Jarosław Molenda - Polowanie na bestię z Majdanka - recenzja

by - 14:34:00

„Była sobie raz Elżunia, umierała sama – bo jej tatuś na Majdanku, w Oświęcimiu mama…”

Powyższy wierszyk został napisany przez kilkuletnią dziewczynkę na niewielkiej karteczce, odnalezionej w zniszczonym dziecięcym buciku wśród sterty odzieży zrabowanej więźniom, przebywającym na Majdanku…

„To, że prowadziła je do komór gazowych Majdanka, wydawało się jej nie wystarczać – musiała je najpierw poniżyć, obierając tę resztkę ludzkiej godności, która jeszcze im pozostała.”

Jako kilkunastoletnia Niemka wychowywana w niezbyt zamożnej rodzinie musiałaś zakończyć edukację stosunkowo szybko, aby wesprzeć ją finansowo. Praca w fabryce, szwalni czy na stancji nie gwarantowała jednak ani odpowiedniej gratyfikacji pieniężnej, ani sławy czy prestiżu, na którą przecież każdy Twój krajan jako nadczłowiek zasługiwał. Od zawsze potrafiłaś zakręcić się w miejscu, z którego będziesz czerpać upragnione korzyści. Tam dać przysługę, tu szepnąć słówko – i nagle stało się: Ty, Hermine Braunsteiner, pobierasz odpowiednie nauki, aby zostać pomagierką, strażniczką a później nadzorczynią na majdanku. Najpierw Ravensbrück, gdzie jeszcze nie pokazujesz na co tak naprawdę Cię stać: wszakże musisz jeszcze wyrobić sobie renomę i poczuć się odpowiednio pewnie. Potem Majdanek, gdzie już od początku pniesz się po szczeblach jakże wielkiej kariery. Pani na włościach. Mająca pod sobą niezliczoną liczbę więźniarek, których los zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Królowa piekła o sercu skutym lodem. A może w ogóle bez serca?

 


„Była bestią bez odrobiny litości. Przy selekcjach uwielbiała wyrywać dzieci matkom i na ich oczach deptać je na śmierć.”

Bezkarna. Bezlitosna. Coraz bardziej zdeprawowana. Choć przecież jedynie wykonująca rozkazy ukochanego Hitlera, prawda? Nie ma w tym żadnej Twojej winy, że każdego dnia decydujesz o tym, które z kobiet pójdą na śmierć. Nie odpowiadasz za codzienne masowe zagłady Żydów. Torturujesz dzieci i bijesz kobiety dlatego, że właśnie to jest powołaniem wielkiej niemieckiej kobiety, działającej w słusznej sprawie: aby usunąć wszelkie bydło z tego świata. Tych nieludzi, traktowanych przez Ciebie z uwielbieniem o wiele gorzej niż zużyte podłogowe szmaty. Spójrz tylko jak pięknie wyglądasz! Błyszczący mundur, na który solennie zapracowałaś i te zupełnie nowe oficerki – dodatkowo podkute metalem, by rozdawane motłochowi kopnięcia bardziej bolały. Zarządzane przez Ciebie „świnie” są niczym – Ty za to w końcu jesteś kimś…

„Niekiedy nie jestem w stanie uwierzyć, że kobieta, która może być lub już jest matką, ciska dziecko jak worek, bije je pejczem między oczy czy strzela mu w twarz. Ale przecież widziałem to na własne oczy.”

Niekończące się apele, odbywające się niezależnie od pogody. Codzienne segregacje i wysyłanie niezdolnych do katorżniczej pracy do gazu. Bicie przy pomocy bicza lub kopanie – w zależności od tego, na co dzisiaj przyjdzie Ci ochota. Poniżanie. Wrzucanie do dołów z nieczystościami. Rzucanie skazanymi przez Ciebie na śmierć dziećmi na paki ciężarówek. Pani życia i niezliczonych śmierci: wielka, dumna Niemka, oddana słusznej sprawie. Tak wygląda Twoja codzienność, której dzięki Tobie w jakiejkolwiek formie zabrakło tak wielu.

„One głęboko wierzyły, że są nadludźmi, lepszą rasą, a my to zwierzęta robocze.”

Kat. Morderczyni. Jedna z najbardziej bezlitosnych postaci wśród zbrodniarzy wojennych, przez więźniarki określana „kobyłą”. Kobieta (czy aby jednak na pewno?), której niewyobrażalne grzechy nigdy nie doczekały się należytej kary – jeśli taka w ogóle istnieje. Ucieczka do USA, gdzie poznałaś męża, broniącego Cię zaciekle jak lew… podobnie zresztą jak nowe sąsiadki, dla których byłaś taką ułożoną i spokojną panią domu. Potem proces sądowy, zakończony nieadekwatnym wyrokiem i… ułaskawienie z powodu złego stanu zdrowia. Delikatna śmierć zastała Cię w słusznym wieku – w domowym łóżku. Twoje ofiary nierzadko miały kilka lat… lub nawet mniej. Życiem i poczynaniami zaprzeczyłaś istnieniu jakiejkolwiek sprawiedliwości. Jeśli istnieje piekło, pozostaje nam mieć nadzieję, że i tam – jak wielka, nadludzka Niemka – pniesz się po kolejnych „szczeblach”.

„To właśnie powiązanie sentymentalizmu i sadyzmu jest hitlerowską cechą i nie przeczy jedno drugiemu – ta sama kobieta, która jest wzorem dobrej sąsiadki, może być strażniczką, szczującą psami swoje ofiary.”

Na Majdanku tylko w ciągu dwóch dni potrafiono rozstrzelać ponad 40 tysięcy (sic!) Żydów. Warto w tym miejscu zauważyć, że działał on przez kilka lat… Funkcjonowanie obozu zaczęło się właściwie niewinnie. Miał być miejscem, w którym więźniowie będą pracować na rzecz cudownych Niemiec. Szycie, produkcja amunicji czy żywności szybko zmieniły się jednak w codzienną ruletkę ze śmiercią i życiem. Terror, tortury czy masowe zagłady były nie były niczym nowym – dla uwięzionych tam osób stanowiły rzeczywistość. Jeśli przeżyłeś dany dzień, mogłeś uważać się za niesamowitego szczęściarza… Majdanek, podobnie jak i inne miejsca bestialskich mordów, był jednak miejscem zarządzanym przez konkretnych ludzi. Osoby z twarzą, nazwiskiem i nierzadko uporządkowanym życiem rodzinnym. To one „pilnowały porządku” w miejscach tego rodzaju. To one decydowały o tym, kto będzie dalej żył i jeszcze przyda się niemieckim panom do pracy. Bestie, które w znacznej części nigdy nie doczekały się sprawiedliwej kary za swoje zbrodnie. Jedną z nich była właśnie Hermine Braunsteiner, której poczynania zaprzeczają nie tylko pojęciu „człowieczeństwo”, ale i kobiecości. Kobieta uważana jest za delikatną opiekunkę domowego ogniska, coś eterycznego i pięknego, co powinno zawsze przyjść w sukurs moralnym wartościom. Tworząc budzący grozę obraz tej postaci, Jarosław Molenda we wstrząsający sposób zadaje czytelnikowi wiele pytań. Czy w zależności od okoliczności każdy człowiek jest zdolny do nieograniczonego zła? Czy władza potrafi zmienić ludzi w przerażające bestie? Czy można jeszcze kiedykolwiek zasnąć spokojnie, wiedząc, jak wiele zła się uczyniło? Czy w ogóle dostrzega się jeszcze zło? Lub może… czy kiedykolwiek się je dostrzegało?

„W rzeczywistości było to zbiorowisko ludzi pozbawionych wszelkich uczuć, o zdegenerowanym pojęciu moralności, zdolnych do największych draństw i okrucieństw, jakie tylko można sobie wyobrazić.”

Przyznam szczerze, że czytając „Polowanie na Bestię z Majdanka”, musiałam wielokrotnie odłożyć książkę i chwilę odetchnąć… To lektura trudna, brudna, przerażająca i do imentu zła. Ukazująca coś, czego „normalny” człowiek nie jest sobie w stanie zwyczajnie wyobrazić. Pełna świadectw tych nielicznych, którzy uszli z życiem. Z każdym przeczytanym zdaniem dosłownie mrożąca krew w żyłach i powodująca gęsią skórkę. Z każdym kolejnym ukazanym etapem procesu sądowego zbrodniarki budzący dojmujące poczucie niesprawiedliwości. Ten reportaż, esej czy właściwie swego rodzaju traktat o nie-człowieczeństwie obnaża historyczne fakty, o których wiedzieć się powinno: jedynie po to, aby nigdy więcej nie dopuścić do takich wydarzeń. Już po samej ilości wykorzystanych źródeł widać również ogrom poczynionej przez Autora pracy, której efektem jest pozycja z pewnością trudna do wyrzucenia z pamięci. Po lekturze pozostaje tylko jedna, niesamowicie smutna, lecz prawdziwa refleksja: (rzekomi) ludzie ludziom zgotowali ten los… 9/10

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)