A.A. Milewska - Kim jestem? - recenzja

by - 00:29:00

Takiego thrillera w doskonale wyważony sposób skrzyżowanego z kryminałem definitywnie potrzebowałam! Choć dotychczas twórczość Agnieszki Anny Milewskiej nie była mi znana, niniejszym oświadczam, iż od tej pory będę z niecierpliwością wyczekiwać każdej kolejnej książki spod jej pióra. Co więcej, jest to jeden z tych najbardziej wyjątkowych, na wskroś pozytywnych zaskoczeń, jako że lektura początkowych kilkunastu stron „Kim jestem?”… niezmiernie mnie zirytowała - a wszystko to za sprawą pyskatej, nieznośnej i irytującej bohaterki. Wybudzona po ciężkim wypadku w szpitalu, w pierwszych rozdziałach odznacza się wręcz okrutnie roszczeniową i niesympatyczną postawą. I ciężko to nawet wytłumaczyć posttraumatyczną amnezją - jako że jej stosunek do personelu medycznego, który przecież przywrócił ją do świata żywych i czuwa nad jej dobrostanem, jest zwyczajnie nieuzasadnienie negatywny, zakrawający chwilami na skrajnie agresywny. W pewnym momencie przeszło mi nawet na myśl, że ciężko będzie dotrzeć do ostatniej strony książki, jeśli tymczasowo Bezimienna będzie się zachowywać w tak denerwujący sposób… i, och - jakże pięknie się rozczarowałam! Z każdą kolejną przewróconą kartą historia zaczynała porywać mnie coraz bardziej w swój złożony z niepewności, zwichrowanych zawirowań, niedorozumień i niedookreśleń świat a postawa naczelnej żeńskiej postaci okazała się o wiele silniej złożona niż można było w ogóle podejrzewać. Na skutek zderzenia ze skrajnie inną osobowością, nieskończenie dobrym lekarzem imieniem Olgierd, ewoluowała zresztą na tyle, iż pod koniec opowieści urzekała już jedynie odpowiednią ilością pazura. Tego rodzaju zakręcenie fabułą, bohaterami oraz samym czytelnikiem świadczy o dużym kunszcie literackim Autorki. Podobnie jak i fakt, że często wykorzystywany w historiach spod ciemnej gwiazdy motyw okresowej niepamięci został przez Pisarkę zaserwowany w niewtórny sposób. Pozostaje mi napisać: passo, trwaj, jesteś przepiękna - jako że ostatnio nareszcie mam szczęście do dobrych powieści!

„Zastanawiasz się, na ile można ufać moim wspomnieniom? Sama nieraz myślę, że zaczynam wariować. Cała ta historia, całe moje życie to jeden wielki mętlik. A dowody mówią, że musimy brać pod uwagę każdy scenariusz (…) Zwykli ludzie nie mają takich niezwykłych przygód.”

