• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

Last but not least... bycie jedyną ocalałą z niebywałej tragedii jest piętnem, które staje się jeszcze większe, kiedy okazuje się, że zostajesz posądzona o zamordowanie swojej rodziny jako ta, która przeżyła i miała sposobność, aby popełnić zbrodnię. Otrzymawszy wezwanie o usłyszanych strzałach, pierwsi przybyli na miejsce kaźni funkcjonariusze przeżywają szok. W progu sypialni leży Twój martwy brat – z dziurą od shotguna w piersi. Dalej widać zmasakrowane ciała matki i ojca. Przed łóżkiem siedzisz Ty – w stroju nocnym skąpanym we krwi. Przerażona, nie od razu jesteś w stanie opisać co stało się po tym, kiedy obudziły Cię nietypowe dźwięki... Dopuściłaś się najstraszliwszego z przestępstw czy przeciwnie - zostałaś przeoczona lub pominięta przez nieznanego sprawcę? Winna albo niewinna zarzucanych jej czynów? 

“Niektórzy wierzyli, że grzechy pozostają niezauważone i mogą być popełniane bez konsekwencji.” 

Kilka miesięcy później na sali sądowej reprezentuje Cię znany i piekielnie skuteczny obrońca - Garrett Lancaster, któremu zawdzięczasz więcej niż niektórzy mogliby sobie wyobrazić. Za jego namową, zdecydowałaś się na wytoczenie procesu stanowi Wirginia. Utrzymujesz, że ten niesłusznie uznał Cię za winną zastrzelenia całej swojej rodziny, przez co zostałaś napiętnowana na całe życie. To ostatnie jest prawdą. Każda osoba w kraju zna Twoją twarz – jako że przez szmat czasu Twój wizerunek był pokazywany w prasie i telewizji z wiele mówiącym podpisem “morderczyni”. Tego rodzaju łatka nie jest czymś, co znika łatwo... ani w ogóle. Będziesz musiała rozpocząć nowe, samotne życie, ale zanim podejmiesz się tego wyzwania, postanawiasz wywalczyć od państwa stosowne zadośćuczynienie. Na sali sądowej rozpoczyna się prawdziwy teatr w wykonaniu Lancastera – popis umiejętności prawniczych, oratorskich i aktorskich. Czy wojując w Twojej sprawie wykonuje rolę swojego życia czy faktycznie wierzy w Twoją niewinność?  

23:03:00 No comments

 Ponoć rodzic, którego zachowania nie można przewidzieć, jawi się dziecku jako przerażający bóg... Masz na imię Iris i jesteś piękną, młodą kobietą. Wszyscy widzą w Tobie szczęśliwą, beztroską dziewczynę. Nikt nie wie, że Twoje życie kryje w sobie mroczną tajemnicę. Żadna osoba nie powinna się o niej dowiedzieć - kto zresztą uwierzyłby w coś takiego? Matka - słowo, które każdemu kojarzy się z ciepłem, opiekuńczością oraz kimś, kto powinien dbać, aby dzieciństwo było szczęśliwe i pozbawione zła. Jednak w Twoim przypadku tak nie jest. Ten wyraz dla Ciebie oznacza strach, cierpienie oraz stan ciągłego zagrożenia. Madison van der Bergen to dystyngowana dama, pochodząca z dobrej, bogatej rodziny, budząca podziw manierami i nieskazitelnym wyglądem. Kto by podejrzewał, że pod tą starannie dobraną maską czai się istny potwór? Tylko Ty wiesz, jaka jest naprawdę.  

„Zimna, bezwzględna, przebiegła (…). Nigdy nie była matką na medal, zawsze bardziej interesowały ją dobra materialne niż własne dzieci. Zdecydowanie nie zdobyłaby tytułu matki dekady ani nawet roku. Póki żył tata i dziadek był na miejscu, jeszcze jakoś się hamowała, a potem, gdy poczuła krew nie zawahała się zrobić wszystkiego, żeby nagiąć nas do własnej woli. Włącznie z dręczeniem psychicznym.” 

Od kiedy pamiętasz sterowała Twoim życiem. Wybrała Ci szkołę średnią, a potem studia. Dobierała towarzystwo, a nawet wskazywała, jakie rzeczy masz nosić. Kiedy próbowałaś się przeciwstawiać, odgrywała się na Twoich bezbronnych braciach. A Ty chciałaś za wszelką cenę ich chronić. Jednego z nich – Alexa, doprowadziła na skraj rozpaczy do tego stopnia, że próbował popełnić samobójstwo. Przysięgłaś sobie, że będziesz posłuszna, by jej nie prowokować. Szłaś więc wytyczoną przez nią ścieżką i wtedy pojawił się on - Scott, najbliższy przyjaciel Twojego brata Holdena. Po raz pierwszy zakochałaś się bez pamięci i to ze wzajemnością. Chciałaś spędzić z nim resztę życia, ale matka była innego zdania.  

16:41:00 No comments

 ALYS.  

Nauczyciel i uczennica. Zakazane uczucie, które nie miało prawa się wydarzyć. Swąd palonej podczas nielegalnych wyścigów motocyklowych gumy. Wiruje w głowie świat; w tle okrutny chichot przeznaczenia. 

ALYS. 

Jest pierwsza lekcja hiszpańskiego z nowym profesorem w ostatnim roku Twojej nauki przed pójściem na studia. Przedstawiasz się, mówiąc kilka słów na swój temat. Nagle na Twojej ławce ląduje dłoń, na której palcach wytatuowane są właśnie te cztery tajemnicze litery. Wiedziesz zszokowanym wzrokiem wyżej. Biała koszula, zawadiacko podwinięta do łokci i odsłaniająca muskularne przedramię. Kwadratowa szczęka, pokryta cieniem ciemnego zarostu. Usta, których jeden kącik wygina się w pewnym siebie uśmiechu. Dłuższe, nieco potargane włosy. Ale dopiero kiedy spoglądasz w te nieprzyzwoicie intensywnie błękitne oczy, dociera do Ciebie, co właśnie się stało... choć to przecież niemożliwe; to musi być jakiś okrutny żart losu. Głosy pozostałych uczniów cichną - wszyscy wpatrują się w Waszą dwójkę i dziwną chemię między Wami, od której aż iskrzy klasowe powietrze. Widziałaś już ten tatuaż - wczoraj, kiedy po Twoim debiucie na torze motocyklowym po raz pierwszy odwiedziłaś ekskluzywny klub Motors Hell i zatraciłaś się w tańcu, łączącym w sobie adrenalinę, gorycz poniesionej o włos porażki i zew wolności. To tak naznaczone palce przytulały Cię, kiedy kołysałaś się w rytm powolnej piosenki. A teraz są tu – nie w zadymionym, bezpruderyjnym pubie, a podczas lekcji... na szkolnej ławce. Czy to możliwe, że wczoraj ścigałaś się na motorze z tym, z którym będziesz od teraz miała hiszpański; z mężczyzną, który jeszcze wczoraj z Tobą flirtował i wymieniał zagadkowe uśmiechy, a potem porwał w rytm muzyki? Jaki jest procent prawdopodobieństwa, że w hermetycznym motocyklowym światku trafiłaś akurat na tego jednego, na którego nie powinnaś - własnego nauczyciela? Przyspieszają oddechy. Milknie tło. Zostaje tylko ciemny błękit i tusz... 


19:14:00 No comments

 Niewielkie miasteczko, a w nim ludzie owładnięci przyziemnymi problemami. Wszyscy się znają i wszystko o sobie wiedzą. Nikt, nawet gdyby najlepiej się maskował, nie mógłby chować żadnych tajemnic. Czujne oko sąsiada, kolegi z pracy czy innego mieszkańca Walewic natychmiast rozszyfrowałoby każdy najpilniej skrywany sekret.  

Jesteś policjantem, żyjesz w tej wzorcowej mieścinie od urodzenia, kojarzysz każdego codziennie przemierzającego jej ulice. Nie masz na koncie sukcesów zawodowych, ale solidnie wykonujesz swoje obowiązki. Powinieneś zajmować się sprawami poważnymi: morderstwami, przemytem czy kradzieżami, ale nawet tych ostatnich nie ma w tym najspokojniejszym miejscu na ziemi, w którym mieszkasz. Zajmujesz się więc wlepianiem mandatów, stłuczkami czy pogadankami w przedszkolach i szkołach.  

„Miejscowi nie popadali zbyt często w konflikt z prawem, mieli inne zajęcia. (…) Czasami ktoś zdradził żonę, ale nawet to rzadko.” 

Działasz więc z poświęceniem w swoim zawodzie, który w niczym nie przypomina tego, jakim zajmują się Twoi ulubieni bohaterowie telewizyjnych seriali, oglądanych z tak wielkim zacięciem. Tych wszystkich komisarzy i śledczych, rozwiązujących mordercze zagadki jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wyciągających broń z szybkością błyskawicy i taśmowo pakujących zasługujących na to zwyrodnialców do więzienia. W Walewicach nie ma szansy, abyś mógł się w taki sposób wykazać. Na szczęście? Czasami łapiesz się na przewrotnej myśli, że może szkoda, iż Ty – Hubert Górski, nigdy nie będziesz w stanie pokazać światu, jak dobrym i przenikliwym stróżem prawa mógłbyś być, gdybyś miał na to prawdziwą szansę. Ale tu, w tym miasteczku, wszyscy, nawet Ty, skazani są na przeciętność, która nie zostanie zmącona jakimś frapującym doświadczeniem. Nie tylko nie możesz nawet marzyć o jakimkolwiek wydarzeniu, które odmieni Twoje perspektywy zawodowe, ale nawet o czysto teoretycznym awansie. 


18:16:00 No comments

Mawiają, że zemsta może być słodka. Ponoć najlepiej smakuje ta wykalkulowana na zimno i uczyniona w odpowiednio wyczekanym momencie; tym, w którym nikt się jej nie spodziewa. Na niewiernym mężu czy partnerze da się odegrać na mnóstwo wyszukanych sposobów. Zapewne za najbardziej wyrafinowany spośród nich można uznać... beznamiętne, wyrachowane i przemienione w makabryczny teatr zamordowanie zdradzającego... i ułożenie całej zbrodni w taką układankę, że winą za jej popełnienie zostanie obarczona jego kochanka. Niemogący utrzymać pewnej części ciała w spodniach, dawniej ślubujący Ci przecież miłość aż do grobowej deski, jest martwy. Jego nowa, choć wcale nie lepsza od Ciebie, oblubienica odsiaduje długi wyrok pozbawienia wolności - cóż za piękny spektakl z Twoją życiową rolą; pozamiatane! Wszystko wskazuje na to, że jesteś wręcz psychopatycznie doskonałą aktorką, której każdy z popełnionych czynów ujdzie na sucho. Czego więc jeszcze brakuje Ci do pełni szczęścia - zakładając, iż w ogóle jesteś zdolna do odczuwania takiej emocji? Nowego towarzysza życia oczywiście... Takiego, którego poczynania nie przemienią Cię z wdowy po lekarzu w czarną wdowę. Zważywszy na niedoskonałość większości mężczyzn, których inteligencja, spryt i makiawelizm pozostają daleko w tyle za Twoim, jego znalezienie może się okazać trudne – lecz nie niewykonalne. Czy poznany przypadkowo w barze Roger spełni Twe oczekiwania i... wdając się z Tobą w relację, nie skończy martwy? Tę historię przedstawi w niezwykle dynamiczny sposób Daniel Hurst w swoim najnowszym thrillerze “Wdowa po lekarzu”; powieści, od której nie można się oderwać przed poznaniem zakończenia. Ty przeniesiesz się zaś ze mną na początek tej mrożącej oddech i krew żyłach opowieści... 

15:20:00 No comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (79)
    • ▼  cze (8)
      • Mariolina Venezia - Tajemnica Serra Venerdi - rec...
      • Michał Kuźmiński - Złodziej czasu - recenzja
      • Bartłomiej Ludwisiak - Belwood Quarry - recenzja
      • Łukasz Piper - Kryształowa wieża - recenzja
      • KN Haner - Tajemnice, które nas niszczą - recenzja
      • Iwona Sowińska - Rzeźbiarz z Maryland - recenzja
      • Magdalena Stępień - Kinnari. W gąszczu Tajlandii i...
      • Jaga Tuliszka - Jak nie teraz, to kiedy? - recenzja
    • ►  maj (20)
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates