• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

W kolejnym poście chcę Wam pokazać dwie nowości, o których niebawem przeczytacie całą recenzję. Jak doskonale chyba już zdążyliście się przekonać, na punkcie włosowej pielęgnacji mam niemalże świra. ;-) Moja włosowa półka (ha, a żeby to jedna) dosłownie pęka już w szwach.

Cóż tym razem do niej dobyło? 




Maska Floslek jest produktem specjalistycznym z jednej z dwóch nowych linii ich kosmetyków do włosów (druga wspomaga walkę z wypadaniem włosów). Produkt jest w poręcznej tubie, zapach całkiem przyjemny. Jak na razie o działaniu się nie wypowiem, ponieważ użyłam jej dopiero raz. W składzie keratyna, czyli moja ulubiona włosowa proteina, stanowiąca zresztą główny budulec włosa, fucogel, czyli jeden z najlepszych nawilżaczy (humektantów), olej arganowy- chyba ulubiony olej wszystkich włosomaniaczek, naturalny aktywny wzmacniacz, czyli żeń-szeń oraz olej morelowy, który kiedyś miałam już przyjemność testować jako główny składnik odżywki i z którego to działania byłam bardzo zadowolona. Mam nadzieję, iż ta skoncentrowana maska sprawi, iż moje włosy będą jeszcze piękniejsze. Zamierzam też położyć ją na włosy na dłużej przed myciem- nie tylko na moment po myciu.

Drugi produkt to odżywka regenerująca maski, którą znają chyba wszyscy- mowa tu o L'biotica. Sama zresztą markę tę uwielbiam. Cieszę się z tego, iż będę mogła przetestować profesjonalną serię ich produktów. Producent obiecuje natychmiastową regenerację włosów osłabionych ze skłonnością do wypadania. W składzie znajdziemy trochę silikonów, keratynę oraz różnego rodzaju olejki- olej ekologiczny z róży, olejek rozmarynowy oraz olej słonecznikowy. Mam nadzieję, iż ta mieszanka nie tylko wygładzi moje włosy, ale i sprawi, że będą zdrowsze- nie tylko wizualnie.

Cóż więc, nic tylko testować. O powyższych włosowych dobrociach szersze recenzje już niebawem.
xoxo

Kosmetyki otrzymałam dzięki uprzejmości alejakobiet.pl. 
14:43:00 1 comments

W tym poście przedstawię Wam moich nowych przyjaciół. 
Od dawna bowiem interesuję się pielęgnacją włosów, również i naturalną pielęgnacją, nigdy nie próbowałam jednak stworzyć własnych kosmetyków- zawsze wybierałam te gotowe, ewentualnie je mieszając (np. dodanie oleju do maski, co właściwie nie jest żadną filozofią- no, może tyle to ile czego do czego i co z czym połączyć- ale tu wystarczy znać swoje włosowe preferencje). 

Tym razem postawiłam jednak na coś zupełnie innego- półprodukty. Chcę nie tylko ulepszać nimi ulubione maski do włosów, ale i stworzyć własną mgiełkę i serum. Wybór padł na sklep, którego logo widzicie poniżej i zapewne dobrze znacie- z najszerszym chyba wyborem półproduktów i bardzo korzystnymi cenami. 


Co znalazło się w moim koszyku? Wybrałam takie produkty, które zawsze chciałam przetestować, ale i takie, które moje włosy uwielbiają dostarczane przez maski czy odżywki. A oto moje nowości: 


Kolagen roślinny- należy do kategorii protein, dlatego na pewno nie będę przesadzać z częstotliwością stosowania. Bardzo dobrze jednak od czasu do czasu działa na moje włosy zawarty w niewielkiej ilości w odżywce, w związku z czym postanowiłam przekonać się jak zadziała jako półprodukt.
Gliceryna roślinna- świetnie nawilżający humektant. Uwaga, jest jednak bardzo tłusty, dlatego należy uważać z ilością. Cóż... w końcu ma działanie głównie natłuszczający.
Active aloe- koncentrat żelu aloesowego, czyli bardzo skoncentrowany aloes. Konsystencja jest proszkowana, jednak w niczym nie przeszkadza to na przykład wymieszać go z maską. Aloes zaliczamy do grupy humektantów, czyli tak zwanych nawilżaczy. Zdecydowanie należy on do moich ulubionych, zaraz po miodzie.

