Nadia Szagdaj & Grzegorz Filarowski - Rak. Teraz gramy po mojemu - recenzja

by - 17:05:00

Twój umysł jest jak brzytwa, zawsze gotowy do oceny czy na drodze nie pojawiła się kolejna bezbronna ofiara. Jesteś bezwzględnym drapieżnikiem a świadomość tego stanu rzeczy napawa Cię niekłamaną dumą. Niczym pająk, otaczasz niezauważalnie rozpościeranymi sieciami wszystkie te kobiety, których naiwność czy niefrasobliwość da się wykorzystać do tego, aby ogołocić je z posiadanego majątku, godności oraz naiwnych marzeń o gorącej, romantycznej miłości. Twój szósty zmysł zawsze podpowiada Ci czy warto zająć się którąś z nich. W zasadzie nigdy nie pudłujesz, więc na środkach do życia Ci nie zbywa. Wystarcza ich na prowadzenie egzystencji, którą szara człowiecza masa, jaką bezdennie pogardzasz, uznaje za wręcz luksusową. Co zawsze Cię bawi, żadna z poszkodowanych nigdy nie próbowała pociągnąć Cię do odpowiedzialności. Część jest na to za tchórzliwa, ale większość nie wyobraża sobie, aby przed policją czynić wynurzenia, które napawają głębokim wstydem. Te bardziej odważne potrafisz zastraszyć do tego stopnia, że siedzą cicho aż do końca swoich dni. Jedynie ostatni „przypadek” nieco Cię niepokoi. Z Patrycją wszystko układało się jak najlepiej do chwili, gdy wskutek przypadku odkryła Twoje machinacje. Wyprowadziła Cię z równowagi, oznajmiając, że odchodzi. Najbardziej wkurzyły Cię spokój i jawna pogarda, którymi Cię obdarzyła. Popełniła duży błąd, demonstrując je w tak widoczny sposób oraz zapominając, że Ciebie się nie rzuca bez opłakanych konsekwencji. Gdy wyszła z mieszkania, gniew uderzył Ci do głowy. Pobiegłeś za nią i dopadłeś przed blokiem. Do teraz czujesz przyjemność na wspomnienie lania, jakie jej sprawiłeś. Uderzałeś z całej siły, miażdżąc jej wargi i zostawiając ślady pięści na delikatnej skórze. Gdy leżała bezwładnie na trotuarze, wymierzyłeś jeszcze parę potężnych kopniaków, celując w nerki i krocze. Na szczęście była głęboka noc, więc nikt nie mógł Ci przeszkodzić.  

„Działał jak waran z Komodo, czekający, aż jego ofiara nie będzie już miała siły uciekać po tym, gdy ugryzł ją, wstrzykując w jej ciało śmiertelną mieszankę trucizn.” 

W ostatniej chwili zdołałeś się powściągnąć - inaczej zamieniłbyś ją w skrwawiony strzęp ciała. Wróciłeś do domu i dla ochłonięcia wypiłeś parę drinków, po czym położyłeś się spać. Od tamtego czasu nie dostałeś od kobiety żadnych wiadomości i właśnie to złowrogie milczenie mąci Twój spokój. Mimowolnie czujesz szacunek dla jej analitycznych zdolności - w końcu była pierwszą, która w porę zdołała Cię zdemaskować a to nie lada sztuka. Zastanawiasz się, czy czegoś nie kombinuje i nie wpadnie na pomysł, aby zgłosić się na policję. Będziesz musiał się nią prewencyjnie zająć i to wkrótce, aby wybić jej z głowy tego rodzaju gesty. Na razie jednak bardziej palącą potrzebą jest podreperowanie budżetu. Już dawno nie złowiłeś żadnej „łani”, więc koniecznie musisz się zacząć rozglądać. Wszak obiady w najlepszych hotelach sporo kosztują, więc szybko się spłukałeś ze zrabowanej i wyłudzonej gotówki, ale przecież nieszczęśliwych i spragnionych uczuć kobiet nie brakuje. Prowadząc swoje czarne BMW, spoglądasz w lusterko i przyglądasz się dwóm malcom siedzącym na tylnej kanapie wozu. Starszy Emil za rok pójdzie do pierwszej klasy szkoły podstawowej a drugi, Eryk ma dopiero trzy lata, choć obaj już zostali przez Ciebie nieźle wyszkoleni. Akurat musisz zatankować, więc będzie okazja sprawdzić, co Twoje „pachołki”, jak nazywasz w myślach synów, potrafią. Płacąc, zagadujesz kasjerkę a w tym czasie chłopcy buszują wśród półek. Gdy wsiadacie do auta, wbijasz gniewne spojrzenie w sześciolatka i powoli cedzisz przez zęby tyradę kończącą się pouczeniem, że jak kradnie, to ma mieć niewinną minę, a nie taką, jakby się „zesrał w gacie ze strachu”. Emil wbija przestraszony wzrok w podłogę a Ty odpuszczasz, walcząc z przemożną chęcią zrobienia mu jeszcze większej bury. Nie bez powodu - dzisiaj jeszcze będzie musiał dla Ciebie coś zrobić, zanim wróci wraz z bratem do matki. Po burzliwym rozstaniu nie masz z nią najlepszych stosunków, ale dzięki temu nie musisz znosić ciągłych telefonów i pytań o ich samopoczucie, więc masz wolną rękę, co bardzo Cię satysfakcjonuje. Tym razem chłopcy posłużą jako „wabie” - istne magnesy, przyciągające wzrok i zainteresowanie kobiet. Doskonale wiesz, że większość mam rozpływa się na widok mężczyzny troskliwie zajmującego się parą pociech, co daje okazję do nawiązania bliższej znajomości. Dlatego jedziecie wprost na plac zabaw, który dla Ciebie stanowi przestrzeń do urządzenia swoistego „safari”. Twój wzrok od razu przyciąga atrakcyjna blondynka, którą lustrujesz przenikliwie od stóp do głów, dostrzegając, że to, co kryło się pod koszulką, musiało sporo kosztować.    

„Właśnie po tych wszystkich wyrzeźbionych skalpelem arcydziełach Iwo orientował się, czy obiekt jego potencjalnych westchnień jest przy forsie czy nie. Oceniał usta, nosy, policzki, piersi. Tak samo, jak rzeźnik ocenia tuszę.  (…) Wybierał tylko te, które lubiły w siebie inwestować.” 

Siadasz na najbliższej ławce i wyjąwszy telefon, dyskretnie robisz „celowi” parę zdjęć. Dzięki temu będziesz miał materiał do analizy niewątpliwych walorów. Potem sadzasz młodszego syna na jednej z bujawek i czekasz na właściwy moment. Po chwili dostrzegasz, że kobieta to samo czyni ze swoją córką, więc uznajesz, że nadszedł czas na działanie. Powoli podchodzisz i gdy słyszysz, że nazywa ją Nela, zagadujesz ulubionym tekstem: „Jakie śliczne imię”. Tak, jak się spodziewałeś, reakcja jest natychmiastowa - kobieta odwraca się z szerokim uśmiechem i od razu wyciąga dłoń, jednocześnie zdradzając, jak się nazywa. Dowiadujesz się, że wraz z mężem wynajmuje blisko Ciebie mieszkanie. Przedstawiasz się jako pośrednik nieruchomości, od niechcenia dając do zrozumienia, że opływasz w dostatki. Wyczuwasz także, że w jej związku nie dzieje się najlepiej, co wprawia Cię w prawdziwą euforię. Masz przed sobą łatwy cel, bylebyś zachował odpowiednią dozę cierpliwości i wykorzystał atuty, którymi obdarzył Cię los. O to jednak się nie obawiasz; przecież ćwiczysz to od wielu lat, zawsze ze znakomitym skutkiem. Kobiety, które mają problemy z małżonkami, zawsze dotknięte są wielką dawką stresu a to sprawia, że łatwiej nimi manipulować, umiejętnie kierując na pożądaną ścieżkę płomiennego romansu w ramionach współczującego, empatycznego kochanka. Takiego, dla którego zrobi się absolutnie wszystko - odda w jego ręce posiadaną biżuterię, antyki, dzieła sztuki a nawet pożyczy gotówkę, a gdy ta się skończy - zaciągnie kredyt na wielką sumę. Nawet nie zauważają, kiedy odgrywają rolę muchy, usidlonej przez drapieżnego pająka. To właśnie ma spotkać nowo poznaną Monikę, jak tyle kobiet przed nią, ale dopiero za jakiś czas. Najważniejsze już się dokonało - zarzuciłeś sieci. Pozostaje tylko zacieśniać stopniowo jej oczka...   

„(…) nie była kobietą, z którą flirtuje się dla zabawy. (…) Chciała mężczyzny zdecydowanego, takiego, który się jej poświęci. I Iwo naturalnie miał taki zamiar! Chciał w całości poświęcić się jej pieniądzom, którymi dosłownie ociekała (…).” 

„Rak. Teraz gramy po mojemu” to trzecia część cyklu Nadii Szagdaj oraz Grzegorza Filarowskiego o działalności Iwo Raka - współczesnego „Tulipana”, uwodziciela i naciągacza, trudniącego się wyłudzaniem majątku od bogatych kobiet, z którymi właśnie w tym celu nawiązuje romanse. Tym razem główny bohater skupia uwagę na Monice - młodej mężatce, jaka właśnie przeżywa kryzys w związku. Oszust, jak to ma w zwyczaju, nie cofnie się przed żadnym czynem, który pomoże mu usidlić nową ofiarę - nie wyłączając świetnie podanej, wiodącej do rozpadu relacji, psychopatycznej gry z mężem kobiety w roli głównego pionka. Ciekawym tłem dla najważniejszych wydarzeń są rozliczenia Raka z bossem miejscowej mafii. Ten ostatni domaga się od mężczyzny “odszkodowania” za źle przeprowadzoną sprawę „ukradzionego” samochodu oraz dramatyczne starcie ze świeżo uwiedzioną Sarą, która płonie żądzą zemsty po odkryciu prawdziwej twarzy kochanka. Pod względem szybkości akcji to moim zdaniem najlepsza część serii. Jej narracja prowadzona jest dynamicznie, przy użyciu płynnego, obrazowego języka a mnogość wątków i szybko następujących po sobie wydarzeń budzi ciągłe zainteresowanie czytelnika, nie pozwalając mu na odłożenie książki. Niewielkie zastrzeżenia mam jedynie do nieco wulgarnie zaserwowanej warstwy literackiej, choć z drugiej strony to właśnie ona pozwala na realistyczne odmalowanie stanu jaźni Raka oraz jego sposobu rozumowania i postrzegania rzeczywistości. Przez todbiorca może zanurzyć się w jego mrocznym, pozbawionym skrupułów świecie. Z drobiazgową pedanterią oddane są także mechanizmy działania mężczyzny, dzięki jakim zdobywa on pełnię władzy nad bezbronnymi ofiarami, które nie mają pojęcia, z jakim drapieżnikiem i oszustem mają do czynienia. Jednak ta powieść Autorów to także przejmujące studium rozpadu małżeństwa, w którym jak w soczewce skupiają się wszystkie, nawet najdrobniejsze elementy, jakie nieuchronnie wiodą do rodzinnego dramatu. Czytający ze ściśniętym sercem „obserwuje” poczynania Filipa i jego żony, którzy krok po kroku rujnują łączące ich uczucie i nie potrafią zatrzymać się w destrukcyjnym, mimowolnym uporze, bezwiednie raniąc siebie nawzajem z każdym dniem coraz głębiej i boleśniej. W efekcie wkraczają na ścieżkę, z której nie ma już powrotu. Na jej końcu widnieje jedynie ogromniejąca emocjonalna przepaść, na jakiej dnie widnieje tylko złowrogie słowo: rozwód. Z plusem za doskonałą dynamikę- 7/10. Czekam na kontynuację - zapewne tak samo, jak ofiary IR na sprawiedliwość. 

“Roztaczał wokół siebie aurę zdobywcy (...). Był królem życia, panem szos, klubowym zwierzęciem i podrywaczem, który mógł mieć każdą. Obojętnie czy tego chciała czy nie.” 

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)