana kładzie się na kanapie a Ty wygodnie rozsiadasz się w fotelu. Z głośników zaczyna płynąć monotonny głos recytujący mantry i po jakimś czasie Wasze powieki zaczynają częściej opadać, zaś oddech staje się coraz bardziej wyrównany. Przez chwilę próbujesz z tym walczyć, jednak w końcu poddajesz się żądaniom rozanielonego ciała. Zapadasz w sen, z którego brutalnie budzi Cię głośny okrzyk żądający, abyś natychmiast zasłoniła chusteczką nos i usta. Z niechęcią myślisz, że znowu stałaś się obiektem pouczeń jakiegoś nawiedzonego faceta, gdy nagle zdajesz sobie sprawę, że zwrócił się do Ciebie per Dotka. Jednocześnie do Twoich nozdrzy dociera okropny zapach dawno niemytych ciał pomieszany z charakterystyczną wonią fekaliów. Gwałtownie otwierasz oczy i ku swojemu zdumieniu dostrzegasz, że stoisz po kostki w lepkim błocie, wśród tłumu dziwnie ubranych ludzi, jakby żywcem wyciągniętych z XVI-wiecznej sztuki teatralnej, którzy dyskutują zawzięcie, kogo dzisiaj zabrało do wieczności panujące w Krakowie morowe powietrze. Jest bardzo zimno, a czarno ubrani ludzie ściągają z wozów zapakowane w płócienne worki ciała i wrzucają je do świeżo wykopanych dołów, by po chwili wysypywać na nie z łopat biały proszek. Nas ten widok tłum zaczyna falować, a zebrane kobiety uderzają w płacz, złorzecząc zarazie. Nagle czujesz, jak szarpie Cię ktoś za ramię i cały czas powtarza, że chyba oszalałaś i masz natychmiast wracać do powozu. Gdy nie stosujesz się do żądania, jakiś grubas w średnim wieku bezpardonowo zaczyna ciągnąć Cię do stojącej w pobliżu karocy, jednocześnie tamując oddech przyłożoną do twarzy wielką chustką.

„Na monarchę spadło już zbyt wiele ciosów. Młode barki nie były w stanie udźwignąć tylu zdrad. (…) Jego miłość umarła. Wiara w przyjaźń i bezinteresowność rozpadła się w pył. Jego świat roztrzaskał na milion kawałeczków. Nagle ujrzał całe swoje dotychczasowe życie w całkiem innym świetle. Dorósł.”

Początkowo jesteś tak zaskoczona, że nie zdobywasz si e na żaden opór, ale po chwili dochodzisz do siebie i uznawszy nieznajomego za psychopatę lub zboczeńca dybiącego na Twoją cześć, z całej siły uderzasz go łokciem w nos. Z satysfakcją obserwujesz, jak zawiązana na jego licu śnieżnobiała apaszka pokrywa się kroplami krwi. Dla lepszego efektu kopiesz kolanem w podbrzusze mężczyzny a ten zgina się jak złożony scyzoryk. Nie wypuszcza Cię jednak ze swoich łap i zdławionym głosem prosi, abyś weszła do powozu. Zrobiło Ci się żal typa, więc spełniasz jego prośbę; w pojeździe przynajmniej jest cieplej. Rozsiadasz się środku, zaś obok Ciebie mości się dotychczasowy prześladowca. Słodkim głosem obwieszcza, że wybacza Ci ten niczym nieusprawiedliwiony akt agresji, ponownie tytułując Dotką. Przez jakiś czas jedziecie w milczeniu, co wykorzystujesz do przemyślenia swojego położenia. Choć trudno Ci w to uwierzyć, najwyraźniej spotkało Cię to, co niegdyś Twoją przyjaciółkę. Przeniosłaś się do czasów królowej Bony zamiast niej - pozostaje tylko ustalić, jaką pozycję społeczną zajmuje osoba, w którą nieoczekiwanie się wcieliłaś. Na razie musisz wysłuchiwać zarzutów, że tak lekkomyślnie naraziłaś życie swoje i bliskich, pojawiając się na miejskim cmentarzu na jakim chowano biedaków, aby pożegnać swojego ulubionego służącego. Nie odpowiadasz ani jednym słowem - postanowiłaś na razie milczeć jak zaklęta. W końcu zatrzymujecie się przed imponującą kamienicą, w której, jak się okazuje, znajduje się Twoje mieszkanie. Gdy do niego wchodzisz, uderzają Cię jego wielkość i przepych. Z uznaniem spoglądasz na zdobiące podłogi grube dywany, ciężkie, dębowe meble oraz wesoło tańczący ogień w kominku. Natychmiast podbiegają służące, by pomóc Ci pozbyć się wierzchniego okrycia. Twój towarzysz, który okazał się samym prymasem Piotrem Gamratem, zarządza natychmiastową kąpiel oraz podanie Ci końskiej dawki laudanum. Delikatnie próbujesz wyciągnąć od niego jak najwięcej informacji na temat osoby, jaką stałaś się w swoim nowym uniwersum. Dowiadujesz się, że jest wrzesień 1543 roku, zaś Ty jesteś Dorotą Dzierzgowską herbu Odrowąż i posiadasz zamożnego męża oraz dwóch dorosłych synów. Wszyscy wyjechali na wieś, chroniąc się przed zarazą. Tobie nie wolno tego zrobić, gdyż jesteś ulubioną damą dworu królowej Bony, więc musisz być zawsze w jej pobliżu. Najbardziej przybija Cię widok w lustrze na które zerkasz, pchana ciekawością. Spogląda z niego na Ciebie kobieta w mocno już średnim wieku, z nalaną twarzą, podwójnym podbródkiem, siecią zmarszczek na twarzy oraz palcami jak serdelki. Chwilę dochodzisz do siebie, a potem poddajesz się ablucjom i udajesz do łoża. Musisz wypocząć, gdyż jak Cię poinformowano, jutro czeka Cię spotkanie z Najjaśniejszą Panią, a nie masz pojęcia jak się w takiej sytuacji zachować. Zasypiając, zastanawiasz się, co los przyniesie Ci w nowej roli, jaką Cię obdarzył. Nie przypuszczasz nawet, że da Ci szansę wpłynięcia na całkowitą zmianę przebiegu historii Polski…

„Głośny trzask łamanych kości i obrzydliwy plask bezwładnego ciała przyprawił (…) o dreszcz. Ze zgrozą spojrzała na królewnę. Ona również obserwowała ostatni lot mężczyzny, jednak na jej twarzy widoczne było jedynie rozczarowanie. (…) Miał gnojek szczęście. (…) Powinien trafić na pal.”

„Kuszenie ostatniego Jagiellona, czyli 50 twarzy Augusta” Joanny Kupniewskiej to napisana z przymrużeniem oka książka… wielogatunkowa. Skrzyżowanie motywów fantasy z elementami powieści historycznej czy romansu uważam za doprawdy niewtórne. Główną bohaterką jest Mania, która wprowadzona a w trans głosem tybetańskiego guru nieoczekiwanie przenosi się do XVI stulecia i wciela w postać Doroty Dzierzgowskiej, ulubionej damy dworu królowej Bony. Na swojej drodze spotyka nie tylko monarchę, którą w myślach nazywa „Smoczycą” z uwagi na bezwzględność w dążeniu do osiągnięcia założonego celu oraz drapieżny charakter, ale także inne znakomitości takie jak: Andrzej Frycz Modrzewski, Stańczyk, król Zygmunt Stary, jego syn Zygmunt August, imć Twardowski i wiele innych postaci, które odcisnęły niezatarte piętno na dziejach Polski. Ambitna Mania nie zamierza jedynie czerpać profitów z zaistniałej sytuacji i korzystać z możliwości zagwarantowanych wysoką pozycją na dworze, by oddawać się przyjemnościom, ale postanawia uchronić młodego królewicza od klątwy bezdzietności, która doprowadziła do wygaśnięcia dynastii i w efekcie wielu nieszczęść kraju. Zadanie nie jest łatwe: przyszły monarcha pała niechęcią do młodej. dotkniętej epilepsją, żony, zaś niczego niepodejrzewająca matka wysyła go na Litwę wprost w sidła zastawione przez braci Radziwiłłów, którzy chcą wykorzystać swoją ponętną siostrę, aby uzyskać u niego specjalne względy i wynieść swój ród ponad wszelkie inne w Wielkim Księstwie. Czy Mani uda się pokrzyżować im szyki? Sądzę, że Autorkę trzeba pochwalić nie tylko za oryginalny pomysł na fabułę, lecz także za sposób jej podania. Szesnastowieczne realia zostały odmalowane z dużym znawstwem. Frapująca jest też możliwość obcowania na kartach książki z wieloma przedstawicielami ówczesnej elity. Postać Mani uwodzi swoją żywiołowością i umiejętnością twardego stąpania po ziemi oraz nieodłącznym czarnym humorem. Królowa rodem ze słonecznych Włoch potwierdza zaś większość złych opinii, jakie o niej snuto, ale demonstruje też cechy, które z kolei zdecydowanie pozytywnie wpływają na jej wizerunek. Bezwzględność, jaką epatuje, wynika bardziej z tradycji wyniesionych z kraju oraz nieubłaganych mechanizmów władzy, których nie sposób lekceważyć, aniżeli z przyrodzonych cech charakteru. Znakomicie została także zarysowana sylwetka Zygmunta Augusta - rozdartego pomiędzy gorącym uczuciem do kochanki a obowiązkami przyszłego monarchy, przy czym wrażliwego i kierującego się sercem. Zbyt łatwowiernego i usidlonego przez piękną, bezwzględną Barbarę oraz jej sprytnych braci. Niewątpliwie najjaśniejszą postacią powieści jest jego młoda żona Elżbieta Habsburżanka - odtrącona z powodu choroby, jaką wówczas uważano za stygmatyzującą, znajduje w sobie siłę, aby wbrew wszelkim przeciwnościom zawalczyć o afekt ze strony męża. Świetnie oddane zostało zderzenie renesansowych uwarunkowań z reprezentowaną przez Manię współczesnością i próba pogodzenia ze sobą tych dwóch krańcowych przeciwności w jej umyśle. Serca wszystkich zafascynowanych Rzecząpospolitą Obojga Narodów niewątpliwie ogrzeje wizja Polski od morza do morza, bez zaborów, krwawo tłumionych powstań i wszystkich kataklizmów, jakie dotknęły ją przez ostatnie cztery wieki. Bogatej i dumnej ze swoich dokonań. „Kuszenie ostatniego Jagiellona…” to znakomicie inteligentna rozrywka dla miłośników historii oraz wszystkich tych, którzy po prostu lubią dobrze się bawić przy interesującej lekturze. 8/10

„(…) zasiadła do komputera. Tak wielu rzeczy musiała się jeszcze dowiedzieć! Odczytać karty historii, które wciąż pozostawały dla niej tabula rasa, choć przecież miała niemały wkład w ich zapisanie.”

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)