Magdalena Michalak - Emma - recenzja
Gdy tylko otwierasz oczy, natychmiast zalewa je światło jaskrawych jarzeniówek. Musisz często nimi mrugać, by osiągnąć odpowiednią precyzję widzenia. Jednocześnie czujesz, że Twoje serce podrywa się do intensywnej pracy - z uporem tłoczy krew do żył, aby zaspokoić potrzeby przebudzonego do życia ciała. Potem w Twoje nozdrza uderza duszący zapach płynów antyseptycznych i powoduje łzawienie. Wreszcie pojawia się natłok chaotycznych myśli, które krzyczą w środku głowy: kim jestem i gdzie się znajduję? Pamięć okazuje się prawdziwą „czarną dziurą” - mimo Twoich rozpaczliwych wysiłków, aby wywołać jakiekolwiek klisze na których zapisana została przeszłość. Jedna wielka pustka… Po chwili pojawia się jednak pewien obraz: siedzisz na kanapie w mieszkaniu i popijasz gorącą herbatę z filiżanki. Potem następuje cięcie niczym nożem i wszystko zapada w ciemność. Szybkie spojrzenie rzucone na otoczenie rejestruje gładkie, białe ściany, na których wiszą liczne ekrany, na jakich wyświetlane są parametry organizmu oraz zupełnie Ci nieznane, holograficzne obrazy. Wniosek jest oczywisty: znajdujesz się w szpitalu, ale nie jesteś w stanie sobie przypomnieć z jakiego powodu. Zadajesz gorączkowe pytania - spotkała Cię choroba, wypadek czy może jeszcze coś innego? Nagle słyszysz jak uchylają się drzwi do pokoju w którym się znajdujesz i w polu widzenia materializują się trzy sylwetki obleczone w białe kitle. Pierwsza z nich, kobieta, przedstawia się jako doktor Nowak i wskazuje jednocześnie, że pozostali to jej koledzy: doktorzy Miller oraz Davis. Spokojnym, jakby bezosobowym tonem informuje, że miałaś kolizję samochodową, w wyniku której doznałaś poważnych obrażeń - zwłaszcza głowy, co spowodowało utratę pamięci. Medycy walczyli o Twoje życie, ale musieli wprowadzić Cię w stan śpiączki farmakologicznej, która trwała aż trzy lata. Teraz jest zaś rok 1225 a Ty nazywasz się Emma Voss.
„(…) w głowie rozbłysła myśl, że świt nie
zawsze przychodzi z hukiem, czasem jest tylko ciepłem na skórze i światłem,
które przestajesz ignorować. (…) Nie miała wyjścia. W tej chwili wiedziała
jedno - rozpoczynała podróż, która była bardziej przerażająca, niż mogła to
sobie wyobrazić. Podróż, od której nie będzie już odwrotu.”
Usłyszawszy to wszystko, czujesz jak serce podchodzi Ci do gardła. Bezpowrotnie straciłaś 36 miesięcy i żadna siła nie jest w stanie ich zwrócić. Jesteś więc wdzięczna, gdy obcy wychodzą i możesz zatopić się w ciszy oraz szeptach własnej jaźni. Nie trwa to jednak długo, gdyż pojawia się pielęgniarka i proponuje, że pomoże Ci udać się do łazienki. Gdy stajesz przed lustrem, widzisz wychudzoną, bladą kobietę w średnim wieku z wąskimi, spierzchniętymi ustami oraz oczyma płonącymi ukrytym niepokojem. Towarzyszą im wystające kości policzkowe oraz jasnobrązowe włosy - zbyt długie i zmierzwione, wprost wołające o nożyczki i szczotkę. Tak naprawdę w tym obrazie ledwie rozpoznajesz siebie z dawnych lat. Na szczęście nie najgorzej jest ze sprawnością ciała. Podstawowe ruchy wykonujesz bez żadnych trudności, jednak osiągnięcie pełnej wydolności wymagać będzie dość długiej rehabilitacji - poddajesz się jej przez kolejny miesiąc. W przerwach pomiędzy ćwiczeniami lekarze próbują pomóc Ci odzyskać pamięć. Zasypują Cię pytaniami o przeszłości a gdy nie potrafisz na nie odpowiedzieć, podłączają Cię do aparatury, jaka wysyła impulsy do mózgu i powoduje jego stymulację neuronalną. Szpikują Cię również różnymi koktajlami leków. Z biegiem czasu ich początkową troskliwość zastępuje wyraźne zniecierpliwienie, które przekształca się w złość, gdy nie osiągają pożądanych rezultatów. Starają się to ukryć, ale i tak to zauważasz. I budzi to w Tobie narastający niepokój. Masz też wrażenie, że każdy Twój krok jest pilnie śledzony. Nastroju nie poprawia fakt, że nikt nie chce Cię poinformować, ile czasu spędzisz jeszcze w tym przybytku. Co więcej, zabroniono Ci wychodzić na spacery do pobliskiego parku oraz odizolowano od innych pacjentów. Aż w końcu nadchodzi dzień, w którym medycy dochodzą do wniosku, że niczego nie wydobędą z Twojej nieistniejącej pamięci. Wkrótce opuścisz szpital. Dzień przed tym odwiedzają Cię członkowie Komisji Adaptacyjnej, Thomas i Ana. Są niezwykle przyjaźni, co nieodparcie kojarzy Ci się ze sztucznością. Przynoszą też hiobowe wieści: urodziłaś się w roku 2188 w Nowym Jorku a rodzice oraz brat, cała Twoja najbliższa rodzina, zginęli w kolizji, w której zostałaś ranna. Zszokowana, zaczynasz szlochać, choć wcale ich nie pamiętasz. Jednak strach i obawy obudzone przez świadomość, że jesteś na tym świecie sama, robią swoje.
„Chciała wierzyć jego słowom jak dziecko
marzące o bezpieczeństwie w ramionach rodzica, ale pytanie, które zagnieździło
się w jej myślach, nie dawało jej spokoju. Czy (…) jest światłem w mroku, czy
jedynie cieniem, przed którym powinna uciekać.”
Następnej doby opuszczasz placówkę medyczną w towarzystwie nowych opiekunów. Ze zdumieniem spoglądasz na otaczający świat, pełen niezwykle zaawansowanych rozwiązań technicznych. Wszędzie wznoszą się wieżowce, których szczyty giną w obłokach chmur a ruch miejski odbywa się tylko w powietrzu dzięki pojazdom zwanym wirowcami, unoszącymi się bez najmniejszego trudu dzięki wytwarzanemu polu magnetycznemu. Po krótkim spacerze przekraczasz bezszelestnie rozsuwające się podwoje jednego z wysokich budynków. Docierasz windą na dwudzieste piętro i stajesz przed drzwiami przydzielonego Ci mieszkania. Jest przestronne i wyposażone w gadżety, o których nawet Ci się nie śniło. Ściany w istocie są wielkimi ekranami, które mogą wyświetlić każdy obraz, jaki sobie zażyczysz. Dostosowują się też do nastroju właściciela. Od progu wita Cię elektroniczny asystent, który zarządza całym domostwem - zacząwszy od ustawienia odpowiedniej temperatury wody pod prysznicem, a skończywszy na sporządzaniu posiłków czy aromatycznych kaw. Lustro w łazience skanuje Twój organizm i wyświetla parametry życiowe oraz dopasowuje postępowanie dla pozostania w dobrej kondycji. Zanim wyjdzie, Thomas informuje Cię, że w ciele nosisz chip, zbierający dane o Twoim zdrowiu i wysyłający odpowiednie raporty do służb medycznych. Lokalizuje także Twoje położenie. Wiadomość wywołuje sporą konsternację, bo przecież nie wyrażałaś na to zgody, jednak mężczyzna podkreśla, że każdy człowiek ma taki sam. Uprzedzając Twoje pytanie, dodaje, że nie można go wyłączyć. Następnego dnia stawiasz się w wyznaczonej pracy, witana wylewnie przez cały zespół. Twoim zadaniem jest kierowanie ruchem wirowców w całej aglomeracji, z czym po krótkim przeszkoleniu doskonale dajesz sobie radę. Po ośmiu godzinach uradowana, choć zarazem nieco zmęczona, ponownie stajesz przed drzwiami swojego mieszkania. Znajdujesz przed nimi niewielką kopertę bez nadawcy. W środku mieści się dysk, na którego powierzchni świeci napis: „Emmo, wiemy więcej niż Ci mówią. Wkrótce się dowiesz.” Zawiera też prośbę o jutrzejsze spotkanie w Parku Gwiezdnym z dopiskiem: „Dowiesz się, kim jesteś.” Kolejnej doby z bijącym sercem zmierzasz w stronę wyznaczonego miejsca. W parku panują złowieszcza cisza oraz mrok rozświetlany nikłym blaskiem nielicznych latarni. Zdenerwowana, siadasz na ławce i z obawą rozglądasz się dookoła. Nagle rozlega się odgłos upadającego ciała. Biegniesz zatem w stronę krzaków, z których dobiegł. Natykasz się tam na mężczyznę z obliczem zastygłym w wyrazie przerażenia. Jego szyja nosi wyraźny ślad po lince, jaką został duszony. U jego stóp leży pomięta kartka z tekstem: „Nie wszyscy chcą, żebyś poznała prawdę. Uważaj.” W panice rzucasz się do ucieczki. Przed złowrogą przeszłością oraz systemem, który ma wobec Ciebie własne plany nie da się jednak skryć…
„(…) miała świadomość, że musi trzymać się
planu. Nie było innej drogi. Z każdym kolejnym krokiem i słowem zaczynała
przygotowywać ich na moment, w którym odwróci szalę na swoją korzyść. Czas, by
oni poczuli się jak pionki.”
