Keigo Higashino - Łabędź i nietoperz - recenzja

by - 03:56:00

Utkane z ciemności, smoliście czarne skrzydła nietoperza są w stanie przysłonić biel piór majestatycznego łabędzia, mimo tego, iż przecież są mniejsze. Wszystko z jednego powodu - wszak ten ptak w kolorze śniegu kiedyś był złożonym z wielu odcieni szarości, brzydkim kaczątkiem... Mistrz kryminału Keigo Higashino po raz kolejny zabiera czytelników w podróż, jakiej każdy odcinek okazuje się inny niż przewidywany. Pełną niebezpieczeństw i niejasności, które wydają się tworzyć pułapkę złożoną ze zbrodni oraz tajemnic sprzed wielu lat. “Łabędź i nietoperz”, podobnie jak poprzednie powieści Autora, już na początku serwuje odbiorcy niebanalną zagadkę kryminalną. Otoczoną bardzo dynamicznym śledztwem i pozornie nieskomplikowaną - choć w rzeczywistości tak intrygująco wielowarstwową, że aż szokująco udaną. To opowieść o ciężarze winy oraz wadze zbrodni i niemożności uniknięcia kary - także tej, jaką sprawca przestępstwa nakłada na siebie sam. To jednak także historia poruszająca dwa motywy, jakie w literaturze nader cenię: o starych grzechach, mających bardzo długie cienie oraz genie zła. Czy ten ostatni rzeczywiście może być dziedziczny? Jeżeli uzna się, iż owszem - czy prędzej lub później zawsze się uaktywni? Sam, a może będzie potrzebował konkretnego wyzwalacza; impulsu, po którego odczuciu stanie się nie do powstrzymania? I wreszcie, w jak wielkim stopniu można odpowiadać za przewiny minionych pokoleń - krewnych, jacy pozostawili po sobie więcej pytań niż śmiało się przypuszczać? Mieszkający w Tokio Pisarz ponownie niewtórnie rozegrał czytającego. Zagwarantował mu literacką rozrywkę na najwyższym poziomie i intelektualną grę, tylko po to, aby pozostawić po jej zakończeniu ogrom dylematów moralnych, których nie da się jednoznacznie rozwiązać. Kto tak naprawdę jest łabędziem a jaką osobę winno się nazywać nietoperzem? 

Człowiek poirytowany łatwiej zdradza swe prawdziwe myśli. Wzburzeni ludzie nie umieją kłamać.” 

Kiedy w niejasnych okolicznościach ginie szanowany adwokat, rozwiązanie tajemnicy jego śmierci staje się priorytetem całej policji. Nic w tym dziwnego, w końcu wszystkie przesłuchiwane osoby są zszokowane tym, że ktoś nienawidził mężczyzny na tyle, by pozbawić go życia. Już wstępne ustalenia śledczych udowadniają, że był to człowiek ceniony nawet przez tych, których spraw sądowych nie udało mu się zakończyć tak pomyślnie, jak tego pragnął. Często podejmował się roli obrońcy z urzędu i kierował się nienaruszalnym kodeksem etycznym. Zawsze prezentował klientom jak najlepsze rozwiązanie ich problemów - przy czym nigdy nie robił niczego niezgodnie z własnymi przekonaniami. Jego żona i córka są zrozpaczone i wciąż nie mogą uwierzyć w to, co się stało. Nie potrafią również wskazać nikogo, kto źle życzyłby ShiraishiemuJako prowadzący dochodzenie nie ustajesz w wysiłkach, by znaleźć jakikolwiek trop. Od razu wykluczasz napad na tle rabunkowym - przy ciele denata znajdowała się spora ilość gotówki, a sprawca zbrodni nie zadał sobie nawet trudu, by wyrzucić portfel z prawem jazdy. Brakuje tylko telefonu komórkowego - tak służbowego, jak i prywatnego. Dopiero analiza bilingów połączeń przychodzących i wychodzących do siedziby kancelarii zmarłego przynosi Ci bardzo zaskakującą wskazówkę. Pozornie nieznacząca, wiedzie do mężczyzny, który nie był klientem prawnika, a jednak z niewiadomego powodu stosunkowo niedawno odbył z nim kilkuminutową rozmowę. Po co? I dlaczego Kensuke ostatnimi czasy uczęszczał w miejsca, z którymi nie łączyły go żadne interesy ani powiązania? Czyżby w toku śledztwa miało się okazać, że lubiany adwokat przeszedł na ciemną stronę mocy? Masz wrażenie, iż na razie błądzisz we mgle. Całkowicie nieprzejrzystej, której rozwianie stawiasz sobie jako śledczy Komendy Głównej za punkt honoru. Czy ktokolwiek mógłby przypuszczać, że misja ta przeniesie Cię w przeszłość aż o 33 lata? 

“Kiedy oglądam się wstecz na swoje życie, nie jestem w stanie dojrzeć nic dobrego. Od trzydziestu lat nie zmieniłem się ani trochę. Czuję nienawiść do samego siebie.” 

Był rok 1984 a pewien mężczyzna został zamordowany przy użyciu ostrego narzędzia. Przybyła na miejsce policja szybko schwytała podejrzanego, który jednak nigdy nie został osądzony. Nie zdążył, jako że odebrał sobie życie w celi. Sprawa została zamknięta, ponieważ nie dostrzeżono w niej niczego nietypowego. Ot, zatrzymany nie zniósł presji rychłego otrzymania miażdżącego wyroku za czyn, którego się dopuścił. Tylko że, jak wszystko na to wskazuje z dzisiejszej perspektywy poznania zupełnie nowych faktów, to wcale nie było tak... Kto by się spodziewał, że zbrodnia dokonana przeszło trzy dekady później, otworzy wrota do starych przewin. Z pewnością nie Ty. Choć prowadziłeś już wiele śledztw, obecne odbiera mowę nawet najbardziej doświadczonym policjantom. A wciąż pojawiają się nowe wątki, wydające się prowadzić w rozbieżnych kierunkach. Jaki wzór powstanie z tej zaskakująco skomplikowanej układanki? Choć chwilę po znalezieniu zwłok cenionego adwokata pewien jegomość przyznał się do dokonania morderstwa, wszystko wskazuje na to, że nie możesz jeszcze święcić triumfów zwycięstwa po rozwikłaniu zagadki przestępstwa. Mimo tego, a może właśnie z tego powodu ani Ci się śni odpuszczać, nim wszystkie nici śledztwa nie zostaną naprostowane - i nie będą wiodły do tego samego kłębka. Słusznie zresztą. Naznaczone tragedią, pewna matka i córka, które od lat prowadzą niewielką kawiarnię, zasługują na to, aby nareszcie zasnąć spokojnie. Choć czy znając prawdę o swojej, wydawałoby się, dawno zamkniętej przeszłości, faktycznie zmrużą oczy z większą satysfakcją? Być może istnieją takie odłamki minionych lat, które nigdy nie powinny zostać odkryte, bo tylko zburzą złożony z potrzaskanych kawałków fragment świata. Niektóre drzwi powinny należałoby pozostawić zamknięte... 

“Czy ma prawo żyć dziecko mężczyzny, który zabił człowieka, uniknął kary i nie tylko wiódł spokojne życie, ale nawet założył rodzinę. (...) w moich żyłach płynie krew mordercy. Gdybym urodziła dziecko, ono również żyłoby z tym piętnem. Czy tak powinno być?” 

Po przeczytaniu trzeciej powieści Keigo Higashino, mogę uznać twórczość japońskiego Autora za pewien fenomen - wszak każda jego kolejna książka okazuje się w moim mniemaniu co najmniej tak samo dobra jak poprzednia. “Łabędź i nietoperz” to klasa sama w sobie - kryminał, jakiemu absolutnie niczego nie można zarzucić. Choć lwią część treści dominuje prowadzone przez policjantów śledztwo, absolutnie nie nuży ono czytelnika, cechując się doskonałą dynamiką oraz mnóstwem zwrotów akcji, które co rusz odmieniają przebieg fabuły. Pisarz zdążył już przyzwyczaić odbiorców, iż w jego narracjach wszystko jest “po coś”, przy czym z kolei nic nie jest tym, na co wyglądało na pierwszy rzut oka. Zwichrowane zakręty opowieści prowadzą od jednej wskazówki do kolejnego tropu i gdy mogłoby się wydawać, że po raz kolejny wszystko jest w pełni jasne, okazuje się, że to dopiero początek czytelniczej rozgrywki. Sama zbrodnia pozostaje zaś punktem wyjścia do wielu rozważań intelektualnych, które odbiorca winien uczynić po lekturze. Kogo można nazywać złym i czym tak właściwie jest niegodziwość? Czy skłonności do popełniania przestępstw w istocie da się odziedziczyć? Z jakiego powodu miałoby się dążyć do poznania prawdy o krewnych za każdą cenę? Może lepiej tkwić w pewnej bańce niedopowiedzeń, zachowując w pamięci zupełnie inny niż ten rzeczywisty obraz o rodzinie? W prozie Higashino uwielbiam właśnie ten niewytłumaczalny ewenement - fakt, że powieści rozrywkowe potrafi przekuć piórem w swego rodzaju arenę rozważań, na jakiej przebywa się jeszcze długo po poznaniu całej historii. Ponad 600 stron nieodkładalnej gawędy - to definitywnie zasługuje na uznanie. Czekam na więcej a ten świetny kryminał pozostawiam z notą mocnej 8/10. 

“Kwestia zbrodni i kary jest niezwykle skomplikowana. Nie ma tam łatwych odpowiedzi.” 

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)