Mariusz Kanios - Negatyw - recenzja

by - 22:07:00

Nie cierpisz takich spraw. Zawsze brzydziły Cię narkotyki, choć nie obwiniasz za ich używanie  nieszczęśników, jacy nie mogą się bez nich obejść. Całą niechęć skupiasz na tych, którzy najpierw podstępem wciągają ich w nałóg a potem bezlitośnie wykorzystują słabość, jaką sami wywołali. Gdyby to od Ciebie zależało, oskarżyłbyś wszystkich dilerów o udział w ludobójstwie. Niestety jako prokurator musisz się ograniczyć do stosowania obowiązujących przepisów, a te są zdecydowanie zbyt łagodne, nad czym bolejesz. Najbardziej przerażają Cię dzieciaki, które po paru latach raczenia się zakazanymi substancjami zachowują się jak zombie lub przypominają osoby o wiele lat starsze a do tego po strasznych przejściach. Aż pewnego dnia znajduje się ich już bez życia. Dzisiaj będziesz miał do czynienia z jednym z nich - ofiarą przedawkowania. Jak zwykle w pobliże miejsca zbrodni docierasz komunikacją miejską. Ubrany w garnitur i elegancki, długi płaszcz, z nienagannie wypastowanymi butami, przyciągasz wzrok współpasażerów. Skromnych wymagań co do materialnej strony życia oraz dbałości o wygląd nauczyłeś się w latach, gdy byłeś księdzem. Zrezygnowałeś z powołania, nie mogąc pogodzić się z tuszowaniem występków przełożonych. Skończyłeś studia prawnicze, odbyłeś aplikację i zacząłeś zajmować się ściganiem przestępców. A także naprawianiem świata, oczywiście w tym skromnym wymiarze, na jaki możesz mieć wpływ. Tak naprawdę w głębi ducha pozostałeś sługą bożym, z misją pomocy bliźnim. A wiara daje Ci w tym wielkie oparcie, choć często prowadzisz z Najwyższym zażarte i gniewne dyskusje. Wiele osób  dostrzega, że jesteś życzliwym i sumiennym człowiekiem, więc cieszysz się nie tylko uznaniem, ale przede wszystkim wielkim szacunkiem.

„Prosił Boga, aby to się  nie zdarzyło. Aby cofnął swój okrutny wyrok i zostawił to dziecko w spokoju. Aby jakimś cudem dziewczynka przeżyła. Bo czymże mu ona zawiniła? (…) Nie mógł się z tym pogodzić i zadawał kolejne trudne pytania.” 

Gdy stajesz pod kamienicą, rzuca Ci się w oczy jej opłakany stan. Przypomina bardziej ruinę niż zamieszkały budynek. Klatka wygląda, jak z horroru a panujący na niej zapach utrudnia swobodne oddychanie. Ledwie uchylasz drzwi wejściowe, a już wpadła na Ciebie w pełnym pędzie zaniedbana, wyglądająca na siedemnaście lat dziewczyna. Odbija się od Ciebie jak piłka i upada na podłogę. Wyraźnie widzisz, że jest mocno wychudzona i pod wpływem środków odurzających. Gdy pytasz jak się nazywa, przedstawia się jako „Pisklak”, najwyraźniej używając „ksywy”, pod jaką znana jest w środowisku narkomanów. Zaraz potem pojawia się umundurowany policjant, więc wydajesz mu polecenie, aby odwiózł nastolatkę do szpitala i zmierzasz do mieszkania na pierwszym piętrze. Jego wygląd przekracza najgorsze oczekiwania. Jest nieprawdopodobnie brudne i zdewastowane. Po ścianą na śmierdzącym barłogu leżą zwłoki chłopaka, „na oko” około dwudziestoletniego. W jego przedramieniu tkwi pusta strzykawka, której zawartość wstrzyknięto do żyły, co przyprawiło go o szybką śmierć. Przeszukujesz mu kieszenie, ale nie znajdujesz żadnych dokumentów, które mogłyby potwierdzić tożsamość. Twoją uwagę zwraca, że nieszczęśnik nie jest wyniszczony fizycznie a na rękach nie ma śladów innych wkłuć. Od razu przychodzi Ci na myśl, że ktoś pomógł mu zejść z tego świata. Nie masz jeszcze żadnych tropów, więc zarządzasz odwiezienie ciała do zakładu medycyny sądowej oraz pobranie odcisków palców z całego pomieszczenia, co towarzyszący Ci stróże prawa wykonują bez szemrania. Potem udajesz się na piechotę do szpitala, aby porozmawiać z Pisklakiem, który wcześniej w takiej panice rzucił się do ucieczki. Na SOR-ze kłębi się tłum pacjentów, więc na lekarza czekasz parę godzin. Gdy w końcu przychodzi, wypytujesz o stan zdrowia dziewczyny, a także o jej dane personalne. Dzwonisz do komendy, aby je potwierdzić i okazuje się, że są fałszywe. Chwilę później dowiadujesz się, że nastolatka samowolnie opuściła placówkę, kradnąc ubranie leżącej obok niej na sali kobiety, czego niestety nikt nie spostrzegł. W rzeczach, które oddała do pralni, znajdujesz kartę komunikacji miejskiej wystawioną na Wiktorię Galek. W tej sytuacji ustalenie adresu zamieszkania jest tylko formalnością. Konfrontacja z rodzicami nie należy do przyjemnych. Matka wyraźnie obawia się postawy męża, a ten po prostu nie chce rozmawiać, twierdząc, że zerwał z córką wszelkie stosunki. Gdy jednak wychodzisz na zewnątrz, kobieta Cię dogania i prosi, abyś wrócił, gdy ojciec wyjdzie do pracy. I tak właśnie robisz. Z chaotycznej opowieści dowiadujesz się, że Wiktoria była mistrzynią małopolski juniorów w sprincie a rolę jej trenera odgrywał rodziciel. Gdy pojechała na zawody do Warszawy, w jej moczu wykryto narkotyki i zdyskwalifikowano. Jak się okazało, dostała je od kolegi z drużyny.

„To było bardzo przygnębiające doświadczenie, nawet dla prokuratora z ponad trzydziestoletnim stażem. Nędza, jaką wydobywały narkotyki z (…) ludzi, była przerażająca. Budziła jego litość jako człowieka, ale i sprzeciw jako przedstawiciela wymiaru sprawiedliwości. (…) Ludzie zarabiający na narkotykach, wiedzą, jak ta zabawa się skończy.” 

Na dowód kobieta pokazuje grupowe zdjęcie, na którym obok jej córki widnieje chłopak. Od razu spostrzegasz, że to ten, który niedawno umarł z przedawkowania. Młodzi bardzo się przyjaźnili, jednak po tamtym incydencie przestali się spotykać a on sam został wyrzucony nie tylko z teamu sportowego, ale także ze szkoły. Wiktoria pod wpływem stresu zaczęła coraz częściej sięgać po zakazane substancje - niejednokrotnie doprowadzała się do stanu nieprzytomności i nie wracała na całe noce. Ustalasz, że rodzice próbowali jej pomóc, ale bez skutku. Nic nie dawało zabieranie telefonu czy areszty domowe. Zawsze w jakiś sposób umiała załatwić sobie „działkę”. W końcu, gdy doszło do tragedii, o której matka nie chce rozmawiać,  bezsilny  ojciec kazał jej wynosić się z domu. Od tego czasu o jej losie niczego nie wiadomo. Po tym, co usłyszałeś, decydujesz, że za wszelką cenę musisz odnaleźć Wiki, aby uchronić ją od jeszcze gorszych niebezpieczeństw. Od znajomej prokurator pożyczasz akta śledztwa prowadzonego w sprawie rodziny. Znajduje się w nich film, który wywołuje na Tobie ogromne wrażenie. Wyraźnie widać na nim, jak Wiktoria, zamknięta w mieszkaniu z trzyletnią siostrą, przez okno wciąga na sznurku narkotyki, które uzyskała za odstąpienie dilerowi swojego telefonu. Gdy po ich zażyciu zasypia na łóżku, dziewczynka aplikuje sobie wszystkie pozostałe tabletki. Na własne oczy widzisz jej agonię i czujesz, jak serce pęka Ci z żalu. To jednak tylko dopinguje Cię do zintensyfikowania poszukiwań dziewczyny, która niewątpliwie wpakowała się w nowe kłopoty, skoro przebywała w jednym budynku z denatem. Czy jednak miała związek ze śmiercią chłopaka? Prowadząc śledztwo, będziesz musiał zanurzyć się w świat narkotykowej patologii, przy okazji stykając się ze sprawą skorumpowanego policjanta, pracującego „pod przykryciem” w tym środowisku. Wasze losy połączą się w węzeł, po którego rozplątaniu nic już nie będzie takie samo.     

„Miał wrażenie, że znów stanął pod ścianą. Bezradny, jak przed laty, gdy zrzucił sutannę (…). Dziś znów był pełen wątpliwości. Bo nawet jeżeli znajdzie tę dziewczynę, to czy uda mu się uratować ją przed nią samą?”

„Negatyw” Mariusza Kaniosa to kryminał i zarazem trzecia część serii „Prokurator Michał Stróż”. Miałam przyjemność recenzować dwie poprzednie i mogę stwierdzić, że i najnowsza jest równie pasjonująca. Tym razem prokurator Stróż zajmuje się sprawą zgonu chłopaka, który przedawkował heroinę. Sposób śmierci budzi wątpliwości, gdyż wskazuje na udział osób trzecich. Tropy wiodą do mafii narkotykowej oraz nastoletniej przyjaciółki zmarłego, Wiktorii Galek. Dziewczyna jest uzależniona od środków odurzających i pośrednio odpowiada za śmierć trzyletniej siostry. W sprawę zamieszany jest także uzależniony od hazardu i skorumpowany policjant komisarz Marcin Wróbel, który działa w środowisku przestępczym pod przykrywką i podejmuje ze swoimi przełożonymi oraz gangsterami własną grę, doprowadzając do tragedii, jakiej nikt się nie spodziewał…

Narracja prowadzona jest naprzemiennie z punktu widzenia każdego z bohaterów, co niewątpliwie wzbogaca odbiór opowieści i pozwala wczuć się w stan jaźni wszystkich postaci. Co więcej, prowadzona jest całkiem dynamicznie, dzięki czemu czytelnik śledzi wydarzenia z zainteresowaniem, chcąc koniecznie dowiedzieć się dalszego ciągu historii. Na szczególną pochwałę zasługują świetnie skonstruowane sylwetki tytułowego bohatera oraz komisarza Wróbla, który mógłby posłużyć za wzór całkowicie amoralnego i pozbawionego jakichkolwiek skrupułów funkcjonariusza, co to nie cofnie się przed niczym, aby zdobyć fundusze na zaspokajanie swoich pragnień. Wątki z jego udziałem należą do najbardziej pasjonujących i działających na wyobraźnię. Powieść Kaniosa to także przejmujące ostrzeżenie przed sięganiem po zakazane substancje oraz wymowne oskarżenie dla wszystkich tych, którzy zajmują się ich rozprowadzaniem, nie bacząc na dramatyczne konsekwencje jakie wywołują one (zwłaszcza) wśród młodych ludzi. Warstwie językowej książki nie mam niczego do zarzucenia, ale do staranności w tym zakresie Pisarz już zdążył wszystkich przyzwyczaić. „Negatyw” to świetna lektura dla wszystkich tych, którzy nie stronią od mocnych wrażeń a przy tym wykazują się wrażliwością i niezgodą na brud tego świata. 8/10

„(…) był dziś w świetnym humorze. Pierwszy raz od kilku tygodni przespał całą noc (…). Cieszył się chwilą. Spokój ducha dawało mu poczucie, że sprawiedliwości stało się zadość.”

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)