„Emma” Magdaleny Michalak to świetnie skonstruowana, napisana estetycznie literackim językiem powieść science-fiction o charakterze dystopii. Główna bohaterka, Emma Voss wybudza się w szpitalu z trzyletniego stanu śpiączki. Dotknięta całkowitą amnezją, nie potrafi odgadnąć, kim jest ani co jej się przydarzyło. Natarczywe naciski lekarzy, aby przypomniała sobie przeszłość nie przynoszą żadnego rezultatu. Wypuszczona w końcu z placówki, podejmuje pracę oraz wprowadza się do wyznaczonego mieszkania, gdzie nieodmiennie towarzyszy jej poczucie inwigilacji. Przekonanie, że stała się przedmiotem jakiejś tajemniczej gry, wzmaga anonimowa wiadomość, iż nie powiedziano prawdy o jej pochodzeniu. Gdy udaje się na spotkanie z nadawcą, staje się świadkiem jego gwałtownej śmierci. Wiedziona narastającymi obawami, postanawia za wszelką cenę dotrzeć do informacji, które mogłyby rzucić światło jej przeszłość. W ten sposób nieświadomie naraża się na niebezpieczeństwo i wkracza w smugę cienia, za którą kryją się potężnie bezwzględne siły.
Czytelnik powoli, lecz nieubłaganie zanurza
się w narastającą z każdą przewróconą stroną, duszną atmosferę, która w coraz
większym stopniu wypełnia klaustrofobiczną rzeczywistość otaczającą bohaterkę. Mistrzowskie
wykreowanie tego nad wyraz gęstego i przenikającego umysł odbiorcy nastroju,
który - wydawałoby się - można kroić nożem, definitywnie zasługuje na uznanie. Tak
samo zresztą jak umiejętne stopniowanie napięcia poprzez mnożenie często ledwie
zauważalnych, a jednak dalece niepokojących wydarzeń oraz tropów, które krok po
kroku odsłaniają przeszłość Emmy i istotę otaczającego ją spisku. Równie
przejmujące jak w niezapomnianym „Roku 1984” George’a Orwella zakończenie jest
jednak pozbawione jego beznadziei. Naczelna żeńska postać historii Michalak ocala
bowiem w sobie istotę człowieczeństwa, do końca hołdując zasadzie, że wbrew
utartym opiniom, istnieją zasady i marzenia, które nie podlegają wycenie i
sprzedaży; dla jakich warto ponieść nawet największą ofiarę. Jednocześnie powieść
Pisarki jest hymnem o żarze miłości nie do zagaszenia nawet w zupełnie
bezdusznym, pozbawionym ludzkiego pierwiastka świecie. Takim, co to goreje nawet
wtedy, gdy ze strony najbliższej osoby zazna się skrajnej zdrady, która napełnia
wprawdzie serce poczuciem krzywdy, ale nie jest w stanie zniweczyć kryjącego
się w nim uczucia, które przecież „nie pamięta złego”. I jest warte choćby
najdrobniejszego, zawsze pięknego w swoim wyrazie wspomnienia, górującego nad żądzą
zemsty i odrzucenia. 9/10
„Czuła, jak emocje pulsowały pod powierzchnią
- bunt i miłość mieszały się w niej. Zamiast lęku znalazła coś na kształt
powodzenia - świadomość, że są rzeczy nie do oddania, nawet za cenę uznania czy
przetrwania. Z każdą chwilę, gdy zanurzała się w nieznane widziała w głowie (…)
. Twarz (…) jakby wyciętą z innej rzeczywistości, nosiła przy sobie niczym
amulet.”

0 comments
Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)