Jeanne Ryan - Nerve

Witajcie, Kochani.

Chciałabym dziś opowiedzieć Wam o książce, którą przeczytałam w niecałe trzy godziny i od której nie potrafiłam oderwać się ani na minutę. Książce, która zatraciła mnie w sobie bez reszty. Książce, dzięki której istniał tylko świat głównej bohaterki - mój własny zniknął całkowicie. Książce, której byłam ciekawa, a jednak po której nie spodziewałam się wiele dobrego - zwiastun filmu niestety zniechęcił mnie do tejże historii (nie mam zamiaru obejrzeć filmu). Książce, która trzymała mnie w wielkim napięciu od początku do końca- jak chyba żadna inna. Mowa o powieści Jeanne Ryan - Nerve



Jeśli chodzi o okładkę- muszę powiedzieć, że jest oryginalna. Odwrócone i trójwymiarowe napisy, kosmiczna barwa i przenikliwy wzrok. Podoba mi się. 


Patronat medialny Bravo i Bravo Girl troszkę dał mi do myślenia- zarówno jak i zwiastun filmu. Obawiałam się nieco powieści dla gimnazjalistek, do których już od wielu lat się nie zaliczam. Recenzje jednak- i te na okładce i te przeczytane w Internecie nastroiły mnie pozytywnie. 


Książka podzielona jest na rozdziały i napisana jedną z moich ulubionych czcionek, zaliczających się od tych, dzięki których lektura szybciej mi się kończy (co jest i plusem, ponieważ szybciej poznaję całą historię i minusem, ponieważ niektóre powieści są dla mnie zdecydowanie zbyt krótkie- tak jak i ta). Język poprawny, przyjemny dla czytelnika, ładny- powiedziałabym. Nie zauważyłam powtórzeń, czy żadnych błędów. Lektura jednak była dla mnie czytelniczą ucztą z innego, głównego powodu. Z powodu fabuły.

Na zdjęciu przepiękny bukiet, który 20.10 otrzymałam od mojego Ukochanego z okazji drugiej rocznicy. Dziękuję raz jeszcze. 

Główną bohaterkę, nastoletnią Vee, poznajemy jako nieśmiałą dziewczynę, która zwykła grać drugie skrzypce i chować się za kurtyną sceny i swoich charakteryzatorskich zdolności. Przyćmiona blaskiem przyjaciółki gwiazdy, która wiedzie prym w każdym przedstawieniu podkochuje się w tajemnicy w szkolnym przystojniaku Matthew. Maślane spojrzenia, którymi go obdarza powodują, iż zupełnie nie dostrzega zauroczonego nią przyjaciela Tommy'ego... aż do momentu, kiedy okazuje się że jej wybranek również rzuca maślane spojrzenia- nie jej jednak, lecz jej przyjaciółce Sydney. Wtedy to właśnie w małej skromnej Vee coś pęka- w towarzystwie Tommy'ego przegląda nagrania chętnych do wzięcia udziału w nowej grze typu reality show - Nerve i postanawia sama wziąć udział, choć nijak to nie pasuje do jej osobowości. Gra polega na spełnianiu wyzwań i zamieszczania nagrań z ich wykonania w sieci- pierwsze wydaje się zupełnie niewinne, oblać się wodą w restauracji... Vee postanawia, iż na tym zakończy swój udział. Szybko okazuje się jednak, że jej występ wzbudził spore zainteresowanie drugiej strony- nie graczy, a obserwatorów. Organizatorzy więc podsyłają naszej bohaterce coraz to nowe wyzwania- kusząc coraz to lepszymi nagrodami. Gra nie toczy się już o wymarzone buty, czy kreację a o spełnienie marzeń dotyczących przyszłości... Dodatkowo zadania pomaga jej wykonać niezwykle przystojny i całkiem zabawny partner Ian. Wyzwania jednak są coraz trudniejsze i stają się coraz bardziej niebezpieczne. Nakłanianie do skorzystania z usług seksualnych, wzburzenie tłumu o przeciwnych poglądach czy urażenie bliskiej osoby to tylko niektóre z nich. Punkt kulminacyjny następuje jednak w finale, kiedy to zupełnie skrajnie różne osobowości spotykają się w zamkniętym pomieszczeniu... w towarzystwie alkoholu i broni. Jak to wszystko się skończy? Zadawałam sobie to pytanie niejednokrotnie. Ostatnie strony pochłaniałam szybciej aniżeli ulubioną sałatkę. W tym przypadku sałatkę wieloskładnikową, ponieważ konstrukcja fabuły działa chyba na wszystkie możliwe emocje czytelnika. Bawi, wciąga, przeraża, intryguje... Zakończenie nie było w żadnym stopniu przewidywalne po wszystkich wydarzeniach, które nastąpiły wcześniej.  Nie jest to powieść jedynie dla nastolatek, jak sugerował patronat- a dla wszystkich czytaczy żądnych wrażeń, napięcia i ekscytacji. Polecam z całego serca, zostać obserwatorem Nerve. Dla własnego bezpieczeństwa- jedynie w powieści.

Wydawnictwo: Publicat S.A

Czytaliście już Nerve? Zamierzacie? :)
xoxo




Pokrewne posty

5 komentarzy:

  1. Przeczytałaś tę książkę w trzy godziny? :o to ile ona miała stron?

    Zdecydowanie powinnaś popracować nad warsztatem :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 295, jeśli dobrze zapamiętałam. Niestety tempo czytania drastycznie mi spadło- przez ponad okres czasu byłam książkowym leniem, czytałam tylko posty, komentarze i artykuły w Internecie. Od jakiegoś miesiąca wróciłam do czytania po staremu.

      Usuń
  2. wydaję się fajna, przypomina mi panikę lauren oliver:)

    little-jay999.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzisiaj widziałam film. Jak dorwę książkę, to na pewno przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po przeczytaniu książki i obejrzeniu filmu, uważam, że ekranizacja bardziej spełniła swoją rolę i w rzeczywistości oddała ideę Nerve. Co prawda niektóre elementy książki, jak dokładne przedstawienie kreacji najważniejszych postaci i pogoń za nagrodami mogącymi zmienić życie, zostały przedstawione o wiele lepiej, jednak film uwydatnił niebezpieczeństwo gry, ukazując jak wiele możemy stracić poprzez zbytnie przywiązanie do Internetu i opinii innych :)
    http://favouread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)