Oczy koloru roztapiającej się, ciemnej czekolady. Szczebiot kobiety, który niekiedy zmienia się w ciche mamrotanie. Artykułowane spokojnym głosem rozdziały Władcy Pierścieni. Czyjeś dłonie, jakie ośmieliły się spróbować Cię uspokoić i cios zadany niczym w amoku obcej szczęce. A później błysk oślepiającej jasności i całkowita dezorientacja, kiedy okazuje się, iż nie masz pojęcia, kim jesteś, gdzie się znajdujesz ani jak się tu znalazłaś, choć wszystko wskazuje na to, iż przebywasz w szpitalnej sali - również stan Twojego ciała, jakiemu przyglądasz się z brakiem rozpoznania. Po chwili pomieszczenie rozświetla uśmiech lekarza, zarazem jakby Ci znanego i całkowicie obcego, który o dziwo nie gaśnie nawet po kilku niemiłych zdaniach wyszczekanych w jego kierunku. Przedstawiwszy się jako Olek, informuje Cię jedynie, iż trafiłaś tu w krytycznym stanie, przywieziona przez młodego człowieka, który imprezował w lesie i znalazł Cię wyziębioną na ściółce, z licznymi ranami wskazującymi na to, że uległaś poważnemu wypadkowi samochodowemu. W okolicy nie odnaleziono natomiast ani wraku auta, ani Twoich dokumentów. Cierpliwie i z niegasnącym pozytywnym nastawieniem medyk próbuje ustalić, czy cokolwiek sobie przypomniałaś - co nie odnosi żadnego skutku, poza tym może, że coraz bardziej zdenerwowana tym przesłuchaniem na niego wrzeszczysz. Kim byłaś? Kiedy udaje Ci się nieco ochłonąć, dochodzisz do wniosku, że osobą mało przyjazną ludziom, może nawet złą czy zepsutą do szpiku kości, jakiej… lepiej byłoby nie pamiętać. Pozbawiona tożsamości, jesteś jednak nękana koszmarnymi snami, które przywracają Ci fragmenty wspomnień. Las. Goniącego Cię zabójcę. Moment, w jakim zrozpaczona stoisz nad zwłokami. Ciemność. Strzały. Zgrzyt metalu. Mętną wodę. I jego. Jego, który będzie do Ciebie jeszcze wracał, gdyż nie jest w stanie Cię opuścić. Liryczne o nim opowieści. A później rodziców… tych, przez jakich stałaś się tym, kim jesteś. Tylko kim właściwie - zważywszy na fakt, że masz pewność, iż miałaś przy sobie nóż oraz broń, której nie znaleziono w Twoich rzeczach. Kim byłaś? Kim, u Diabła?

„Jak można o sobie zapomnieć? (…) Miałam dziwne, niezrozumiałe sny. Twarze ludzi, których znałam i te, których nie pamiętałam, mijały jak w kalejdoskopie. Wydarzenia i miejsca, wymyślone lub prawdziwe, pojawiające się i znikające, żeby po chwili zastąpić je innymi.”

Wiesz jedno - aby ustalić, co tak naprawdę się wydarzyło, nie możesz dłużej pozostać w szpitalu i to mimo całej sympatii, jaką niechętnie zaczęłaś darzyć Olka. Uciekniesz stąd, wielokrotnie w przeszłości znikałaś, opuszczając chwilowo cenionych, to też pamiętasz. Co szybko Cię zaskoczy, okaże się i że lekarzowi, który za szczerozłotą dobroć powinien nosić aureolę, wcale nie jesteś obojętna. Ciężko Ci przyzwyczaić się do tego, że chyba pierwszy raz od dawna masz w swoim życiu sojusznika, jakiemu starasz się zaufać, choć Twoja natura do tego nie nawykła. Dlaczego ten niezwykły mężczyzna odważył się na to, by towarzyszyć Ci w tej coraz bardziej niebezpiecznej, skoro ktoś czyha na Twoje życie, walce o odzyskanie prawdziwej Ciebie i każdego z utraconych wspomnień, co to wracają fragmentami i niczym nieodbezpieczone pociski - przebłyski przeszłości, przerażają Cię coraz bardziej? Z każdym z nich myślisz o sobie gorzej - i jeszcze… że może i Twoje życie było najstraszniejsze, lecz czy wciąż musi takim pozostać? Odbywszy z Olgierdem pierwszą i kolejną podróż w kierunku minionego po następny skrawek Ciebie, naraziwszy się organom ścigania, przestępcom i własnemu sercu, odkrywasz, że zaskakujący z niego kompan. Może z tego powodu, że jak sam pieszczotliwie mówi, dla takiej kobiety jak Ty trzeba być cały czas ciekawym - wszak określa Cię mianem natrętnej, upartej, nieprzyjemnej baby, której trzeba pilnować, bo inaczej, skrajnie nieobliczalna, z amnezją, będzie biegać po mieście z ulubionym, to jest nabitym pistoletem. 😉 To nie miłość, wszak Ty nie oddajesz steru, nie poddajesz się, nie ufasz i nie kochasz, jednak… dobrze jest nie być samą i dać się nieco oswoić. Niestety, wracasz do siebie coraz bardziej - mieszając sen i jawę, wyobrażone z wydarzonym, przerażające z najstraszniejszym… Kim jest makiaweliczna dziewczynka, kim bezimienna ze szpitala, kim jesteś i kim w istocie chcesz być?

„(…) zostawił swoje życie, żeby tułać się ze mną w różne miejsca i szukać odpowiedzi. Z dziewczyną, która miała szemraną przeszłość, nosiła ze sobą Glocka, tak jak się nosi w torebce szminkę, kobietą, o której w zasadzie wiedział tylko tyle, ile mu powiedziała. Na dodatek z przestawionymi klepkami w głowie, której rzeczywistość miesza się ze snami, wspomnieniami i zmyślonymi historiami.”

W mojej ocenie niedościgłymi mistrzami thrillerów są Brytyjczycy - a właśnie tak wysoki poziom prezentuje „Kim jesteś?” polskiej Autorki. Połączenie niepokojącego thrillera z wciągającą zagadką kryminalną, nieoczywistym romansem oraz wątkami rodem z prozy mafijnej - ideał. Zaserwowana czytelnikowi umiejętnie dobraną warstwą językową narracja ewoluuje z każdą przewróconą stroną i to bynajmniej nie w tę stronę, której ten się spodziewał. Dzięki temu w fabule pełno jest fragmentów, w jakich nie sposób rozwikłać, co pozostaje rzeczywistością - a co tylko wymysłem znękanego umysłu głównej bohaterki. Celowo nie zdradzam jej tożsamości ani osobowości, jako że jest to jedno z największych zaskoczeń w tej historii, choć należałoby wymienić ich mnogo więcej. Pisarka posiada również rzadką umiejętność manipulowania emocjami odbiorcy za pomocą słów, czego jestem ogromną fanką. Zgrabne mylenie tropów i mieszanie w jaźni początkowo odsłanianymi prawdami, co to finalnie wcale nie muszą się nimi okazać, jest tym, co niezmiernie będę chwalić. Choć książka A.A. Milewskiej jest doskonałą rozrywką, pełną intelektualnych mroczności, wiedzie także do ważkich rozważań dotyczących przewartościowania życia i zmian, które można w nim zaprowadzić oraz swego rodzaju nieodwracalnego naznaczenia przez przeszłość. Czy dziś jesteś tym kimś, kim chciałbyś być na zawsze? A może to zawsze trwa już od dawna i choćbyś nie wiem jak próbował, jutro nigdy nie będziesz tym, kim jesteś dziś? Najważniejsze: czy to, kim jesteś Ci się podoba, skoro - owszem - definiują Cię wszystkie cechy i uczynki? Nabyte, wrodzone, do pozbycia czy niezmywalne? I jeszcze… strzeż się tego, o czym nie pamiętasz. Powróci… jak i Autorka, mam nadzieję, z kolejną pysznie psychopatyczną powieścią; tejże: 9/10. PS I te cytaty!

„Dasz radę. Jesteś uparta. Nie umiesz się poddawać ani przegrywać. Ochłoń i zrób to jeszcze raz. (…) Nigdy nie byłam tchórzem. Wdech, wydech, uspokój się, opanuj emocje, zapanuj nad oddechem, trzymaj w ryzach uczucia. (…) nigdy tak naprawdę nie opowiadałam nikomu o sobie. O swoim życiu i rodzinie. Nie chciałam, nie umiałam i nie mogłam. Również dla własnego bezpieczeństwa. Przez lata wykreowałam własny wizerunek taki, jaki mi pasował, zostawiając przeszłość daleko za sobą.”

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)