• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

Gdy dziedziczy się ogromny majątek, na ogół życie wydaje się łatwe i przyjemne. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znikają bowiem przeciwności i przeszkody stawiane przez los. Jednak wszystkie te zjawiska nie występują w przypadku idealisty. Dla kogoś takiego dopiero wtedy rozpoczyna się prawdziwa droga przez mękę. Przed jego oczyma co rusz wyrastają góry utrudnień, przy których same Himalaje nie robią zbyt wielkiego wrażenia. Jak do tego doszło, że jako skończony marzyciel znalazłeś się w tak rozpaczliwej sytuacji? 

Historia Twojego życia jest krótka i pozbawiona wydarzeń, które mogłyby w szczególny sposób zapaść w ludzką pamięć. Bardzo prosty jest także rodowód, więc nie trzeba zastępów genealogów, aby wywieść Twoje pochodzenie.  

„Moje pochodzenie od ojca niepodważalnie potwierdza zapis w księdze parafialnej, podobnie jak jego własne zapewnienie. Sądzę więc, że nikomu nie jest dane tak bezpośrednio dowieść prawdziwości historii własnej rodziny jak mnie (...).”  

Ojca znaleziono jako dwuletniego brzdąca wrzeszczącego wniebogłosy z głodu i chłodu na terenie parafii świętego Gilesa w Westminster w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii. Zlitowała się nad nim uliczna przekupka – nakarmiła i przekazała w opiekę przykościelnej fundacji. Nadała mu też imię. Gdy świeżo upieczony Thomas nieco podrósł, został skierowany na praktyki do handlarza modnymi towarami, czyli „do sklepikarza oferującego wyroby, które zazwyczaj nabywają ludzie niewiedzący, co robić z pieniędzmi”. Ten stał się jego mentorem i wpoił odpowiednie nauki. W ciągu biegnących lat tata przekonał się przede wszystkim, że człowiecza próżność nie zna granic, zwłaszcza w zakresie wydawania wielkich pieniędzy na błahostki, które mile ją łechcą i umożliwiają dowodne ukazanie bliskim, że trwonienie funduszy świadczy o zajmowanej wysokiej pozycji społecznej. Gdy skończył lat trzydzieści, jego pryncypał przyjął pod swój dach kolejną sierotę – tym razem dziewczynkę. Pięć roków później handlarz wyzionął ducha a ojciec został jego jedynym spadkobiercą oraz opiekunem małej Betsy, co jak pokazała przyszłość, okazało się niezwykle szczęśliwą okolicznością. Gdy ta bowiem podrosła – została jego oddaną żoną. Dzięki właśnie uświęconemu związkowi pojawiłeś się na świecie. Niestety matka szybko zmarła. Ponieważ Thomas musiał zajmować się interesami, zostałeś oddany na wychowanie do miejscowego proboszcza. 

17:32:00 No comments

Co wyszeptałbym Ci do ucha głębokim, radiowym głosem o ciepłej barwie, gdybym miał ku temu okazję? Przecież to Ty, zmysłowa blondynko, prowadzisz audycję “Nietypowe rozmowy nocą” i próbujesz księżycową porą wciągnąć słuchaczy w dyskusje. Intrygujesz nieznajomych, inicjując żywe dysputy o życiu i związkach. Porywasz w słowne tango targanych bezsennością i pracujących, kiedy większość ludzi śpi. Przede wszystkim jednak prowokujesz. Przestań kłamać, iż tymi rozpalającymi wyobraźnię tematami nie miałaś niczego zdrożnego na myśli; że przecież to o relacjach i wychodzeniu poza strefę własnego komfortu. Znam Cię doskonale – wszystko wiem o Tobie najlepiej. Wszak już od długiego czasu nie uroniłem żadnego z wypowiadanych pod gwiazdami słów. Mam nadzieję, że jesteś gotowa, bo teraz to moja kolej, żeby coś Ci powiedzieć. Jestem Twoim wiernym stalkerem. A Ty nigdy się mnie nie pozbędziesz. 

“(...) skoro chce ze mną grać, to dostanie rozgrywkę na najwyższym poziomie.” 

Czy można się zauroczyć samym głosem? A później zadurzyć w sieci wyobrażeń na temat jego posiadacza tak bardzo, że za wszelką cenę dążyć do tego, by poznać go osobiście? Zabawiający słuchaczy w trakcie czasu antenowego spikerzy radiowi to przecież nie tylko tembr i intonacja. Trzeba się wykazywać nie lada refleksem i umiejętnością natychmiastowego ripostowania, przekierowującego dyskusję w wybranym kierunku, aby prowadzić obyczajną audycję. Co bowiem, jeśli pewnego dnia ten jeden najzagorzalszy odbiorca zacznie zbaczać konwersacją w zbyt osobiste rewiry? A potem będzie Cię obserwować, gdy opuszczasz studio. Ustali, gdzie mieszkasz i jak wygląda Twoje prawdziwe, posiadające twarz życie... Czy osoby w pewnym stopniu publicznie choć w ułamku “należą” do tych prywatnych, dzięki wykonywanej profesji? Na te pytania odpowiedzi poszukuje Anna Kasiuk w thrillerze przeznaczonym dla dorosłych odbiorców. Przy okazji... prezentuje też światu bohaterkę, mającą niezwykły talent do przyciągania psychopatów, a więc pod tym kątem podobną przeszłej mnie. 🤐 

23:08:00 No comments

O czym mogła marzyć niezwykle inteligentna i przebiegła manipulantka, która zagina rzeczywistość do pełnionych właśnie działań pod przykrywką, kiedy była małą dziewczynką? Przebywałaś wówczas w przyczepie, w jakiej ledwo starczało miejsca dla Ciebie i schorowanej mamy, a mimo wszystko nigdy wcześniej ani później nie byłaś szczęśliwsza. Obserwując jak rodzicielka przerabia na zlecenie tej czy innej klientki kolejną zjawiskową kreację, zabawiałaś ją opowieściami o jednym śnie. Tak oczywistym i w zasadzie łatwo dostępnym dla większości ludzi, a równocześnie całkowicie nieosiągalnym dla Was dwóch. Snułaś barwne wizje o małym domku, okolonym białym płotkiem. Dwie lub trzy sypialnie, pokój gościnny z kompleksem wypoczynkowym, zadbany ganek. I najważniejszy element - ogródek na tyłach. Na tyle obszerny, byś mogła hodować własne owoce i warzywa oraz kwiaty, które będą cieszyć oczy całą feerią barw. Dziś to wszystko jest w zasięgu Twojej ręki - wszak właśnie wprowadzasz się do lokum idealnego mężczyzny, położonego w niewielkim Lake Forbing w północnej części Luizjany. Tylko że od dawna nie jest to już Twój sen, a partner nie ma pojęcia o tym, że bynajmniej nie nazywasz się Evie Porter. Ryan zaś wcale nie jest Twoim wybrankiem, a kolejnym celem. Jesteś tylko i wyłącznie zjawą, która materializuje się tam, gdzie jej przykazano za odpowiednio dużą kwotę pieniędzy. Nie istniejesz. Cień. 

“Masz robić wszystko, co konieczne, by ratować siebie i swoje zadanie. To tylko zlecenie. Nie jesteś częścią tamtej rodziny. To nie jest Twoje życie. Nie Twój świat. Jesteś tylko duchem, który go na chwilę nawiedził.” 

Jak to się stało, że zatraciłaś siebie i od prawie dekady działasz pod przykrywką, dostarczając szefowi obciążające informacje lub drogocenne przedmioty, których oczekuje? Kim jesteś naprawdę, genialna oszustko? 

19:48:00 No comments

Choć z całych sił bronisz się przed wspomnieniami, one cały czas napływają nieprzerwanymi falami a ich spienione grzbiety z siłą powodzi zalewają najgłębsze zakamarki Twojego umysłu. W takich chwilach nie czujesz nic poza tępym bólem. Oraz nienawiścią do oprawców i systemu, który przyniósł zagładę Twojemu dawnemu światu a Ciebie skazał na tułaczkę i życie w ciągłym lęku. 

„Wydaje mi się, że po Suus jakaś cząstka mojego serca została zahartowana niczym stal. Myślę, że jakaś część mnie wie dokładnie, jak odgrodzić się od wspomnień, które w przeciwnym razie rozerwałyby mnie na strzępy. (…) Budzę się zlany zimnym potem, roztrzęsiony. Niekiedy też płaczę w ciemności.” 

18:48:00 No comments

Wydawać by się mogło, że w świecie romansów mafijnych próżno już szukać nietuzinkowych kreacji fabularnych - czegoś, co nie zostało rozrysowane słowami wcześniej, a więc będzie potrafiło zaszachować czytelnika w wyrazie nasączonego podziwem niedowierzania. W tym właśnie momencie na scenę polskiej literatury wchodzi głośno ze swoim debiutem Karina Majsterek, która z zawadiackim uśmiechem woła do odbiorców: “Tak? No to patrz!” i, jak zapewne stwierdziłaby młodzież, rozwala system. (Może zresztą tak się już nie mówi, wszak zaliczam się do pokolenia bliskiego dinozaurom.) Będąca pierwszym tomem serii Bracia Marchetti “Służąca diabła” jest bowiem absolutnie unikatową narracją, jaka przenosi rzeczywistość rodem z nieśmiertelnej opowieści o Romeo i Julii do współczesnego, zbrodniczo zapętlonego świata. Czyż nie potrzeba dużej dozy geniuszu, aby stworzyć książkę, w jakiej zderzą się dwie silne osobowości z wrogich klanów - w postaci dona Cosa Nostry oraz głowy Camorry, w dodatku płci żeńskiej? Zestawienie ze sobą naczelnych sylwetek już z samego założenia będących przeciwnikami w sposób, który wypadnie przekonująco i niesztampowo jest trudne. Znacznie cięższe jest otoczenie ich losów wciągającymi wydarzeniami, jakie faktycznie mogłyby zaistnieć. Wszystkiego tego dokonała początkująca Autorka, prezentując czytającemu wybuchowy duet, który przypadkiem się odnalazł, widowiskowo zderzył - nie mając świadomości o prawdziwych personaliach tej drugiej strony – a potem dosłownie i w przenośni podpalił połowę włoskich terenów, by spróbować się odnaleźć. Co więcej, w powieści nie brak również tego, za co mafijne historie o miłości cenię najbardziej - słownych gier i mrocznego poczucia humoru, przejawianego na domiar dobrego przez wielowymiarowych bohaterów z krwi i kości. Czy to jednak możliwe, by stworzyć debiut idealny i porwać mnie gawędą o szefowej Camorry w przysłowiowej spódnicy i diabelskim przywódcy Cosa Nostry z Palermo?  

09:30:00 No comments

Najbardziej oryginalna książka, jaką miałam okazję przeczytać w ostatnim czasie równocześnie jest tą najpiękniej wydaną w mojej biblioteczce – perfect match! Za przyciągającą uwagę mrokiem oraz niepokojem obwolutą skrywa się twarda oprawa, na której grzbiecie nazwisko autorki i tytuł nadrukowano srebrzystymi literami. Nie sposób nie wyróżnić też barwionych brzegów, pomalowanych starannie nęcącymi odcieniami szarości i czerni. Z przysłowiową świecą szukać można tak dopracowanych projektów - pod każdym aspektem! Przód i tył okładki ozdobiony jest dodatkowo tłoczonymi kawałkami bambusa. Bardzo symbolicznie, bowiem to właśnie on odegra istotną rolę w “Prześladowcach” - unikatowej historii, w jakiej młodzieżowa opowieść skrzyżuje się z wątkami rodem z thrillera i przystającymi do fantasy spod ciemnej gwiazdy oraz wstawkami, których nie powstydziłby się dobry, bo grający na emocjach horror. Mizuki Tsujimura nie stworzyła jednak narracji, jakiej celem jest wzbudzenie strachu. Pisarka zwichrowanie porywającą kreacją fabularną udowadnia, że w otoczeniu każdego człowieka, nawet pozornie układnego, japońskiego nastolatka, jest ktoś, kto samą obecnością wysysa z pomieszczenia całe powietrze. Wampir energetyczny, persona żywiąca się obawami, sztucznie dmuchająca własne ego przez żerowanie na słabszych i pochłanianie wymuszonych komplementów, przytłaczająca zwierzeniami czy nakłaniająca do tego, czego tak naprawdę wcale nie chciałbyś uczynić. Każdy zna człowieka, który wytwarza mrok (albo sam jest mrokiem?) - i pochłania nim absolutnie wszystko w zasięgu. Przytłacza, wyniszcza, tłamsi szarzyzną. Nagina rzeczywistość do swojej wizji, bo przecież zawsze wie najlepiej. Obleka zło w ciało.  

Każdy, absolutnie każdy ma własnego prześladowcę. Ponieważ “yami-harasumento” - prześladowanie ciemnością, jest wszechobecne. Również wtedy, kiedy odwrócisz wzrok, a może szczególnie wówczas. 

21:36:00 No comments

Riley Sager jest jednym z moich ulubionych autorów a przy tym absolutnym mistrzem budowania niepokoju, kreowania atmosfery grozy oraz łączenia realistycznych motywów thrillerowych z pierwiastkami niepokojącej paranormalności. To także absolutny król nieprzewidywalnych plot twistów (który nie rozczarował mnie jeszcze ani jedną namalowaną słowami historią) i umiejętnie składający słowa w zdania artysta. Co roku wyczekuję kolejnej powieści Pisarza, aby przekonać się, czy wciąż będzie potrafił spowodować u mnie pożądany strach, zszokować i porwać fabułą bez reszty. Ponoć w środku nocy duchy przeszłości czają się w mroku... Czy udało mi się otulić cienistą postacią któregoś z nich? 

“(...) poprzedniego wieczoru, kiedy kładł się spać, był z nim ktoś jeszcze. A teraz go nie ma. (...)” 

Jesteś tylko dziesięciolatkiem z pierwszym prawdziwym przyjacielem i głową pełną bajkowych marzeń, który tej piątkowej nocy postanowił biwakować pod namiotem na własnym podwórku. Niewielka latarenka rzuca w jego wnętrzu przywodzące na myśl postaci z bajek cienie. Drugi śpiwór zajmuje Billy - Twój wierny towarzysz w nietypowych zabawach i odgrywaniu dziecięcych scenariuszy, jakie ubarwiają Wam popołudnia. Jest Twoim równolatkiem i zarazem najbarwniejszą ze znanych osób. Pasjonuje się duchami, często można go zobaczyć z publikacjami na ich temat w ręce i – we własnej nadmiernej dojrzałości - jest święcie przekonany o tym, że zjawy istnieją. Wierzy w to, że jeśli będzie odpowiednio uważny, już niedługo nauczy się z nimi rozmawiać. Nie wie jeszcze, że za kilka godzin sam stanie się jednym z nich... i to na całe trzydzieści lat. Na razie jednak zasuwasz nad Wami błyskawiczny zamek, kładziesz się obok kolegi i próbujesz rozmawiać z nim o wszystkim – poza tym, co wydarzyło się wcześniej po południu. Nic z tego nie powinno się stać, a Ty nie możesz sobie wybaczyć, że nie stanąłeś po stronie Billy’ego jak prawdziwy przyjaciel powinien. Musisz go za to przeprosić. Słyszysz, że pozornie rozluźniony mówi: “hakuna matata, stary” i odpływasz w sen. To ostatnie zdanie, które kiedykolwiek od niego usłyszysz. 

16:17:00 No comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (75)
    • ▼  cze (4)
      • KN Haner - Tajemnice, które nas niszczą - recenzja
      • Iwona Sowińska - Rzeźbiarz z Maryland - recenzja
      • Magdalena Stępień - Kinnari. W gąszczu Tajlandii i...
      • Jaga Tuliszka - Jak nie teraz, to kiedy? - recenzja
    • ►  maj (20)
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates