Brian Aldiss - Halo, Ziemia!
Literatura science-fiction zna wielu mistrzów opowiadań, finezyjnych krótkich form historii. Takich, którzy przy pomocy stosunkowo niewielkiej ilości wersów potrafili umieścić istotę ludzką w przyszłości, by postawić ją przed wyzwaniami przeszłości, lecz też gwałtownego rozwoju nowoczesnych technik oraz form komunikacji. Zmusić do zadumy nad kondycją człowieczej natury i jej przeszywającej samotności oraz bezsilności wobec ogromu wszechświata. Niezdolnej do nawiązania kontaktu z formami życia, jakie nie mieszczą się w granicach wyobraźni i zdolności pojmowania umysłu. Niejednokrotnie ci przewidujący wizjonerzy przejmująco ostrzegali przed nowymi postaciami totalitaryzmów, które dzięki postępowi technologii inwigilacji otrzymają zupełnie inne możliwości panowania nad bezradnymi poddanymi. A także przed utratą humanistycznego pierwiastka, który jeszcze rozpaczliwie kołatał się w duszach im współczesnych. Zadawali pytania o granice odpowiedzialności za wytwory własnego geniuszu, które przestały być tylko użytecznym narzędziem, a uzyskiwały własną świadomość, nie mając jeszcze pojęcia o tym, że już wkrótce Ziemię oplecie globalna Sieć internetowa a Sztuczna Inteligencja rozwinie się w tempie, które zacznie przerażać jej twórców. Z gorzką refleksją można stwierdzić, że ich przestrogi ani nikomu niczego nie uświadomiły, ani też nie powstrzymały procesów, których być może nie da się zastopować. Choć literacki głos takich sław jak Philip K. Dick, Ray Bradbury, Isaac Asimov, Harlan Ellison, Henry M. Miller jr. czy nasz swojski Stanisław Lem brzmiał niezwykle głośno, został zlekceważony i jest już w dużym stopniu zapomniany. Tak jak twórczość Briana Wilsona Aldissa, brytyjskiego giganta fantastyki naukowej. Jak sam mawiał, gatunek ten sprowadza się do poszukiwania definicji człowieka oraz jego miejsca we wszechświecie, zgodnych z zaawansowanym, lecz nieuporządkowanym stanem ludzkiej wiedzy. „Halo, ziemia!...” to zbiór opowiadań, który jest tego doskonałym ucieleśnieniem. Jednocześnie stanowi jednak dowód, że krótkie historie mogą być pełne literackiego piękna.
„Nad tą panoramą wisiał na smoliście czarnym
tle lśniący półksiężyc. Spowijał go niebieskosrebrny blask. Na ten widok coś w
Grancie tak gwałtownie zadrżało, że mimowolnie krzyknął. Sprawiło to nie tyle
urzekające - i niewątpliwie - piękno półksiężyca, ile świadomość, że aż do tej
chwili właściwie nie żył.”
PRZENIGDY
„Minione lata leżały na regale ze starożytnościami
jak szpule filmów w bibliotece. Podobnie jak na tych szpulach, nie można było
nic w nich zmienić, można je było jednak stale odtwarzać na odpowiednim
projektorze. I stale odtwarzano ten jesienny dzień z życia Rodneya.”
Rodney, wykładowca akademicki, budzi się wraz
z całą rodziną w odległej przyszłości. Ku swojej zgryzocie orientuje się, że jeden
i wciąż ten sam dzień z jego życia jest bez ustanku odtwarzany przed
publicznością, która może podziwiać żywe eksponaty, jakie nowoczesna technika
przywróciła do życia, wtłaczając w ciąg klatek filmowych wyświetlanych w parku
rozrywki. Pragnienie odzyskania wolności, brak prywatności oraz krzykliwe i
prymitywne reakcje niezbyt wysublimowanej gawiedzi na widok codziennych
czynności „aktorów” prowokują Rodneya do podjęcia próby ucieczki z tak
skonstruowanej pułapki. Zerwanie się taśmy powoduje, że zakończy się ona
powodzeniem, choć tylko połowicznym i chwilowym… Przewrotne a przy tym przywodzi
na myśl słynny film Woody’ego Allena „Purpurowa róża z Kairu” czy znakomitą polską
produkcję „Ucieczka z kina <Wolność>”.
SUPERZABAWKI TRWAJĄ PRZEZ CAŁE LATO
„Zerwał jasnoróżowy kwiat i zabrał go do
domu. Idąc spać, będzie go mógł położyć na poduszce. Jego piękno i delikatność
przypominały mu mamę.”
Wobec przeludnienia świata oraz będącej jego skutkiem klęski głodu wprowadzono ścisłą kontrolę urodzeń, zaś posiadanie dziecka wymaga uzyskania zgody Ministerstwa Ludności, które prowadzi specjalną loterię rodzicielską. Państwo Swinton, którzy wciąż oczekują, aż łaskawy los sprawi, że zostanie wylosowany ich numer, są w posiadaniu najbardziej zaawansowanej technologicznie wersji elektronicznego potomka. Andy, którego jedyny towarzysz to mechaniczny miś, jest traktowany bardziej jak zabawka, niż upragniona latorośl - i de facto darzony nieufnością. Zostaje odtrącony i nie rozumiejąc sytuacji w jakiej się znalazł, w rozmowach ze swoim przyjacielem próbuje dociekać istoty człowieczeństwa i miłości oraz pisze listy do swojej człowieczej mamy, w jakich wyznaje jej właśnie to uczucie. Chowa je przy tym do szuflady, więc nie docierają do adresata. Jednak nawet ich odkrycie nie powoduje zmiany sytuacji: pozostaje obcym ciałem w domu, który oczekuje pojawienia się chłopca lub dziewczynki w ludzkiej postaci…To opowiadanie rozdzierająco smutne , które stawia pytania o granice odpowiedzialności człowieka za mechaniczne wytwory, jakie ów sam stworzył. Co to są wprawdzie w stanie odczuwać i myśleć, ale zawsze w oczach kreatorów pozostaną syntetyczną imitacją człowieczego pierwowzoru. Tekst dowodzi także, że substytut nigdy nie zastąpi oryginału, zaś osoba nie jest w stanie pokochać sztucznego zamiennika własnych pragnień. Co ciekawe, to właśnie opowiadanie stało się inspiracją dla stworzenia przez Stevena Spielberga filmu „AI. Sztuczna inteligencja”.
WSZYSTKIE ŁZY ŚWIATA
„Gdyby można było zebrać wszystkie łzy, które
polały się w dziejach świata, mielibyśmy nie tylko ogromne połacie wody, ale
także jego historię.”
Z powodu przeludnienia każdej kobiecie, która
nie posiada zezwolenia na posiadanie dzieci zakłada się neuroblokadę, jaka powoduje
natychmiastową śmierć w razie gdy układ nerwowy wyczuje na skórze czuły dotyk innego
człowieka. Ployploy, córka bogacza Charlesa Gunpata, nie zważając na związane z
tym zagrożenie, zakochuje się w chłopaku i wybiera śmierć zamiast życia bez
miłości... Przenikliwe i potwierdzające, jak wiele prawdy jest w symptomatycznych
wersach „Pieśni o miłości”: „Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości
bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.”
IMPODERABILIA sp. z o.o.
„Imponderabilia (…) to rzeczy, które rządzą
ludzkim życiem. Ale ponieważ ich nie widać, ludzie skłonni są je ignorować.
Myślą, że mogą bez nich przejść przez życie, ale nie mogą.”
Do domu młodego małżeństwa trafia tajemniczy domokrążca handlujący imponderabiliami. Głowa rodziny nie ma pojęcia, co to takiego i zarzeka się, że nie są jej one do niczego potrzebne, jednocześnie próbując sobie uzmysłowić, jaki jest cel egzystencji. Komiwojażer wyprowadza bohatera z błędu i stawia przed prozaiczną z pozoru misją, która będzie mu przyświecać przez całe życie…Zabawne oraz paradoksalne - a przy tym uzmysławia, iż imponderabilia mogą przybrać nawet najbardziej dziwaczną postać.
JAŁOWIEC
„Od niezliczonych dni patrzę przez okno na
miejsce, gdzie zaczyna się prawdziwa natura, prawdziwa wolność. Rozpaczam i ta
rozpacz jest tym, co ci, którzy mnie więżą, uważają za piękno. Tkwiąc bez
ruchu, patrzę na przemijające pory roku.”
Przejmujące studium samotności i tęsknoty za
wolnością, którym poddana jest roślina Jałowca - ku uciesze oglądających
uwięziona w donicy, nigdy niezaznająca więzi z naturą.
„Halo, Ziemia! Jesteście tam?” to zbiór
opowiadań science-fiction stworzonych przez brytyjskiego Pisarza, Briana Aldissa.
Czytelnik znajdzie w nich formy pełne melancholijnej zadumy, przenikliwe, wstrząsająco
ponure, zabawne i przepełnione kostycznym humorem. Optymistyczne i pozbawione
jakiejkolwiek nadziei, krótkie i długie… zaś te, które opisałam, stanowią
jedynie część całego tomu, choć moim zdaniem są najbardziej reprezentatywne dla
stylu Autora i charakteru jego twórczości. Łącznie jest ich aż 27, natomiast
wszystkie są emanacją literackiego kunsztu i niezwykle bogatej wyobraźni Twórcy.
Skonstruowane w mistrzowski sposób, w plastyczny sposób ujmują rozterki człowieczej
istoty, postawionej wobec niełatwych wyborów i często osaczonej przez bezduszny
panujący system. Wielokrotnie kierującej się odruchem serca, obcym wobec
zastanej rzeczywistości i płacącej za to najwyższą cenę. W ujęciu Aldissa jedno
jest bowiem niezmienne: wbrew wszelkim przeciwnościom, ludzkiego pierwiastka
nie da się z duszy całkowicie wykorzenić - nawet gdy uda się go ograniczyć do
mikroskopijnego okrucha… 8/10
„Człowiek, wyposażony w logikę oraz
inteligencję, radził sobie lepiej niż roboty. Mimo to przegrywał wojnę z
naturą. A natura, tak jak roboty, używała jedynie logiki. Był to paradoks,
wobec którego człowiek był bezradny.”

0 comments
Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)