Salla Simukka - Czerwone jak krew i Czarne jak heban

12:50:00

Witajcie.

Zacznę pozytywnie- i zapewne nie będę tu najbardziej oryginalna- nareszcie wiosna! Mój absolutnie ulubiony, nastrajający pozytywnie czas z całą feerią barw. ;) Nawet powieści czyta mi się znacznie przyjemniej, kiedy przez okna wpadają radosne promienie słonecznego światła. Dwa skandynawskie i niepozbawione wartkiej akcji thrillery fińskiej pisarki Salla Simukka, przeczytane ostatnio, oderwały mnie jednak od wiosennego świata zupełnie. Czarne jak heban i Czerwone jak krew, dwie części tryglogii teoretycznie dedykowanej nastolatkom, mają bowiem w sobie coś tak odmiennego, że nie sposób nie dać się porwać w zimny, skandynawski świat.




Czarne jak heban bez wątpienia zrobiło na mnie wrażenie okładką (jak i zresztą cała trylogia). Barwy bieli, czerwieni i czerni, wytłaczane elementy, minimalistyczna całość- tak widziałabym wymarzoną okładkę swojej własnej powieści. I choć książek po okładce oceniać nie wolno, w tym przypadku byłam pewna: to będzie coś dobrego.


Opis- dość nietypowo jak na dzisiejsze czasy, zamieszczony został w środku okładki. Choć pierwszy akapit mnie nie porwał, drugi zabrzmiał całkiem obiecująco.


Powieść dzieje się na przestrzeni dni- i tak właśnie jest podzielona. Czytelna czcionka, uzewnętrznione myśli, brak jakichkolwiek błędów gramatycznych czy nawet literówek i przede wszystkim zdania zbudowane w prosty, acz poprawny, dość surowy sposób przydają całości oryginalności.


Czarne jak heban to trzecia część trylogii. Choć przez niedopatrzenie pominęłam część drugą, spokojnie mogę stwierdzić, iż trzecia podobała mi się bardziej, aniżeli pierwsza. Ze względu na różne fabuły (tylko bohaterka się nie zmienia), książki można przeczytać w dowolnej kolejności.

Lumikki, nasza główna bohaterka, która niegdyś była zastraszoną nastolatką, ewoluowała w odważną i pewną siebie osobę. Już nie chowa się po kątach- bez zastanowienia stawia czoła trwożnie brzmiącym listom od prześladowcy, podejmując jego grę. Nie boi się odkryć, kim jest ów szaleniec, stawiający przed nią coraz to nowe zadania do wykonania. Spektakl Królowej Śnieżki w tle przydaje całości charakteru. Akcja pędzi w tempie pendolino i, choć rozwiązanie zagadki jest bardziej emocjonujące i zaskakujące, niż się tego spodziewałam- czuje się żal, iż to już koniec przygód Lumikki- a zakończenie trylogii ma jedynie 190 stron.


Czerwone jak krew z kolei trylogię zaczyna. Okładka najbardziej przypadła mi do gustu, jeśli chodzi o wszystkie trzy thrillery. Obietnica mroku, krwi i tajemnic aż się z niej wylewa. Nie jest to jednak przesyt.


Opis również znajduje się w środku- i intryguje zapowiedzią mafijnego półświatka, dynamicznej akcji i licznymi wątkami bohaterów.


Czerwone jak krew cechuje taki sam podział na rozdziały, stanowiące także i dni wydarzeń. Tutaj opisy są nieco dłuższe, jednak zdania i dialogi, również cechuje skandynawski minimalizm. Dawniej nie do końca przepadałam za takim stylem pisania- jednak w przypadku tej trylogii jest to rzecz wskazana. Surowość przestępczego świata, mnogość intryg i dynamika akcji takiego właśnie języka wymagają.


Początek przygód Lumikki nie wciągnął mnie od razu- troszkę obawiałam się opowieści zza szkolnej ławy, pierwszych miłostek i niewartych uwagi dylematów cechujących nastolatków. Główna bohaterka okazała się jednak inna niż wszystkie- z mroczną przeszłością, ukształtowanym siłą charakterem i postanowieniem, by już nigdy więcej się nie bać.

Dzieje się dużo, dzieje się szybko, dzieje się intrygująco i przeplata się. Właściwie nie ma czasu na oddech, na choćby krótką przerwę. W trakcie sama zastanawiałam się po wielokroć- o co do diabła chodzi z tak ogromną sumą pieniędzy, pozostawioną w szkolnej ciemni? Bohaterowie przemykają przez karty powieści, dodając do historii coraz to więcej niedopowiedzeń. A zakończenie zaskakuje.


Sala Simukka- choć to moje pierwsze z nią spotkanie, zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. Bardziej urzekła mnie historia przedstawiona w ostatniej części, Czarne jak heban. Bez wątpienia sięgnę także po część środkową, zatytułowaną Białe jak śnieg. Co ciekawe- cała historia oscyluje wobec inspiracji Królewny Śnieżki. Oryginalny pomysł.

Dla kogo? Dla miłośników szybkiej akcji, intryg, mroku i ogromu emocji. Dla miłośników thrillera przede wszystkim. I, nie, absolutnie nie tylko dla nastolatków.

Wydawnictwo Ya Tu Czytam


Dajcie znać czy poznaliście już te powieści- a jeśli nie, co ciekawego przeczytaliście w ostatnim czasie?
xoxo

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Thilerry akurat uwielbiam i zapewne sięgnę po tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z chęcią Przeczytam w niedalekiej przyszłości ;) dzięki za propozycję ;)
    www.dobrastronamedalu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)

Subscribe