Jo Morey - Mroczna laguna - recenzja
Dżungla wydobywa z każdego
to, co najgorsze.
Przecież <…> Ci o tym
w <…> szalona suko. Do reszty ogłuchłaś? Znowu <…> co do Ciebie
mówię? A poza tym jesteś <…> bezużyteczna. Może lepiej <…> Twój
ojciec, bo <…>.
Naprawdę Aid tak powiedział,
rzeczywiście użył dokładnie tych słów? A może Twój mózg znowu dopowiedział nieistniejącą
opowieść, uzupełniając to, co udało Ci się usłyszeć z nieodpowiednio
wyregulowanymi aparatami słuchowymi o wyrazy, które miały zasiać w Tobie
jeszcze większe zwątpienie? Pisk. Przecież i tak notorycznie rozlega się między
uszami, kiedy dobiegają do nich dźwięki na wysokich tonach - te, których od
czasu wypadku nie odbierasz już poprawnie. W samym środku dzikiego Belize, gdzie
zdecydowałaś się pozostać, na początku cała ta kakofonia życia sprawiała, że niedaleko
Ci było do utraty pozostałych zmysłów. Może to zresztą Twoja scheda po matce… Nie
pamiętasz jej zbyt dobrze - byłaś za mała, aby jej obraz wiele lat później
wciąż pojawiał Ci się przed oczyma na zawołanie. Wielu sytuacji nie potrafisz
sobie od dawna w całości przypomnieć. Urwane fragmenty przeszłości jeszcze
majaczą gdzieś na obrzeżach. Ojciec, z którym kobieta znowu się kłóci - bo tata
zbyt wiele czasu poświęca badaniom nad ukochanymi kwiatami. Wyjechał na zbyt
długo? Orchidelirium, to wtedy usłyszałaś to po raz pierwszy? A może wrzaski z
pokoju rodziców dotyczyły choroby mamy, jaka wracała falami tylko po to, by w
końcu pochłonąć ją całkowicie? Dzieciństwo. Kiedy Twoja starsza siostra odnosząca
sukcesy jako prawnik o nim opowiada, masz wrażenie, że żyłaś w zupełnie innym
świecie. Kłamie czy to Ty masz coraz większe luki we wspomnieniach? Gładzisz w zamyśleniu
tatuaż Aida, leżąc na belizeńskiej plaży i zastanawiasz się nad tym wszystkim. Inicjały
LF, live forever, jak Ci powiedział. Całe ciało pokryte ma tuszem, zapisuje na
nim wszystko, co istotne w jego życiu. Na pamiątkę Waszej relacji wykaligrafował
przecież „no sorry”, choć… nie wiesz już, do czego dokładnie się to odnosi. A
może Ci mówił? Nie usłyszałaś? Nie pamiętasz? Szalona suka.
„Chciałam zadać mu tyle pytań - jak dorosły dorosłemu - błagać go, by opowiedział historie, którymi nigdy się nie podzielił, wyjawił sekrety, które zapewne miał (…). Zabrał swoje odpowiedzi do dżungli, więc być może tam je odnajdę.”
Planowałaś, że w Belize spędzisz z Aidem wymarzony urlop, który pozwoli Ci na chwilę odetchnąć po porażkach, jakich doznałaś w mieście. Choć marzyłaś o zostaniu szefem kuchni, moment temu widowiskowo straciłaś pracę w renomowanej restauracji. Wszystko przez… wstyd. W pracy głowę nosiłaś wysoko, bo gotowanie od zawsze było Twoją popisową sztuką, lecz włosy upięte - a nie chciałaś, by ktokolwiek zobaczył, że nosisz aparaty słuchowe, bez których połowa dźwięków zwyczajnie do Ciebie nie dociera. Może irracjonalne, ale wciąż nie przywykłaś do tego, że musisz je mieć, co klientka prawie przypłaciła życiem. Twój partner jeszcze o tym nie wie - boisz się, że Cię zostawi, gdy dowie się, że właściwie nie macie z czego się utrzymać. A przecież tak wiele dla Ciebie zrobił. Po tym, jak rozwiodłaś się z przemocowym Simonem, pokazał Ci, czym jest prawdziwa miłość. Poznaliście się zresztą na innych wakacjach w tej okolicy - kiedy Ty próbowałaś odżyć po rozstaniu a on wybrał się na szaloną eskapadę ze znajomymi. To miał być przelotny romans, ale kiedy później odnalazł Cię w Anglii, wiedziałaś już, że to przeznaczenie. Podążając ścieżką przeszłości, masz nadzieję, że w tym bajkowym, egzotycznym miejscu łatwiej będzie przyznać Ci się do porażki i utraty zatrudnienia. Nawet Twoje dzieci wydają się tu być o wiele szczęśliwsze - Dylan, dla którego Aid szybko stał się nieobecnym ojcem i zarazem najlepszym przyjacielem oraz nastoletnia Ella, jaka nareszcie oddycha pełną piersią. Dopiero co doświadczyła porażającej przemocy psychicznej ze strony szkolnych rówieśników - niczym niesprowokowanej agresji, wziętej z bezlitosnych plotek. Z nikłym uśmiechem obserwujesz, że w Belize do zapisanej na przedramionach książki jej żyletkowych blizn nie dołączyły kolejne. Oby tak zostało, zaciskasz kciuki, kiedy zmierzacie na spotkanie z Twoim tatą. Wiele lat po śmierci mamy, już na emeryturze, szalony naukowiec Ellis, dla którego orchidee od zawsze były sensem istnienia, nareszcie wrócił do miejsca, które musiał pospiesznie opuścić - dzikiej chaty pośrodku niczego, w jakiej osiadł na stałe, poświęcając się w pełni kolejnym hobbystycznym badaniom na temat tych zjawiskowych kwiatów. Nie możesz się doczekać, aż nareszcie ujrzysz wszystko, co do tej pory znałaś tylko z jego listów i opowieści. A potem wszystko porasta niebezpieczeństwo; życie pod wodą dusi się w poszukiwaniu ostatniego haustu powietrza. Na próżno. Jest toksyczne.
„Nasze historie rodzinne
zostały zapisane w piasku, a nie wyryte w kamieniu. Odbudowywane raz po raz
niczym zamki z piasku, burzone, przerabiane a następnie zakopywane.”
Ptaki. Zwierzęta. Morze. Rzesze turystów. Nieznajomi, którzy nie wiedzą, że to, czego nie uda Ci się w tej orkiestrze natury usłyszeć, czytasz z ruchu ust. I tak jesteś o wiele pogodniejsza niż w zbyt miejskiej i za gwarnej Anglii. Tak jak tata, który cieszy się, że nareszcie spędzi czas z Tobą i wnukami. Tylko Aid nagle stał się nieobecny myślami, szorstki i wręcz agresywny. A może znowu coś Ci się wydaje? Udane spotkanie z Ellisem wieńczy tragedia - zauważasz z oddali, jak późnym wieczorem Twój partner wyławia tatę z morskiej wody, spory kawałek drogi od restauracji, w której urzędowaliście. Jest nieprzytomny i natychmiast zabierają go do szpitala. Rokowania są przerażające - nie wiadomo, czy kiedykolwiek wybudzi się ze śpiączki, sztucznie podtrzymującej go przy życiu. Jesteś zrozpaczona. O tak wiele rzeczy chciałaś go zapytać. Mnóstwo wyjaśnić. Poznać - już z perspektywy dorosłej, nareszcie szczęśliwej kobiety. A może już nigdy nie będzie ku temu okazji… Jedno wiesz: musisz pozostać blisko niego - tym razem to Ty zaopiekujesz się nim. Dzieci są zadowolone z zamieszkania w środku najeżonej niebezpieczeństwami głuszy w chacie dziadka. Aid za to coraz bardziej zatraca się w nałogach a przy tym wdaje się w konszachty z budzącymi grozę, okolicznymi handlarzami. Ty zaś… zastanawiasz się, czy faktycznie oszalałaś tak jak matka. Rano Twoje aparaty słuchowe bywają rozładowane, choć pamiętasz, że podłączyłaś ładowarkę minionego wieczoru. Oskarżasz partnera o rzeczy, jakich ponoć nie było. I jeszcze Twoja siostra, która tak wiele razy Cię okłamała - a może nie? Znalazłszy zapiski taty wśród tajemniczej góry pieniędzy, dochodzisz do wniosku, że chociaż dzięki nim poznasz jego życie, gdyby… Nie, nie wolno Ci tak myśleć. Prosisz o ich przetłumaczenie mieszkającą w pobliżu kobietę, z jaką zdążyłaś się zaprzyjaźnić. Gdybyś wiedziała, jak wiele obezwładniającego bólu minionych lat i teatru trwożących tragedii skrywają, być może nigdy byś tego nie zrobiła. Może nawet nie zdecydowałabyś się pozostać w Belize, które okaże się nie tyle odbijającą prawdziwy obraz taflą a najstraszniejszą otchłanią, która wciągnie Cię w najdzikszy mrok dżungli. Ciebie - i całą Twoją rodzinę… A ten tatuaż nie nakazywał wcale żyć wiecznie, szalona <…>.
„(…) tatuaże - upamiętnione
krwią, bólem i atramentem nieopowiedziane historie. (…) linie, które kreśliłam
przez lata, były teraz trwałe; półprawdy, które sobie wmawiałam, stały się już
niemal prawdziwymi wspomnieniami. (…) Wyobrażałam sobie igłę, błyszczącą niczym
prezent, która wchodzi w moje ciało i wprowadza bolesną ulgę - przepisuje moją
przeszłość i oferuje teraźniejszość. Atrament o barwie miękkiej czerni przebija
się przez skórę i rozchodzi pod nią, zapisując moją historię, litera po
literze, ujęty w zgrabną linię z zawijasami.”
Znać mistrzowską, brytyjską szkołę pisarską - oto Jo Morey przybywa z historią tak złożenie doskonałą i literacko piękną, że aż nie dowierzam, by „Mroczna laguna” była debiutem; czysty majstersztyk. Czytałam w budzących śmiech recenzjach, iż ta książka jest nudna, nic się w niej nie dzieje, praktycznie nie ma dialogów a niedosłuch Laelii, głównej bohaterki, mimo bycia ciekawym motywem, nie został wykorzystany z potencjałem. 518 emocjonalnych stron później, zamknąwszy piękną okładkę, doprawdy zastanawiam się czy czytałam ten sam tekst, w jakim klaustrofobiczne poczucie grozy cały czas eskaluje - a opowieść jest tak wielowątkowa, że aż ja, której słów rzadko kiedy brakuje, wahałam się, od czego zacząć recenzję. Idąc po kolei. W poetyckiej warstwie językowej bywają zdania niekompletne - takie, jakie widziałeś na początku mojego wpisu. Właśnie tak świat odbiera naczelna postać, dzięki czemu czytelnik do czasu wyjaśnienia suspensów (notabene, ilość nieprzewidywalnych plot twistów robi wrażenie!) sam zastanawia się, czy w istocie jest szalona, czy czegoś nie dosłyszała. Takich rozmów jest wiele - podobnie jak sylwetek, które Autorka wprowadza do cudownie zawiłej fabuły, jakiej kolejne skrawki są odsłaniane właśnie w trakcie interakcji pomiędzy nimi. Na tym jednak Pisarka nie poprzestaje, jako że do perspektywy teraźniejszej dołącza przeszła - tym razem nie pierwszoosobowa, a serwowana w formie zapisków z listów i pamiętników Ellisa. Przyznaję, to właśnie te fragmenty najsilniej skradły moje mroczne serce. Jakiż to zmyślny spektakl smutnych koincydencji losu… Chwile na wzruszenie w świecie dżungli - niebezpiecznej wszak z założenia. Ilość motywów, które udanie ubarwiają kalejdoskop zdarzeń i stopniowo, z każdą przewróconą kartą powieści, splatają się w jeden węzeł, również robi ogromne wrażenie. Zaznaczę przy tym, iż żaden trop nie niknie, przypadkowo rzucony na mapę akcji, a znajduje domknięcie i realistyczne wyjaśnienie. Chapeau bas. Aby dostrzec mnogość tematów tekstu, wystarczy przyjrzeć się Laelii. Częściowy niedosłuch, straszny wypadek, smutne dzieciństwo, socjopatyczny były mąż, bycie „tą drugą siostrą”, tęsknota za matką, utrata wspomnień oraz pracy, niespełnione marzenia o własnej restauracji, niepokój o córkę, chęć poznania tajemnic ojca, odnalezienie się na nowo w wygłuszonym świecie, nowa miłość, niepewność co do Aida, walka o związek i tę drugą osobę, troska o dorastającego syna, napad, porachunki, wreszcie próba zaadaptowania się w dżungli po wypadku taty, pozostającą wielką niewiadomą... Co do samego Belize, w tle majaczą dzika przyroda, kolorowa lecz wciągająca w obsesję wyspa orchidei, niebezpieczne zwierzęta, zupełnie odmienna kultura mieszkańców, kwestie przemytników, pełen barwnych metafor świat podwodny i nawodny, w jakiego cieniu czają się wszelkie możliwe do wyobrażenia zagrożenia… A to tylko ułamek tego, co znajdziesz w tej niesamowitej książce, w jakiej, jak widzisz, zupełnie nic się nie dzieje - ot, nuda… 😉 Jeśli umiesz docenić literaturę piękną (wbrew reklamom, thriller nasącza jedynie atmosferę i jest motywem wiodącym, nie naczelnym gatunkiem) najwyższych lotów - pokochasz „Mroczną lagunę”, na jaką wyprawę wysoce rekomenduję. To książka inna niż wszystkie, w której granice między rzeczywistością a ułudą tańczą w odbiciu orchidei o płatkach malowanych rodzinnymi tajemnicami, których waga sprawia, że kwiaty aż gną się w przerażeniu ku pełnej węży ziemi... Szkoda, że oryginalny tytuł „Lime juice money” nie został zachowany, jako że doskonale zdradza charakter powieści. Czy gorzkie, cierpkie pieniądze, skąpane w soku z limonki, warte są poświęcenia wszystkiego? Teatr cieni, dla formalności - 10/10, przez tę lagunę się płynie.
👇
PS Coś, co czynię bardzo
rzadko - poniżej dodatkowe cytaty, które nie zmieściły się w recenzji - a urzekły
mnie niebanalnym urokiem. Aż chciałoby się zaklaskać Morey za językowy i fabularny
kunszt i dodać, że strach się bać tego, co dalej, jeśli tak kapitalny okazał
się jej debiut.
„Ciało to puste kartki do
wypełnienia atramentem naszych dusz.”
„Kiedy Cię odrzucają, nie
oceniają Cię, nie tak naprawdę. Nie mogą się pogodzić z tym, kim jesteś. A to
jest ich problem, nie Twój. (…) Największą pułapką w życiu nie są pieniądze,
popularność czy sukces, tylko odrzucanie samego siebie. To te głosy w Twojej
głowie, które mówią Ci, że nie da się Ciebie kochać, jesteś bezwartościowy lub
niewystarczająco dobry.”
„Zawsze myślałam, że miłość
może pokonać wszystko. Okazuje się, że jednak nie, że jeśli wychowały Cię zwierzęta,
możesz się nie ustrzec przed tym, że uwiodą Cię wilki.”
„Niektóre rzeczy najlepiej
pozostawić niewypowiedziane, niektóre historie najlepiej zostawić za sobą.”
„Tak właśnie działa pamięć
- wymyśla światy doskonalsze niż te, które kiedykolwiek istniały, lub zupełnie odmawia
ich tworzenia.”
„Mówią, że trauma to nie tylko
rzeczy, które Ci się przytrafiły. To także rzeczy, które się nie wydarzyły,
kiedy ich potrzebowałeś, miłość, która Cię ominęła.”
„Wiesz, wojownicy są twardzi
jak pestka awokado, ale mają też w sobie łagodność płatków kwiatów.”
„Historia potrafi rzucać
mroczne cienie, przeszłość zniekształca teraźniejszość, oplata ją i stopniowo niczym
powój, a kiedy dociera do Ciebie, że trzyma Cię za gardło, jest już za późno.”
0 comments
Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie, wiadomości oraz czas poświęcony na czytanie mojej strony- tworzę ją dla Was! :-)