• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

Hej Kochani. ;-) 
Przyszła dzisiaj pora na pokazanie Wam efektu odświeżenia koloru nową farbą Joanny- bez amoniaku. Dla wrażliwców, informuję jednak, że farba zawiera sole MEA, które amoniak zastępują a wiem, iż nie wszystkie włosy dobrze na nie reagują. Wybrałam ją z ciekawości, jako że wszystkie nowości muszę na sobie przetestować. Zresztą, niska cena (ok. 5 zł) i prześliczny kolor, rzeczywiście czarną orchideę przypominający, skusił mnie do podjęcia tej próby. Ostatni raz włosy farbowałam na początku października, farbą Palette C1, z której byłam bardzo zadowolona- idealnie głęboka, granatowa czerń. Pojawiły się już jednak centymetrowe odrosty i brązowa poświata, czego nie lubię, w związku z czym skusiłam się na Joannę. Efekty zaraz Wam pokażę, opatrując rozliczne zdjęcia stosownymi opisami. O swoich wrażeniach nadmienię po wszystkich zdjęciach. Enjoy. ;)

Same pudełko. W środku instrukcja, rękawiczki, utleniacz (6% w tym przypadku, nie wiem jak przy innych kolorach) i oczywiście sama farba.

 

Po nałożeniu mieszanki kolor mocno granatowy. W załączniku również mój uroczy ręcznik, przeznaczony do farbowania włosów, coby stu nie koloryzować :D.

 

Kolor włosów zaraz po spłukaniu farby i umyciu ich szamponem zakwaszającym Affinage. Włosy jeszcze mocno wilgotne.


 

Przepiękna granatowa czerń o poranku drugiego dnia, kiedy włosy były już idealnie suche. Kolor w świetle pokojowym. Idealnie taki, o jaki mi chodziło! Czerń chłodna przemieszana z wprost kruczą. Cudo. Połysk zawdzięczają płynnym kryształkom Alfaparf, o których za dni kilka. ;)


 

Kilka dni później, zdjęcie zrobione podczas nakładania maseczki Kallos. Z boku widoczne jak na dłoni brązowe prześwity.
 

A to już zdjęcie z dzisiaj, kiedy eksperymentowałam z fryzurą, za radami mojego drogiego Andy'ego, którego rady są zdecydowanie nieocenione. Przy okazji zapraszam: andyfromhellblogspot.com ;). Zdjęcia sześć dni po farbowaniu Joanną.



Przechodząc do recenzji, zacznę od plusów:
+ niska cena farby z pewnością przysporzy jej wielu zwolenników
+ farba pachniała przyjemnie i lekko, żadnego szczypania w oczy
+ brak pieczenia, nie podrażania skóry głowy
+ konsystencja kremowa, niespływająca z włosów
+ wystarczyło mi jedno opakowanie na idealne pokrycie włosów
+ farba w żaden sposób nie zniszczyła mi włosów, brak inwazyjnego działania
+ łatwo zmywa się ze skóry, nawet po upływie około godziny
+ w stu procentach pokryła odrosty, nie tworząc różnicy przejścia
+ jest bardzo delikatna
+ uzyskany kolor podczas pierwszych dni 'po' jest naprawdę piękny, błyszczący i wielotonowy.

Minusy:
- niestety, pomimo rozlicznych plusów, ma jeden minus, będący dla mnie tym najważniejszym; po sześciu dniach praktycznie nie widzę jej na włosach. odrosty znowu są lekko widoczne, brązowa poświata wróciła na swoje miejsce, podobnie jak tzw. prześwity, co możecie widzieć na zdjęciu z maskowania i dzisiejszej fryzurki. nie spełniła więc dla mnie swojego podstawowego zadania. poza delikatnością, połyskiem czy pięknym zapachem, od farby oczekuję również trwałego koloru.

Dla osób, chcących kolor odświeżyć lekko i na krótko z pewnością mogę polecić. Podobnież jak i osobom o słabych, cienkich włosach, które boją się zniszczeń. Jeśli jednak szukacie koloru trwałego- nie polecam. 

Macie już może jakieś doświadczenia z tą farbą? ;) 
Kolorowych snów.
xoxo
23:00:00 13 comments
Cześć Kochani. Jak obiecałam, tak i pojawiam się częściej. ;-) Pogoda nie rozpieszcza, jakoś trzeba więc zabić czas. Jutro lub pojutrze pokażę Wam relację z odświeżenia kolorku nową farbą Joanna bez amoniaku- czarna orchidea. Ciekawi? ;-)

Tymczasem, parę słów o nowości w drogeriach natura- pomadkach Kobo Professional Colour Trends Lipstick, które pojawią się aż w jedenastu kolorach oraz o bazie Trends Lip Care Base. Nowości znajdziecie w Drogeriach Natura od 7 listopada.


KOBO PROFESSIONAL COLOUR TRENDS LIPSTICK
 Intensywny i trwały kolor ust. Pomadka nawilżająca i wygładzająca usta o przedłużonej trwałości.Formuła bogata w składniki odżywcze, takie jak masło morelowe, witamina E, działa jak odżywczy balsam dla ust.
Zawiera filtry UV. Waga 3,8g. Cena to zaledwie 16 zł za sztukę. Dostępne 11 kolorów: 302 Natural Beauty, 303 Peach Puff, 304 Dusky Rose, 305 Sensual Purple, 306 Passionate Red, 307 Cherry Lips, 308 Coral Kiss, 309 Vibrant Orange, 310 Orange Surprise, 311 Rose Petal, 312 Pink Love.

KOBO PROFESSIONAL COLOUR TRENDS LIP CARE BASE
Odżywcza, bezbarwna baza pod pomadkę. Przedłuża trwałość kolorowej pomadki lub może być stosowana jako ochrona ust. Zawiera witaminę E, olej rącznikowy i masło morelowe o działaniu pielęgnacyjnym. Waga 3,8g. Numer 301. Cena to również 16 zł.

http://www.koboprofessional.pl/produkty/colour-trends












Śliczne kolorki, prawda? Sama nie wiem, który najbardziej mi się podoba. Jestem też strasznie ciekawa bazy. 
Miłego wieczorku!
xoxo
20:09:00 5 comments
Cześć Kochani. Dzisiaj wyjątkowo nie na temat włosów, tylko o nowościach marki Kobo, którą bardzo lubię pod względem kolorówki. Tym razem marka zadbała o nowe, modne na jesień kolory lakierów do paznokci i cieni. 

Cienie z serii Mono eye-shadow znajdziecie aż w siedmiu kolorach w Drogeriach Natura. Cena za sztukę- 17,99. Cienie są prasowane, stworzone z wysokiej jakości pigmentów, przylegających do powiek bez ich obciążenia. Dostępne odcienie: apricot, gold, rosy brown, olive, violet, cornflower oraz dovelike. Zdecydowanie wyglądają kusząco!









Lakiery Colour Trendy Nail polish dostępne są w sześciu odcieniach. Ich kolory nie blakną a dodatkowa, żelowa formuła tworzy powłoczkę, która jest odporna na pękanie. Cena to zaledwie 9,99! Dostępne kolory: Jaipur, Bangkok, Singapore, Beijing, Warsaw i Istanbul. Ciekawe nazwy, prawda? ;-) Warsaw i Singapore podobają mi się najbardziej <3







Coś Wam wpadło w oko? :)
xoxo
21:20:00 21 comments
Hej Kochani. Kilka dni temu obiecałam Wam, że dodam aktualizację odnośnie stanu i długości moich włosow. Tak więc przechodzę do w/w zadania. Na początek zdjęcia, potem jakie zabiegi przeszły moje włosy, jakie nawyki zmieniłam tym razem, co przyszłużyło mi się w pielęgnacji a co nie (chociaż, jeśli śledzicie na bieżąco moją stronę- na pewno wiecie, z czym ostatnio się zaprzyjaźniłam a z czym bynajmniej). 

Moje włosy na początku włosomaniactwa- sierpień 2012:
Dla przypomnienia: długość lekko za ramiona, po trzykrotnym rozjaśnieniu z czerni, czerwonej piance i farbie i trzech blond farbach.

Moje włosy pod koniec stycznia bieżącego roku:
Długość do stanika, po totalnej zmianie pielęgnacji i jednej czarnej farbie około października 2012. Dla przypomnienia, pierwszy włosowy post: KLIK.

Moje włosy obecnie, zdjęcie sprzed kilku dni:

Jak widzicie, włosy znacznie zyskały na długości, mam nadzieję, iż również na stanie.

Stylizacja podczas okresu luty-sierpień b.r.:
- w tym czasie prostownicy użyłam może z pięć razy, nie zabrałam jej nawet na miesięczny wypoczynek w Górach Stołowych, coby nie kusiła
- kilkakrotnie robiłam fale przy użyciu prostownicy
- raz położyłam się spać we wałkach- co się potem nie naszarpałam, aby je zdjąć... nigdy, nigdy więcej!

Zabiegi chemiczne:
- w lutym przed studniówką położyłam na włosy czarną farbę
-około maja zrobiłam dwie kąpiele rozjaśniające na spodzie włosów przy pomocy Vincenta Lediera+ nałożyłam na niego Wellę Koleston 12/16
- efekt zniwelowałam po niedługim czasie brązem po całości
- na początku czerwca Garnier Olia 4.15 na całość- kolor zdecydowanie za ciemny
- w lipcu rozjaśnienie całości Palette Deluxe me1, potem na to Syoss Oleo ciepły miedziany, kolor prześliczny
- w sierpniu kąpiel rozjaśniająca, potem Syoss miodowy blond, po czym obecnie śliczny jasny brązik Palette Deluxe 555- przy nim zostanę na dłużej
- pomijam rewelację, na jaką pozwoliłam sobie ostatnio- połowa włosów przy pomocy bezinwazyjnej pianki Venita 32.

Nawyki codzienne:
- nigdy nie suszę włosów- w tej kwestii nic się nie zmieniło; myję włosy przed snem, lekko odciskam wodę ręcznikiem, pryskam odżywką i rozczesuję- w takich kładę się spać
- rozczesuję włosy tylko i wyłącznie po myciu (patrz pkt wyżej)
- nie przygładzam co chwila włosów palcami, to sprawia, że stają się jakby przetłuszczone
- jak pojawi się po myciu jakiś problem z rozczesaniem- czeszę powoli i nie szarpię
- na basen robię sobie wysoki kok- chlorowana woda szkodzi

Pielęgnacja:
- co drugi dzień w tygodniu daję włosom odpocząć- myję je tylko szamponem (najlepiej lekkim, typu te dla dzieci), żeby się oczyściły i pryskam odżywką przed rozczesaniem (żeby łatwo było je rozczesać)
- pozostałe dwa dni w tygodniu poświęcam na tzw. pielęgnację cięższą: na ten przykład, w poniedziałek robię tak jak w punkcie wyżej, we wtorek godzinę/dwie przed myciem nakładam na włosy mieszankę Kallosa (proteiny) np. z łyżką oleju lnianego, daję to pod czepek i ręcznik, potem zmywam jakimś szamponem, po czym daję jeszcze na kilka minut odżywkę (np. Fructis Goodbye Damage, też z proteiną) po czym spłukuję, psikam, rozczesuję; w środę znowu oczyszczam, w czwartek robię powtórkę z wtorku, tym razem zamiast masek proteinowych, wybierając jakąś silikonową- lub silikonową odżywkę, tym razem np. nie dodaję olejku, reszta tak samo; w piątek oczyszczam, w sobotę robię laminowanie, w niedzielę oczyszczam, w poniedziałek na przykład nakładam sam olej przed myciem- chodzi przede wszystkim o różnorodność i o to, by nie dostarczać włosom np. tylko protein (grozi przeproteinowaniem) albo tylko silikonów.

Kosmetyki, które zdecydowanie przysłużyły mi się w tym okresie:
- szampony: Garnier dla dzieci zielone jabłko, Garnier awokado i Karite, Garnier rumiankowy, Alterra z granatem, Kallos vanilla, Elseve arginine resist, Kallos keratin, Diplona do włosów zniszczonych, nawilżająca Lavera, Joanna z olejkiem arganowym (i pewnie kilka innych, których już nie pamiętam)
- odżywki: Garnier brzoskwinia, Garnier oliwa i rozmaryn, Garnier awokado i karite, Isana do włosów zniszczonych, Fructis goodbye damage, Kallos go go, Garnier z granatem, Fructis z olejkami, Elseve anti-breakage
- maseczki: wszystkie! Kallosy (kokosowy, waniliowy, marchewkowy, color)
- oleje: rycynowy, zwyczajny do smażenia, lniany
- odżywki w spray'u: arganowa Joanna, Loton keratin, Nivea long repair (choć z tutaj wymienionych ta najmniej), Kallos dwufazówka nabłyszczająca, nabłyszczacz Kemon, Garnier regeneracja i blask.

Kwestia najważniejsza podczas tego okresu:
- żadnego odpuszczania sobie w pielęgnacji
- najbardziej istotne sprawy: ciągłość i cierpliwość (OGROM CIERPLIWOŚCI ;)).

Tak więc, drogie Panie i drodzy Panowie, wszystko jest do zrobienia. Potrzeba tylko czasu i cierpliwości. ;)

Jakieś pytania? Możecie je zadawać zarówno w komentarzach, jak i tutaj: http://ask.fm/scenequeene.

xoxo, miłego wieczoru!
18:32:00 15 comments
Cześć Kochani. Mam nadzieję, iż długi weekend miło Wam upływa. Jak to u mnie ostatnio bywa, w postach mam trochę zaległości, więc najwyższa pora się wygrzeabać z zaległości. Dzisiaj o nowościach w Drogeriach Natura. Na kolejne dni przewiduję włosową aktualizację, recenzje produktów z iperfumy oraz tuszu i lakierów Rimmela. Oby się udało. ;)

Tymczasem, przedstawiam Wam nowości od Kobo i My secret.

Marka Kobo przygotowała tym razem coś dla naszej twarzy- kuleczki rozświetlające i brązujące. Mineralne, pudrowe perełki mają rozświetlić naszą twarz i uczynić ją satynową. Wersja nr 1- Bright perals jest delikatniejsza, idealna na dzień. Natomiast 2, Pearl bronze sprawia, iż twarz wygląda na bardziej opaloną. ;) Wyglądają co najmniej zachęcająco. Cena to zaledwie 24 zł za 15g.


15:20:00 30 comments
Cześć Kochani. Jutro ostatni mój dzień w Dusznikach... sama nie wiem kiedy to zleciało. Odzywam się jednak do Was ponownie, bowiem dostałam info o nowym tuszu od My secret- SMOKY EYES SEDUCTIVE, na który z pewnością się skuszę, tak więc wiadomością się dzielę. Znajdziecie go w Drogeriach Natura od 2 sierpnia bieżącego roku w cenie 11,99/10 ml. Co obiecuje producent?
* ekstremalna objętość
* głęboka czerń
* efekt sztucznych rzęs
* brak utraty miękkości rzęs
* brak parabenów
* formuła roślinna, bogata w woski roślinne i wosk pszczeli
* pogrubienie i rozdzielenie rzęs bez żadnych grudek

Po opisie jestem bardzo ciekawa tego cudeńka. ;)



Skusicie się?
xoxo
21:58:00 6 comments
Witam wszystkich. 
Jak obiecałam w poprzednim poście, przyszła pora na artykuł z serii Okiem Julii. ;-) Jako, iż w temacie włosomaniactwa orientuję się coraz lepiej, dzisiaj najlepsze porady na temat tego, jak zniszczyć sobie włosy. Post oczywiście należy traktować z przymrużeniem oka i absolutnie nie próbować żadnego z punktów w domu. Za ewentualne eksperymenty nie ponoszę żadnej odpowiedzialności. ;-)

Najlepiej, jeśli masz włosy do pasa. Wówczas będziesz mogła przetestować wszystkie porady na temat: jak idealnie zniszczyć swoje włosy. A pole do popisu jest, że hoho! Efekt gwarantowany, jeśli zastosujesz się do wszystkich porad. Załóżmy, że masz takie włosy:

 

Po zastosowaniu się do moich porad z pewnością diametralnie zmienią swój stan. ;-)
A więc: jak zniszczyć włosy?

1. Dobór kosmetyków.
 Jako początkująca włosomaniaczka musisz rozpocząć oczywiście od doboru odpowiednich kosmetyków. Wybierz się do drogerii i szukaj wszystkiego, co ma w składzie alkohol denat. Nie zapomnij również o kilku losowo wybranych szamponach typu Nivea. Absolutnie nie kupuj niczego odżywiającego ani nawilżającego. W ogóle, bez ego. Zawsze wybieraj kosmetyki inne, niż Twój rodzaj włosów. Na przykład- jeśli Ci się przetłuszczają- bierz nawilżające, pełne sls. Jeśli z kolei są suche- bierz te do włosów przetłuszczających się. Przy włosach suchych dobre są też szampony ziołowe. Ale nie kupuj tych, które kosztują więcej, niż trzy złote. I tak masz suche włosy, więc po co tracić pieniądze?

2. Mycie włosów.
Jak już umyjesz włosy jednym z wyżej wymienionych produktów (czy na przykład we wodzie brzozowej, składającej się głównie z wyżej wspomnianego alkoholu), absolutnie niczym ich nie psikaj. Jeśli masz jakąś odżywkę w spray'u- koniecznie się jej pozbądź. Najpierw przez piętnaście minut szoruj włosy twardym ręcznikiem. Tak, aż będą wyglądać na całkowicie splątane. Potem poszukaj grzebienia o wąsko rozstawionych ząbkach i szarp włosy tak długo, aż je rozczeszesz. Weź suszarkę o gorącym nawiewie, ustaw ją na trzeci stopień suszenia i susz 'pod włos' do kompletnego wysuszenia. Następnie poprzednio używanym grzebieniem porządnie je rozczesz.

3. Stylizacja.
Cały proces zacznij od spryskania całych włosów lakierem typu tubiedronka, którego litrowa tuba kosztuje nie więcej, niż 10 zł. Upewnij się, że włosy stoją całkowicie sztywno- jeśli nie, sięgnij po drugą. Jeśli dalej się leją w którymkolwiek miejscu- popraw gumą (możesz także użyć takiej do żucia, jeśli nie masz utrwalającej). Podtapiruj włosy na minimalnie 30 cm. Nie szczędź szarpania. Następnie weź prostownicę o szerokich, tępych płytkach. Mam nadzieję, iż masz taką, za którą dałaś góra trzy dyszki. Jeśli nie- szukaj w tesco lub na allegro, sortując produkty: według ceny- od najniższej. Rozczesz porządnie włosy (możesz użyć tępej twardej szczoty) a potem prostuj je przez bitą godzinę. Nie szczędź przy tym wyrywania bardziej opornych włosków. Jeśli efekt nadal nie jest idealny- przygnieć włoski żelazkiem parowym do deski do prasowania. Powinno pomóc. Przejdź się przed lustrem i stwierdź, iż lepiej Ci jednak w lokach- poszukaj lokówki z polomarkietu i lokuj włosy od góry do dołu. Nie zapomnij co chwila na każdym paśmie zatrzymać lokówki na minutę-dwie-dziesięć, coby skręt był trwalszy. Na końcu stwierdź, iż jednak fryzura dalej Ci się nie podoba- doczep sobie prostownicą na keratynę parę pasm, które Ci wypadły, wyprostuj włosy raz jeszcze, po czym zwiąż je w ciasnego koka gumką recepturką.

4. Podcięcie.
Udaj się do kuchni po tępe nożyczki. Podziel włosy na dwie nierówne części, przerzuć je do przodu i przytnij na oko pięć centymetrów. Przerzuć je z powrotem do tyłu- stwierdź, iż jednak są nierówne i powtórz poprzednią czynność odpowiednią ilość razy. Kiedy schody na włosach zaczną Cię denerwować nie gól się na łyso, bo przed Tobą koloryzacja. Jeśli z włosów za tyłek doszłaś do długości nieco za ucho- daj se spokój, nałoż na włosy opakowanie żelu za 1,90 i uczesz się w płaską kitkę. Nie będzie widać.

5. Koloryzacja.
Najlepiej, jeśli wyjściowo masz czarne włosy. Jeśli nie- udaj się do sklepu po mocno trwałą i niedrogą czarną farbę. Nieważne, jaki masz kolor. Sprawdzi się też granatowa czerń. Przedłuż czas trzymania farby o dwie godziny, żeby się upewnić, że farba jest naprawdę trwała. Nie czytaj ulotki. Nigdy nie czytaj ulotek ani tego co piszą na opakowaniu. Zmyj farbę, po czym wróć do drogerii po rozjaśniacz. Nie będziesz się przecież postarzać czernią. To nieważne, że wszyscy Cię w niej kochają i że masz ciemną oprawę oczu typu jakieś tam czarne brwi. Szukaj proteinowego rozjaśniacza z Joanny. A że może Ci jedno rozjaśnianie nie starczyć- weź trzy pudełka od razu. Koszt rzędu 15 zł? Obleci. Dla włosów wszystko. Nałóż rozjaśniacz, ignorując całkowicie ulotkę. Przetrzymaj go na głowie dziewięćdziesiąt minut, najlepiej zabezpieczając dodatkowo folią i ręcznikiem. Prawdopodobnie uzyskałaś na głowie efekt żółto-pomarańczowego kurczaka, więc powtórz proces rozjaśniania. Kolor dalej będzie nierówny, toteż leć po czarną farbę i wróć do czerni. Bierz Palette. Ze starej, mocnej serii. Możesz szukać tańszej, przedatowanej. Jeśli zostało Ci cokolwiek na głowie poza łysą skórą powlekającą czaszkę, udaj się do podrzędnego fryzjera z osiedla na trwałą. Gumowate spalone loki zawsze lepsze, niż zwisające sianowate strąki. W dniu następnym ogol się maszynką. Na zero. I przestań rozmazywać makijaż rycząc, bo włosami już tego nie zasłonisz.

A taki efekt masz po:

No, przy odrobinie szczęścia:


PS Jeśli chcesz zniszczyć włosy od razu- przejdź do punktu piątego. Efekt murowany. ;-)
Jak się Wam podoba art? Może macie jakieś złote rady od siebie?
xoxo
18:48:00 24 comments
Cześć Kochane. 
Witam Was w ten wietrzno-deszczowy dzień z postem odnośnie nowości w Drogeriach Natura marki Sensique- nowymi kolorami lakierów oraz czarno-białą kredką.
Na wieczór planuję dla Was post z serii Okiem Julii, takim przymrużonym tym razem okiem, bowiem zawartych w nim rad nie polecam próbować w domu ;-). 

Podwójną kredkę do oczu w czarno-białym kolorze znajdziecie w cenie 6,99 już od pierwszego lipca. Czarna część sprawdzi się idealnie do kreski na powiece górnej, biała natomiast na linii wodnej oka, powiększając je optycznie. Zawiera witaminę E oraz filtry UV- stworzona specjalnie na lato. 

 

Drugą nowością, jaką na lato przygotowała dla nas marka Sensique są lakiery z serii Strong&Trendy nails w wersji limitowanej. W cenie 5,99 za sztukę znajdziemy kolory: sweet suprise, blueberyy cookies, royal blue, forget-me-not oraz mojito. Nazwy z pewnością niebagatelne. A oto nowe kolorki:






 
Śliczne, energetyczne kolorki, prawda? ;)
Do usłyszenia wieczorem.
xoxo



13:32:00 11 comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (72)
    • ▼  cze (1)
      • Jaga Tuliszka - Jak nie teraz, to kiedy? - recenzja
    • ►  maj (20)
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates