• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

Romanowowie w końcu znowu będą razem.  

Długo zastanawiałam się, jak rozpocząć historię o najlepiej skonstruowanej propozycji literackiej, jaką miałam okazję poznać w życiu. W dodatku przedstawiającej tak ważką dla mnie tematykę. Czytanej powoli, uważnie, z szacunkiem. Kres rozważaniom przyniosło powyższe zdanie; przysłowiowa kropka nad i, zamykająca ostatni akt sztuki teatralnej stworzonej przez Montefiore. Tak jak jego dzieło nie jest bowiem zwyczajną książką, a artem podzielonym na sceny, tak Romanowowie nigdy nie zaliczali się do ordynaryjnych osób. Dopiero w 2015 roku, a więc niemalże wiek po najmroczniejszym wydarzeniu ogólnoświatowej przeszłości, czyli bestialskiej egzekucji osiemnastu członków rodziny carskiej, zostało wznowione śledztwo, pozwalające rozliczyć ten przerażający rozdział dawności i oddać należną cześć zmarłym, próbując złożyć ich kości obok siebie. Nigdy nierozdzieleni za życia, do jednakiej jedności mieli prawo po okrutnej śmierci. Romanowowie w końcu znowu będą razem. A ja, samomianowany opowiadacz historii o historiach, przybliżę Ci kolejną z nich. Tą z dziejami wieków w tle, a jednak zawsze, po pierwsze, na wieczność i przede wszystkim – o ludziach. Bo o nich traktuje pełnowartościowo wielowymiarowa, każdopłaszczyznowo kompletna kronika Montefiore. 

O koronowanych wbrew woli i przyjmujących czapkę Monomacha z obowiązku. Przyuczanych do roli władcy od urodzenia oraz noszących klejnoty jak brzemię. Odbierających je poprzednikom; zaślepionych żądzą. Rządzących jak ślepcy lub wizjonerzy. Wyprzedzających epokę albo cofających się o dwie. Wypełniających wysłannictwo Boże czy kalających Cerkiew. Pretendujących i pretendowanych. Przeklętych i przeklinających. Kochających, nienawidzących, tworzących, rujnujących... zdradzonych o świcie. Sprzeniewierzonych, kiedy los Romanowów zatoczył przerażające koło - na carze Michale I się zacząwszy a Michale II skończywszy. Oto historia dynastii, której burzliwe losy przeżyły ją samą, czyniąc nieśmiertelną. Ku przestrodze, podziwowi i pamięci. иногда любовь бессмертна - как и семья. 

19:23:00 1 comments

RECENZJA PATRONACKA 🗼 

Wykreowanie banalnej historii o miłości jest proste i niewymagające. Właściwie można stworzyć ją w kilka chwil, równocześnie prezentując w praktyce pojęcie synkretyzmu czynności. Oglądasz film, słuchasz muzyki, rozmawiasz z towarzyszącą Ci osobą, a w tym samym czasie wystukujesz na klawiaturze kolejne układające się w zdania litery, które łączą się w opowieść o wiecznie nieuśmiechniętym brunecie bez serca, będącym przesadnie ostrym, kpiącym i nadto inteligentnym łamaczem niewieścich postanowień. W przeciwwadze do niego znaleźć musi się wówczas myszowłosa kobieta o krystalicznych intencjach, która będzie raz za razem uderzać w magiczny, mesjanistyczny przycisk z napisem “zmienię go!”. Ona się zakochuje, chociaż wcale tego nie chce. On widzi coraz więcej i w końcu - mimo, że mu się to nie podoba - odkrywa, że potrafi odczuwać coś poza pogardą i rozmiarem swoich cojones w markowych rurkach. Standardowe czterysta stron albo i sześćset, jeśli męska materia w przemianie jest zbyt oporna, można napisać w trzy weekendy, zakładając, że w dalszym ciągu jest się zajętym czymś innym poza tworzeniem nieoryginalności. Czytelnik zaś nawet nie musi czytać zakończenia, aby wiedzieć, że dojdzie do magicznego przewartościowania świata złoczyńcy, zbudowania uroczego domku z ogrodem i białym płotkiem oraz wystawnego wesela, poprzedzonego cringe’owym wyznaniem miłości, od jakiego zaskrzypią nie tylko zawiasy we wcześniej wspomnianym, ale i zeszłoroczne opady śniegu. Nawet, jeśli go nie było. Cóż – oto większość romantycznych historii w pigułce.  

Ale wiesz co?  

To nie jest taka opowieść. To pełen wartości, ciepła i zawirowań romans, od którego nie można się oderwać. Narracja o wytrwałości w dążeniu do celu, bezgranicznych uczuciach i często wiążącej się z wyrzeczeniami opiece nad kochanymi. O tym, że czasem WSZYSTKO WARTO, a odpowiedniość chwili w końcu zaistnieje. 

PS Idealny kandydat na Walentynki - wyjątek, jakiego otoczenie patronatem medialnym to czysta przyjemność.



16:09:00 No comments

Japonia to kraj, który zawsze fascynował Europejczyków. W dawnych czasach jawił się jako niezwykle bogata, bajeczna kraina, do jakiej za wszelką cenę próbowały dotrzeć całe rzesze awanturników i kupców z naszego kontynentu, często ginąc bez wieści na olbrzymich przestrzeniach Oceanu Spokojnego. Nie odstraszało to jednak następnych śmiałków i w końcu rok 1542 przyniósł przełom – do Kraju Kwitnącej Wiśni dotarli Portugalczycy. Szybko zaczął się napływ ludzi Zachodu, co wywołało zaniepokojenie władzy, która w 1639 roku zakazała wszelkich kontaktów z obcokrajowcami i wydaliła ich z obszaru państwa. Dopiero w XIX wieku amerykańskie okręty zmusiły Japończyków do otwarcia się na świat. Jednocześnie cesarz Mustsuhito, panujący od 1862 roku, przeprowadził w kraju prawdziwą rewolucje społeczną i gospodarczą. Nippon szybko stał się potęgą przemysłową i militarną, biorąc udział w I wojnie światowej, a następnie rzucając w 1941 roku wyzwanie Ameryce. Obecnie Japonia należy do najbogatszych i najbardziej rozwiniętych państw świata, wszystko to zawdzięczając pracowitości swoich mieszkańców i mądrości rządzących. A także swojej unikalnej, bogatej kulturze. Ta jest oparta na szintoizmie. Shintō w języku japońskim oznacza „Droga bogów” i stanowi tradycyjną, rodzimą religię opartą na intrygującej mitologii. Jej cechami charakterystycznymi są: panteizm, czyli wiara w istnienie wielu bóstw, animizm, a więc przekonanie zgodnie z którym istoty niebędące ludźmi, takie jak zwierzęta czy rośliny, posiadają dusze oraz szamanizm uznający, iż istnieje kasta przewodników duchowych, którzy utrzymują bezpośrednią łączność z bóstwami i są zdolni do podróży w zaświaty. Cały system opiera się na zachowaniu idealnej równowagi i pełnej harmonii pomiędzy panteonem, naturą i posiadającą głęboką duchowość istotą ludzką. Sam zbiór bogów jest bardzo różnorodny. 

