Dominika Buczak - Parasolki - recenzja

by - 23:28:00

Żal Ci tej dziewczyny, ale postanowiłaś od razu, że nie zostaniesz dla niej „nową matką”. Nie będzie zabawy w partnerstwo czy wspólny, rodzinny dom. Zapewnisz jej opiekę, wikt i opierunek dopóki nie dorośnie, ale to wszystko, co jesteś w stanie zaoferować. Miejsca w Twoim wielkim warszawskim mieszkaniu, położonym w prestiżowym pałacu Teppera jest dosyć, by wszystkich z łatwością pomieścić. Żyjesz w nim z gosposią Anką, którą przed wielu laty sprowadziłaś ze wsi do miasta, aby pomagała Ci w prowadzeniu gospodarstwa. A teraz przybędzie Ci dodatkowy lokator - córka bliskiej kuzynki Stefanii, zmarłej przed ponad dwoma laty. Kiedy to się stało, Stasia była jeszcze dziewczynką i półsierotą. Jej ojciec, wiejski nauczyciel, odszedł w zaświaty niedługo po jej urodzeniu. Matka była silną kobietą - na tyle, że pomimo stanowczego sprzeciwu zamożnych rodziców, wyprowadziła się z ich domu, aby osiąść wraz z ukochanym na odległym przysiółku pod Lwowem, klepiąc ciągłą biedę. Dziadkowie nie chcieli mieć nic wspólnego z wnuczką, więc obowiązek zaopiekowania się dzieckiem przypadł w udziale właśnie Tobie, choć między Bogiem a prawdą wcale się do tego nie paliłaś. Jednak, po pierwsze - jesteś kobietą, po drugie - nie masz męża, po trzecie - dysponujesz po zgonie rodziców wystawnym lokum. Po czwarte wreszcie, tak zdecydował za Ciebie wuj Andrzej, będący głową rodziny, wcale nie pytając Cię o zdanie. Na szczęście mała była już w wieku odpowiednim, abyś mogła ją posłać do szkoły. Zdecydowałaś, że będzie to ciesząca się wielkim uznaniem pensja pani Zamoyskiej. Bardzo Ci pasowało, że znajduje się aż w Zakopanem, dzięki czemu nie miałaś zbyt wielu kontaktów z niespodziewaną podopieczną. Przez dwa lata Stasia uczyła się w niej przyrządzania posiłków, sztuki towarzyskiej konwersacji, zachowań właściwych dla socjety, noszenia gorsetu i sukien, a więc wszystkiego tego, co musi umieć panienka pochodząca z dobrego domu.

„Tamtej nieprzespanej nocy Irena była wściekła. Przeliczała lata, które pozostały jej do przeżycia. (…) nagła śmierć Stefanii przypomniała boleśnie, że nie powinna odkładać życia na później.”

Teraz Stasia powraca do domu ciotki, aby pozostać w nim aż osiągnie dorosły wiek. Czeka Cię więc parę lat przymusowego dzielenia kątów z obcym dzieckiem. No cóż, jakoś będziesz musiała to przetrwać, w końcu już tyle burz przeszło nad Twoją głową, że i tę zniesiesz bez zmrużenia oka, choć nie będzie to łatwe. Przed Tobą pierwszy etap nowej drogi życia - odbiór Stasi z pociągu. Postanowiłaś, że zrobisz to osobiście, gdyż Anula była wczoraj świadkiem zamachu na rosyjskiego żołnierza i jest cała roztrzęsiona. Nie rozumiesz jej postawy, w końcu w Warszawie początku XX wieku stało się to codziennością. Szalony rewolucjonista z sumiastymi wąsami - Piłsudski wraz z towarzyszami z partii PPS urządza prawdziwe polowania na carskich funkcjonariuszy. Jak nie obrabują banku czy pociągu w celu zdobycia funduszy na dalszą walkę, to podkładają bomby czy organizują zamachy na ważne osobistości, starając się jak najbardziej uprzykrzyć los okupantom. Wścieka Cię jednak, że przy okazji utrudniają egzystencję swoim rodakom, na których spadają represje oraz wytrącają ich z orbity świętego spokoju. Jak mogą nie zdawać sobie sprawy, że to wszystko nic nie przyniesie? Walka z olbrzymią i mocarną Rosją nie ma szans powodzenia, a tym samym podnoszenie na nią ręki jest zupełnie bez sensu i spowoduje jedynie opłakane skutki, tak, jak to się stało po powstaniu styczniowym. Tak czy inaczej, to na Ciebie spadł obowiązek odebrania dziewczyny, więc udajesz się dorożką na dworzec. Po krótkiej podróży opuszczasz pojazd i wchodzisz do środka budynku. Siadasz na najbliższej wolnej ławce a Twój wzrok pada na dworcowy zegar, na którym odliczasz minuty do przyjazdu pociągu. Ten się jednak spóźnia, więc ogarnia Cię coraz większe zniecierpliwienie, które nagle zostaje przerwane wydarzeniami, jakie rozgrywają się akurat przed Twoimi oczyma. Na samym środku poczekalni przystaje kobieta ogromnej postury, po czym zaczyna gwałtownie dyszeć a następnie jak długa wali się z hukiem na podłogę. Jej towarzyszka próbuje ją podnieść, ale wiotkie ciało nie jest w stanie sprostać takiemu wyzwaniu. Znasz ją z widzenia, gdyż mieszka po sąsiedzku w niezbyt prestiżowej kamienicy i parę razy natknęłaś się na nią, przechodząc ulicą. Teraz widzisz, że potrzebuje Twojej pomocy, więc zrywasz się i przypadasz do leżącej. Łapiesz wyciągniętą rękę i ciągniesz z całych sił, jednak niewiele to daje, gdyż ciężar jest ponad Twoje siły. W tym samym momencie zjawia się Stasia, rzuca walizkę i również stara się podnieść nieszczęsną kobietę. Na szczęście podchodzą do Was dotychczas stojący pod ścianą rosyjscy oficerowie i wspólnym wysiłkiem podnosicie zasapaną niewiastę. Dziwi Cię nerwowa reakcja sąsiadki na widok „ruskich”, ale kładziesz to na karb znalezienia się w trudnej sytuacji. Gdy jednak po zaproszeniu nowo poznanych towarzyszek do dorożki wygodnie rozsiadacie się w wyściełanym aksamitem wnętrzu, ze zdumieniem spostrzegasz, że kobieta wyciąga spod spódnicy błyszczący pistolet Browninga. Jak się okazuje, jest bojowniczką ruchu oporu i zdeklarowaną sufrażystką, przewożącą pociągiem broń dla swoich towarzyszy. W ten sposób otwierasz w życiu rozdział brzemienny w wydarzenia, które całkowicie zmienią Twoją uładzoną, mieszczańską egzystencję. Będziesz musiała ją poświęcić także wychowywaniu Stasi, zyskując córkę, jakiej nigdy nie miałaś.

„(...) od spotkania na dworcu rewolucjonistki z sąsiedniej kamienicy często zaprzątają jej głowę. One z pewnością nie wstaną pewnego dnia z myślą, że nie zdążyły się nażyć.”

Czujesz, jak po kręgosłupie spływają Ci krople zimnego potu. Ukryte pod spódnicą żelastwo ciąży niczym kamień i ociera boleśnie uda. Uczestniczysz w zbrojnej partyzantce, przekonana, że kobiety mogą w niej odegrać wielką rolę, także z bronią w ręku. Pragniesz walczyć o ich prawo do nauki oraz głosowania w wolnych wyborach, należysz więc też do nowo powstałego ruchu sufrażystek. Z ulgą konstatujesz, że do Warszawy jest już niedaleko a tam będziesz mogła pozbyć się uciążliwego ładunku. Gdy odbierałaś pistolety od łączniczek, zdecydowanie zaprotestowałaś, wskazując, że jest ich zbyt wiele, aby niepostrzeżenie przewieźć je pociągiem. Ale zażywna Marysia, która wielką posturą wzbudza respekt, zdecydowała, że dacie radę. I teraz ma się z pyszna. Po wyjściu z pociągu, z trudem się poruszając, wchodzicie do budynku dworca i nagle staje się najgorsze. Twoja towarzyszka przystaje, po czym sapiąc upada na posadzkę, leżąc na niej jak wielki chrząszcz i bezradnie machając rękoma. Próbujesz ją podnieść, jednak jesteś na to zbyt słaba. Nawet, gdy do akcji ratunkowej przystępuje sąsiadka, która akurat znalazła się na dworcu a zaraz potem młoda dziewczyna, nie dajecie rady. Wtedy ze zgrozą spostrzegasz, że zbliża się trzech rosyjskich oficerów z wyraźnym zamiarem udzielenia pomocy. Wiesz, że odkrycie przez nich, iż przenosicie broń, skończy się w najlepszym razie długoletnim więzieniem, w najgorszym pobytem na Syberii. Ku Twojej uldze, sprawnie radzą sobie z niełatwym zadaniem, po czym odchodzą. Roztrzęsiona, przyjmujesz zaproszenie sąsiadki, aby zabrać się z nią dorożką. Wkrótce potem w powozie z ulgą wyciągasz spod garderoby pistolety, nie bacząc na konfuzję, jaką wywołujesz tym gestem u świeżo poznanych kobiet. Nie wiesz jeszcze, że wasze losy splotą się w nierozerwalny węzeł...

„O tej porze Wandę dopadają strachy. Przewraca się w łóżku, analizuje słowa i obrazy, które przyniósł jej poprzedni dzień. (…) Im częściej słyszy opowieści o bombach (…) tym więcej dociera do niej historii o wizytach nieoproszonych gości, zatrzymaniach i aresztowaniach. Te sprawy wracają co noc.”

„Parasolki” Dominiki Buczak to interesująca powieść obyczajowa. Jej bohaterkami są trzy całkowicie odmienne charakterologicznie kobiety, których dzieje niespodziewanie połączyły życiowe wydarzenia. Irena, pierwsza z nich, jest zamożną mieszczką, jaka pragnie tylko świętego spokoju. Zostaje jednak zmuszona do zmierzenia się z trudem przyjęcia na wychowanie Stasi, córki swojej zmarłej kuzynki. Druga - Wanda, to płomienna rewolucjonistka i sufrażystka, czynnie uczestnicząca w ruchu oporu przeciwko carskim rządom. Trzecią postacią powieści jest nastoletnia Stasia, która z przytupem wkracza w dorosłe życie, stając się osią wokół której kręci się fabuła. Los niewiast rzucony jest na panoramę wydarzeń rozgrywających się w ówczesnej Warszawie. Z jednej strony rośnie opór przeciwko okupantom a bojownicy posuwają się do coraz częstszych zamachów na rosyjskich urzędników i żołnierzy. Z drugiej powstaje ruch sufrażystek, które coraz głośniej domagają się przyznania kobietom praw obywatelskich,  na czele z uprawnieniami do pobierania nauki oraz możności oddania głosu w wyborach, jakie zostaną zorganizowane w wolnej już Polsce. Na to wszystko nakłada się atmosfera grozy, wywołana rosyjskimi represjami i zbliżającą się wielkimi krokami I wojną światową, która całkowicie zburzy pokojowe życie. Akcja książki kończy się w 1918 roku, kiedy to Rzeczpospolita odzyskała niepodległość. Wbrew podtytułowi, nie jest to wyłącznie traktat o losach polskich sufrażystek, lecz przejmujące i obrazowe studium losów kobiet, zmuszonych stawić czoła spadłym na nie niespodzianie niezwykłym trudom życia a wciągniętych w wir wydarzeń, na które nie mają najmniejszego wpływu. To także zaprezentowana dynamiczną fabułą opowieść o walce o zyskanie praw w świecie złożonym z niebezpieczeństw. Warstwa językowa Dominiki Buczak okazuje się zaskakująco dobrze skrojona - dzięki niej pełne zawirowań historie nabierają realizmu i zabierają czytelnika w świat, który ten może poznać właśnie dzięki podobnej literaturze. Niektóre postaci przejawiają poglądy nieco zbyt skrajne i współczesne, nieprzystające do moich, czego jednak nie uznaję za wadę. Gdybym zgadzała się z każdym zdaniem poznawanych dzięki prozie bohaterów, z pewnością ta szybko stałaby się dla mnie nieatrakcyjna. Skryte za intrygująco rysunkową okładką „Parasolki” pozostawiam z notą dobrą, czyli 7/10. To była intrygująca przygoda, która udowadnia, że niekiedy nie należy czekać na to, by inni zawalczyli o Ciebie - a warto dokonać tego samodzielnie. Zwykły parasol to bowiem tak tarcza, jak i oręż, jeśli tylko odpowiednio się go wykorzysta. 😉

You May Also Like

0 comments

Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)