Kyra Parsi - Jak poskromić diabła - recenzja

by - 01:15:00

Przezabawna, a przy tym posiadająca wielobarwne tło fabularne oraz świetnie zarysowane sylwetki psychologiczne postaci... Właśnie taka powinna być najlepszej jakości komedia romantyczna - i dokładnie te wymogi spełnia powieść kanadyjskiej Pisarki o zwracającym uwagę tytule “Jak poskromić Diabła” (któż nie marzył, by odpowiedzieć na to pytanie w praktyce, kompleks mesjasza i te sprawy albo po prostu szczere uczucie względem najtrudniejszych wyzwań 😉). Choć zimą mam najwięcej energii a styczeń uważam za nader wesoły miesiąc roku, ponoć większość postrzega go jako najbardziej depresyjny. Jeśli się do niej zaliczasz (lub też kochasz żarty sytuacyjne w doskonałych fabułach), mam dla Ciebie idealne remedium, które zapewni Ci dużą dawkę szczerego śmiechu co najmniej kilkudziesięciokrotnie - nieodkładalną narrację Kyry ParsiPoczątkowo podchodziłam do niej z równie silnym pociągiem co do opalających się na różowo, nordyckich blondynów 😉, to jest ujemnym, zapomniawszy na chwilę o zaskakującym fakcie - Wydawnictwo Ale to fenomen, jaki nie wziął jeszcze pod skrzydła ni jednej historii, która by mi się nie podobała. Obawiałam się lektury szatańskiej opowieści, ponieważ widziałam o niej niemalże same zachwycone opinie. A jak wieloletnia praktyka zrzędliwego, recenzenckiego wyjadacza wskazuje - jeżeli większość chwali propozycję literackąniespełna w stu procentach znajdę się w opozycji. I to bynajmniej nie z powodu zwyczajowej przekory, która dinozaurom w pewnym wieku, pełniących określoną profesję już nie przystoi. Niewyjaśnialne, lecz po prostu prawie zawsze tak bywa. Tymczasem... oto mistrzowski kawałek prozy, wręcz stworzony do tego, aby rozpocząć z nim czytelniczo rok, miesiąc czy tydzień. Najeżona przekomarzankami pomiędzy głównymi postaciami sztuka, od jakiej nie można się oderwać. Wyposażona w dodatku w wielowymiarowe tło psychologiczne, którego pewien fragment nieomal mnie wzruszył, a to nie lada gratka. Tym razem z niechęcią zgodzę się z ogółem - ta książka jest świetna, poproszę o więcej! 

W jego opowieści to ja byłam czarnym charakterem, tak samo jak on był nim w mojej. Chciał patrzeć, jak cierpię, jak reaguję na każdą z tortur, które dla mnie zaplanował. O to właśnie chodziło w tym całym teatrzyku, a ja za nic w świecie nie zamierzałam dać mu tej satysfakcji.” 

Co należy zrobić, kiedy świętowanie Halloween weszło za mocno? Poruszając się krokiem cokolwiek chwiejnym, podjąć próbę choć chwilowego zatrzymania potrójnego widzenia, jeśli się właśnie tak jak Ty zmierza do jednego z najbardziej eleganckich hoteli w mieście. Warto zintensyfikować wysiłki, zważywszy na fakt, że z uwagi na duże spożycie soku z gumijagód, musisz natychmiast skorzystać ze znajdującej się tam toalety. Z pewnością nikt nie wpuściłby do tak renomowanego miejsca obcej kobiety, nawet przyszpilonej najwyższą potrzebą, ale na szczęście posiadasz przepustkę. Tę, której bez dwóch zdań nie powinnaś w ten sposób wykorzystywać - wszak pracująca tu siostra dała Ci ją w tajemnicy, byś mogła czasem odwiedzić znajdującą się w budynku siłownię, która pozostaje poza Twoim zasięgiem finansowym. Jak w sumie wszystko, rozmyślasz procentowo, wyłaniając się z łazienki o trzy litry lżejsza i cztery razy bardziej pijana niż jeszcze sekundę temu. Za moment stajesz się też niestety o wiele mocniej zdenerwoawana, jako że jeden z klonów właścicieli przybytku, za którego sporo osób z uwagi na nieziemskie bogactwo z przyczyn niejasnych postanowiło się dziś przebrać, poważył się na to, aby klepnąć Cię w tyłek i opatrzyć to głupim komentarzem. Wyłączasz chwilowo tryb aśnaebaaam w wersji halloweenowejniewiewiele się zastanawiasz i podnosisz trzymaną laskę, będącą elementem Twojego kostiumu. Ruszasz za mężczyzną w pogoń. Znalazłszy go, obrzucasz stekiem inwektyw i z całej siły uderzasz pałką w najczulsze facetowe miejsce. Sekundę później obserwujesz z radością, jak kwili i zwija się na podłodze. Rozważasz, czy nie poprawić, ale biegnący w Twoim kierunku ochroniarze sprawiają, że jednak pędziwiatrem uciekasz z miejsca uroczej zemsty. Tylko że... zaatakowałaś nie jednego z przebierańców, a samego Adriena Cloutiera - właściciela hoteluobrzydliwego bogacza oraz szefa Twojej siostry, jaki właśnie prowadził biznesową rozmowę. W dodatku to nie on był odpowiedzialny za klepnięcie. Całe zdarzenie zostało zaś nagrane i już o poranku będzie hitem w całym Internecie. UPS, się narobiło. 

“Dla tych, którzy każą innym biegać wbrew ich woli, na pewno istnieje specjalne miejsce w piekle. A jeśli nie, to ja je przygotuję.” 

Choć wydawało Ci się, że na filmie, jaki obiegł Sieć, byłaś nie do rozpoznania, kolejnego dnia zostajesz wezwana na dywanik poturbowanego miliardera. Owszem, to Twoja siostra jest jego osobistą asystentką, wskutek czego nie ma prywatnego życia, ale Ty również dla niego pracujesz. Jeszcze, konstatujesz dla odmiany skacowana, gdy czekasz na przybycie Adriena w jego gabinecie. Zamknięta i samotna, toteż znudzona, oglądasz rolki pełne śmiesznych kotów, gdy Twoja bateria w telefonie umiera. Postanawiasz zuchwale poszukać ładowarki w biurku szefa. Nigdzie jej jednak nie widzisz, a Twoją uwagę przykuwa ostatnie niesprawdzone miejsce: czarne pudełko na blacie. Nie powinnaś, prawda? A niemalże słyszysz, jak woła: “Otwórz mnie - szeptało kusząco. - Nawet nie wiesz, jak dużo skrywam ładowarek. Wręcz trudno mi je pomieścić. Przysięgam na samą Pandorę.” Tylko że karton wybucha... i pokrywa każdy metr kwadratowy pomieszczenia czerwonym brokatem. Akurat w momencie, gdy wchodzi do niego rozjuszony Adrien... Cóż, gorzej nie będzie. Natychmiastowo Cię zwalnia, lecz to samo robi z Twoją ciężarną, niewinną siostrą, na co nie możesz pozwolić. Wracasz do niego w całej niewyparzoności i udaje Ci się wyhandlować układ z bestią: przez miesiąc będziesz na każde skinienie, a wówczas przywróci Albę do pracy. Czujesz się odpowiedzialna za całą sytuację, zatem stajesz się pogardliwym niewolnikiem mężczyzny. Wraz z kotem i szaloną przyjaciółką przenosisz się do sąsiadującego z jego lokum apartamentu. Co gorsza, włochaty zdrajca po pierwszym spotkaniu pała miłością do tego gbura - szokująco wzajemną. Przeczuwasz, że przez te 30 dni z pewnością ktoś padnie trupem. Albo uderzony kaktusem, którego przemoc to drugie imię, między oczy. Tylko czy te podejrzane motyle są efektem morderczych chęci? Dla pewności może zapaskudzisz jeszcze raz brokatem cały świat Adriena... Jeśli nie przestraszysz się zemsty rapującej Eminema papugi, która szczeka, przesłodko szalonego dziadka mężczyzny i konieczności ponownego wybierania błyszczących drobinek z ziemi kwiatów niczym jakiś zwichrowany Kopciuszek. Jak poskromić Diabła? Jego własną, impertynencką bronią... 

“To nie tak, że ta fundamentalna rzecz przepadła na zawsze. Tylko raczej tak, jakbym ją gdzieś zapodziała. Albo jakbym schowała ją dawno temu, żeby jej nie zgubić, i zapomniała, co z nią zrobiłam.” 

Miałam już do czynienia z wieloma zabawnymi komediami romantycznymi -jednak nigdy z aż tak komiczną. Utrzymać najwyższy poziom żartów sytuacyjnych i kapitalnych dialogów przez dokładnie 500 stron powieści to ogromna sztuka, jaką Kyra Parsi opanowała w stu procentach. Autorka dotychczas mi nieznana, która dzięki “Jak poskromić Diabła” znalazła się na moim radarze i to dla odmiany wcale nie czerwonym. Zwyczajnie od chwili zamknięcia okładki jej pierwszej poowieści, będę niecierpliwie wypatrywać momentu, aż w moje pazury wpadnie kolejna. I mam nadzieję, iż nastąpi to szybciej niż później, bo tego rodzaju poprawiacze najczęściej stańczykowego nastroju są u mnie na wagę złota (zważywszy na fakt, iż cena ostatniego stale rośnie a moja nowa pasja w postaci pierścionkomanii - przeciwnie, substytut niezbędny!). Dialogi pomiędzy Rią a Adrienem są nieustająco mistrzowskie a do tego nie nużą i wciąż zaskakują odbiorcę pomysłowością. Nie tylko oni bawią jednak czytelników na scenie gigów. Cała rodzina mężczyzny składa się z tak barwnych osobowości, że aż trudno wybrać tę najświetniejszą - choć moje serce należy jednak do persony Dziadka. Praktycznie całkowity fabularny komizm sytuacyjny zyskuje także odpowiednią dawkę goryczy. Przeszłość Rii w pancerzu ostrej ironiczności okazuje się brakującym elementem niespodziewanie dużej układanki a przy tym jest w stanie dojmująco zasmucić. Dzięki niej “Jak...” odbieram jako opowieśc o tym, iż nawet najskrzętniej lekko wykreowany świat może w prawdziwym kształcie skrywać się za pięknie dobraną maską. Parsi stworzyła zaś kawałek prozatorskiej rozrywki, która jednak ma niebagatelne znaczenie. Rozśmiesza i uśmiecha, udowadniając, iż czasem... warto kogoś zdzielić laską w pewne miejsce. 😉 Kto wie, czy przy okazji nie... przemieni się w niebieskiego potwora (tak, ta błękitna scena też była epicka!) jakiegoś miliardera? 9/10 - najlepsza komedia romantyczna ostatnich miesięcy. 

Popatrz na moje kolce, dopraszał się kaktus. Sam je wyhodowałem. Spójrz tylko, jakie są ostre. Jeśli mną rzucisz, wbiję mu je w twarz.” 😂 

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)