Cześć, Kochani.
Jak wiecie, koloryzacją i pielęgnacją własnych włosów już od lat zajmuję się we własnym zakresie. Przez lata zdążyłam już chyba przejść przez wszystkie możliwe kolory, tak więc żadne wyzwania mi nieobce. Od ponad dwóch lat trzymam się jednak wiernie wymarzonego blondu, do którego dojście wcale nie było najłatwiejszym zadaniem i zdecydowanie nie zamierzam szybko się z nim pożegnać. Moje włosy są jednak bardzo cienkie i wrażliwe, w związku z czym, starając się jak najbardziej minimalizować zniszczenia, rozjaśniam jedynie odrost i co jakiś czas tonuję całość. Dla odświeżenia stosuję także maski i szampony z pigmentem, aby nieco zmienić czy ochłodzić odcień.
Przez ostatnie lata przeszłam przez wiele rozjaśniaczy - zarówno tych fryzjerskich, jak i sklepowych, przy czym przewagę zdecydowanie mają te pierwsze. Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o moim ostatnim odkryciu - rozjaśniaczu PastaPlex od Trendy Hair, który znajdziecie tutaj: KLIK. To pierwszy rozjaśniacz o tak ciekawej konsystencji, z jakim miałam do tej pory do czynienia!