Mleczko migdałowe- przyznam się szczerze, że kompletny strzał w ciemno... i póki co już powiedzieć mogę, że strzał w dziesiątkę. To z kolei kategoria emolientów, które moje włosy również uwielbiają. 
Dalej Panthenol 75% - witamina b5, 
Kompleks silikonowy- jak dla mnie silikony niezbędne są w każdym olejku czy serum do włosów, które służy nam do zabezpieczania końcówek już po myciu. W niewielkiej ilości ich działanie jest wręcz konieczne- chronią przed urazami mechanicznymi włosa, utrzymują go w dobrej kondycji, bez narażenia na rozdwojenia. Do swojego serum wybrałam więc cały kompleks.


 Wersenian dwusodowy to nic innego jak koncentrat- należy bowiem pamiętać, że bez niego własnoręcznie wykonane sera, mgiełki, czy też inne kosmetyki nie przetrwają zazwyczaj więcej, niż kilku dni.

Cóż, nowości przedstawione- teraz pora na testy. Nad przepisem na mgiełkę i serum jeszcze myślę, ale już mogę Wam powiedzieć, jak przebiegł mój inny, pierwszy z półproduktami test. Wczoraj nałożyłam na włosy emolientową maskę Kallos multiwitamina na około półtorej godziny. Dodałam do niej odrobinę aloesu, mleczka migdałowego oraz panthenolu. Efekt? Gładkie, lejące się, błyszczące i wyglądająco zdrowo włosy. Cóż, wychodzi na to, iż kluczem do pielęgnacji włosów jest nie tylko dobór odpowiednich kosmetyków, ale i wzmocnienie ich ekstra dodatkami. Jestem pewna, że półprodukty pozostaną ze mną na dłużej. Jeszcze o nich usłyszycie. ;-)

Produkty do testowania wybrałam samodzielnie dzięki uprzejmości firmy MAZIDŁA.

xoxo
14:13:00 No comments
Witajcie Kochani.
Starsi fani na pewno pamiętają posty z serii okiem Julii- trochę na poważnie, bardziej na prześmiewczo. Dzisiaj coś dla panów- jak żyć pod jednym dachem z włosomaniaczką i nie zwariować- czyli dekalog zachowań i najczęściej spotykanych sytuacji (większości doświadczył również mój TŻ). ;)


1. Nigdy bez pytania nie pij czegokolwiek, co stoi w kuchni.
Szczególnie, jeśli jest w szklance i ma podejrzanie podobny wygląd do dobrze znanego Ci napoju. Unikniesz wówczas na ten przykład rozczarowania ohydnym smakiem zaparzającej się wcierki z kozieradki, która wygląda identycznie jak rosół. Niestety, identycznie nie smakuje.

2. Jeśli olej stoi w łazience...
znaczy to, że olej ma stać w łazience i nie masz z uporem maniaka przenosić go do kuchni. A już Cię ręka Boska niech broni przed usmażeniem na nim schabowych. Nie dość, że smak może odbiegać od pożądanego to jeszcze może się okazać, że zużyłeś olej, który wcale do tanich nie należy.

3. Omijaj zakupy.
Nigdy, przenigdy nie wybieraj się ze swoją włosomaniaczką do drogerii. Unikniesz analizowania składu każdego kosmetyku, podskakiwania w euforii, bo ulubiony szampon jest w promocji i dźwigania koszyka z czterema odżywkami, dwoma olejkami, trzema mgiełkami i czterema szamponami. Ano i rozmyślań o tym po co jej tyle tego, skoro Ty używasz jednego szamponu dopóty, dopóki się nie skończy. Plus, zaoszczędzisz godzinę- na wizycie w jednym sklepie.

4. Nigdy nie pytaj, co właśnie nałożyła na włosy.
Unikniesz w ten sposób informacji, które wcale nie są Ci potrzebne, definicji o emolientach, humekantach czy proteinach, ich łączeniu oraz tygodniowym zapotrzebowaniu jej włosów na nie. I, gwarantuję Ci, nie tylko.

5. Nie przestawiaj kosmetyków.
Jeśli kosmetyki do włosów są ustawione w kolejności, absolutnie ich nie przestawiaj. Nie dostawiaj też na półkach absolutnie niczego swojego. W ogóle nie dotykaj i uznaj te półki za święte. Ominą Cię wówczas 'latające cholery' i narzekanie na to, że przez ten Twój jeden szampon znowu nie ma miejsca na swoje kosmetyki, a właśnie kupiła dziesiątą odżywkę. Uśmiechnij się i znajdź na swój szampon miejsce- inne miejsce.

6. Nigdy nie komentuj oleju na włosach.
Jeśli Twoja dziewczyna olejuje włosy- po prostu chce, by były ładne. Musisz z uśmiechem przecierpieć. Jeśli oszczędza Ci owego widoku i nosi turban- nie smiej się, tylko bądź wdzięczny, że nie musisz oglądać włosów rodem z 'nie myłam ich dwa tygodnie'.

7. Nie pytaj na jaki kolor farbuje włosy.
W najgorszym przypadku usłyszysz 4.0 plu 4.7 na 3% oxy, co i tak Ci nic nie powie, w najlepszym ciemny głęboki nasycony fioletowy brąz, co pewnie będzie jawić Ci się jako Buka, a tak właściwie... Pewnie i tak nie zauważysz różnicy pomiędzy nowym kolorem a poprzednim.

8. Nie kupuj jej kosmetyków do włosów.
No chyba, że dostaniesz szczegółową instrukcję (czytaj nazwę, kolor i wielkość opakowania oraz najlepiej cenę). Oszczędzisz jej zakłopotanego uśmiechu i rozważania co też może z tym szamponem zrobić, bo przecież totalnie się dla jej włosów nie nadaje. ;)

9. Pociesz.
Jeśli narzeka, że jej włosy są ostatnio suche i zniszczone i tak je komplementuj. Przykład (mojego kochanego faceta) : 'piękne masz te włosy, takie szorstkie, jak len...'. Widać, że to było szczere! Cóż- i jak tu ich nie kochać? 

10. Co do odrostów...
Nigdy nie mów, że ma widoczne odrosty (jakbyś już je jakimś cudem zauważył). Za to, jeśli sama mówi- 'zobacz ile mi już włosy urosły, całe 2 cm w miesiąc!'- natychmiast zareaguj bardzo entuzjastycznie. W końcu te długie, piękne, wymarzone włosy chce też mieć dla Ciebie.

Jak się Wam podobał post? Coś byście dodali?
xoxo
17:55:00 6 comments
Hej Kochani.
Dzisiaj witam się z Wami postem na temat masek, o których słyszał chyba każdy. Chodzi oczywiście o maski Kallos. Osobiście przetestowałam wszystkie- bardzo je lubię, szczególnie niektóre. Niestety pojawiło się kilka, które zupełnie nie przypadły mi do gustu. Można sobie jednak na testy pozwolić, gdyż litrowe opakowanie dostaniemy stacjonarnie (niektóre drogerie, Hebe, Drogerie Natura) w cenie do 14 zł, a poprzez allegro już za niecałe 9 zł nawet. Ja maski Kallos najczęściej kupuję stacjonarnie (znalazłam w swoim mieście cudowny sklep, bądź zamawiam w swojej ulubionej drogerii przy okazji większych zamówień (iperfumy.pl). Co więcej- większość z nich ma naprawdę świetny zapach. 

MASKI KALLOS PROTEINOWE
Sporo z masek Kallos zawiera proteiny. Znajdziecie je pod nazwą hydrolized milk protein, hydrolized wheat protein etc. Choć proteiny hydrolizowane to bardzo małe cząsteczki protein, nieszczególnie lubią się z moimi włosami- a właściwie lubią się, ale maksymalnie dwa razy w tygodniu- i kiedy użyję już proteinowej maski (na nie więcej niż 30 minut) nie używam absolutnie mgiełek czy szamponów z dodatkiem protein. Część proteinowych Kallosów jednak przypadła mi do gustu. Oto wykaz.

1. Kallos Botox (lub Pro-tox, różnią się jedynie nazwą).
Jedna z nowszych masek Kallos, z którymi moje włosy bardzo się polubiły. W składzie oliwa z oliwek, olej kokosowy (tutaj więc ostrożnie z włosami wysokoporowatymi), pantenol, keratyna, kolagen, kwas hialuronowy. Konsystencja kremowa lekka, zapach jak na Kallosy oceniam na w porządku. 

2. Kallos Keratin
Stosowałam ją jakiś czas temu i na moich włosach nie sprawdziła się najlepiej. Przymierzam się jednak do ponownego kupna. W składzie keratyna oraz proteiny mleka. Zapach oceniam na średni.

3. Kallos Silk
Kallos silk na moich włosach również sprawdził się średnio. W składzie oliwa z oliwek oraz proteiny z jedwabiu. Ostatnio przypomniałam sobie, że mam do zużycia jeszcze szampon - i choć większość szamponów mają beznadziejną, ten jest całkiem całkiem. Zapach oceniam jako ok.

4. Kallos Latte
Mój zdecydowany ulubieniec, jeśli chodzi o proteinowe Kallosy. Przepiękny mleczny zapach oraz gładkie, lejące się włosy. W składzie proteiny mleka, których o dziwo moje włosy zazwyczaj nie lubią.

5. Kallos Milk
W składzie proteiny mleczne. Z maską całkiem się polubiliśmy. Zapach określam jako ładny.

6. Kallos Chocolate

Jak dla mnie najgorsza z masek Kallosa. Mdły zapach czekoladopodobnego budyniu, włosy nie do rozczesania, dużo gorzej wyglądające niż przed aplikacją maski. Duże nie. W składzie ekstrakt kakao, keratyna, proteiny mleczne.

7. Kallos Jasmine
Zapach całkiem w porządku, natomiast działanie takie nijakie. W składzie proteiny mleka.

8. Kallos Vanilla


Duży plus za prześliczny zapach, lubiłam również szampon z tej serii. Całkiem całkiem! W składzie proteiny mleka. 

9. Kallos Placenta
Zapach w porządku, z maską całkiem dobrze mi się współpracowało. Włosy po niej były przyjemnie wygładzone i odżywione. W składzie ekstrakt z bambusa, ekstrakt z pędów pszenicy.

I to już koniec, jeśli chodzi o proteinowe Kallosy. Gdybym miała wybrać ulubioną trójkę, pierwsza byłaby latte, druga botox oraz trzecia milk.
Maski proteinowe sprawdzą się na każdych włosach (szczególnie te z keratyną), jednak włosy wysokoporowate najczęściej proteiny lubią w małych ilościach (raz w tygodniu), dlatego trzeba uważać z częstotliwością ich stosowania, coby nie przeproteinować włosów. Najlepiej stosować je naprzemiennie, np. z maską emolientową.

MASKI KALLOS HUMEKANTOWE
I tutaj moje wielkie odkrycie- humekantowe maski Kallos niestety są tylko dwie, jednak należą do moich ulubieńców! Służą moim włosom nadzwyczajnie. Humekanty są substancjami, które nawilżają włosy. Niestety w niektóre dni ich nadmiar może spuszyć włosy (szczególnie kręcone lub falowane), w zależności od punktu rosy (wilgotności powietrza). 

1. Kallos Aloe
Tak, tak i jeszcze raz tak. Moje włosy po niej wyglądają na nawilżone, dociążone i zwyczajnie zdrowe. Zapach przyjemny. W składzie aloes.

2. Kallos Honey
Bardzo ją lubię- za przyjemny zapach i za działanie. W składzie miód, który nakładam również solo i który świetnie nawilża włosy. Minus za to, iż jest dostępny tylko w wersji 250ml. 

Obie śmiało mogę polecić. :-)


MASKI KALLOS EMOLIENTOWE
Emolienty również świetnie sprawdzają się na moich włosach, więc tutaj znaczną większość pochwalę. Do emolientów zaliczają się wszelkiego rodzaju oleje, odżywiacze, wygładzacze. Sprawdzą się na każdych włosach!

1. Kallos Blueberry
Nie zaliczam jej do swoich ulubieńców, aczkolwiek dobrze spisywała się na moich włosach. Nigdy nie miałam problemów z rozczesaniem, włosy były lekkie, gładkie i wygładzone. W składzie olej awokado, ekstrakt z czarnej jagody.

2. Kallos Cherry

Ode mnie duże tak- za prześliczny zapach, delikatną konsystencję i dobry wpływ na włosy (pisząc przy maskach o dobrym wpływie na włosy mam na myśli ich nawilżenie, wygładzenie, nabłyszczenie, zdrowy wygląd i brak problemów z rozczesaniem). W składzie olej z pestek wiśni, witaminy.

3. Kallos Banana
Naprawdę czasami miałam ochotę ją zjeść :D. Nie dość, iż dobrze wpływała na włosy to jeszcze zapach ma obłędny. Duże, duże, duże tak. W składzie oliwa z oliwek, ekstrakt z banana, witaminy.

4. Kallos Multivitamin
Maska, którą zakupiłam ostatnio i już zdecydowanie mogę powiedzieć, iż jest naprawdę świetna. Zapach ładny! W składzie olej awokado, żeń-szeń, cytrusy, witaminy.

5. Kallos Caviar
Tą maskę również kupiłam niedawno, jednak póki co nie polubiłyśmy się. Zapach mi się niestety nie podoba, działanie na włosy również póki co bez szału. 

6. Kallos Color
Kiedyś podeszłam do niej dość negatywnie, mimo dobrego zapachu. Zamierzam jednak kupić ją ponownie, ponieważ od czasu jej stosowania preferencje moich włosów zdecydowanie się zmieniły. W składzie olej lniany. (Polecana do włosów farbowanych.)

7. Kallos Omega

Z tą maską również bardzo się polubiłam, w związku z korzystnym działaniem na włosy. Zapach ładny! W składzie olej makadamia, olej z ogórecznika lekarskiego.

8. Kallos Algae - MÓJ NUMER JEDEN
No i przyszła pora na moją ukochaną maskę, która zapachem urzekła mnie tylko częściowo, jednak działaniem kupiła moje serducho całkowicie. Włosy po niej były zawsze niczym błyszcząca tafla. Każdemu gorąco polecam. W składzie algi, oliwa z oliwek.

9. Kallos Carota
Oj nie polubiliśmy się... Nie była aż tak zła jak czekoladowa, ale działanie na włosach było dokładnie... żadne. Zapach również na nie. W składzie olej lniany, olej z marchwi.

10. Kallos Frutta
Tutaj zapach przeciętny, ale z nijakim działaniem również się nie zaprzyjaźniłam. Ot, taka odżywka. W składzie wyciągi z owoców. Również minus za dostępność tylko w opakowaniu 250 ml.

11. Kallos Argan (to właściwie maska humekantowo-proteinowa)
Z tą maską również się nie polubiłam, bardzo nijakie działanie na włosy, raczej negatywne, niż nawet nijakie... A już szampon do włosów z tej serii to tragedia niestety. Zapach bardzo ładny. W składzie olej arganowy, proteiny mleka.

Gdybym miała wybrać moje humekantowe trio, pierwsza byłaby oczywiście algae, druga omega, trzecia banana.


DODATKI
Maski Kallos często warto wzbogacić- ja kładę je pod olej, dodaję do nie oleju (do olejowania włosów, np. lnianego, arganowego, oliwy z oliwek, winogronowego, dodaję aloes, miód, czy też płynną keratynę. Do olejowania zawsze się sprawdzą- a co do składników, warto wybrać te, które służą naszym włosom.

ZASTOSOWANIE
Stosuję je codziennie praktycznie na trzy różne sposoby- nakładam je przed myciem na 2-4h (solo, z olejem lub dodatkami), nakładam je przed myciem na kwadrans lub też nakładam je po myciu jako odżywkę na 5 minut (tu akurat efekt znikomy). Zawsze mam na stanie kilka rodzajów, żeby stosować je naprzemiennie. Ani się włosy nie przyzwyczają, ani nic złego im się nie stanie.

Mam nadzieję, że post Wam się podobał i był dla Was przydatny.
Jaki Kallos jest Waszym ulubioym?
xoxo

19:28:00 8 comments
Hej Kochani.

Dzisiaj witam się z Wami miłą informacją. :) Jeśli nie macie jeszcze pomysłu na mikołajkowy lub też świąteczny prezent- Drogeria Natura przygotowała dla nas kilka ciekawych, kolorowych propozycji.
W regularnej sprzedaży dostępnych jest już 5 kompozycji produktowych marki KOBO Professional, a w nich wysokiej jakości kosmetyki do makijażu twarzy, pielęgnacji i malowania paznokci. Gotowy zestaw to idealny pomysł na gwiazdkowy prezent dla każdej kobiety, który pozwoli zaoszczędzić czas spędzony na poszukiwaniach pojedynczych produktów. Świąteczne zestawy w Drogeriach Natura będą dostępne do końca grudnia 2015 r.

A cóż dokładniej znajdziecie w ofercie?

Zestaw do stylizacji brwi i konturowania oczu
Cena promocyjna 26,99 zł (regularna 32,99 zł)

KOBO PROFESSIONAL EYEBROW STYLIST SET
Profesjonalny zestaw do stylizacji brwi, zawiera dwa cienie do brwi oraz jeden cień rozjaśniający. Nadaje im idealny wygląd, podkreślając kształt i kolor. W zestawie znajdują się aplikator oraz lusterko.
Waga 7 g. Cena 19,99 zł.

KOBO PROFESSIONAL LONG LASTING EYE LINER
Konturówka do oczu o wodoodpornej formule z witaminą E i woskiem pszczelim. Miękki sztyft doskonale obrysowuje kontur oka. Funkcjonalne opakowanie zawiera temperówkę w kolorowej końcówce, która ułatwi codzienne użytkowanie.
Diamentowy lakier nawierzchniowy z filtrem UV. Nakładany na pomalowany paznokieć, który chroni kolor przed blednięciem. Daje długotrwały połysk, przedłuża trwałość lakieru, tworzy elastyczną 
i wytrzymałą powłokę. Zawiera prawdziwy diament w proszku.
Bazowy utwardzacz diamentowy - znakomity podkład pod lakier. Zwiększa przyczepność lakieru do paznokcia, wydłuża jego trwałość, wzmacnia i chroni paznokcie. Zawiera prawdziwy diament 
w proszku.
Trwały lakier do paznokci nadający wysoki połysk. Dzięki składnikowi Eusolex kolor 
nie blaknie, a dodatek specjalnego żelu tworzy elastyczną i odporną na pękanie powłokę 
na paznokciu. Wyposażony jest w szeroki pędzelek ułatwiający aplikację. Nie zawiera szkodliwych składników, takich jak toluen i formaldehyd.
Jednolity koloryt i maksymalne wygładzenie. Tonująca baza wnika w skórę czyniąc ją jedwabiście miękką i gładką. Technologia fotograficznego rozmycia BLUR rozprasza światło i sprawia,
że zmarszczki i rozszerzone pory stają się mniej widoczne,
a pieprzyki i drobne zaczerwieniania wizualnie się rozmywają. Można stosować pod podkład lub samodzielnie.
Kremowa formuła zapewnia naturalny efekt, a szczoteczka maksymalne rozdzielenie i uniesienie rzęs. Dzięki zawartości specjalnie dobranych polimerów rzęsy są wyraźnie pogrubione
i wydłużone oraz pozostają elastyczne.
Trwały, wydajny eyeliner w mazaku, który nie rozmazuje się na powiekach. Funkcjonalne opakowanie zapewnia precyzyjną aplikację i intensywną kreskę. Bogata formuła zawierająca
d-panthenol zapobiega wysuszaniu naskórka wokół oczu.
Trwały lakier nadający wysoki połysk. Dzięki składnikowi Eusolex, kolor nie blaknie, a dodatek specjalnego żelu tworzy elastyczną
i odporną na pękanie powłokę na paznokciu. Nie zawiera toluenu
i formaldehydu. Posiada szeroki pędzelek ułatwiający aplikację.
Kremowa formuła tuszu zapewnia naturalny efekt, a szczoteczka maksymalne rozdzielenie i uniesienie rzęs. Dzięki zawartości specjalnie dobranych polimerów rzęsy są wyraźnie pogrubione
i wydłużone, pozostając elastycznymi.

Waga 0,2 g. Cena 12,99 zł.


Zestaw do manicure - baza pod lakier, top coat i 4 lakiery do paznokci
Cena promocyjna 36,99 zł (regularna 59,99 zł)

KOBO PROFESSIONAL TOPCOAT
Pojemność 7,5 ml. Cena 9,99 zł.

KOBO PROFESSIONAL BASE COAT
Pojemność 7,5 ml. Cena 9,99 zł.

KOBO PROFESSIONAL COLOUR TRENDS
Pojemność 7,5 ml. Cena 9,99 zł.
Dostępne kolory:
12 LISBOA,
17 PARIS,
20 MEXICO,
50 NIGHT AND THE CITY


Zestaw modelujący - korektor i baza tonująca
Cena promocyjna 26,99 zł (regularna 36,99 zł)

KOBO PROFESSIONAL MODELING ILLUMINATOR with Tens’upTM
Pozwala na idealne wymodelowanie i podkreślenie wybranych partii twarzy. Rozświetla skórę sprawiając, że wygląda ona świeżo i promiennie. Perfekcyjnie maskuje oznaki zmęczenia, cienie pod oczami oraz drobne zmarszczki i linie. Zapewnia szybką i łatwą aplikację.
Odcień 101.
Pojemność 7 ml. Cena 16,99 zł.

KOBO PROFESSIONAL BLUR MAKE-UP PRIMER matt&toning
Pojemność 20 ml. Cena 19,99 zł.



Zestaw do makijażu oczu: tusz pogrubiająco-wydłużający i eyeliner
Cena promocyjna 26,99 zł (regularna 36,99 zł)

KOBO PROFESSIONAL GLAM LASHES MASCARA
Pojemność 11 ml. Cena 18,99 zł.

KOBO PROFESSIONAL PRECISE PEN EYELINER
Pojemność 0,7 ml. Cena 17,99 zł.



Zestaw do makijażu - pomadka do ust w kredce, lakier do paznokci i maskara pogrubiająco-wydłużająca rzęsy
Cena promocyjna 26,99 zł (regularna 41,99 zł)

KOBO PROFESSIONAL FASHION COLOR SHINE & CARE LIPSTICK
Produkt łączący zalety błyszczyka i pomadki. Dzięki zawartości masła Shea i witaminy E pielęgnuje usta, nadaje im piękny kolor i subtelny połysk. Jest wygodna w aplikacji.
Waga 3 g. Cena 12,99 zł.
Kolor: 202 Natural

KOBO PROFESSIONAL COLOUR TRENDS
Pojemność 7,5 ml. Cena 9,99 zł.
Kolor: 14 TORONTO

KOBO PROFESSIONAL GLAM LASHES MASCARA
Pojemność 11 ml. Cena 18,99 zł.


Czy któryś z zestawów ucieszyłby Was jako mikołajkowy prezent?
xoxo






17:46:00 36 comments
Hej Kochani.
 Dzisiaj informacja o tym, co już od 25 czerwca znaleźć możecie w Drogeriach Natura. Tym razem o nówki w kolorówce na lato zadbały marki My secret i Sensique. Na co warto zwrócić uwagę? Już pokazuję.

Marka My Secret prezentuje letnią kolekcję delikatnych i pielęgnujących błyszczyków do ust DRESS UP YOUR LIPS
Nadają ustom subtelny kolor, natomiast bogata formuła z olejem ze słodkich migdałów, olejem sojowym, masłem kakaowym oraz witaminami A i E, idealnie je odżywia i chroni przed działaniem promieni słońca. (Pojemność 7 ml / Cena 9,99 zł)
206 SOFT TRANSPARENT
207 NATURAL PINK
208 DELIGHT
209 CHERRY
210 SWEET PINK
211 PEACH LIGHT
212 KISS ORANGE
213 FLAMENCO
214 MILK VIOLET
215 BERRY
Marka SENSIQUE przedstawia kolekcję nowych gorących kolorów nie perfumowanych cieni do powiek DIAMOND SHINE EYESHADOW  
Satynowy lub perłowy połysk dodaje makijażowi oczu głębi i elegancji. Cienie idealnie dopasują się do cery opalonej letnim słońcem! (Waga 2 g / Cena 6,99 zł)
Dostępnych 12 kolorów:



Cudowne kolorki, muszę je mieć. <3 Absolutnie wszystkie!











Kolejna nowość to limitowana edycja lakierów do paznokci w kolorach lata MY SECRET HOT COLORS NAIL POLISH

Lakiery w pastelowych letnich kolorach. Nowoczesna, lekka formuła lakieru do paznokci zapewnia jego równomierne rozprowadzenie oraz zapobiega powstawaniu smug. (Pojemność 10 ml / Cena 6,99 zł)

Lakiery Hot Colors znam już bardzo dobrze i z czystym sumieniem mogę polecić. ;-) Kolorki doprawdy energiczne.





















Co najbardziej wpadło Wam w oko?
xoxo, udanych wakacji!
19:39:00 70 comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (104)
    • ▼  lip (9)
      • John Warley - Milenium - recenzja
      • Anna Kasiuk - Zośka od miłości - recenzja
      • Marzena Niewiadomska - Głosy piekła - recenzja pat...
      • Stanisław Lem - Opowieści o Pilocie Pirxie - recenzja
      • Grzegorz Kapla - Bez litości - recenzja
      • Stach Szulist - Kumulacja - recenzja
      • Joanna Bober - Księżyce Jowisza - recenzja
      • Tommaso Pagano - W gąszczu kłamstw - recenzja
      • Francesca Catlow - Grecki sekret - recenzja
    • ►  cze (24)
    • ►  maj (20)
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates