Michał Kuźmiński - Złodziej czasu - recenzja
Spośród wielu publikacji
dla młodszych czytelników czasem ciężko jest wybrać tę jedną, która okaże się
odpowiednio wartościowa, będzie świetnym pretekstem do dalszych rozmów, prawdziwie
zainteresuje dziecko - a może nawet poszerzy jego wyobraźnię i rozpali chęć do
poznania bliżej tego czy innego tematu. Jeśli więc szukasz idealnej książki na
wakacje dla syna, córki, brata czy siostry - albo po prostu znanej Ci pociechy,
jaką chciałbyś uśmiechnąć i obdarować świetną historią - „Złodziej czasu”
Michała Kuźmińskiego jest idealną propozycją. Napisana lekkim językiem treść,
pełna absorbujących zagadek, prezentująca ważkie zagadnienia - z pewnością stanie
się strzałem w dziesiątkę dla niemalże każdego odbiorcy, który już kocha lub
dopiero uczy się uwielbiać opowieści tajemniczej treści. 203 strony zostały
także ubarwione kilkoma pięknymi ilustracjami w czerni i bieli, stworzonymi
kreską bez wątpienia utalentowanego rysownika. Choć powieść przeznaczona jest z
założenia dla dzieci w wieku od 9 do 12 lat, po lekturze śmiem twierdzić, że
nieco młodsze również świetnie odnajdą się w tej barwnej fabule - oczywiście z
kilkoma objaśnieniami uczynionymi przez dorosłych. A co do tych ostatnich czy
starszej młodzieży… jako siostra trójki młodszego rodzeństwa z ogromnym stażem
w czytaniu wszelkich bajek i dziecięcych narracji, muszę przyznać, że sama zrelaksowałam
się i dobrze bawiłam w trakcie poznawania kolejnych krótkich, ciepłych i
intrygujących rozdziałów książki Autora. Sądzę także, iż - zważywszy na posłowie
- Pisarza należy pochwalić za umiejscowienie akcji fikcyjnych wydarzeń w jednym
z najpiękniejszych zakątków Polski, czyli na Dolnym Śląsku, jaki to miałam okazję
zwiedzać podczas miesięcznych lub dłuższych wakacji ponad trzydzieści razy - i
to właśnie za czasów dzieciństwa. Te pełne sekretów Ziemie i wszelkie zjawiskowe
Zdroje aż proszą się o to, by stać się jakoby osobnym bohaterem historii… Dodatkową
zaletą jest fakt, iż Kuźmiński tłem fabuły uczynił „poniemieckość” tamtych terenów,
przybliżając młodym czytelnikom fragmenty rodzimej historii oraz… literaturę.
„(…) ludzie przychodzą i odchodzą, tak samo jak przychodzą i odchodzą dobre i złe władze, dobrze i złe czasy. Tylko domy trwają w miejscu, przyjmując to wszystko w swoje mury i zapisując w swojej pamięci.”
Spodziewasz się, że za chwilę w Twoim jedenastoletnim życiu zadźwięczy kolejne z tych obiecujących zdań mamy, które już samym brzmieniem obiecuje szereg jeszcze nieznanych i niezapomnianych przygód: jedziemy na wakacje! Tak w istocie się dzieje, choć zauważasz, że rodzicielka ma nieco niepewną minę. Okazuje się bowiem, że w tym roku, odmiennie niż w minionych, razem z siedmioletnim bratem Danielem spędzisz letnie miesiące na Dolnym Śląsku - pod opieką cioci oraz wujka. Twoi rodzice z kolei, choć nie wyjaśniają wiele, decydują się na ponowny miesiąc miodowy we dwoje. Ponoć coś się tam u nich psuje, czego nie zauważyłaś. I dąsałabyś się, gdyby nie to, że właściwie… miejsce do którego zawożą Was mama i tata wygląda obiecująco. W okolicy tyle drzew do wspinania, a te mogłyby być Dorotkowym domem, tajemnic do odkrycia i… Wszystko to przestaje być istotne, kiedy okazuje się, że w tym wiekowym budynku nie ma nawet Internetu! Zasięgu także prawie nie… Myślisz gorzko, że przed Tobą i bratem chyba najgorsze i najnudniejsze kanikuły w życiu. To jednak także do czasu. Już wkrótce pod osłoną nocy ktoś postanowi się do Was włamać, zostawiając warte rozwikłania ślady a brakujący przedmiot z kredensu, który wujek gdzieś zastawił, choć na razie nie masz pojęcia, co to znaczy, zaprowadzi Cię i wiernego druha Daniela do zagadki, której korzenie sięgają… czasów, kiedy na Dolnym Śląsku dopiero co kończyła się druga wojna światowa. W domu jest zresztą wiele dziwnych przedmiotów - poniemieckich, jak mówi wujostwo, choć… czy to oznacza, że mieszkał tu wtedy ktoś zły? Co się z nim stało? Próbując zrozumieć teraźniejsze wypadki rodem z kryminalnych seriali, odkryjesz bardzo ważkie rodzinne sekrety i przy okazji… że książki, jakich do niedawna wcale nie lubiłaś, są najprawdziwszymi skarbami? Takimi, co to są w stanie każdego i zawsze przenieść w inny świat, jeśli tylko w rękach dzierży je odpowiednia osoba… Cóż. Następnym razem sama zaproponujesz, by na wakacje udać się na Dolny Śląsk!
„-Czy da się ukraść pamięć?
O tak, niestety tak. Można próbować przywłaszczyć sobie wszystko, co przyniósł
czas. Sprawić, by zostało to zapomniane. Byli i są tacy ludzie.
-Złodzieje czasu?”
Przyznaję, iż sporym
zaskoczeniem okazał się dla mnie fakt, iż piszący kryminały dla dorosłych Michał
Kuźmiński w swojej pierwszej książce dla dzieci zdecydował się na zamieszczenie
bardzo ryzykownej tematyki… to jest przesiedleń Niemców po drugiej wojnie
światowej. Choć udało mu się świetnie wpleść ją w opowieść dla małoletnich i
umiejętnie, nieskomplikowanie wyjaśnić, jako konserwatywny patriota niezmiernie
obawiałam się kolejnej wersji mitologizowania tej nacji, pokazywania jej jako
skrajnie dobrej czy wręcz pokrzywdzonej - albo po prostu jakkolwiek lepszej, na
co jestem wyczulona. Można odetchnąć - jako że Pisarz niczego takiego nie
czyni. Poważa się jedynie na luźne splecenie wątku opuszczającej dolnośląski
dom familii z przodkami rodziny dwójki głównych bohaterów. Co więcej, wstawki z
pamiętnika z przeszłości, zostały wręcz poetycko napisane. Wkomponowanie
poniemieckich ruchomości i nieruchomości we współczesną zagadkę
detektywistyczną to moim zdaniem dobry pretekst do tego, by w trakcie lektury
szerzej objaśnić temat dzieciom. Jedenastoletnia Dorota i siedmioletni Daniel
zostali zaś świetnie wykreowani - nie brakuje sytuacji humorystycznych,
związanych chociażby z błyskotliwością chłopca czy jego zamiłowaniem do pojazdów
policyjnych. W treści Autor umieścił także powiązaną z tytułem postać z
mitologii czy rymowane zagadki, dodatkowo urozmaicające lekturę. Bytuje w niej również
morał, jaki bardzo przypadł mi do gustu. Kto lub co kradnie bowiem w istocie
chwile, nie znając przy tym absolutnie żadnego umiaru i - dlaczego by na to
pozwalać, skoro wciąż istnieje tak wiele literackich światów do odkrycia? 😉 Ten z książki „Złodziej czasu” w
lichwę bierze 8 z 10 punktów mojej skali. A może i przywłaszcza na stałe?
„Dobre książki, mój
chłopcze, się nie starzeją (…). Bo książki to coś więcej niż zwykłe przedmioty.
Książki to zapis czasu, pamięci i znaczeń. Czyli tego, co najcenniejsze. (…) A
przecież ważne są nie tylko same przedmioty, tylko to, co one znaczą. Pamięć,
która za nimi stoi. To, co dzięki nim można przekazać najbliższym ludziom.
Kolejnym pokoleniom.”

0 comments
Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)