Paweł J. Sochacki - Cudze oddechy - recenzja

by - 17:19:00

Tylko przetrwać, nawet za cenę stracenia lub chwilowego ukrycia w mroku niepamięci wszystkiego, co się przeżyło i tego, kim tak naprawdę się jest. Dostosować się do teraźniejszych okoliczności, skryć osobowość jak najgłębiej w środku, za codzienność przyjmując ciszę i niewychylanie się pod żadnym pozorem. Słowo w niewłaściwym języku może przynieść najgorsze z konsekwencji. Zbyt głośna rozmowa z sąsiadką o długim języku - nieszczęście. Zdradzenie córce, kim w istocie był jej ojciec i w jakich okolicznościach się poczęła - zniszczenie jej zaufania i zachwianie całym światopoglądem. Po naznaczonym wojenną pożogą, wciąż złożonym z szarości mieście najlepiej przemykać niezauważonym. Możliwie pod osłoną nocy, w ciszy, bez spoglądania komukolwiek prosto w oczy. To nie jest łatwe życie ani takie, którego powinno się życzyć nawet obcej osobie. Człowiek nie ma jednak władzy nad wyborem tego, na jakim kawałku świata i w jakim czasie się narodzi. Wrzucony w rozszalały wir dziejowych odmętów, stara się za wszelką cenę wpasować we własny kawałek rzeczywistości. To nie jest heroiczne, lecz normalne. A mimo tego, gdy śledzi się losy niektórych książkowych bohaterów, odczuwa się głęboką zadumę. Próbuje się postawić na ich miejscu, czego w mojej opinii nigdy robić nie należy. Jak głosi znana maksyma, tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono. Ocenianie poczynań minionych z perspektywy miękkiego fotela, ustawionego w wygodnym, bezpiecznym pokoju wydaje się niewłaściwe. “Cudze oddechy”, jakie tchnął w wykreowane postaci Paweł J. Sochacki, sprawiają jednak, że czytelnik mimowolnie zastanawia się: jak odnalazłbym się w powojennej rzeczywistości? Czy pokusiłbym się o bliźniacze wybory, a może wolę myśleć, że zachowałbym się zupełnie inaczej? Trzy kobiety - każda z własną historią, nierozerwalnie powiązaną z opowieściami tych pozostałych. Córka, matka i dobrodziejka, złączone tajemnicami i nieustającymi zagrożeniami, teraz splecione jeszcze ciaśniej na skutek niewyjaśnionego zaginięcia sąsiadki. Niewielka miejscowość zamieniona na klimat prowincji z czasów głębokiego PRL-u... Ukojenia brak. 

“(...) nie odczuwała lęków wobec tych widoków, raczej niedosyt (...). W takich momentach pustkę w sercu wypełniają tylko łzy dawnych tęsknot.” 

Nie masz pojęcia, co byś zrobiła, gdyby nie dobre serce Stefanii. Właściwie z pewnością nie byłoby Cię już wśród żywych, jeśli tamtego dnia, ledwo oddychająca i w zaawansowanej ciąży, nie trafiłabyś w szpitalu akurat na nią. Odratowała Cię i zabrała do swojego mieszkania, w jakim przebywasz do teraz - z coraz bardziej dorosłą córką Olimpią, która za chwilę będzie zdawać ostatnie egzaminy maturalne. Nakarmiła i zadbała o to, by nawiedzające Cię koszmary choć na chwilę cichły. Nie oceniała a przy tym nie zadawała niewygodnych pytań, co okazało się dla Ciebie zbawienne. Rozmyślasz czasem, czy w normalnych okolicznościach Wasze życia stałyby się aż tak wspólne - w końcu, poza tym, że dawniej pracowałyście razem w szpitalu dla obłąkanych, tak naprawdę nic Was nie łączyło. Chyba że przemilczane zbrodnie... Dziś zaś Wasza trójka stanowi nierozłączny tercet. Stefania, niczym ta zawsze łagodząca obyczaje ciotka. Olimpia, która niepostrzeżenie przeistoczyła się w kobietę. I Ty - Erna, jakiej nocami wspomnienia wciąż nie pozwalają spokojnie zasnąć. Zawsze czujna, nasłuchujesz niepokojących dźwięków z zewnątrz. A co, jeżeli odkryli, kim naprawdę jesteś i za chwilę pod osłoną ciemności wyprowadzą Cię z mieszkania? Co stanie się, jeżeli córka dowie się wszystkiego, co zdecydowałaś się przemilczeć, budując specjalnie dla niej spokojny i bezpieczny mikroświat całą resztką matczynych sił? Czasem chciałabyś odejść i przestać istnieć, nareszcie niczym się nie martwić, zupełnie jak Hans - Twój Janek, ojciec pierworodnej, którego poznałaś wówczas, gdy... Nie, nie będziesz znowu wracała do przeszłości, nieobecności i smutku, jaki mimo lat nie daje się uciszyć ani okiełznać. Trzeszczą podłogowe deski, kiedy po raz kolejny przemierzasz niewielką klitkę w jedną i drugą stronę. Głosy w głowie nie chcą zamilknąć nawet na jedną sekundę, zabierając Cię w miejsce, z jakiego od lat nie możesz się wydostać. Ssie Cię w żołądku na wspomnienie o tamtym głodzie, niemalże czujesz, jak przewierca Cię na wskroś. Próbujesz się uspokoić - może teraz też jest biednie, lecz to nic w porównaniu z tamtym. Jakim cudem żyjesz... i czy to naprawdę jest życie? Zawieszona... Nerwowe miotanie się przerywa łomotanie do drzwi wejściowych. A więc spełniło się najgorsze. Przyszli.  

“Czuła, że żal bywa gorszy od nienawiści. Rozżalone serca i umysły kotłują się w istotach, pozostając przy duszach nawet wtedy, gdy odchodzą do nieba. Nienawiść rozlicza się w piekle, żal zostaje z nimi w niebie.” 

Trzęsiesz się cała, gdy w końcu przez warstwę drewna donośnie pytasz, kto tam. I zamierasz, bo okazuje się, że to sąsiadka z kamienicy. Ta, której wręcz nie znosisz - więc nie kataklizm, jakiego się spodziewałaś. Nielubiana plotkara to jedna z tych osób, które wręcz upajają się ferowaniem wyroków o innych, najlepiej zresztą przy szerokiej publiczności. Tej pory jest jednak zupełnie inna, przygaszona, zrozpaczona. Jak się okazuje, jej córka, koleżanka Twojej Olimpii, nie pojawiła się w domu. Kobieta jest pewna, że nastolatka nigdzie się nie włóczy, to nie ten typ. Choć nie darzysz przybyłej sympatią - wiesz, że uważa Cię za udającą Polkę Niemrę - potrafisz zrozumieć, co odczuwa w takiej sytuacji i dlaczego zwróciła się z prośbą o pomoc w poszukiwaniach właśnie do Ciebie. Przecież też jesteś matką. Jak to by było, gdybyś była na jej miejscu? Wzdrygasz się i oferujesz sąsiadce, że wspólnie wybierzecie się do szkoły, w której jednak o miejscu aktualnego pobytu Kaliny także nic nie wiadomo - na zajęciach jej nie maWkrótce później bez śladu przepada kolejna nastoletnia dziewczyna. Szalejesz z niepewności, obawiając się, że następnym razem może paść na Twoją córkę. Jako że Olimpia właśnie zdaje ostatnie matury a Stefania widzi, że za chwilę do reszty pogłębisz się w szaleństwie, kobieta decyduje się przenieść Was do miejsca własnego dzieciństwa, z jakiego brutalnie wyrwała ją wojna. Niszczejąca chata we wsi Leśne Pąki położona jest pośrodku niczego a okoliczni szepczą, że w tym nawiedzonym miejscu wciąż straszą duchy przeszłości. Nierozliczonych kaźni, jakich ofiary lezą w okolicy w bezimiennych mogiłach. Każda zmiana jest teraz jednak bezcenna. Na tę o dziwo ochoczo godzi się też Olimpia, która oświadcza, że zamierza zarobić na wyjazd do Poznania, dorabiając w pobliskim PGR-ze a później zostać pielęgniarką tak jak Ty i Stefania. Och, gdyby tylko wiedziała... Tajemnice jednak czekały tylko na właściwy moment. Uśpione - lecz zawsze czujne. Co stanie się, kiedy odsłonią się te najstraszniejsze, pozornie skryte w odmętach minionych dziejów? 

“Rozstania bez słowa wyjaśnienia skazują zakochanych na krótkie sny. Takie, dla których nie warto nawet zasypiać.” 

Treść pięknie wydanych “Cudzych oddechów” Pawła J. Sochackiego sklasyfikowałabym nie jako literaturę piękną, a wielowymiarową opowieść obyczajową z dobrze odmalowanym tłem powojennej rzeczywistości. Autor posługuje się raczej nieskomplikowanymi, krótkimi zdaniami, jakie w mojej ocenie nie przystają do tej pierwszej, choć pozwalają czytelnikowi na plastyczne zanurzenie się w świecie roku 1963, w jakim rozgrywa się lwia część akcji. Nieco wybija z rytmu ilość iście coelhowskich sformułowań, za którymi nie przepadam, lecz te na szczęście szybko zostają przyćmione przez świetnie oddane zawirowania losów trzech kobiet. Każda z nich niesie wręcz przytłaczający bagaż doświadczeń, jakiego poznanie staje się misją czytelnika. Z uwagi na przeszłość i wybory tak Erny, jak i Stefanii, nie zapałałam do nich sympatią. Poszukująca własnej tożsamości Olimpia, nosząca zresztą jedno z najpiękniejszych imion, dość niepokorna i stanowczo zmierzająca do obranego celu, skradła natomiast moje serce. Najmocniejszą stroną recenzowanej propozycji literackiej pozostaje wierne odmalowanie klimatu PRL-owskiej wsi, w dodatku ze zwróceniem uwagi na działalność PGR-ów, co jest dość rzadką tematyką polskich historii współczesnych. Na tym jednak Pisarz nie poprzestał, rozwijając tło dla oryginalnej narracji. Pojawiają się w niej także pełne niespodziewanych zakrętów wątki romantyczne, na obrzeżach cały czas majaczą sekrety a wszystko to okala obietnica lepszej przyszłości, jakiej życzy się najmłodszej bohaterce. Za ciekawy zabieg uważam wprowadzenie do fabuły motywu zaginięcia córki sąsiadki, którego rozwiązanie bardzo mnie usatysfakcjonowało. Teoretycznie zamknięte - a jednak w domyśle niedopowiedziane, senne, tęskne i smutne. Zakończenie powieści sugeruje kontynuację. Z chęcią przekonam się, gdzie dziejowa zawierucha zaprowadzi trzy kobiety tak różne jak dzień i noc... a jednak mające tak wiele wspólnego. Cóż. Ponoć los jednostki nie zmienia biegu dziejów, a to właśnie on najdotkliwiej odczuwa każdy ich zakręt. W lewo czy prawo? 7/10 

“Po co rozdrapywać stare wspomnienia, budzić uśpione dusze, których dziś i tak nikt już nie rozumie?” 

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)