Praca z dziećmi wymaga szeregu godnych podziwu predyspozycji oraz umiejętności. Jeśli wykonujesz ją z powołaniem, nie tylko nauczysz je przedmiotu, który jest Twoją specjalizacją, ale także wpłyniesz na wychowanie – a może i stworzysz nowych pasjonatów danej dziedziny. Jeszcze trudniejsze zadanie stoi przed Tobą, jeżeli będziesz edukować nastolatków czy młodych dorosłych. Zbuntowanych, targanych pierwszymi wątpliwościami, stojących przed poważnymi decyzjami i nawiązujących znajomości, jakie mają szansę przetrwać wiele kolejnych lat. Musisz chłodzić nastroje, nie dać wejść sobie na głowę, zadbać o ustanowienie autorytetu i rozbudzić szacunek. Jeśli nie chcesz przy tym uchodzić za tak zwaną sztywniarę, dobrym rozwiązaniem będzie również ustalenie, jak najlepiej trafić do tej konkretnej grupy młodzieży. Oryginalne lekcje, człowiecze podejście, przeplatanie podawania wiedzy z chwilami wytchnienia. Już przed rozpoczęciem roku szkolnego widzisz, że kiedy przygotowywałaś się do kolejnych semestrów nauczania w podstawówce, wszystko było o wiele prostsze. W związku z redukcją etatów, zostałaś jednak zmuszona do znalezienia nowego zatrudnienia. Wybór padł na szkołę średnią, choć nigdy wcześniej nie uśmiechało Ci się pracować z krnąbrnymi maturzystami. Teoretycznie ludzie stojący przed egzaminem dojrzałości, powinni już przystawać zachowaniem do jego nazwy. Wiesz, że w praktyce bywa najróżniej. A skoro nie ma się tego, co się lubi... Pora na kolejne wyzwanie w Twoim życiu. Kompletujesz poważne stroje i poznajesz podstawę programową. Nawet nie trzęsą Ci się nogi, gdy w trakcie uroczystego otwarcia roku edukacyjnego dyrektor zaprasza Cię na sam środek sali, by przedstawić klasom, z którymi będziesz miała zajęcia. Nieco się stresujesz, ale czujesz się gotowa na kolejny etap nauczycielskiej kariery. Skrupulatnie przygotowałaś się, by rozpocząć go jak najlepiej. Nie przewidziałaś tylko jednego - że pewien uczeń z klasy maturalnej... założył się z przyjacielem o okrągłą sumę, iż uda mu się Ciebie poderwać. Okrutne? Na razie dla Ciebie niewyobrażalne...
Długo czekałaś na taką okazję. I w końcu nadeszła – masz temat-hit, będący pewną trampoliną dla Twojej dziennikarskiej kariery. Sensacyjny artykuł o śmierci młodej opiekunki wilków w mazurskim parku dzikich zwierząt niewątpliwie rozgrzeje opinię publiczną. Towarzyszy Ci skryta nadzieja, że sprawa ma drugie dno, choć na pierwszy rzut oka jest oczywista. Bestie były wychowywane od szczeniaka przez tę samą osobę – Kamilę Borys. Była ich wielbicielką i poświęcała im całą swoją uwagę. Do czasu traktowały ją jak przewodniczkę stada, jednak gdy dorosły, stały się bardziej nerwowe i mniej przyjazne wobec ludzi. W końcu pewnej nocy zaatakowały i zagryzły człowieczą przyjaciółkę. Dziwi Cię, że nikt nie dostrzegł symptomów nadchodzącej tragedii, a jeśli było przeciwnie, to dlaczego nic z tym nie zrobiono. Masz nadzieję, że uda Ci się dotrzeć do okruchów prawdy i złożyć z nich przekonującą układankę. To Twoja jedyna szansa, żeby utrzymać się w żurnalistycznym fachu i przestać pisać o nic nieznaczących warszawskich tematach. Twój mąż Adrian naciska, byś wróciła do dawnej pracy, skoro w nowej nie odnosisz sukcesów. Bronisz się przed tym, gdyż bardzo nie chcesz znowu parać się zajęciem technika aptecznego. Tymczasem pieniądze są Wam potrzebne. Macie do spłacenia kredyt i wychowujecie dwuletnią córkę – Helenkę. Z radością przyjmujesz więc nadarzającą się okazję i namawiasz szefa, aby udzielił Ci miesięcznej delegacji. Ku Twojemu zdziwieniu, Adrian chce pojechać z Tobą. Nawet wynajął mieszkanie w Mikołajkach, choć jak zawsze pozostaje sceptyczny co do Twoich możliwości. Nigdy Cię nie wspierał i ciągle daje do zrozumienia, że do niczego się nie nadajesz i pozostajesz praktycznie na jego utrzymaniu. Teraz też podchodzi do Twojego pomysłu niezbyt chętnie. Czasami masz wrażenie, że może ma rację i z niepokojem myślisz, czy tym razem uda Ci się udowodnić mu, że wbrew temu, co sądzi, jesteś silną, niezależną kobietą. Zrobisz wszystko, aby tak się stało, nawet za cenę podeptania zasad etyki dziennikarskiej.
Na myśl o zbliżającej się wyprawie czujesz jak ciarki radości i strachu zarazem przebiegają Ci wzdłuż kręgosłupa. To będzie najlepsza impreza, na której kiedykolwiek byłaś. Czekasz na nią cały rok i w końcu ta chwila nadeszła. Zaproszona jest prawie cała Twoja klasa. Poza tym będą też nawet ludzie ze starszego rocznika. Zabawę organizuje Allegra wraz ze swoim bliźniaczym bratem Fergusem. I to gdzie! W starym XVI-wiecznym zamku, należącym do ich wprost obrzydliwie bogatych rodziców. Jest pełen wielkich sali, ogromnych okien i tajemniczych zakamarków. Co najbardziej podniecające, leży na zupełnym odludziu, wznosząc się pośrodku ogromnego lasu wiele mil za najbliższym miasteczkiem. Od stałego lądu dzieli go szeroka fosa, którą można pokonać jedynie chybotliwym, drewnianym mostkiem. Niestety, nie licz na smoki ani zamknięte w wieży królewny – to nie ta historia. 😉 Wraz z Tobą wybiera się Twoja najlepsza przyjaciółka – Kash, zawsze pełna zwariowanych, oryginalnych pomysłów. Kumplujecie się już 12 lat, a poznałyście, gdy miałyście zaledwie cztery. Od tamtego czasu jesteście nierozłączne i nawet zajmujecie jeden pokój w szkolnym internacie.
„Obie uwielbiamy Taylor Swift, komedie romantyczne i wymykanie się na imprezy. Mieszkamy razem od siedmiu lat i żadna z nas za nic w świecie nie chciałaby dzielić pokoju z kimś innym.”
W przybytku macie spędzić całe cztery dni. Według prognoz pogodowych – dwa z nich będą deszczowe. To się nawet dobrze składa – pierwsze doby poświęcicie na imprezowanie, a następne na pływanie. Z tym ostatnim może jednak nie być tak wesoło. Gorączkowo i z wykrzywieniem ust zastanawiasz się, ile zarazków zmieści w kropli wody ze starej fosy. No cóż, to się zobaczy. Tak czy inaczej, atrakcji Wam nie zabraknie. Chyba, że wszystko runie, gdy rodzice się zorientują jak bardzo ich oszukałaś. Nic im nie powiedziałaś o swoich planach, więc myślą, że będziesz w tym czasie w internacie.
W języku angielskim “Lustful” to “zmysłowy” - i bez dwóch zdań za taką właśnie można uznać kontynuację ciepło przyjętego “Sinful” Leny M. Bielskiej. Choć obie historie można czytać oddzielnie, jako że fabuły skupiają się na różnych bohaterach, uważam, iż zdecydowanie warto dać się porwać każdemu z tomów. W świecie romansów stanowią one bowiem coś na wzór tego ulubionego, najmilszego koca, jakim zawsze przyjemnie się otulić - i to niezależnie od panującej aury. Wszystko z powodu nieszablonowych kreacji postaci, których po prostu nie da się nie lubić. Tym razem narracja koncentruje się wokół losów Santo oraz Daisy – potencjalnej pary... podzielonej właściwie całokształtem, choć najbardziej 18-letnią różnicą wieku. Jak pokazuje praktyka, czasem magicznie się zdarza, że to tylko liczba. Parafrazując Marka Twaina, ma ona znaczenie jedynie wówczas, jeżeli sam jej je nadajesz. To, co wydaje się dzielić - może łączyć, nie wspominając o zasadzie przyciągania się przeciwieństw na każdej z możliwych płaszczyzn. Jak będzie w tym przypadku? O tym przekonasz się dzięki wybuchowemu duetowi. Niekiedy rozbawiającym do łez, innym razem inspirującym szaradą przekomarzanek, czasem smucącym. A przy tym nietuzinkowym – bo niezepsutym, mimo bogactwa i wartościowym oraz spragnionym towarzystwa, pomimo pozostawania w samotności i naznaczenia tragiczną przeszłością. Smaku dodaje unikatowo podany motyw macierzyństwa. Nie zdziwi mnie bynajmniej, jeśli przeczytam w innych opiniach, iż Santo wielokrotnie zostanie okrzyknięty mianem nowego książkowego męża. Moje Drogie, jeśli pozostało Wam w tym szerokim katalogu miejsce na jeszcze jedną taką męską sylwetkę do podziwiania, zaręczam, że po lekturze “Lustful” będzie ona już zajęta! 😉 Oto przed Tobą nieodkładalna opowieść o dwóch zagubionych duszach, które za moment stoczą bój o swój koloryt, zbliżające je do siebie uczucie oraz władzę.
Imperium Brytyjskie to pierwsze na świecie prawdziwe supermocarstwo. Jako jedyne w historii rozciągało się na sześciu kontynentach, obejmując w końcu XIX wieku około 36 milionów km2 zamieszkałych przez 1/4 ludności globu.
„Pod koniec panowania królowa Wiktoria sprawowała władzę nad ponad czterystu pięćdziesięcioma sześcioma milionami poddanych na całym świecie. Wielka Brytania rościła sobie prawo do oszałamiającej liczby podmiotów politycznych, które obejmowały kolonie, protektoraty, zwierzchnictwa, strefy wpływów porty traktatowe, konsulaty, bazy wojskowe i księstwa. Imperium (…) było ogromne i zróżnicowane.”
W jego skład, by wymienić tylko te najważniejsze, wchodziły obszary: Kanady, Australii, Nowej Zelandii, Egiptu, Sudanu, Nigerii, Birmy oraz perły w koronie – Indii. Wydawało się, że nie tylko, jak głosiło popularne hasło - „słońce nad nim nie zachodzi”, ale także, iż nigdy nie zajdzie. A jednak szybko i dość gwałtownie zapadła nad nim nieprzenikniona noc. Jedynie wnikliwi obserwatorzy dostrzegli dużo wcześniej symptomy upadku, swoiste nasiona, które powoli, lecz nieuchronnie wypuszczały pędy i wyrastały na potężne rośliny, powodując w końcu ruinę imponującego gmachu, nieposiadającego odpowiednio mocnych fundamentów. Pierwsze poważne rysy ukazały się już u schyłku XIX stulecia, choć wtedy jeszcze niewielu zdawało sobie z tego sprawę. Jego ostatnie lata to prawdziwy czas „pary i żelaza”, przynoszący ówczesnym ludziom i systemom władzy rewolucyjne zmiany. Nie inaczej było z Imperium Brytyjskim. Poszczególne i często od siebie odległe terytoria mocarstwa zostały połączone w spójną całość przy pomocy kolei, telegrafu oraz podwodnych kabli, biegnących po dnach oceanów. Pojawił się również przekaz ideologiczny, uzasadniający ciągłą ekspansję i sprawowanie rządów nad ogromnym konglomeratem narodów i ludów, zjednoczonych w jednolitym organizmie państwowym.
Na przestrzeni dziejów wielu proroków wieściło rychłe przybycie Antychrysta. Dziś również podnoszą się głosy, że ludzkość jest świadkiem nadejścia jego ery – wskazuje się nawet konkretne znaki, które mają tego dowodzić. Samo pojęcie wywodzi się z języka greckiego i znaczy „anty-Bóg”. W dosłownej wymowie to „anty-Chrystus”, a więc ktoś, kto całym jestestwem będzie występował przeciwko jego nauce. Postać ta była obecna już w Starym Testamencie. I choć oczywiście nie została wyrażona wprost poprzez użycie tego terminu, obejmowała wszelkie siły występujące przeciwko Bogu. Dosłowne nazewnictwo po raz pierwszy pojawiło się w Apokalipsie św. Jana Apostoła w Nowym Testamencie. Zgodnie z opisem, to wcielenie zła, pseudo-mesjasz, który obejmie władzę nad światem na trzy i pół roku przed jego końcem. Ojcowie Kościoła sprecyzowali, że działania Antychrysta jako kłamcy i zwodziciela będą polegały na kopiowaniu wszystkich działań Chrystusa. Utworzy więc własny kościół, powoła uczniów i apostołów, a także odbuduje świątynię w Jerozolimie. Będzie się przedstawiał jako zbawienie dla grzesznego świata, w istocie pragnąc go zniszczyć. Według innych koncepcji, Antychryst nie stanowi żadnej konkretnej osoby, lecz jest eklektycznym tworem, na jaki składają się ogólne siły zła - skupiające w soczewce amoralny byt, ziejący nienawiścią do wszystkiego, co szlachetne, dobre i ludzkie. Jego ucieleśnieniem jest nazizm czy komunizm, niszczące naturę człowieka i posuwające się do niewyobrażalnego ludobójstwa na przemysłową skalę.
Jako wysłannik sił ciemności, mogłabym Ci zdradzić, jak jest naprawdę, ale z oczywistych przyczyn zachowam to dla siebie. 😉 Oddam głos Autorowi recenzowanej książki, który udziela odpowiedzi na to pytanie w sposób sugestywny i przemawiający do wyobraźni...
Debiut w thrillerowym świecie - czy może jeszcze zaskoczyć? Co poszło nie tak... lub przeciwnie: oczarowało? Przekonaj się.
Dlaczego właśnie Ty? Jesteś zwykłą 21-letnią dziewczyną, która nikomu nie zrobiła krzywdy ani nie ma wrogów. A pomimo tego zostałaś skazana na ciągły strach i nieustanne oglądanie się za siebie. A życie już wcześniej nigdy nie głaskało Cię po głowie. Gdy ukończyłaś ósmy rok życia, nieznany sprawca potrącił Twojego ojca, pozostawiając go bez udzielenia jakiejkolwiek pomocy. Utraciłaś człowieka stanowiącego drogowskaz i czułego opiekuna, poświęcającego się Twojemu wychowaniu. Mama zaś – kochającego męża i podporę rodziny. 11 lat później odeszła także ona. Zostałaś sierotą, co fatalnie odbiło się na Twoim stanie psychicznym. Próbowałaś nawet odebrać sobie życie.
„Życie przestało mieć dla mnie jakiekolwiek znaczenie. Postanowiłam je sobie odebrać. Po co miałabym żyć? Byłam zła na świat. Zabranie mi Taty było jak cios w plecy, zabranie mamy było ciosem w serce. Żyjąc, umarłam.”
Połknęłaś garść tabletek i napisałaś list pożegnalny. Uratowała Cię Jessica - sąsiadka, z jaką bardzo się zaprzyjaźniłaś. Po tym incydencie mieszkałaś w jej domu przez całe pół roku - do czasu, aż nie poprawił się Twój stan. Jej rodzina, a zwłaszcza tata, wlała w Twoje serce dużo otuchy. Jessica skłoniła Cię również, abyś poszła na terapię do doktor Morgan. Psychoterapeutka pomogła - jesteś jej pacjentką do teraz. Potem przeniosłaś się do własnego domu, który kupiłaś za pieniądze zapisane przez mamę w testamencie. Zdobył Twoje serce, gdy tylko go zobaczyłaś, choć uważasz, że jest trochę za duży. Najbardziej zauroczyło Cię sekretne pomieszczenie, ukryte za regałem na książki. Idealnie nadaje się na pracownię, w jakiej odcięta od świata możesz malować swoje obrazy. Nigdy nie przypuszczałaś, że będzie na nie aż tak duży popyt. Twoim ulubionym miejscem jest rozciągające się za działką jezioro - oaza spokoju, idealna do rozmyślań. Oczyma wyobraźni wizualizujesz tam swoją przyszłą rodzinę – szczęśliwą siebie z ukochanym mężczyzną i gromadką rozbawionych dzieci. Czy to możliwe?
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)