• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

Jak wcześniej działały automaty do gier? Na pewno nie były to automaty online. Obecnie jednoręki bandyta w online kasynie to praktycznie standard. Tak jak kiedyś jednoręki bandyta był standardem w fizycznych kasynach lub barach. Jak to jednak wyglądało kiedyś?

Starsze filmy, w których kasyno jest jednym z motywów, posiadają przynajmniej jedno ujęcie, na którym widoczne są automaty do gier zwane „jednorękim bandytą”. To właśnie ten automat jest jednym z najciekawszych sposobów obserwowania ewolucji kasyn. Weźmy na przykład najstarsze z nich, których historia sięgała aż XIX wieku. Automat ten wyposażony był tylko w trzy walce i posiadał zaledwie kilka dostępnych symboli do wylosowania. Oczywiście automat działał jedynie po wrzuceniu monety i nie obsługiwał jeszcze banknotów. Wszystkim rzecz jasna kierował mechanizm bez układów scalonych. Mimo tych wszystkich wad automat zyskał jednak tak dużą popularność, że producent nie nadążał z produkcją. Była to wtedy nowość, która pozwalała każdemu spróbować swojego szczęścia poza grami karcianymi. Automaty cieszyły się tak dużą popularność, że montowane były wszędzie nawet w zakładach fryzjerskich.

Stopniowa ewolucja przynosiła coraz to nowe przełomy. W 1963 roku na rynek automatów wkroczył automat w pełni elektromechaniczny, co oznaczało początek stopniowego odchodzenia od tradycyjnych mechanicznych automatów.

Przez cały XX wiek automaty do gier ewoluowały, ale prawdziwy przełom nastąpił w 1976 roku. Wtedy właśnie po raz pierwszy gracze stanęli przed automatem nie tylko z wyświetlaczem, ale również w pełni obsługiwanym przez układy scalone. Co za tym idzie, automat ten był trudniejszy do oszukania. Przez lata ludzie wpadali na różne pomysły, jeśli chodzi o oszukiwanie „jednorękiego bandyty”.

Oszukać kasyno
Wszystko zaczęło się od stosowania magnesów. Dobrze słyszeliście, magnesów. Ktoś w pewnym momencie wpadł na pomysł, że w celu spowolnienia walców w mechanicznym automacie wystarczy przyłożyć odpowiednio silny magnes, dzięki czemu walec spowolni w momencie losowania korzystnego dla nas symbolu. Oczywiście inwencja graczy na tym się nie skończyła, ludzie zaczęli w pewnym momencie przechylać lekko automaty, wychodząc z założenia, że może to również wpłynąć na korzystniejsze ułożenie walców.

Co się stało w momencie, kiedy pojawił się automat oparty na układach scalonych? Taki automat również posiada elementy metalowe, jednak nie jest możliwe zakłócenie jego działania zwykłym magnesem lub nawet magnesem neodymowym.

Oszuści na początku nie wiedzieli jak obchodzić zabezpieczenia tych urządzeń. Właściciele automatów obserwowali więc tak klasyczne sposoby oszukiwania automatów, jak na przykład moneta na sznurku. Prędko okazało się jednak, że oszuści potrafią dogonić inżynierskie innowacje i zabezpieczenia.

Można nawet powiedzieć, że XXI wiek stał się wiekiem najbardziej interesujących nagłówków dotyczących oszustw.

Inżynier w czarnym kapeluszu
Hackerów można podzielić na trzy rodzaje: black hat, grey hat oraz white hat. Kolor kapelusza oznacza stopień legalności ich działań. Czarny oznacza hackera podejmującego się najbardziej nielegalnych czynności, pracuje on w zdecydowanej większości dla przestępczego półświatka. Tak więc inżynier w czarnym kapeluszu będzie osobą pomagającą przestępcom. Po określeniu tej definicji zajmijmy się więc historią kluczową dla oszustw XXI wieku.

Zaawansowane oszustwa dotyczące cyfrowych automatów do gier możliwe stały się dzięki wstecznej inżynierii. Inżynier posiadający fizyczny dostęp do automatu jest w stanie zaczerpnąć informacji o tym, co kryje się w obwodach i chipach. Tylko jak wniknąć do serca automatu, w końcu nie można ich zakupić w dowolnym sklepie, jak uzyskać ten fizyczny dostęp? Z pomocą przychodzi jednak rosyjska reforma z roku 2009. Władimir Putin zakazał hazardu, wyjątkiem stało się zaledwie kilka okręgów administracyjnych, w których hazard pozostał legalny. Przez nagłą reformę podaż automatów okazała się tak duża, że zdesperowani właściciele tych maszyn decydowali się sprzedawać je komukolwiek, aby tylko otrzymać jakikolwiek zwrot swojej inwestycji.

W tym miejscu pojawia się grupa osób wystarczająco zdeterminowanych, żeby oszukać kasyno. Mając tak szeroki dostęp do automatów, inżynier w czarnym kapeluszu wraz z kolegami mógł zakupić na czarnym rynku automat i dojść do sposobu jego działania. Tak właśnie się stało. Oszuści doszli do tego, że liczby, które są losowane, wynikają z pseudolosowości. W skrócie oznacza to, że nie jest to losowanie do końca losowe, czyli liczby nie biorą się znikąd. Ponadto oszuści odkryli, że istnieje moment, kiedy to podczas losowania symboli istnieje największe prawdopodobieństwo zwycięstwa.

Tak więc przychodząc do kasyna, nawiązywali połączenie ze swoimi kolegami, którzy siedzieli przed komputerami, gracz przekazywał im wyniki swojej gry. Działo się tak do momentu osiągnięcia pewnej ilości wyników, które mogli oni zestawić ze swoimi przewidywaniami. Ostatnim krokiem oszustwa był  sygnał od kolegów, kiedy gracz powinien zatrzymać losowanie. Okno czasu było bardzo małe, co za tym idzie nie, zawsze dawało to stuprocentową szansę na wygraną.

Oszuści jak zawsze zresztą zostawali prędzej czy później rozpracowywani przez odpowiednie służby. Po pewnym czasie oczywiście zostały wprowadzone poprawki w automatach, czyniąc je jeszcze trudniejszymi do oszukania, jak dowodzi jednak ten przykład, zawsze trzeba mieć się na baczności.

12:25:00 21 comments
Witajcie, Kochani!

Jesień rozgościła się już u nas chyba na dobre... Dzisiaj w dodatku nie przywitała mnie ta jej piękna, złota odmiana, w której liście mienią się feerią barw i przygrzewają ostatnie ciepłe promienie słoneczne - a wariant, którego nienawidzę - mokra i zamglona szarzyzna. Ostatnio znalazłam jednak zdrową, a przy tym smaczną rozgrzewającą metodę na takie poranki (a także i wieczory, w których towarzyszy mi do kompletu kocyk z miki, dobra lektura, bujany fotel i moje mruczące ciepłe futerko ;-)) - herbata z miodem! Rozgrzewa natychmiastowo a przy tym bardzo przyjemnie pobudza, już nie wspominając o zdrowotnych korzyściach płynących zarówno z picia herbaty, jak i ze spożywania miodu. Ba, nie mówię tu oczywiście o produktach miodopodobnych, jakich niestety na rynku pełno, choć ani one nie smakują, ani na nic korzystnie nie wpływają, ale o prawdziwych, naturalncych miodach. W dzisiejszym wpisie chciałabym skupić się na oryginalnym miodzie manuka prosto z Nowej Zelandii! Manuka healh New Zeland zaskoczyło mnie bowiem bardzo pozytywnie.

Jakie są właściwości miodu manuka? Skąd pochodzi i jak go spożywać? Czym jest tajemnicze MGO? Z czym jeść miód manuka? Odpowiedziami na te pytania, oczywiście okiem Julii, chciałabym się dzisiaj z Wami podzielić.

Miód manuka zalicza się do miodów nektarowych i charakteryzuje się rdzennym pochodzeniem, bowiem powstaje on jedynie w nielicznych rejonach Nowej Zelandii, gdzie pojawiają się rzadkie krzewy leptospermum scoparium, z których miód ten jest wytwarzany. 

Przyznam, że po odkręceniu słoiczka byłam bardzo pozytywnie zaskczona - nareszcie miód o idealnej dla mnie konsystencji! Nie tak twardej skrystalizowanej, że aż ciężko wbić nóż, ale i nie okrutnie lejącej - tak że nie sposób miód na cokolwiek nabrać. Miód manuka MGO plasuje się idealnie pomiędzy - i można go z przyjemnością zjeść łyżeczką, i rozpuści się w herbacie bez problemu, i spokojnie posmarujemy nim chleb. Zdziwił mnie także jego bardzo nietypowy smak - oczywiście, jest słodki, ale oprócz tego posiada jakby lekko drzewny, leśny posmak, który bardzo przypadł mi do gustu. Do tego silnie aromatyczny zapach - wilgotnej ziemi i wrzosu. Smaczny to orient.


Na słoiczku po raz pierwszy (wstyd aż!) spotkałam się ze skrótem MGO. W przypadku mojego miodu jest to MGO 100. A cóż to takiego? MGO to naturalny składnik, występujący jedynie w niektórych miodach manuka. Nic to innego, niż skrót od methylglyoxalu, czyli substancji, która pozwala odróżnić prawdziwe, dobre jakościowo miody manuka od innych dostępnych na rynku. Co ciekawe i o czym warto nadmienić - firma Manuka New Health Zeland jest prekursorem oraz liderem naukowym metody MGO oraz wiodącym ekspertem jakościo miodów manuka. Cóż, kupując ten miód spokojnie można powiedzieć - wiem, co jem. ;-)


Na koniec troszkę jeszcze o właściwościach i o smaczkach. Miód manuka uważany jest za najzdrowszy z miodów - warto więc się z nim zaprzyjaźnić, szczególnie tą chłodną porą. Działa antybakteryjnie, pomaga też przy chorobach układu pokarmowego i oddechowego i... działa antynowotworowo. Przede wszystkim wzmacnia naszą odporność, gdyż doskonale radzi sobie z działaniem przeciwustrojowym. Same plusy, prawda? ;-)



Jak lubię go jeść? Odkąd znalazłam go na stronie Pro Pharma wypróbowałam już kilka wariantów, jednak najbardziej i tak... smakuje mi wyjadany łyżeczką ze słoika (tu poleca się go jeść 2-3 łyżeczki na czczo lub po 1, 2-3 razy dziennie przed posiłkiem). Jest to też jednak wspaniały dodatek do niemalże każdej herbaty, naleśników czy kruchych ciaseczek... Cóż, palce lizać!

Jaki jest Wasz ulubiony miód? Próbowaliście już miodu manuka?
xoxo 
13:00:00 24 comments
Witajcie Kochani!

Szczerze mówiąc, aż nie chce mi się wierzyć, że mamy dopiero drugą połowę września. Abstrahując już od panującej za oknem kolorystyki, przypominającej mało apetyczną porcję kiepskiej jakości wołowych flaków, temperatura zdecydowanie pomyliła pory roku. Dziś, po wstaniu, kiedy to już palce u stóp rozmroziły mi się na tyle, że mogłam wstać a szczękanie zębów ustało i umożliwiło mi spojrzenie na termometr, zobaczyłam na nim (uwaga!) aż cztery stopnie. Taaak, dobrze chociaż, że w skali dodatniej... Jeszcze trochę i takich zmarzluchów jak ja zabije to szeroko rozgłaszane ocieplenie klimatu. ;-)

Dzisiaj chciałam Wam pokazać moje kolejne zakupy z Notino, w których udało mi się kupić całkiem sporo rzeczy za niewielką kwotę - nieco ponad 100 zł! Powiem Wam, że moje comiesięczne zakupy w tym sklepie stanowią dla mnie nie lada gratkę - staram się wyszukać dokładnie to, czego porzebuję i zapłacić za to jak najkorzystniej. W tej drogerii perfumerii wybór jest na tyle szeroki, że spokojnie można kupić wiele, wydając niewiele. Co tym razem wpadło mi w oko i jak się sprawdziło?
#1 Antyperspirant Fa z zieloną herbatą
O ile bardzo lubię antyperspiranty Fa, o tyle tym razem niestety jestem rozczarowana... Chociaż zapach jest świeży i długo się utrzymuje a antyperspirant nieźle radzi sobie z potem, niestety pozostawia mocno pudrowe białe ślady na ciele. Lepiej uważać więc w przypadku ciemnych ubrań i odczekać kilka minut po aplikacji.

#2 Pierniczkowa pomadka ochronna do ust
Nigdy wcześnie się z nią nie spotkałam i kiedy tylko ją zobaczyłam, wiedziałam, że muszę ją mieć. Kocham czeskie kosmetyki i oczywiście zapach i smak pierniczków! Choć pomadka ta może jakoś mocno nie nawilża, to przyjemnie wygładza, no i spełnia swoje (nie)główne zadanie roztaczając na ustach pierniczkowy czar. ;-) Mniam. Tu z kolei trzeba uważać, by przypadkiem jej nie zjeść...

#3 Płyn do płukania ust Aquafresh
Od zawsze z Mężem jesteśmy wierni płynom do płukania ust marki Colgate, toteż postanowiłam, że w końcu spróbujemy czegoś innego. Wielki plus za to, że płyn ten nie zawiera alkoholu. Odświeża bardzo przyjemnie i ma nieagresywny smak, ale... chyba mimo wszystko pozostaniemy przy Colgate, po którym uczucie odświeżenia w ustach utrzymuje się dłużej.

#4 Paleta cieni Make up revolution reloaded Affection
Od jakże dawna marzyłam o znalezeniu paletki cieni, w której znajdą się same brokaty, tego nie pamiętają nawet najstarsi Górale! I w końcu przybył mój święty Graal, w którym to 13 z 15 cieni cechuje mocny połysk. Mamy wśród nich cienie typowo brokatowe, metaliczne a także i galaktyczne. Na dodatek jedyny mat w jasnym różu i czerń z maciupeńkimi drobinkami. Złota, srebra, miedzie... czyli coś idealnie dla mnie. Trwałość oceniam całkiem nieźle - bez bazy trzymają się na powiece niezmiennie 8-9 godzin, podobnie zresztą jak ich pigmentację. Jak na tą cenę jestem bardzo zadowolona - odkąd ją zakupiłam, nie korzystam z żadnej innej paletki. 




#5 Wybielająca czarna pasta do zębów z węglem aktywnym Ecodenta
O spektakularnym działaniu węgla aktywnego na wybielenie ząbków czytam już od dawna. Nigdy się jakoś nie złożyło, abym sama spróbowała, czy czerń - wbrew logice koła kolorów - niweluje żółć a węgiel daje nam perłowo białe uzębienie. Co istotne - pasta nie jest mdła w smaku, ma w sobie nuty mięty i pozostawia idealnie świeży oddech. Nie podrażnia moich wrażliwych dziąseł, a po dwóch tygodniach jej używania mogę powiedzieć, że faktycznie działa! Nie, nie mam uśmiechu rodem z Hollywod, jednak pasta wybieliła mi zęby o jakieś pół tonu a poza tym usunęła osad z kawy i papierosów. Plus - nie zawiera fluoru. Zdecydowanie jestem na tak.

#6 i #7 Miodowe mydło w kostce i krem do golenia marki Nivea
Jak zawsze do zamówienia oprócz płynu do ust, który używamy wspólnie, przemyciłam coś, co uzupełni zapasy mojego Męża. Z utęsknieniem czekam na dzień, kiedy pozwoli kupić sobie chociażby krem do twarzy, nie uciekając przed nim jak przed ogniem piekielnym i barwnie opisując, jakie to niemęskie osobniki takich rzeczy używają. Obawiam się jednak, że nastąpi to wtedy, kiedy przywiążę go do łóżka w celach przynajmniej nie rozrywkowych i nafaszeruję tabletkami na sen :D. Cóż. Póki co - mydło i krem do golenia. Niestety póki co czekają na swoją kolej, ale marka Nivea nigdy nas nie zawiodła i podejrzewam, że tak będzie i tym razem.

#8 Maska do włosów Kallos coconut
To już przedostatnia maska Kallos, jakiej jeszcze nie próbowałam. Uwielbiam te ich litrowe maski, będące idealną bazą pod dodatek oleju, czy ulubionych pólproduktów! Ten wariant jest dość gęsty, toteż świetnie mi w tym celu posłuży. Zapach ma przepiękny - nie mdły, co się przy kokosie zdarza. Włoski są po nim gładkie i dobrze się rozczesują, jednak nie tworzą tak fajnej tafli jak po niedawno przeze mnie kupionym Kallosie mango.

#9 Brokatowy błyszczyk do ust Floslek
I na koniec błyszczyk do ust wyciskany z bardzo wygodnej, miękkiej tubki - uwielbiam takie formy. Ostatnio jestem też wielką fanką błyszczących ust i na co dzień stosuję właśnie błyszczyki. Ten faktycznie daje wręcz gwieździsty, bardzo jasny srebrnawy blask, nie do każdego makijażu więc pasuje. Mnie jednak ten efekt się podoba. Fajnie wygląda zarówno nałożony na usta solo, jak i na kolorową pomadkę.
  
I to już koniec moich zakupów - tym razem za 9 rzeczy zapłaciłam aż... 104,99 zł. Można? Można :-D.
Dajcie znać co ostatnio kupiliście fajnego i jak się Wam widzą moje zakupy.
xoxo
16:16:00 21 comments
Hej, Kochani!

Sama nie wiem jak to się stało i kiedy to zleciało, ale... całe wakacje już minęły i nastał wrzesień. Ja wraz z Mężem już pojutrze wybieram się w drugi etap podróży poślubnej, jednak dla wielu wrzesień oznacza nie tylko powrót z urlopów do pracy, ale i powrót do szkół a już niedługo także i na studia i z tym właśnie wiążę swój dzisiejszy wpis, w którym postaram się doradzić Wam jaki plecak wybrać do szkoły i na co zwrócić uwagę podczas jego wyboru.

11:04:00 40 comments
Cześć, Kochani.

Lato niestety w tym roku nie rozpieszcza nas zanadto, jednak mam nadzieję, że mimo tego spędzacie ten czas pogodnie i radośnie. Ja już niedługo wybieram się w drugą podróż poślubną - tym razem nie nad morze, a w ukochane góry - tak więc nie próżnuję. Dzisiaj jednak przychodzę do Was ze wpisem nat temat bliski chyba nie tylko mnie, ale i każdej lepszej lub gorszej pani domu... a mowa tutaj o sprzątaniu. Rzecz przez niektórych wręcz znienawidzona, ale i nieunikniona, bowiem jeśli coś jest oczywiste to to, że samo może i się magicznie nabrudzi, ale już za pomocą magicznej różdżki niestety nie posprząta. Jak temu zaradzić?

14:02:00 31 comments
Cześć, Kochani.

Każdy z nas ma jakiś swój upragniony wzrost - jedni z nas chcieliby mieć kilka centymetrów więcej - inni zaś zdecydowanie chcieliby być niżsi. Niewiele jednak na to możemy poradzić, bowiem za nasz finalny wzrost odpowiedzialne są geny. Nie zmienimy oczywiście na stałe tego, że mamy 175 cm zamiast upragnionych 180 - i przez to nasza partnerka nie może nosić wysokich obcasów. Mówiąc : nie zmienimy, mam tutaj na myśli stałą zmianę wzrostu, bowiem na chwilę dłuższą, czy też krótszą bez problemu możemy dodać sobie kilku centymetrów - bo odjąć niestety się nie da, no chyba, że urżniemy sobie stópki. ;-) Jak? 



Odpowiedź jest prosta - buty podwyższające. Rozwiązanie to znane jest przede wszystkim paniom, które od lat wybierają szpilki o przeróżnych wysokościach, obcasy o fantazyjnych kształtach, czy też chyba najwygodniejsze z nich koturny. Co więcej, niewiele, ale jednak, dodają także popularne damskie buty sportowe, zwane sneakersami. 

Panowie to bajecznie proste rozwiązanie odkrywają dopiero od niedawna. Owszem, buty sportowe na podwyższonej podeszwie to dla nich nie nowość, jednak fakt, że odpowiednio wyprofilowany w środku i na zewnątrz nawet i elegancki półbut na solidnej podstawie i obcasie (męskim, gwoli ścisłości) dodać może i pięciu centymetrów. Wzrostu oczywiście, bo to o nim w dalszym ciągu mówimy. ;-) Co więcej - jeśli partnerka za dobrze nas nie zna, bo to wstępna faza związku, czy też dopiero pierwsza randka, na którą zaprosiłeś ją na tańce - zupełnie nie zauważy, że tak naprawdę w wysokich szpilkach, które uwielbia nosić, bylaby od Ciebie o dwa centymetry wyższa. Dzięki temu małemu optycznemu oszustwu możesz zacząć oczarowywanie z wysokości, a później zaś jak już pokocha... wzrost przestanie być ważny. Na wyjścia zaś wciąż możesz przecież z takich butów korzystać i nie ma w tym niczego złego - w końcu wizualne wrażenie też jest istotne.

Korzystacie z butów podwyższających? Co sądzicie o nich u mężczyzn?
xoxo
14:45:00 24 comments
Witajcie.

Nareszcie można z radością stwierdzić, iż w końcu mamy rozkwit wiosny w pełni. Feeria barw, bezchmurne, błękitne niebo i coraz wyższe temperatury sprawiają, że aż chce się żyć. Całkiem niedługo nastanie lato, podczas którego spędzimy ogrom beztroskich chwil na wyczekiwanych wakacjach a temperatura wzrośnie jeszcze bardziej, kusząc do pokazania większej ilości czasu. Co jednak, jeśli po zimie Twoje ciało straciło jędrność, pojawiło się trochę pomarańczowej skórki, zwanej dalej cellulitem, Twoja twarz jest szara i zmęczona a włosy wypadają na potęgę? Wbrew pozorom nie trzeba wcale wiele wysiłków i długich miesięcy, aby temu zaradzić. Z pomocą przychodzą nam oferta klinik medycyny estetycznej, salonów piękności i spa, wśród których bez wątpienia znajdziemy zabiegi, które pomogą nam być piękną latem. Jak oczyścić twarz? Jak pozbyć się cellulitu? Co zrobić, kiedy włosy wypadają na wiosnę? I przede wszystkim – czy depilacja laserowa się opłaca?

11:26:00 76 comments
Cześć!

W obecnych czasach życie w wielkich miastach (choć i nie tylko) pędzi we wręcz zatrważającym tempie. Realizując się zawodowo, a przy tym mając obowiązki względem rodziny, czy też opiekę nad dziećmi i domem często zatracamy się zupełnie, nie znajdując ni chwili dla siebie. Moment na spokojną lekturę, obejrzenie filmu, czy relaksującą kąpiel staje się niemalże świętem, obchodzonym niestety zbyt rzadko. I tak, pędząc, pewnego dnia spoglądasz na siebie w lustrze i widzisz jedynie zmęczoną i przytłoczoną trudami życia codziennego kobietę, która gdzieś tam zgubiła siebie i zupełnie przestała o siebie dbać. Kilka kilogramów za dużo, podkrążone oczy, niezdrowa cera spowodowana kupowanymi na szybko gotowymi przekąskami czy fast-foodami... Zadajesz sobie pytanie, czy wciąż jeszcze się sobie podobasz- i, przede wszystkim, czy podobasz się temu, który pokochał Cię przecież, kiedy nie wyglądałaś niczym cień samej siebie. Dochodzisz do momentu, w którym boisz się odpowiedzieć na to pytanie. Chwila namysłu i twarde postanowienie - od jutra zaczynam o siebie dbać. Przejdę na zdrową dietę, zwolnię, postaram się codziennie sprawić sobie małą przyjemność, jak chociażby nałożenie na twarz pachnącej maseczki. Po tym jednak przychodzi kluczowe pytanie - kiedy mam znaleźć na to czas? Nie ma jednak nic niemożliwego - niech tym razem mąż pozmywa naczynia, Ty w tym czasie udaj się do łazienki na pachnącą kąpiel pełną piany. Jeśli zaś chcesz jeść zdrowe, smaczne i odpowiednio zbilansowane posiłki, ale nie masz na to czasu i nie widzisz możliwości aby go znaleźć - pomyśl o diecie pudełkowej jak na przykład https://cateringowy.com i od razu problem przygotowywania posiłków spadnie Ci z głowy. 


Oferta, jaką znalazłam na stronie cateringowy bez wątpienia spełni wymagania nawet i najbardziej wybrednego klienta i... zaspokoi wszystkie możliwe potrzeby, bowiem to nie tylko catering indywidualny, ale i biznesowy, okazjonalny a nawet i wigiliny czy też wielkanocny - przyznam, że z tym się jeszcze nie spotkałam! Nie trzeba więc martwić się nie tylko o dietę, ale i o to, że nie wyrobisz się z ugotowaniem wszystkich dwunastu potraw na święta - przyznam, że to niezwykle wygodne!

Nie musisz trwonić i tak niewielkiej ilości wolnego czasu na stanie w sklepowych kolejkach, a później przygotowanie składników i samych dań. Wyszukanie odpowiednio zbilansowanych przepisów także nie musi Cię kłopotać. Zmywanie naczyń? Zapomnij. Odpowiednia liczba kalorii dostarczona organizmowi o regularnych odstępach czasu, białka, węglowodany i tłuszcze w odpowiednich proporcjach, oraz smaczne dania zaplanowane przez wykształconych pod kątem zdrowej diety dietetyków szybko sprawią, że Twoja cera odzyska zdrowy wygląd i blask, a zbędne wałeczki tłuszczu powstałe poprzez podjadanie niezdrowych przekąsek, czy żywienie się naprędce w fast-foodach szybko znikną. Smaczna dieta jest możliwa. Osoba zabiegana nie musi być przecież osobą zaniedbaną - obecnie istnieje tak wiele pomocnych rozwiązań, które mogą ułatwić nam życie, iż nawet godzinne ślęczenie nad garami czy w marketowych kolejkach nie stanowi już dłużej problemu. 


Koszta? W przeliczeniu nie są aż tak wysokie - nie zużywasz przecież na gotowanie wody, prądu czy gazu i nie musisz wydawać wcale niemałych pieniędzy na gotowe (i wcale nie zdrowe) dania podczas zakupów. Nie mówiąc już o zupełnie zbędnych lądujących w Twoim koszyku zapychaczy (abo na szybko, do pracy). Cóż... plus za plusem i plus pogania, a minusów właściwie brak. 


Co sądzicie o diecie pudełkowej? Czy zdecydowałybyście się na takie rozwiązania?
xoxo
11:08:00 55 comments
Cześć, Kochani. 
Jak już pewnie dawno wiecie, moja ulubiona drogeria internetowa Iperfumy zmieniła swoją nazwę na Notino. Przyznam szczerze, że choć byłam przyzwyczajona do poprzedniej nazwy, ta bardz przypadła mi do gustu - nie dość, że łatwo wpada w ucho, to jeszcze brzmi naprawdę profesjonalnie. Za mną już pierwsze zamówienie pod nowym szyldem - tym razem zdecydowałam się na przetestowanie zupełnie nieznanych mi nowości niedrogich marek, które bardzo lubię. Pora przedstawić Wam więc pokrótce kilka recenzji i... pokazać jak można kupić 11 produktów za 100 zł! Niemożliwe? A jednak.

12:02:00 45 comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (75)
    • ▼  cze (4)
      • KN Haner - Tajemnice, które nas niszczą - recenzja
      • Iwona Sowińska - Rzeźbiarz z Maryland - recenzja
      • Magdalena Stępień - Kinnari. W gąszczu Tajlandii i...
      • Jaga Tuliszka - Jak nie teraz, to kiedy? - recenzja
    • ►  maj (20)
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates