Mieczysław Gorzka - Rok zmian - recenzja

by - 17:52:00

Nienawidzisz krawaciarzy. Zawsze nimi gardziłeś - tym stadem szczurów, które nie zważają na godność własną oraz innych ludzi i pną się po chyboczącej drabinie do raju wyśnionej kariery, jaki w ostatecznym rozrachunku okazuje się jedynie nędzną namiastką szczęścia. Krzywdzą bez zastanowienia słabszych i korzą się na widok silniejszych... A pech chce, że dzisiaj właśnie będziesz musiał zanurzyć się w tym obmierzłym dla Ciebie świecie. Musisz bowiem przesłuchać pracownicę modnej firmy architektonicznej o zaskakującej” nazwie Dom-In. To przyjaciółka zaginionej bez śladu przed prawie miesiącem kobiety i ostatnią osobą, która widziała ją przed tym tajemniczym zdarzeniem. Wchodząc na klatkę biurowca, natykasz się na jednego z „białych kołnierzyków” i z trudem powstrzymujesz się, aby nie przyciąć go drzwiami. Dzierży karton pełen osobistych rzeczy i na pytanie, czy pracuje tu Joanna Niedźwiadek, wyraźnie roztrzęsiony odpowiada, że owszem, ale on już nie jest jej szefem. Z satysfakcją odprowadzasz go wzrokiem, uradowany, że nawet tym z samego świecznika zdarzają się „wylania” z roboty. Wkrótce potem siadasz naprzeciw nader zdenerwowanej dziewczyny. Jest jedyną szansą na ustalenie czegoś konkretnego i złapanie choćby najmniejszego śladu, który wyjaśniłby, co stało się z zaginioną. Początkowo niewiele udaje Ci się z kobiety wyciągnąć, ale w końcu pod silnym naciskiem zaczyna sobie przypominać szczegóły. Z zeznań wynika, że z Katarzyną Jaworską spotkała się na pogaduchy we wrocławskim parku dokładnie 26 grudnia zeszłego roku. Po krótkim spacerze pożegnały się, więc przesłuchiwana wróciła do domu. Jednak jest coś, co nie daje jej spokoju. Ciemny samochód, który mijał ją, gdy szła na spotkanie... Potem widziała go zaparkowanego blisko nich i to na niedozwolonym miejscu. Zauważyła też, że ruszył za przepadłą zaraz po tym, jak się rozstały... 

(...) nie należał do policjantów obdarzonych przesadną empatią. Zastanawiał się nawet, czy po tylu latach ścigania zabójców i najgorszych popaprańców ma jeszcze w sobie coś takiego (…). Bo przecież ta ludzka cecha zanika w tym zawodzie jako pierwsza.” 

Nareszcie masz trop. Być może policyjny rysownik zdoła razem z przesłuchiwaną ustalić, o jaką markę pojazdu chodzi. Ty zaś postanawiasz wykonać jeszcze dwa pilne zadania. Pierwsze to wizyta u jasnowidza, którą zlecił Ci szef. Druga to spotkanie z przyjacielem psychologiem, jaki na Twoją prośbę będzie usiłował stworzyć portret psychiczny postaci ewentualnego sprawcy. Wizytę u wróża traktujesz z irytacją - w końcu policjant śledczy nie powinien uciekać się do takich środków, w których skuteczność zresztą zupełnie nie wierzysz. Wtóra misja napawa Cię nadzieją. Liczysz na pomoc Alberta, choć uważasz go za dziwaka. Pomimo swoich lat, cały czas mieszka z matką - tak, jakby nie chciał rozpocząć samodzielnego życia na własny rachunek. Nigdy też nie widziałeś go z jakąkolwiek kobietą. Znasz go jednak od dziecka, więc tolerujesz jego ekstrawagancje. Kiedyś nawet był zakochany w Twojej siostrze, która niestety zginęła tragicznie u progu dorosłości, co bardzo mocno przeżył. Tak czy inaczej, zrobisz wszystko, aby wyjaśnić, co się stało z zaginioną kobietą i ująć ewentualnego porywacza czy zabójcę. Do głowy nie przychodzi Ci z jak trudnym i skomplikowanym przypadkiem się mierzysz i że po raz kolejny sprawdzi się stara zasada, że źródła zła należy szukać przede wszystkim we własnym otoczeniu... 

„Przez całe lata oszukiwał sam siebie. Stworzył sobie szklaną kulę, w której naiwnie tkwił, biorąc za dobrą monetę wszystkie przykrości, jakie spotykały go w życiu. (…) Zaraz po sylwestrze jego szklana kula pierdolnęła o podłogę, sypiąc wokoło ostrymi odłamkami.” 

Nowy rok, nowy ja... Nie pamiętasz już, ile razy solennie przyrzekałeś zrealizowanie tego wyświechtanego hasła, ale jeszcze nigdy nie udało Ci się tego osiągnąć. Zawsze grzęzłeś w przepastnych i miałkich piaskach codziennej egzystencji, nie osiągając tego, o czym bez ustanku marzyłeś. Teraz będzie inaczej i to za sprawą banalnej, noworocznej wykreślanki online. Jej prognoza brzmi: „Sukces, popularność, wolność”. Choć wiesz, że to nic nieznaczący, wylosowany przypadkowo slogan, bierzesz go całkiem poważnie za hasło motywacyjne. Ten rok ma być właśnie taki a Ty nareszcie staniesz się innym, szczęśliwym oraz spełnionym człowiekiem. W końcu przestaniesz odkładać wszystko na później, zaczynając od życia osobistego. Z żoną popadliście w morderczą dla związku rutynę. Do tego stopnia, że nie tylko przestaliście zwracać na siebie uwagę - nawet się nie zauważacie. Danka oddała się całkowicie pracy, w której bez ustanku przesiaduje, często przebywa też na wyjazdach służbowych. Ty w swojej robocie też spędzasz skandalicznie wiele godzin każdego dnia. Jako jeden z dwóch wspólników firmy architektonicznej Dom-In harujesz jak wół, podczas, gdy Twój partner ogranicza się do odcinania kuponów i kasowania sutego wynagrodzenia. Musisz to zmienić, rozważasz nawet porzucenie interesu. Kiedyś obiecywaliście sobie z Danką, że będziecie mieli wiele dzieci, ale za każdym razem zwyciężał pęd kariery. Gorzko myślisz, że nieodmiennie wszelkie życiowe decyzje podejmowała właśnie ona, nie pytając Cię o zdanie. Tak było ze wszystkim, począwszy od rezygnacji z posiadania potomstwa a skończywszy na wyborze domu, którego skrycie nienawidzisz. Tak jak swojej obecnej egzystencji, pozbawionej polotu i radości. Zrobienie pierwszego kroku na drodze odnowy wymusza na Tobie zbieg okoliczności, świadczący dowodnie, że internetowa prognoza zaczyna się sprawdzać. Gdy jak co rano wchodzisz do biura, natykasz się na rozjuszonego wspólnika, który bezczelnie wyrzuca Ci, że zjawiasz się dopiero o dziewiątej. Twierdzi także, że nie przykładasz się do pracy, w której jesteś nieobecny myślami i rozkojarzony. Ma pretensje, że wziąłeś udział w konkursie organizowanym przez miesięcznik „Twój dom” na projekt apartamentowca i żąda wycofania złożonego przez Ciebie projektu. Na nieszczęście nie dostrzegł, w jakim jesteś nastroju, co szybko się na nim mści. Ze stoickim spokojem wysłuchujesz jego bzdurnej tyrady, po czym wybuchasz całą nagromadzoną przez lata niechęcią. Od dawna ze wstrętem obserwujesz jego romanse z sekretarkami, a także zwykłe lenistwo. To pierwsze jest dla Ciebie tym bardziej bolesne, że przecież przyjaźnisz się także z jego żoną a nawet zostałeś ojcem chrzestnym jednego z dzieci. To drugie napełniło Cię rozgoryczeniem jako tego, który w firmie zajmuje się absolutnie wszystkim, bez pomocy ze strony współwłaściciela. Nie zamierzasz t rezygnować z konkursu, w jaki włożyłeś wiele serca. W założeniu wygrana ma podbudować Twoje nadwątlone ego i stać się zaczynem nowego etapu kariery, więc absolutnie nie dasz sobie tego odebrać. Dochodzi więc do tego, o czym myślisz od dawna. Po gorącej kłótni oświadczasz, że wycofujesz się z interesu. Z satysfakcją zbierasz swoje rzeczy do kartonu i opuszczasz siedzibę Dom-In. W drzwiach wejściowych do budynku mijasz impertynenckiego policjanta, z którym wymieniasz kilka zdań. Dowiadujesz się, że przyszedł, aby przesłuchać jedną z pracownic. Nie przywiązujesz do tego wagi, w końcu to już nie jest Twoja sprawa. Mylisz się... i do tego ostatniego i względem dalszej życiowej drogi. Próba osiągnięcia spełnienia noworocznej wróżby pchnie Cię w koleiny, z których wydostanie się będzie wymagało zawarcia paktu z samym diabłem a także zrewiduje Twoje spojrzenia na otaczający świat i samego siebie.   

„Dlaczego w życiu tak jest, że marzenia zawsze rozmijają się z rzeczywistością? Człowiek wyobraża sobie, że jak osiągnie cel, będzie wspaniale, doskonale, cudownie. Tymczasem, kiedy ten sukces wreszcie przychodzi, jest tylko marną namiastką tych wyobrażeń.” 

„Rok zmian” Mieczysława Gorzki to mroczny i brutalny kryminał z elementami thrillera. Co cenię w podobnych propozycjach literackich, Autor pokusił się o wprowadzenie aż trzech głównych bohaterów, którzy naprzemiennie przejmują narrację. Pierwszy to policjant Dariusz Pikul, jaki prowadzi śledztwo w sprawie zaginionej bez śladu kobiety. Drugą postacią jest jego przyjaciel z lat dzieciństwa - psycholog Albert Turecki, muszący mierzyć się z zaborczą matką, która nie chce wypuścić go spod swoich opiekuńczych skrzydeł. Nie zauważa, że stworzyła potwora, jaki w końcu pokazuje mroczniejące oblicze. Ostatni bohater to Remigiusz Stańczyk - architekt w średnim wieku, który postanawia całkowicie przeobrazić życie i zrealizować snute od lat marzenia. Drogi wszystkich panów przecinają się w trakcie prowadzonych czynności dochodzeniowych, tworząc wybuchową mieszankę, która zmieni na zawsze życie każdego z nich. Autorowi udało się doskonale połączyć te trzy kreacje w jedną całość, która trzyma czytelnika w napięciu do ostatnich stron książki. Powieść nie jest jednak wolna od wad, co mnie dziwi, jako że chociażby “Nie anioł” Pisarza to majstersztyk. W “Roku...” zastrzeżenia budzą szczegółowe opisy okropności, jakich dopuszcza się jedna z postaci. Są tak detaliczne, że jawią się jako celowo szokujące i niesmaczne. Sądzę, iż dałoby się ich uniknąć, odpowiednio rysując tło, co przecież Autor czyni. Nieco denerwuje także podjęta krucjata, której ostrze mierzy w palenie tytoniu czy raczenie się nieodpowiednim jedzeniem. Niechęć do tychże wynika ze zbyt mnogiej liczby powielających się opisów. Nagromadzenie dziwnych zbiegów okoliczności jest zbyt duże, by było prawdopodobne. Za taką nie uznaję i postaci naczelnego psychopaty - okazuje się nadmiernie przerysowana. Warstwa językowa poprawna, choć w moim odczuciu na dobre wyszłoby złagodzenie jej ostrości - podobnie jak całej książce “odchudzenie”. Część nieznaczących dla fabuły wątków została zbędnie rozbudowana. Nie jest to sto procent “Gorzki w Gorzce”, lecz mimo tego myślę, iż ta kreacja zafascynuje miłośników kryminało-thrillerów... skrzyżowanych z darkami czy cechami horroru ekstremalnego. Czekam na kolejną odsłonę twórczości Pisarza, może na powrót nie-anielską? Na szynach Lucyfera: 7/10. 

„Rok zmian, niech to piekło pochłonie. Jaką cenę zapłacił za te zmiany? Najwyższą z możliwych. Wyzbył się człowieczeństwa, własnych uczuć, zabił w sobie empatię, zszedł do piekieł, zagrał z diabłem w pokera i przegrał. (…) był na dobrej drodze, żeby (…) potworem zostać.” 

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)