poniedziałek, 5 grudnia 2016

Liferia - ulubiony box kosmetyczny

Witajcie, Kochani.

Jakiś czas temu zawitało do mnie pudełeczko Liferia- zupełna nowość w Polsce, która niebywale mnie zainteresowała. Do tej pory nigdy nie zamawiałam pudełeczek kosmetycznych z takiej przyczyny, iż obawiałam się (widząc niektóre recenzje), że zapłacę 50 czy 60 złotych za same próbki, bo i takie boxy się zdarzały. Zapoznając się z historią Liferii miałam pozytywne wrażenia- kosmetyczne pudełko zawierające pięć lub sześć kosmetyków zupełnie zawładnęło sercem Ukrainek i stało się najczęściej zamawianym boxem. Wcale mnie to zresztą nie dziwi- zawarte w nim kosmetyki pochodzą z różnych krajów Europy, co dodaje niespodziankowemu pudełeczku jeszcze więcej smaku. ;-) 

Co znalazło się w boxie, który otrzymałam w listopadzie i czy warto zamówić grudniowe pudełko? 


Kilka słów o Liferii

Liferia – to osobisty asystent w doborze kosmetyków. Piękno kojarzy się z emocjami i inspiracją. Staramy się tworzyć wyjątkowe produkty, które będą jeszcze bardziej podkreślać Twoją urodę, kobiecość i wyjątkowość. Każdy produkt jest sprawdzony przez nas osobiście, spełnia wysoki standardy jakości i jest ładnie zapakowany w pudełko-niespodziankę, które dostarczymy prosto pod Twoje drzwi. Chcemy sprawić Сi przyjemność, abyś mogła się cieszyć z każdej chwili. Co miesiąc dostarczymy Ci pudełko z pięcioma miniaturowymi wersjami najlepszych kosmetyków. Dobieramy i pakujemy w pudełka zarówno produkty powszechnie znanych marek, jak i niszowych, abyś mogła wybrać te, które pasują właśnie Tobie. W pudełku znajdują się produkty – do pielęgnacji skóry, do makijażu, ale także produkty niespodzianki, jako miły bonus. Witamy w świecie Liferia, gdzie nie ma granic piękna i doskonałości!

Firma Liferia została założona w grudniu 2013 roku przez Katierinę Sawiną i w ciągu dwóch lat zbudowała największą zaangażowaną "społeczność piękności" (beaty-community) na Ukrainie, skoncentrowaną wokół testowania i doboru kosmetyków oraz innych usług i towarów, wyprodukowanych przez firmę Liferia i jej partnerów. Teraz ogłaszamy start Liferia w Polsce, ponieważ chcemy pomóc dziewczynom w doborze "swoich" kosmetyków, co sprawia, że zakupy staną się czystą przyjemnością niezależnie od tego, gdzie przebywają: w swoim domu, w biurze, w odwiedzinach u koleżanki etc.


Kobieco wyglądające, różowe pudełeczko kryło w sobie kosmetyki zapakowane elegancko w papier i dodatkowo przewiązane wstążką. Obiecująco.


W środku znalazłam aż sześć kosmetyków o normalnych pojemnościach, co bardzo mnie ucieszyło. Nie rozumiem idei załączania do pudełeczek saszetek z próbkami - jak wówczas po jednym czy dwóch użyciach mogłabym ocenić czy dany kosmetyk mi pasuje, czy też nie.


Do pudełeczka producent załączył opis każdego z kosmetyków wraz z jego ceną. Pudełeczko, które kosztuje 59 zł zdecydowanie warte jest więc swojej ceny. Pora zatem ruszyć w podróż po europejskich kosmetykach i dokładniej się im przyjrzeć. ;-)

1. Krem do rąk Dermagiq pochodzący z Holandii - 44zł/100 ml




Jakiś czas temu pisałam Wam o innym kremie do rąk, który całkiem się u mnie sprawdził. I o ile tamten był bardzo dobry, o tyle ten jest wprost wspaniały. Konsystencja jest bardzo lekka, przez co wchłania się praktycznie od razu przy nałożeniu rozsądnej ilości- a to dla mnie w kremie do rąk najważniejsze. Dodatkowym plusem jest przyjemny, miodowo-mydlany zapach. Po nakremowaniu dłonie pozostają gładkie, miłe w dotyku i przyjemnie nawilżone. 9/10

Hand - to intensywny krem do rąk z miodem do codziennej pielęgnacji. Przeciwutleniacze zawarte w miodzie koją i regenerują skórę. Dzięki zawartości miodu nie pozostawia uczucia lepkości na rękach. Dodatki oleju migdałowego i masła shea chronią ręce przed odwodnieniem i łuszczeniem się.

2. Żel do mycia twarzy Lirene VitaOil pochodzący z Polski - 10 zł/75ml



Muszę przyznać, że ten produkt okazał się dla mnie bardzo rewolucyjny. Czytając opis z tyłu uznałam, że skoro usuwa z zanieczyszczeń i nie ma problemów nawet z makijażem wodoodpornym, spróbuję użyć go zamiast mleczka do demakijażu. Szczerze mówiąc trochę się obawiałam- żel do mycia twarzy zawsze stosowałam omijając okolicę oczu. Nie znalazłszy jednak nic szkodliwego w składzie spróbowałam i nie żałuję. Żel o delikatnym owocowym zapachu nałożyłam na zwilżoną i pomalowaną twarz. Przy pomocy wacika bez problemu pozbyłam się podkładu, pudru, bronzera, cieni, eyelinera i tuszu do rzęs (choć jeśli chodzi o rzęsy żel miał trochę problem, musiałam pomasować tą okolicę odrobinę dłużej). Żadnego szczypania w oczy! 9/10

Żel z podwójnym aktywnym kompleksem - witamina B5 i masło mango - skutecznie oczyszcza twarz i skórę wokół oczu z zanieczyszczeń i makijażu, w tym wodoodpornego. Odświeża, nawilża, pozostawia skórę delikatną i jedwabiście gładką. Nadaje się do każdego rodzaju skóry i wieku.

3. Natleniający krem do twarzy Naobay pochodzący z Hiszpanii - 137zł/50 ml



Zdecydowanie mój numer jeden, jeśli chodzi o całe pudełko. Niewielka ilość wystarcza do pokrycia całej twarzy- dzięki bardzo lekkiej kremowej konsystencji. Zapach jest przepiękny- kojarzy mi się z cytrynowymi żelkami. Ano i całkiem długo się utrzymuje. Skład zasługuje na oklaski. Co jest dodatkowym plusem- idealnie matuje i szybko się wchłania, dzięki czemu stanowi idealną bazę pod makijaż. 10/10

Unikalny skład z dużą zawartością organicznych składników odżywczych i efektem intensywnego nawilżania, który głęboko odżywia skórę, poprawiając jej elastyczność i zapewniając intensywne nawilżenie przez cały dzień. Krem zawiera niezastąpione kwasy tłuszczowe, które znajdują się w olejach awokado i oliwy z oliwek, zapobiegające starzeniu się skóry. 

4. Peeling do twarzy Kueshi pochodzący z Hiszpanii - 58zł/200 ml



Bardzo lubię peelingi do twarzy. Stosuję je średnio raz na pięć dni, aby złuszczyć martwy naskórek, ale nie pozbywać się tego jeszcze się odtwarzającego. Ten całkiem przypadł mi do gustu, choć uważam, że mógłby mieć trochę większe drobinki- rozumiem, że jest jedwabisty dzięki tej właśnie konsystencji, ale przez mikroskopijne drobinki oczyszcza słabiej, niż niektóre peelingi, które posiadam. Skórę jednak pozostawia gładką i odświeżoną, za co go lubię. Zapach jest mleczny i bardzo delikatny. 8/10

Mleczko-peeling do twarzy Silky Cleasing Scrub zawiera mielone skorupki orzecha włoskiego, które pozwalają delikatnie i skutecznie oczyszczać skórę z martwych komórek warstwy wierzchniej, przyczyniają się do oczyszczania i zwężania porów, usuwają resztki zanieczyszczeń, zapobiegają powstawaniu stanów zapalnych, a dzięki naturalnym ekstraktom łagodzą podrażnienia i mają regenerujące i nawilżające działanie.

5. Cień do powiek Vipera pochodzący z Polski - 7.40zł/szt.




Niestety trafił mi się odcień, którego praktycznie nie stosuję w makijażu- blady, delikatny i raczej matowy róż w chłodnym odcieniu. Pigmentację jednak muszę pochwalić. Długo utrzymuje się na powiece i nie osypuje się. Zmywania wodą nie próbowałam, ale producent zapewnia, że cień jest na tyle delikatny, iż można to zrobić. Porównując go do innych moich cieni, określiłabym go na poziomie ok. 7/10

Posiadają wystarczającą odporność, ale przy tym łatwo zmywa się je wodą, nie pozostawiając śladów na skórze. Dzięki Magnetic Play Zone efektywnie podkreślisz oczy, zrobisz je jeszcze piękniejszymi i wyrazistymi.

6. Błyszczyk do ust Glossip pochodzący z Włoch - 42zł/szt.




Tutaj też trafił mi się zupełnie nie mój odcień - bardzo delikatny i naturalnie wyglądający odcień nude z numerkiem 01. Plus za fakt, iż naprawdę niewiele trzeba go nałożyć, żeby pomalować całe usta. Ma dość gęstą konsystencję i mocno kryje. Bardzo szybko się jednak zjada, pozostawiając na ustach tylko cienką warstwę. Mam też wrażenie, że lekko wysusza. Obiecane wyrównywanie fałdek ust średnio się sprawdza. Z tym produktem zdecydowanie polubiłam się najmniej. 4/10

Trwały blask sprawia, że usta stają się miękkie i atrakcyjne. Aktywne składniki wypełniają wszystkie fałdki, nadając ustom objętość.


Reasumując, z pudełka jestem bardzo zadowolona. Fajnie było odkryć takie perełki jak krem natleniający Naobay, którego przecież nie znajdę w zwyczajnej drogerii, czy też żel do mycia twarzy Lirene. Żadnego z kosmetyków z pudełka wcześniej nie znałam! Bardzo chętnie poznam grudniową edycję boxu Liferia - mam nadzieję, że będzie równie udana. 

Zapraszam Was serdecznie na stronę mojego ulubionego od dziś kosmetycznego pudełeczka: KLIK.

Koniecznie dajcie znać co sądzicie o idei boxów, czy je zamawiacie oraz czy może mieliście już przyjemność poznać Liferię.
xoxo

6 komentarzy:

  1. Najlepsze pudełko u mnie też hitem jest krem Naobay .Cudowny jest ;)
    http://beautybloganeta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa zawartość pudełeczka! Ja nigdy nie zamawiałam beauty pudełeczek, choć ostatnio często widzę i słyszę o pudełeczkach z Liferi :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie te pudełka nie kuszą ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Z całego pudełeczka u mnie mógłby się sprawdzić jedynie krem do twarzy oraz peeling. Finansowo opłacałoby się go zamówić, tylko co robić z resztą? :) Może następnym razem! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Krem i peeling do twarzy oraz krem do rąk wydają się być interesującymi produktami :-)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)