Tomasz Wartnik - Endostella - recenzja

by - 23:22:00

Spośród książek, które mogą otworzyć przed czytelnikiem drzwi do innego świata definitywnie wyróżniają się te, jakie… usiłują wyrwać je razem z futryną - dlatego, iż zabierają odbiorcę kilkadziesiąt miliardów lat świetlnych od domu, wkładają go w futurystyczną zbroję i oznajmiają, że od tej chwili ma do uratowania kawałek wszechświata. Mianem tej kategorii obdarzyłabym powieść „Endostella. Nasza pierwsza historia”, którą napisał Tomasz Wartnik, jako że mogę z czystym sumieniem wskazać, iż podobnej narracji jeszcze nigdy nie czytałam. Tysiące poznawanych fabuł… a ja definitywnie jeszcze nie spotkałam się z drugą tego rodzaju - która aż tak bezceremonialnie mieszałaby w finezyjnie-fantazyjnym kotle zadziwiająco dużą ilość gatunkowych składników. Cóż wyszło Pisarzowi z tej autorskiej potrawy? Science fiction z wkładką w postaci historii superbohaterskiej, szczyptą dramatu rodzinnego, dodatkiem szkolnej codzienności, przyprawione kosmiczną przygodą, filozoficznymi pytaniami o naturę świadomości, rozważaniami dotyczącymi wiary i z przystawką ze współczesnych problemów społecznych. To lektura dla zwichrowanych czytających, których umysły uwielbiają lawirować pomiędzy wydarzeniami - tak oto bowiem w jednej scenie można obserwować obcą planetę i zaawansowaną technologię, zaś kilka stron później znaleźć się w szkolnej szatni, na lekcji fizyki (brr, przypomniał mi się edukacyjny koszmar!) albo w domu głównej bohaterki, gdzie trzeba będzie po prostu odpowiedzieć mamie na niewygodne pytanie. Fani statycznych opowieści definitywnie poczują się zagubieni, jednak miłośnicy mocnych, skrajnie szalonych, zwichrowanych wrażeń polubią opowieść Autora od pierwszej strony. Z pewnością w gronie miłośników jego twórczości znajdą się także wszyscy gustujący w anime oraz najbardziej dynamicznych grach akcji. Pozostaje mi stwierdzić, że „Endostella…” zalicza się do debiutów ryzykownych - a kreatywnością Tomasz Wartnik mógłby obdzielić całe grono osób. A nawet i kosmicznych bytów! 😉

Masz zaledwie siedemnaście lat, ale Twoje ciało już nie stanowi dla Ciebie sprzymierzeńca, jak przecież w tym wieku powinno być. Cierpisz na endometriozę - chorobę, która wiąże się z bólem, zmęczeniem oraz nieustającą świadomością własnej fizyczności. To Twoja codzienność. Niedługo jednak w Twojej rzeczywistości dojdzie do rewolty, jaka okaże się dla Ciebie ważniejsza niż… otrzymanie supermocy. Zamiast „zwykłego” latania czy podpalania świata otrzymasz bowiem ciało, które nigdy nie powie Ci: nie. Kto by pomyślał, że miast nadnaturalnej siły, oznaczającej kolejne możliwości, zostanie Ci dane skonfrontowanie się z dotychczas niedostępnym? Przyzwyczaiłaś się już do wszelkich ograniczeń, a tymczasem okazuje się, że umiesz bezboleśnie przemierzać niebo, przemieszczać się z niewyobrażalną prędkością, podnosić ogromne ciężary czy walczyć z istotami, które wyglądają, jakby uciekły prosto z najbardziej szalonego laboratorium. Tylko że… dokładnie wówczas przychodzi Ci zmierzyć się jeszcze z najtrudniejszym. Te nadane niezwykłości nie są przecież równe dojrzałości. Nadchodzi pora na posmakowanie znaczenia słowa odpowiedzialność. Każdy mianowany, predestynowany czy nagle uczyniony bohater musi na własnej skórze poczuć, że można być wystarczająco silnym, by zakończyć walkę w sekundę, lecz jednocześnie odpowiednio rozsądnym, by… tego nie robić. Jak w tak nowej sytuacji kontrolować każdą z emocji, przewidywać konsekwencje własnych działań i zrozumieć, że ratowanie świata nie polega wyłącznie na pokonaniu przeciwnika? Tak wiele wyzwań przed Tobą - a to dopiero początek. Na Twojej drodze pojawia się potem Agryll -  mentor, partner, głos rozsądku, naukowiec, źródło technologii i człowiek, który sam ma więcej tajemnic niż chciałby ujawnić. Od zawsze ciekawa i ciekawska, stopniowo odkrywasz jego przeszłość poprzez sny i wspomnienia. To zaś doprowadza Cię do czegoś, czego chyba nikt nie spodziewałby się przypadkowo odsłonić wśród mrzonek. Poznajesz zupełnie inną cywilizację. Planax okazuje się miejscem, w którym nauka osiągnęła poziom niedostępny dla Ziemian. Hologramy, teleportacja (przepraszam, czy ja także mogłabym na takie odkrycie natrafić?! 😉), zaawansowane implanty, sztuczna inteligencja, podróże między światami, technologie pozwalające badać gwiazdy czy manipulować materią - to w niej codzienność. Czyż nie jest to nęcąca wizja? Futurystyczny katalog możliwości staje przed Tobą otworem. Jak go wykorzystasz?

Tworząc powieść „Endostella. Nasza pierwsza historia” Tomasz Wartnik nie ograniczył się do wyboru klasycznego science fiction. Nie poważył się też na rzucenie kilku efektownych nazw i pozostawienie ich bez wyjaśnienia. Wykreowani przez niego bohaterowie rozmawiają o działaniu technologii, analizują dane, obserwują gwiazdy, rozważają możliwości teleportacji, energii czy biologii. Pojawia się też temat duszy, świadomości oraz ważkiej granicy pomiędzy inteligencją a samoświadomością. Dzięki temu książka silnie wykracza poza zwykłą historię z bohaterką o „kosmicznych” mocach. Co intrygujące, warstwa nie z tego świata zestawiona jest z… całkowicie zwyczajną. Anna pozostaje nastolatką, chodzi do szkoły, ma ludzkie przyjaciółki, musi kupować podręczniki, irytują ją rodzice oraz nauczyciele. Nadal potrafi zachwycić się kapibarą, narzekać na WF i prowadzić codzienne rozmowy - w języku dorastającej kobiety, a nie postaci z wielkiej kosmicznej epopei. W mojej ocenie ów kontrast jest charakterystyczny dla całej powieści. Z jednej strony wyłaniają się z niej: wszechświat, wojny, obce rasy czy technologia wyprzedzająca ludzką cywilizację o eony. Z drugiej - dziewczyna, jaka duma nad wyborem obiadowego dania. Najbardziej jednak przypadły mi do gustu fragmenty, w których Anna zaczyna odczytywać myśli innych ludzi. Początkowo wydaje się to kolejną atrakcyjną zdolnością. Szybko okazuje się jednak, iż cudza głowa jest miejscem, do którego niekoniecznie chciałoby się mieć klucz. (Zapewniam, w mojej nie pragnąłbyś gościć! 😉) Naczelna żeńska postać słyszy rzeczy, których nie powinna znać. Poznaje zazdrość, kompleksy, gniew, wstyd i rozpacz postronnych. Z czasem rozumie, że nie każda prawda jest przeznaczona dla jej uszu. Podobało mi się również to, że Autor nie buduje świata wyłącznie poprzez gargantuiczne konflikty. Pojawiają się też tematy przyziemne: relacje rodzinne, problemy nastolatków, rozwód rodziców, samotność, presja szkolna, choroba, poczucie własnej wartości, odpowiedzialność za innych. Dzięki temu kosmiczna warstwa powieści nie odcina Anny od rzeczywistości, a przeciwnie - Ziemia wciąż jest dla niej najważniejszym punktem odniesienia. I to nawet wówczas, gdy przecież mogłaby się już dzięki nowym zdolnościom znaleźć gdziekolwiek.

Pozostaję również pewna, iż lwią część czytelników zainteresuje postać Agrylla - bardziej skomplikowana niż początkowo można było przypuszczać. Jego przeszłość jest pełna luk, zaś kolejne wspomnienia odsłaniają wydarzenia, które zmuszają Annę do ponownej oceny jego decyzji. Nie jest idealnym mentorem - bywa arogancki, irytujący, przemądrzały i zdecydowanie zbyt pewny własnych racji - lecz równocześnie jawi się jako ktoś, kto nieustannie próbuje zrozumieć własne kiedyś. Może z tego powodu jego relacja z główną bohaterką działa - ona uczy się od niego świata, a on od niej tego, kim w istocie są ludzie. Podobnie ciekawie jawi się Icarus, który tchnie w powieść Wartnika jeszcze więcej emocji dzięki pewnemu romantycznemu konfliktowi. Pierwsza narracja Autora nie jest jednak pozbawiona wad - wielokrotnie miałam bowiem wrażenie znalezienia się w epicentrum kosmicznego chaosu. Wyczuwalnym podczas lektury jest, że Pisarz chce przekazać czytelnikowi mnóstwo swoich pomysłów - o wykreowanych technologiach, obcych rasach, wspomnieniach, religii, filozofii, szkole, rodzinie, przyjaźni, chorobie, wojnach, supermocach, podróżach kosmicznych, świadomości, alternatywnych światach... Zdarza się, że każda z tych idei w jednej scenie staje przy literackich drzwiach i próbuje bez kolejki wkroczyć pierwsza. Niektóre rozwiązania fabularne mogłyby dostać więcej przestrzeni, zwłaszcza te związane z kosmiczną polityką i historią Planax. Specyficzny jest również język używany przez bohaterów. Bezpośredni, młodzieżowy, miejscami wulgarny, często przełamujący patos sytuacji. Nie jest to styl dla każdego, ale całkiem przystaje do owej historii. Pomimo tych niesnasek „Endostella” to dla mnie książka pomysłowa, miejscami szalona, momentami brutalna, chwilami zabawna, a pod warstwą kosmicznego widowiska zaskakująco mocno skoncentrowana na człowieku. Pozostawiam ją z notą 6/10 i rekomendacją dla czytelników, którzy lubią historie gatunkowo niepokorne. Wymykające się z jednej „szuflady” - zamiast tego, rozsypujące jej zawartość po pokoju. To coś dla fanów kosmicznych podróży z superbohaterami, obcymi cywilizacjami, emocjami i bardzo, bardzo (!) dużą dawką wyobraźni.

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)