Weronika Ancerowicz - Królestwo Trefl - recenzja
Najróżniejsze gry karciane dołączyły do sztafażu moich rozlicznych pasji, kiedy liczyłam sobie około dziesięciu wiosen. Tysiąc, makao, kanasta, oczko, remik... Większości znanych i istniejących uczyłam się od prawdziwego Mistrza talii. Przemilczę, gdzie mój ówczesny nauczyciel nabył swój fach, aczkolwiek dziś z pewnością można by go określić mianem profesjonalnego szulera. 😉 Choć od szczęśliwej (acz zgubnej dla przyszłych przeciwników) chwili nauki wszystkich sztuczek i barwnych zasad minęło już wiele lat, wciąż z uśmiechem godnym kota z Cheshire wykorzystuję każdą możliwą okazję, by zagrać w karty. Dlatego z pewnością wcale Cię nie zdziwi, że opanowała mnie radość nieprzystająca standardowej naturze stoika, kiedy w moje ręce wpadła książka “Królestwo Trefl” cenionej przez czytelników Weroniki Ancerowicz. Drugi tom serii “Królestwo Kart” okazał się nie lada gratką dla wytrwałego miłośnika hazardowych rozrywek w mojej postaci i... sporym zaskoczeniem. Zanim zanurzyłam się w lekturze, byłam bowiem przekonana, że to historia przeznaczona raczej dla młodzieży, w której urzeknie mnie z pewnością co jedynie sam motyw przewodni. Choć bohaterowie przyrównani do figur karcianych w istocie skradli moje kamienne serce niemalże od pierwszej strony, cechując się niespotykanie złożonymi i oryginalnymi kreacjami, największy szok zagwarantował mi sposób, w jaki Pisarka wykreowała fabularne światy fantastyczne. Noszące nazwy karcianych kolorów królestwa, spośród których każde ma swoje charakterystyczne cechy, zostały zaprezentowane w sposób absolutnie mistrzowski - magicznym piórem, jakie wydaje się pisać niezliczoną ilością odcieni. Ancerowicz udowadnia, że w gatunku romantasy wiele jeszcze jest do przedstawienia - dynamicznie, wśród skomplikowanych spisków i niespodziewanych sojuszników. Definitywnie nie będę zatem tym razem wesoło pokrzykiwać: “Ściąć im głowy!”, jakie to hasło od dzieciństwa zalicza się do moich ulubionych maksym, a jedynie zapytam: KIEDY KOLEJNY TOM?
“(...) zaimponowała mi Twoja odwaga. W końcu potrzeba jej sporo, by rzucić wyzwanie wilkom i sądzić, że pozostanie się nietkniętym. Jednak czy odwaga wystarczy, gdy nadejdzie moment, w którym wilki wyruszą na polowanie? (...) Nie każda karta, którą zagrasz, przyniesie Ci wygraną.”
Zdarzają się momenty, w jakich wciąż trudno Ci uwierzyć, że jesteś władcą całego Królestwa Kier. Przecież jeszcze do niedawna ojciec ukrywał Cię przed światem i wmawiał wszystkim, że jego córka jest pozbawiona jakichkolwiek mocy a zatem zalicza się do szulerów i nie ma prawa zasiąść na tronie. Na skutek niewyjaśnionego do teraz spisku, mężczyzna został zamordowany a Ty, mimo całego zła, które wyrządził Ci, gdy byłaś dziewczynką, stawiasz sobie za jeden z punktów honoru wyjaśnienie zagadki tajemniczego królobójstwa. Bądź co bądź, uczciwie musisz przyznać, że jego rządy w większości były dobre dla państwa. Miniona wizyta w Królestwie Pik zakończyła się niemałą rewoltą - naraziłaś własne bezpieczeństwo tak bardzo, jak tylko się dało i nieomal nie straciłaś życia. Tyle dobrego, że finalnie udało Ci się ujawnić dziejące się tam bezeceństwa i osadzić panującego złoczyńcę w więzieniu. Nie oszukujesz się jednak, że pozwoli Ci to na choć chwilę oddechu. W końcu wciąż nie masz pojęcia, komu tak naprawdę możesz ufać. Niekiedy podejrzewasz nawet znajdującą się dookoła Ciebie Radę o najgorsze. Czy to możliwe, że tkwili w zmowie, by pozbawić Twojego tatę życia? Z jakiego powodu mieliby to uczynić? Mistrz Wojny, Mistrz Dyplomacji, Mistrzyni Prawa... Starasz się mieć oczy dookoła głowy i uszy zawsze otwarte - wszak prawdziwa królowa powinna. Pamiętasz także o obietnicy, jaką złożyłaś Caspianowi - niesfornemu, niepokornemu i impertynenckiemu władcy Królestwa Kier. W zamian za teoretyczny sojusz i ochronę Twojej krainy, zdecydowałaś się w oczach innych rządców udawać, że jesteś z nim w romantycznej relacji... a także udać się niedługo do Margaux, budzącej powagą grozę pani Królestwa Trefl, aby uzyskać istotne dla mężczyzny informacje. Przy okazji zamierzasz również zrealizować własną misję i ustalić, czy zimna monarcha nie maczała palców w zamordowaniu Twojego ojca.
“Nie każdy konflikt zaczyna się od machnięcia mieczem. Gra już się toczy i tylko od Ciebie zależy, czy obierzesz zwycięską stronę.”
Jako nowej koronowanej głowie, na mocy podpisanego pomiędzy państwami traktatu, masz prawo do wizytacji każdej z pozostałych krain, co postanawiasz jak najszybciej wykorzystać. Twoi doradcy obawiają się wielu możliwych zagrożeń, toteż przed podróżą do Królestwa Trefl przygotowują Cię na wiele niebezpieczeństw. Gdy już udaje Ci się tam dotrzeć, szybko okazuje się jednak, że względem niektórych okoliczności nie da się odpowiednio nastawić... Nie mogłaś bowiem nijak się spodziewać, że ten otoczony dziką naturą, pełen zmysłowych aromatów i jakby stworzonych z drzew, ozdobionych bujną roślinnością budynków świat jest aż tak piękny. Co prawda miałaś świadomość faktu, że Treflanie dzięki własnej magicznej Świętej Talii Kart są związani z naturą, ale wiedzieć a widzieć, to dwie zupełnie inne kwestie. Żegnasz dzielną eskortę, która Cię tu przywiozła, zostawiając przy swoim boku jedynie najwierniejszego waleta Toma, związanego zaczarowaną więzią dzięki Talii Waszego królestwa ze sporych rozmiarów rysiem Duskiem, któremu na szczęście również pozwolono Wam towarzyszyć. Powiadomione zawczasu o Twoim przybyciu Królestwo Trefl wita Cię o wiele przyjaźniej niż kraina Pików, lecz mimo tego wciąż wszędzie wietrzysz spiski, czemu trudno się zresztą dziwić. Póki co podziwiasz jednak stoliczne miasto, zaopatrujesz w wonne olejki o najróżniejszych zastosowaniach i poznajesz cokolwiek egzotyczny land, który widzisz po raz pierwszy w życiu. Nocami wypuszczasz się zaś na zwiady po terenie pałacu, starając się odkryć jak najwięcej tajemnic. Czy to rozsądne w miejscu, w jakim każda roślina może się okazać śmiercionośna a potrawa zatruta? Skąd wszak miałabyś wiedzieć, że to świat magicznych substancji, natury niemalże całkowicie posłusznej ludziom i niebezpieczeństw czyhających tam, gdzie nikt nie mógłby się spodziewać? Cóż... Na szczęście lub całkowitą zgubę, już niedługo najważniejsze święto Treflan - Dzień Rozkwitu, na którego obchodach zjawi się również Król Karo, Twój rzekomy sojusznik i partner, Caspian oraz... rychło oswobodzony Władca krainy Pik. Jaki charakter zyska rozgrywka po kolejnym przetasowaniu talii?
“W grze najważniejsze nie są karty, które masz w ręce, tylko to, co z nimi zrobisz. (...) to tylko narzędzie, ale sposób, w jaki nimi dysponujesz, definiuje Twoją grę. (...) Nie każdy as ratuje grę - czasem to właśnie on prowadzi do zguby.”
Mój świętej pamięci karciany Maestro mawiał, iż gra w piki daje wyniki - i faktycznie do dzisiaj często posługuję się tym taktycznym wyborem w praktyce. Innego zdania jest Seraphine, główna bohaterka nieodkładalnie porywającego cyklu “Królestwo Kart” Weroniki Ancerowicz, o czym czytelnicy mogli się przekonać dzięki lekturze pierwszego tomu. W drugim Pisarka przybliża odbiorcom oszałamiającą baśniowość krainy Trefl, po jakiej można by się spodziewać, iż okaże się równie bezlitosna, zimna i ciemna co poprzednia - czarnego liścia. Chłód poczuć da się tymczasem jedynie od zarządzającej Treflanami Margaux, jako że samo miejsce akcji mogłoby z powodzeniem być sceną bajki niczym z dawnych podań. Jego kreacja to świetny dowód na to, że pisarze fantasy wciąż są w stanie oszołomić czytającego oryginalnością i złożonością kreacji, jeśli tylko, jak u Ancerowicz, ich finezjo-fantazja jest nieograniczona. W sukurs malującym rzeczywistość przed oczami odbiorcy opisom przybywa wiele postaci - spośród których każda jest charakterystyczna i barwna. Sympatię budzić może zapewne młoda, choć szybko nabierająca doświadczenia Królowa Kier. Moja dusza uśmiecha się natomiast przewrotnie (co za zaskoczenie! 😉) do złego Władcy krainy Pik, choć przede wszystkim... do Caspiana, jakiego sylwetka przywodzi mi nieco na myśl wielbionego prywatnie Jacksa z trylogii “Baśń o złamanym sercu” Garber. Skrycie troskliwy w pozornym lekceważeniu, złośliwie inteligentny w celności komicznych żartów sytuacyjnych i odpowiednio moralnie szary. Tak, takich bohaterów i kapitalnie złożonych fabuł w oryginalnych światach oczekuję od fantasy. “Królestwo Trefl” pozostawiam z MOCNĄ notą 9/10 i już nie mogę się doczekać kolejnego tomu serii! Pik, Trefl, Karo, Kier... wszystko to kocha człowiek, zdolny postawić absolut na jedną kartę. 😉
“-Wyjątkowe sytuacje wymagają wyjątkowych środków. Ktoś kiedyś powiedział mi, że jestem jak owieczka, która weszła do lasu pełnego wilków. (...) / -Stwierdziła więc Pani, że stanie się wilkiem? (...) / - Nie, Tom. Będę czymś, czego nawet wilki się boją.”
0 comments
Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)