Katarzyna Gacek - Zbrodnia, której nie było - recenzja

by - 19:47:00

Praca w policji stanowiła Twoją pasję, jakiej oddawałaś się w pełni - i to przez całe dwadzieścia lat. Nie wyobrażałaś sobie, że mogłabyś z niej kiedykolwiek zrezygnować, a jednak życie Cię do tego zmusiło. Jak to często bywa, snute przez Ciebie i męża plany życiowe całkowicie pokrzyżował los i uczynił to niezwykle brutalnie. Dwanaście wiosen po zawarciu małżeństwa zaczęliście starać się o dziecko. Wyjechaliście do hotelu w Bieszczadach, a więc tam, gdzie się poznaliście, zaś w drodze powrotnej doszło do wypadku, w którym Tomek zginął na miejscu. Ponieważ siedziałaś za kierownicą, zaczęłaś obwiniać się o śmierć najbliższej osoby. Uciekłaś w alkohol i zaniedbywałaś nie tylko siebie, ale także pracę, aż w końcu ją porzuciłaś. Na chwilę przed całkowitym upadkiem pomocną rękę podała Ci rodzina. Chociaż stawiałaś opór, w końcu zdołała Cię zmusić, abyś powróciła do miejscowości dzieciństwa - Nałęczowa i zajęła się prowadzeniem pensjonatu o dźwięcznej nazwie „Jaśminowy Dwór”. Początkowo zakładałaś, że poświęcisz się temu zajęciu przez miesiąc, może dwa, ale mama, tata oraz młodszy brat nie chcieli o tym słyszeć. Do dzisiaj tkwisz więc w tym nieco sennym, ale i pięknym miasteczku, trwale zamieniając policyjny mundur na cywilne ciuchy a pasjonujące czynności śledcze na prozaiczne doglądanie familijnego interesu. Pewnym pocieszeniem jest świadomość, że potrzebujesz spokoju, gdyż nosisz w sobie cząstkę Tomka. Okazało się bowiem, że jesteś w ciąży. Nie znasz płci potomka, ale skrycie marzysz o synu. Z jednej strony bardzo się cieszysz, z drugiej niezwykle brakuje Ci drugiej połówki, na jaką zawsze mogłaś liczyć. Wiesz jednak, że musisz być silna i dbać o siebie, zatem odpoczywasz więcej niż to masz w zwyczaju. W Nałęczowie nie jest to trudne, gdyż atrakcji jest tu jak na lekarstwo. W zasadzie poruszasz się tylko między hotelikiem, domem rodziców i mieszkaniem Małgosi - przyjaciółki z dawnych lat.

„(…) bardzo lubiła swoją niezależność. Nie musiała się do nikogo dostosowywać, zgadzać na kompromisy i - co chyba odpowiadało jej najbardziej - chodzić spać, o której miała ochotę.”

Dlatego bardzo się cieszysz, gdy kobieta proponuje Ci wzięcie udziału w pierwszym spotkaniu Klubu Książki, organizowanego w budynku miejscowej biblioteki. Twój początkowy entuzjazm mocno przygasa na wizję spotkania z dwunastoma osobami naraz - w końcu na przestrzeni ostatnich miesięcy stałaś się zupełnym odludkiem. Jednak Małgorzata, sama będąca pisarką, nalega tak mocno, że nie jesteś w stanie jej odmówić. Zmierzasz więc z duszą na ramieniu na meeting, z niepokojem myśląc, jak na nim wypadniesz. Pod pachą ściskasz kryminał słoweńskiego pisarza Tomo Horvata pod tytułem „W sieci pająka”, cieszący się dość dużą popularnością. To właśnie on ma być przedmiotem dyskusji członków stowarzyszenia. Tak naprawdę powieść całkiem Ci się podobała, jednak za mało prawdopodobną uważasz kryminalną intrygę, której istota sprowadza się do dokonania zabójstwa poprzez podrzucenie ofierze do samochodu ogromnego pająka, jakiego widok powoduje u kierowcy utratę panowania nad pojazdem. Zamierzasz bronić swojego zdania przed audytorium, ponieważ jest ono podbudowane wieloletnim, policyjnym doświadczeniem. Przed wyjściem spotykasz Ewę, drugą przyjaciółkę i jednocześnie lekarza ginekologa, który prowadzi Twoją ciążę. Witacie się serdecznie i wchodzicie do środka.  Masz tremę, ale z ulgą odkrywasz, że całe towarzystwo jest bardzo sympatyczne. Poza Twoimi kumpelami tworzą je: mama Ewy - Jola, osoba o bardzo ekstrawertycznym usposobieniu a jednocześnie dentystka oraz parę innych osób, które znasz z wizyt w salonie fryzjerskim Twojej rodzicielki. W zasadzie same kobiety, choć jest też rodzynek - pan Władysław, bez ustanku wodzący maślanym wzrokiem za zażywną Jolą. Po krótkim przywitaniu wdajecie się w dyskusję nad książką, której zwieńczeniem staje się niespodziewane obwieszczenie wygłoszone przez mamę Ewy. W skrócie brzmi: „biorę ślub!” i wywołuje wielkie poruszenie: kobieta ma swoje lata, a jej partner jest dużo młodszy, co zresztą w swoim czasie wywoływało jadowite komentarze w całym Nałęczowie, jednak wszyscy się w końcu przyzwyczaili. Zdecydowanie najgorzej wiadomość tę znosi adorator, którego wygląd wskazuje, że za chwilę osunie się zemdlony na podłogę. Po opanowaniu początkowego rwetesu i wyznaczeniu terminu kolejnego posiedzenia wszyscy członkowie Klubu się rozchodzą. Żaden nie ma pojęcia, że tragiczne wydarzenie znacznie przyspieszy następne spotkanie.

„Czuła, że zaczyna ją osaczać lęk. (…). Lęk bycia niewystarczającą. Kiepską. Niezdolną. Lęk przed porażką. A może - lęk przed sukcesem?”

Parę dni później odwiedzasz przychodnię. Pobierają Ci krew i proszą, byś chwilę odpoczęła po wykonaniu zabiegu. Siedząc na krześle, rozmyślasz o ostatniej rozmowie z Ewą, jaką odbyłaś, gdy stawiłaś się na badania kontrolne. Kobieta była bardzo zdenerwowana i twierdziła, że musi wyjechać w pewnej sprawie do Warszawy - nie chciała jednak wyjawić jej istoty. Wspomniała tylko, że być może będzie potrzebowała Twojej pomocy jako doświadczonej policjantki. Z rozważań wyrwa Cię widok dwóch umundurowanych funkcjonariuszy, z których jeden to Twój chrześniak. Dowiadujesz się od nich, że lekarka miała wypadek w drodze do stolicy i niestety nie żyje. Czujesz, że nogi uginają się pod Tobą i nie możesz złapać tchu. Poza żalem z powodu śmierci przyjaciółki, silnie wracają do Ciebie wspomnienia z kraksy, która spowodowała zgon Tomka. Nie możesz uwierzyć, że w tak krótkim odstępie czasu ginie kolejna osoba z Twojego kręgu i zastanawiasz się, czy nie wisi nad Tobą jakieś fatum. Ponownie zadajesz sobie to pytanie, gdy z rozpaczą patrzysz na trumnę opuszczaną do cmentarnego dołu. Znałyście się tak długo… Ewa była serdeczną osobą, a teraz odprowadziłaś ją w ostatnią drogę. Ponure rozważania nie opuszczają Cię podczas późniejszego rodzinnego obiadu. W jego trakcie zjawia się tata, który wrócił właśnie z prowadzonego zakładu mechaniki pojazdowej, do jakiego dostarczono pojazd, w którym Ewa miała wypadek. Nerwowo trze dłonie i narzeka, że po dokonaniu oględzin auta czuje, jakby wsadził je w pokrzywy. Początkowo nie zwracasz na to uwagi, jednak wszystko zmienia się po wizycie w domu Twojego brata. Jego syn znalazł sobie osobliwe hobby - hoduje w pokoju pająki. Jeden z nich - samica olbrzymiego pajęczaka Ptasznika Goliata - właśnie doczekała się potomstwa. Chłopak prezentuje z dumą obrzydliwe poczwarki, wspominając, że niedawno jeden z jego okazów się na niego „wyczesał”. Udajesz zainteresowanie i pytasz, co to określenie znaczy,  po czym dowiadujesz się, że jeśli te osobliwe paskudztwa czują zagrożenie, trą odnóżami odwłok, przez co uwalniają  mikroskopijne włoski, jakie wbijają się w ludzką skórę i powodują uczucie poparzenia. Od razu odzywa się w Tobie policyjny instynkt. Przecież Ewa na spotkaniu Klubu Książki wspominała głośno, że cierpi na arachnofobię - gdyby ktoś chciał ją zamordować, faktycznie najlepszym sposobem byłoby podrzucenie jej do auta ogromnego pająka. Zupełnie jak w książce słoweńskiego pisarza... Zestawiasz to z narzekaniami ojca na dolegliwości po przeglądzie powypadkowego samochodu. I jako były rasowy stróż prawa dochodzisz do wniosku, że śmierć Ewy na pewno nie była przypadkiem. Poprzysięgasz sobie, że za wszelką cenę dojdziesz do prawdy, o którą woła pamięć przyjaciółki. Wszczynasz prywatne śledztwo, korzystając pomocy Leona - partnera, z którym prowadziłaś niejedno śledztwo. Krąg podejrzanych nie jest zbyt duży. Uważasz, że zabójca jest członkiem Klubu Książki a inspirację czerpał z omawianej na jego spotkaniu powieści. Czy racja stoi po Twojej stronie? A może to „Zbrodnia, której nie było”?

„Nie znosiła bezczynności, bezczynność by ją zabiła.”

Najnowszą powieść Katarzyny Gacek można określić mianem pomysłowego kryminału. Jego główną bohaterką jest Gabriela - była policjantka, przeżywająca traumę po śmierci męża w wypadku samochodowym. Zrozpaczona i obwiniająca się o jego spowodowanie, przeprowadza się do Nałęczowa - rodzinnej miejscowości, w której rodzina prowadzi urokliwy pensjonat. Gdy w kraksie ginie jej przyjaciółka Ewa, podejrzewając zabójstwo, kobieta podejmuje prywatne śledztwo w celu wyjaśnienia wszelkich okoliczności. Tropy wiodą do członków okolicznego Klubu Książki, choć wszyscy członkowie wyglądają zupełnie niewinnie. Jak jednak wiadomo pozory na ogół mylą, a prowadzone w sprawie postępowanie dobitnie tę zasadę potwierdzi. Akcja „Zbrodni, której nie było” rozgrywa się całkiem dynamicznie, zaś tajemnice powiązane ze śmiercią Ewy odsłaniane są krok po kroku. Podejmowane przez Gabrielę czynności stopniowo zawężają krąg podejrzanych o zabójstwo, zaś wszystko kończy się zaskakującym finałem. Co przypadło mi do gustu, wątek kryminalny ubarwiony jest licznymi obyczajowymi wtrętami - czytelnik dowie się chociażby, że prowadzenie hoteliku wcale nie należy do łatwych zajęć. Uroku całej historii dodaje motyw rodzącego się uczucia pomiędzy Gabrielą oraz byłym policyjnym partnerem Leonem, pomocnym w prowadzonym przez nią śledztwie. Niewątpliwym plusem powieści jest otwarte zakończenie. W mojej ocenie ta sympatyczna i lekka narracja przypadnie do gustu miłośnikom nurtu „cosy crime” - w sam raz na raz. 7/10

„Od dziecka czuł, że jest wyjątkowy. Dlaczego? Bo potrafił tak kłamać, że wszyscy mu wierzyli.”

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)