Vis Plantis- peeling enzymatyczny i peeling z filtratem ze śluzu ślimaka

Witajcie.

W dzisiejszej recenzji przybliżę Wam dwa produkty marki, którą poznałam stosunkowo niedawno- mowa o Vis Plantis i ich serii Helix Vital Care. Na mojej łazienkowej półce zagościły ostatnio dwa peelingi z tej serii- peeling enzymatyczny to twarzy z papają i kamelią oraz peeling nawilżający do ciała z filtratem ze śluzu ślimaka. Jak sprawdziły się kosmetyki pełne natury na mojej skórze? ;)




Oba peelingi zamknięte są w białych, wygodnych miękkich tubach o ciekawej, dość oryginalnej szacie graficznej, która do mnie trafia. Pasuje do ekologicznego piękna z natury, o którym pisze producent. Peeling enzymatyczny do twarzy dostaniemy w pojemności 75ml (za 12.99), peeling do ciała zaś w pojemności 200ml (za 14.99). Dużym plusem jest także ich dostępność- znajdziemy je bowiem nie tylko w sklepie Elfa Pharm (klik), ale i między innymi w Hebe, Drogeriach Natura, Jaśmin, Kosmyk czy Wispol. 


Peeling enzymatyczny do twarzy był pierwszym posiadanym przeze mnie kosmetykiem tego typu (tak, tak, kosmetykomaniaczka jeszcze czegoś nie testowała, hańba :D). Peelingi stosuję średnio raz w tygodniu, żeby złuszczyć martwy naskórek, ale nie zniszczyć nowego, który się odtwarza. Producent doradza aby produkt nanieść na twarz, szyję i dekolt i odczekać dziesięć minut- super wygodne, iż nie trzeba cały czas trzeć i masować a produkt o lekkiej, kremowej konsystencji tak naprawdę działa sam. Dobry pomysł na zrelaksowanie się i przy okazji zadbanie o skórę. Czuć zresztą, że działa- leciutkie, bardzo przyjemne mrowienie przychodzi zaraz po aplikacji. Muszę pochwalić za bardzo, bardzo przyjemny zapach- taka kompozycja kwiatowo-owocowa, milusia. 

Efekt? Gładka buźka o promiennej cerze, bardzo miła w dotyku. Cera przestaje być zmęczona i nabiera świeżego, młodego wyglądu. Polubiliśmy się, choć takie efekty otrzymuję również po zwykłym peelingu. Ten jednak ma taką przewagę, iż nie trzeba cały czas podczas zabiegu wcierać go w skórę.

W składzie znajdziemy stabilizowany enzym z owoców papai, który rozrywa wiązania peptydowe warstwy rogowej naskórka, rozluźnia połączenia między komórkami oraz działa keratolitycznie (producent nie wyjaśnił, termin coś obcy, więc: usuwa martwe komórki naskórka), filtrat ze śluzu ślimaka (pomaga szybko naprawić uszkodzenia), ekstrakt z bławatka (łagodzi podrażnienia), olej bawełniany i kameliowy (naturalne emolienty nawilżające i natłuszczające), pantenol  oraz glicerynę (które ograniczają utratę wody). 


Skład bardzo mi się podoba i myślę, że znajdzie wielu zwolenników, ceniących sobie kosmetyki na bazie naturalnych składników. 


Przepraszam Was najmocniej za przejaśnioną fotkę, aparat odmawia mi dziś posłuszeństwa.

Peeling nawilżający do ciała z filtratem ze śluzu ślimaka już po pierwszym użyciu trafił na listę moich ulubionych kosmetyków. Co prawda w efekt należy włożyć trochę wysiłku, ale opłaca się troszkę pomęczyć dla efektu. Producent zaleca nanieść produkt na oczyszczoną skórę i masować przez czas od pięciu do dziesięciu minut- a że staram się to zrobić porządnie, zawsze mi się trochę rączki sfatygują. Konsystencja lekko kremowa z drobinkami, tutaj niestety zapach, powiedziałabym, średni. Efekty po masażu są jednak spektakularne - po zmyciu peelingu mogłabym miziać się godzinami. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że po NICZYM absolutnie nie miałam tak gładkiej, jędrnej i nawilżonej skóry, która aż prosi się o dotyk. Bardzo polecam! 

W składzie znajdziemy filtrat ze śluzu ślimaka (kompleks bioaktywnych składników), ekstrakt z maliny, moroszki i magnolii (ochrona młodości skóry), olej makadamia, masło shea (nawilżenie i natłuszczenie), glicerynę (ochrona wilgoci) oraz tajemniczy wielozadaniowy, opatentowany składnik ochronny zapewniający wygładzenie, elastyczność, sprężystość i ochronę przed przesuszaniem. 


Reasumując, jeśli jeszcze nie mieliście styczności z kosmetykami Vis Plantis, sądzę, że warto się  im przyjrzeć. A szczególnie peelingowi do ciała! <3


Chętnie poznam Wasze opinie, a także i ulubione peelingi.

xoxo


Pokrewne posty

5 komentarzy:

  1. Ja ostatnio złapałam lenia... No może nie lenia, ale sił nawet na tak proste zabiegi jak peeling mi brak. Twój wpis mnie motywuje!

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawe kosmetyki ;) ten nawilżający mnie interesuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Peeling bardzo ciekawy :)
    Obecnie mam maskę do rąk tej marki o której pisałam na blogu, ale nie przekonuje mnie do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kompletnie nie znam tej mark. Natomiast śluz ślimaka to jest coś, co pojawia się bardzo często w kosmetykach azjatyckich. Ten składnik stał się bardzo popularny w ciągu ostatnich kilka lat.
    Ciekawe jak się go pobiera ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. peeling u mnie się nie sprawdził i raczej nie poznam innych kosmetyków z serii vis plantis ;/

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)