Iwona Feldmann - Rozdzieleni - tom I - recenzja

by - 22:13:00

Snułaś tyle planów na ten dzień i wszystkie musiałaś odłożyć na później za sprawą SMS-a wzywającego na pilną rodzinną naradę. Otrzymałaś go od babci, która mieszka na obrzeżach Tarnowskich Gór, gdzie musisz dojechać z Katowic - a to całkiem spory kawałek. Teraz siedzisz w samochodzie, wściekając się na ogromne korki. W końcu jednak docierasz na miejsce i jak zwykle wita Cię ogromny rwetes. Są wszyscy członkowie familii, których nie widziałaś od dłuższego czasu, więc powitaniom nie ma końca. Wszystkim dyryguje babcia Wiktoria, jaka pomimo swoich blisko osiemdziesięciu dwóch lat wygląda i zachowuje się niczym osoba dużo młodsza. Nigdy nie brakowało jej energii, a teraz jest jej istnym wulkanem. Uwagę zwracają jej niesamowicie błękitne oczy, odziedziczone po własnej babci Anieli. Ta ostatnia przeżyła osobistą tragedię, gdyż jako córka niezbyt zasobnych chłopów, wbrew własnej woli została wydana za mąż za syna bogatego gospodarza. Była najpiękniejszą dziewczyną we wsi, więc rodzice bez skrupułów przehandlowali dziecko w zamian za apanaże. Ten krok przyczynił się do rozpadu rodziny. Bracia - Antek i Jakub nie zaakceptowali tego wyboru. Od dawna marzyli o wyjeździe do USA, więc oburzeni uznali, że przyszedł na to czas. Gorąco namawiali siostrę, aby im towarzyszyła, jednak ta odmówiła. Koniec końców osiedli na stałe w Wielkiej Brytanii, a kiedy po wojnie nad Europą zapadła Żelazna Kurtyna, kontakty pomiędzy rodzeństwem się urwały. Do tego stopnia, że obydwie rodzinne gałęzie nic o sobie nie wiedziały. Jak oświadcza babcia Wiktoria, właśnie uległo to zmianie, dlatego też zwołała wszystkich do siebie. John Hunter - wnuk Jakuba wynajął firmę detektywistyczną z zadaniem odnalezienia krewnych w Polsce. Po ustaleniu miejsca ich pobytu, wystosował zaproszenie na oficjalne obchody swoich dziewięćdziesiątych urodzin.

„Stali naprzeciwko i wpatrywali się w siebie. Był wysoki, niesamowity i tak cholernie przystojny, że z trudem oddychała.”

Hojność Johna sięgnęła tak daleko, że opłacił dwa bilety na samolot. Zapewnił też zakwaterowanie i wyżywienie przez dziesięć dni w pięciogwiazdkowym hotelu. Chwilę później dowiadujesz się, że zostałaś wyznaczona jako osoba, która ma towarzyszyć babci w podróży do Londynu. Początkowo energicznie odmawiasz, ale staruszka nie chce słyszeć o Twoich obiekcjach. A jest ich sporo. Trzy miesiące temu w końcu otrzymałaś umowę o pracę a pracodawca nie będzie patrzył przychylnym okiem na ewentualny urlop. Poza wykonywaniem zawodu architekta, trudnisz się malarstwem i prowadzisz własne strony internetowe, od czasu do czasu sprzedając swoje dzieła, co przynosi Ci wiele satysfakcji. Wymaga to ciągłego nadzoru nad rynkiem, więc trudno Ci pogodzić się z porzuceniem go na prawie dwa tygodnie. Jednak żadne protesty nie są w stanie zmienić decyzji nestorki, więc w końcu ulegasz żądaniom, znajdując i dobre strony całej sytuacji. W stolicy Anglii byłaś już parę razy w interesach, za każdym razem upłynniając parę obrazów. Masz nadzieję, że i tym razem tak będzie, a co więcej, rysuje się możliwość zorganizowania wystawy Twoich prac. To stanowiłoby spełnienie skrytych marzeń i potwierdzało, że jesteś prawdziwie cenioną artystką. Dwa tygodnie później pakujesz rzeczy do walizki i zmierzasz na lotnisko. Po krótkim locie wysiadacie na Heathrow, skąd odbiera Was przesympatyczna para: Max - wnuk Johna oraz jego narzeczona Olga. Po krótkim przywitaniu, jedziecie do mieszkania Twojej przyjaciółki Róży, w którym macie spędzić pierwszą noc. Szybko się rozgaszczacie, a następnie udajecie na zwiedzanie miasta. Wieczorem, pomimo że jesteś zmordowana, decydujecie się pójść do ekskluzywnego klubu. Nie byłoby Cię stać na taki luksus, gdyby nie pracodawca dziewczyny, który kiedyś kupił kilka Twoich obrazów a teraz zarezerwował stolik i wypłacił sute kieszonkowe. Towarzyszą Wam cztery inne dziewczyny z Polski, więc świetnie się bawicie. Urodą natychmiast zwracacie uwagę gości. Pub jest pełen wytwornych Anglików, którzy dosłownie pożerają Was wzrokiem i wykorzystują każdą okazję, aby nawiązać bliższą znajomość. Odrzucacie jednak zdecydowanie wszelkie karesy, nie chcąc się wikłać w przelotne romanse. Po północy do zabawy dołącza jeszcze jeden mężczyzna, który od razu wpada Ci w oko. Jest niezwykle przystojny i dystyngowany. Choć nie masz takich zwyczajów, łapiesz się na tym, że wpatrujesz się w niego maślanym wzrokiem. Przywołujesz się do porządku, jednak szybko spostrzegasz, że również cieszysz się jego zainteresowaniem. Spojrzenie faceta śledzi każdy Twój krok a gdy wypijasz drinka, niezwłocznie zjawia się kelner z następnym, opłaconym przez adoratora.

„Zdecydowanie preferowała swoje zaplanowane subtelne, stabilne życie, które stworzyła, niż jakąkolwiek znajomość z Jamesem. On nie był w jej życiu potrzebny. Był krótkim, bolesnym epizodem, który właśnie dobiegł końca.”

Gdy DJ zaczyna grać wolne kawałki, ruszacie do baru. Zanim do niego docierasz, nieznajomy zastępuje Ci drogę i prosi o taniec. Nie jesteś w stanie odmówić i po chwili toniesz w jego ramionach. Czujesz nieznane wcześniej upojenie - aż trudem oddychasz. Jesteś bliska podjęcia decyzji, aby spędzić z uroczym mężczyzną noc, choć pewnie później byś jej żałowała. Na szczęście przyjaciółki wybawiają Cię z kłopotu - zbierają się do wyjścia. Dziękujesz czarusiowi za mile spędzone chwile i do nich dołączasz, wybudzając się z dziwnego stanu, jaki jednak głęboko zapadł w Twoje serce. Następnego dnia ponownie zjawiają się Max i Olga. Wsiadacie do luksusowej limuzyny, która wiezie Was ku rezydencji Johna. W trakcie rozmowy dowiadujesz się, że przyjęcie urodzinowe przewidziane jest na trzysta osób. Gdy docieracie na miejsce, przed Twoimi oczyma rozpościera się ogromna posiadłość, której centrum stanowi potężny gmach w gregoriańskim stylu. Początkowo czujesz się onieśmielona tak wielkim bogactwem gospodarza, jednak jego wylewność i wyraźna radość ze spotkania szybko uśmierzają wszelkie obawy. Babcia zaś jest wniebowzięta i wzruszona, szybko nawiązuje też wspólny język z krewnymi. Reszta dnia upływa na rodzinnych wspominkach oraz rozmowach o teraźniejszości. Przed wyznaczoną godziną kolacji postanawiasz zwiedzić przepiękny ogród. Przechadzając się po nim, łowisz uchem urywki konwersacji. Męski głos wyraźnie określa Was mianem przybłęd, czyhających na majątek dziadka. Drugi, należący do Maxa, zdecydowanie temu zaprzecza. Gdy podchodzisz bliżej, ze zdumieniem spostrzegasz, że jego interlokutorem jest mężczyzna, którego poznałaś poprzedniej nocy w pubie. Okazuje się być drugim wnukiem Johna i zarazem zarozumiałym dupkiem, którego nie zamierzasz tolerować. Rozzłoszczona i dotknięta do żywego jego słowami, wdajesz się w ostrą pyskówkę, którą kończysz z mocnym postanowieniem, aby tego jegomościa starannie unikać. Serca jednak nie da się oszukać a nakazy rozumu nie są w stanie zmienić przeznaczenia...

„Serce waliło jej jak oszalałe, gdy przytulił ją do siebie i czule pocałował. To był odlot. Podobał jej się tak bardzo, że aż nie potrafiła uwierzyć w swoje szczęście.”

Pierwszy tom dylogii „Rozdzieleni” Iwony Feldmann to romans z elementami obyczajowymi, którego bohaterką jest Anna - młoda kobieta, parająca się architekturą i malarstwem. Na zaproszenie zaginionej w pomroce dziejów rodziny z Wielkiej Brytanii wraz ze swoją babcią udaje się do Londynu. Tam poznaje Jamesa - aroganckiego wnuka nestora rodu, z którym początkowo łączą ją niezbyt przyjazne stosunki, jakie jednak szybko przeradzają się w gorący romans. Z biegiem czasu kobieta staje wobec konieczności podjęcia niełatwych życiowych decyzji, a związek z młodym Anglikiem zamienia się w istne tango miłości i nienawiści zarazem… Dynamiczną i obrazową narrację przejmują naprzemiennie dwie naczelne postaci, dzięki czemu czytelnik może z łatwością wczuć się w stan ich jaźni. Co bardzo mi się podobało, opowieści te przetykane są licznymi retrospekcjami, ukazującymi losy Anieli, której bracia wyemigrowali do Anglii. Te należą do nader interesujących i przemawiających do wyobraźni odbiorcy. Dziewczyna wydana przez zachłannych rodziców za mąż, poddana jest przemocy ze strony zamożnych teściów, a następnie w dramatycznych okolicznościach przeżywa piekło drugiej wojny światowej… W mojej ocenie wplecenie podobnie dramatycznych nut do romantycznej historii okazało się dobrym pomysłem. Warstwie językowej nie mam wiele do zarzucenia - typowa dla miłosnych gawęd, może niekiedy jest tylko trochę zbyt egzaltowana (za dużo wzajemnych zachwytów kochanków) i nieco za dużo w niej sprowadzania rodzącego się uczucia do jego czysto fizycznej strony. Feldmann stworzyła publikację, z jaką można spędzić całkiem udany, definitywnie damski wieczór. Przede mną kontynuacja „Rozdzielonych” - podobnie jak tom pierwszy urzekająco opatrzona barwionymi brzegami. Recenzowaną część pozostawiam z notą 7/10 i polecam na chwilę, w jakiej poszukujesz ognistej, romansowo-familijnej rozrywki.

„Zdała sobie (…) sprawę, że (…) jest jej pasją i namiętnością (…). Przed nią stał szereg wyborów i decyzji.”

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)