15:20:00 No comments

Nihilizm, marność nad marnościami - i wszystko marność oraz niekończące się narzekania na świat, do jakiego nie przystajesz... A może wcale nie chcesz do niego pasować? Jeden zmarnowany dzień za drugim zaświadczasz o beznadziei rzeczywistości i wygłaszasz prywatne prawdy o tym, że życie jest pozbawione sensu. Los zapewne nie potrafił już tego wytrzymać i postanowił przypomnieć Ci o jednej z najistotniejszych zasad: powinieneś zawsze uważać, czego sobie życzysz... Skoro jest Ci źle, fatalnie i jeszcze gorzej, a przy tym twierdzisz, że w innych okolicznościach w końcu miałbyś okazję się wykazać - już niedługo będziesz mógł to udowodnić. Zmaterializowany w niebezpiecznym świecie rodem z “Alicji w Krainie Czarów” w najmroczniejszej z wersji, zostaniesz zmuszony do uczestnictwa w grze, w jakiej stawką jest przetrwanie. Przecież sam tego chciałeś, czyż nie? 

“Poczucie beznadziei... Ucieczka od rzeczywistości. Mitomania. Syndrom Piotrusia Pana. Nieważne, jak to nazwiemy... Nigdy nie czuliście tej potrzeby wyrwania się gdzieś, gdziekolwiek, w nieznane miejsce?” 

Psychodeliczna kraina, której nie powstydziłby się sam Carroll. Niepotrafiący się odnaleźć w życiu i niedostrzegający dla siebie przyszłej drogi osiemnastolatek, przejawiający cechy osobowości typu borderline. Zawsze balansujący na linie, mający wahania nastroju, niestabilny obraz własnej osoby oraz bojący się odrzucenia, wybuchający gniewem i cierpiący na chroniczne uczucie obezwładniającej pustki. Faktycznie zaburzony, chwilowo niepoczytalny czy cechujący się lenistwem aktor, którego można pobudzić do jakichkolwiek twórczych działań poprzez silny wstrząs? Czy takim okaże się wrzucenie w świat z mar i ułudy? Przekonasz się o tym w pierwszej części mangi “Alice in Borderland” Haro Aso – zwichrowanego komiksu o próbie odnalezienia się w nieprzewidywalnej rzeczywistości. A może tej prawdziwej?

PS Mangę wydawnictwa Studio JG znajdziesz w sklepie Yatta - bezpośredni link: KLIK. Z kodem THRILLERLYNA20 do końca lutego dostaniesz na nią dodatkowy rabat od ceny okładkowej.

18:02:00 No comments

Rewolucja bolszewicka to kataklizm, który pchnął Rosję w objęcia piekieł. Była ona skutkiem ślepoty elit, które nie przyjmowały do wiadomości społecznego wrzenia oraz tragicznego stanu własnego państwa. Car i jego sztab generalny, przekonani o odniesieniu szybkiego zwycięstwa i głusi na wszelkie ostrzeżenia, pchnęli kraj do udziału w I wojnie światowej. Nie baczyli przy tym, że Cesarstwo zupełnie nie jest do niej przygotowane ani pod względem wojskowym, ani tym bardziej ekonomicznym. Szybko przyszły klęski na frontach i hekatomba ofiar. Wraz z nimi pojawił się „gniew ludu” wobec nieudolnej władzy, jaki - co najgroźniejsze - ogarnął także armię. Słaby i tak naprawdę zupełnie nieprzygotowany do roli przywódcy narodu Władyka wycofywał się coraz bardziej w cień. W końcu brak pożywienia i kolejne przegrane w konflikcie zbrojnym wywołały zamieszki, które zmusiły cara do abdykacji 15 marca 1917 roku. Powołano rząd tymczasowy, jednak ten został szybko obalony przez bolszewików wskutek zamachu stanu dokonanego w listopadzie tego samego roku. Jego symbolem stało się opanowanie Pałacu Zimowego w Piotrogrodzie. W styczniu 1918 roku na rozkaz Lenina wojsko rozpędziło dopiero co zebraną Konstytuantę, wyłonioną w powszechnych wyborach, jakiej zadaniem miało być opracowanie nowych zasad rządzenia Rosją. Całą władza przeszła w ręce bolszewików. Ziściło się marzenie niemieckiego sztabu generalnego, który wiosną 1917 roku wysłał ich przywódcę w zaplombowanym wagonie pociągu ze Szwajcarii do Rosji – przeciwnik w zasadzie wycofał się z wojny. Germańskie armie posuwały się bez przeszkód do przodu, zajmując teren niewiele mniejszy niż udało się to Hitlerowi 25 lat później; opanowując kraje bałtyckie, Ukrainę, wielką część Białorusi i docierając nawet do Gruzji. Ich zwycięski marsz został powstrzymany przez postanowienia Traktatu Wersalskiego, na mocy którego Niemcy musieli wycofać się do swojego kraju. Na opuszczonych terytoriach zaczęły powstawać nowe państwa, które - korzystając z okazji - wybijały się na niepodległość. W ten sposób jako podmioty prawa międzynarodowego pojawiły się między innymi: Litwa, Łotwa, Estonia, Finlandia oraz Polska. Ukraina próbowała tego samego, jednak klęska wyprawy kijowskiej Józefa Piłsudskiego doprowadziła do upadku kozackiego przywódcy Symona Petlury. Wolny postał jeszcze jakiś czas jedynie Krym, którego broniły wojska pod dowództwem dawnych carskich generałów – najpierw Antona Denikina, a później Piotra Wrangla. Pod koniec 1920 roku bolszewicka armia zajęła półwysep, powodując exodus ludności na statkach poprzez Morze Czerwone. W samej Rosji rozpoczął się terror, jakiego świat jeszcze nie widział. W latach 1917–1922 komuniści zamordowali co najmniej dwa miliony osób. Tak właśnie kończy się zabawa zapałkami władzy, gdy czynią to osoby, które się do tego nie nadają. Pochylając więc głowę przed męczeństwem carskiej rodziny, bestialsko zgładzonej przez kom*unistów nocą z 16 na 17 lipca 1918 roku w Jekateryburgu, trzeba mieć jednocześnie na uwadze, że pewnych runięć w otchłań pewnie dałoby się uniknąć, gdyby... można było napisać historię na nowo. Niestety. 

19:40:00 No comments

Zaginięcie dziecka to wydarzenie na myśl o którym każdemu rodzicowi jeży się włos na głowie a serce zaczyna bić z trwogi jak oszalałe. I wcale nie takie rzadkie. Każdego roku w Polsce ma miejsce około 2000 takich przypadków i - co ciekawe - najczęściej dotyczą one nastolatek w wieku 14–17 lat. To i tak stosunkowo niewiele – w całej Europie liczba ta oscyluje wokół 300 000, a w USA nawet 800 000. Za każdą z nich kryje się rodzinny dramat. Na szczęście w Polsce służby mogą pochwalić się prawie 100% skutecznością. W dużym stopniu to zasługa wdrożonego ostatnimi laty programu „Child Alert”. To specjalny elektroniczny system, wspomagający podjęte poszukiwania. Jest używany, gdy istnieje prawdopodobieństwo, że małoletni mógł paść ofiarą przestępstwa, a jego życie i zdrowie są w bezpośrednim niebezpieczeństwie. Dzięki niemu następuje błyskawiczne rozesłanie informacji obejmujących podstawowe dane zaginionego dziecka, jego rysopis, ubiór, najnowsze zdjęcia, okoliczności, w jakich nastąpiło zniknięcie a nawet wizerunek domniemanego sprawcy uprowadzenia. Podany jest również numer alarmowy 995, pod który należy zgłaszać posiadane wiadomości w sprawie, co oczywiście sprzyja zaangażowaniu całego społeczeństwa w odnalezienie zguby. Wszystko to jest rozpowszechniane przy użyciu istniejących mediów - telewizji, radio, Internetu, portali społecznościowych, telebimów oraz ekranów znajdujących się w pojazdach komunikacji miejskiej. Dzięki temu na ogół dziecko odnajduje się już po kilku godzinach. Nie zawsze jednak tak bywa – około 5% przypadków pozostaje niewyjaśnionych. Do najbardziej zagadkowych należy historia Anny Krupy i Marty Szczytowskiej, które zaginęły 6 sierpnia 2000 roku w wieku 17 lat. Nastolatki były przyjaciółkami z liceum na warszawskim Żoliborzu i wybierały się na odpust kościelny do Radzymina, skąd o 23:00 miał odebrać je ojciec jednej z nich. Tak naprawdę jednak skończyły na zakrapianej domówce – ich koledzy i koleżanki opuścili ją po tym jak doszło do kłótni. Obydwie dziewczyny zostały, po czym wkrótce wyszły z mieszkania. Świadkowie zeznali, że około 22:00 widziano je w towarzystwie trzech mężczyzn w pobliżu kościoła w Radzyminie, a ostatni ślad – logowanie telefonów - wykazał, że o 22:43 przebywały w Nieporęcie. Do dzisiaj nie ustalono, co się z nimi stało, a ja nawet nie chcę sobie wyobrażać co czują ich rodzice. Niewątpliwie to jedna z najgorszych rzeczy, jakie mogą się przytrafić opiekunowi. Taka, która pozostawia piętno na całym życiu.

17:43:00 No comments

Imperium Rosyjskie – nazwa, która u sąsiadów kolosa budzi jak najgorsze skojarzenia, zaś w narodach, które położone są w bezpiecznej odległości – nieutuloną tęsknotę za mistyczną duszą jego mieszkańców. Czy się to podoba, czy nie – istnieje i stanowi zadziwiające zjawisko, jakiego nie było w historii świata. Od czasu podboju Syberii dokonanego w zasadniczej części w XVI stuleciu, Rosję co prawda można pobić, jednak nie da się jej opanować. Mądre głowy określają to mianem „głębi strategicznej”, która powoduje, że ewentualny przeciwnik, nawet cały czas zwycięski, zostanie prędzej czy później pożarty przez przestrzeń. Nie ma bowiem armii, która byłaby w stanie opanować trwale tak gigantyczny obszar. Bardzo boleśnie przekonał się o tym sam Bóg Wojny - Napoleon oraz niedościgły okaz nordyckiej urody, jakim był Hitler.  

Nawet ci, którzy nienawidzą Rosji z całego serca, nie mogą bez wielkiej dozy uznania myśleć o żelaznej konsekwencji, z jaką poszczególni carowie budowali swoje państwo i jego potęgę. Niewielkie księstwo, którego panowanie w XIV wieku ograniczało się do Moskwy i jej okolic, w ciągu czterech stuleci rozrosło się do niebotycznych rozmiarów, obejmując w 1866 roku blisko 24 miliony km² i pożerając po drodze wielką, bo liczącą blisko milion km² Rzeczpospolitą, obecne państwa bałtyckie, a nawet Finlandię, nie licząc ogromnej rzeszy innych podbitych narodów i ludów. Wydawało się, że wraz z bolszewicką rewolucją 1917 roku nastanie kres mastodonta, jednak szybko okazało się, że to próżne nadzieje. Z chaosu wychynął jeszcze większy potwór, który pod rządami Stalina rozciągnął swoją władzę na całą Europę wschodnią i południową z NRD, PRL, Czechosłowacją, Węgrami, Bułgarią, Rumunią, Jugosławią i Albanią włącznie. I gotował się do kolejnego skoku, chcąc dotrzeć nie tylko do Atlantyku, ale nawet objąć cały ziemski glob.  

17:46:00 No comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (75)
    • ▼  cze (4)
      • KN Haner - Tajemnice, które nas niszczą - recenzja
      • Iwona Sowińska - Rzeźbiarz z Maryland - recenzja
      • Magdalena Stępień - Kinnari. W gąszczu Tajlandii i...
      • Jaga Tuliszka - Jak nie teraz, to kiedy? - recenzja
    • ►  maj (20)
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates