• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

Jako dziecko byłam zafascynowana Baśniami braci Grimm, których jedne z adaptacji na kasetach WHS oglądałam dopóty, dopóki te całkowicie się nie zniszczyły. Wielokrotnie zastanawiałam się, co byłoby, gdyby ta lub inna historia zyskała zupełnie inne postaci, alternatywne zakończenie albo co stałoby się, jakby fabuła przebiegała w całkowicie odmienny sposób. O rozważaniach tych zapomniałam na wiele lat, podobnie zresztą jak zarzuciłam pisanie własnych baśni (z serii: czego jeszcze o mnie nie wiesz) - wszak w szarej codzienności, niebędącej światem rodem z bajek, próżno szukać miejsca na tak magiczną dawkę finezjo-fantazji. Sięgając po “Zaklęte miasteczko”, będące kontynuacją “Godziny czarów” Małgorzaty Starosty, absolutnie nie spodziewałam się, że to właśnie ta propozycja czytelnicza na powrót przeniesie mnie w rzeczywistość stworzoną na podstawie podań, wierzeń i bajań przez Jacoba Ludwiga oraz Wilhelma Karla Grimm, odpowiedzialnych za zredagowanie, opracowanie literackie i opublikowanie znanych i kochanych, choć niepozbawionych mroku Baśni. 

“(...) wszystko, co wydaje się niemożliwe, staje się realne, jeśli jest się gotowym, by to ujrzeć.  

Wykreowane przez Małgorzatę Starostę ze swadą, ogromną dozą dobrego humoru i językową biegłością, uśmiechającymi także starszego czytelnika, “Zaklęte miasteczko” dedykowane jest przede wszystkim dzieciom w wieku 9-12 lat. Przyznam jednak, że jako miłośniczka zaczarowanych historii z nutami ciemności i niepewności, doskonale bawiłam się podczas lektury - pełnej przygód, zabawnych sytuacji i nieszablonowo wykreowanych bohaterów. To idealna propozycja na zbliżające się Halloween, ale także świetny pomysł na prezent pod choinkę. Jestem pewna, że ta nietuzinkowa opowieść sprawi frajdę nie tylko małoletniemu, ale także czytającemu dziecku rodzicowi i... wszystkim kociarzom, jako że w tym Miasteczku ważną rolę odgrywa pewien zaczarowany futrzak. 😉  

“Jak wyglądał ten inny świat?” 

18:51:00 No comments

Wyobraź sobie, że istnieją obok siebie dwa autonomiczne światy. Ten pierwszy jest czymś w rodzaju starej, dobrej ziemi; drugi - czymś w rodzaju Elizjum rodem z greckich mitów, miejscem wiecznej szczęśliwości i ciągle panującej wiosny. To Mirror, który wychynął zza chmur i rozpostarł się nad największymi miastami planety, stanowiąc ich lustrzane, a jednak znacznie doskonalsze, odbicie.  

„Mirror budził fascynację. Jak zresztą wszystko, co można tylko zobaczyć, ale nie dotknąć. Świat będący odbiciem naszego, wysoko nad naszymi głowami. Kto by nie pomyślał, że to niesamowite?” 

Pojawił się znienacka piętnaście lat temu – w 2027 roku. Nikt nie wiedział skąd się wziął. Po początkowych obawach, ludzie zaakceptowali zaistniałą sytuację, kiedy przekonali się, że ze strony nowego świata nic im nie grozi. Nawiązano kontakt z jego mieszkańcami, zwanymi Najwyższymi; istotami nieróżniącymi się od ludzi, jednak dysponującymi ogromną mocą nazwaną magią. To właśnie ona sprawiła, że przed laty przenieśli się do Mirroru, a dzięki nim pojawiła się także na ziemi. Stanowiła dar od Najwyższych, lecz szybko okazała się przekleństwem. Nie ma nic wspólnego z nadprzyrodzonymi mocami, znanymi z dziecięcych bajek, lecz jest potężną siłą, która nieodwracalnie uzależnia wszystkich, którzy ją stosują. Stają się jej niewolnikami.      

„Prawdziwa magia jest mroczna i wciągająca; ma postać opalizującego błękitnego płynu cenniejszego niż złoto i uzależnia bardziej niż najsilniejszy narkotyk. (…) Bogaci i wpływowi ulegli jej pierwsi, za pojedynczą kroplę sprzedawali swoje dusze. (…) Ludzie mordują, by ją posiadać. Ludzie umierają, bo ją posiadają.” 

18:15:00 No comments

RECENZJA PATRONACKA dla czarującego, wciągającego oraz pełnego magii gotyckiego horroru YA! Musisz to przeczytać. 🦋 

 
Myślałaś, że będzie im lepiej bez Ciebie – Twojej kochanej mamie i nastoletniej siostrze, będącej jednocześnie najlepszą przyjaciółką. Spokojniej, pewniej, normalniej. Bez Twoich zaburzeń afektywnych dwubiegunowych i epizodów hipomanii. Ostatni z nich skreślił Cię zarówno w oczach znajomych ze szkoły, jak i kolegów z kółka teatralnego, przynoszącego Ci coraz więcej sukcesów. Szaleństwo. Zachowanie całkowicie nieprzystające do codziennego. Nachalność. Alkohol; morze alkoholu, które u maniakalnej szesnastolatki spowodowało całkowity upadek. Potem już tylko podążające za Tobą po licealnych korytarzach śmiechy, wytykanie palcami i filmiki krążące za plecami. Z gwiazdy – wyrzutek. Dość tego. Dość. Zamykasz się w sobie. Nie jesz. Ignorujesz otoczenie. Postanawiasz wszystko zakończyć. Garść tabletek, przełykanych szybko, szybciej; byleby nie dotarło do Ciebie, co właściwie robisz. Zanim zapadnie całkowita ciemność, Twój wzrok spoczywa na nakreślonym naprędce liście pożegnalnym. Mamo, Vivi… Przepraszasz. Tak bardzo przepraszasz. Kurtyna. Budzisz się w szpitalu, bo ktoś tam na górze zadecydował, że to jeszcze nie Twój czas. Pora na zmiany – przed Tobą terapia i całkowicie nowe życie. Wasza trójka przeprowadza się do odziedziczonego przed laty przez mamę domu Twoich dziadków, który stał pusty i niszczał od chwili ich owianego tajemnicą zaginięcia. Zapuszczonego domiszcza, pełnego dźwięków, jakie wydawać potrafią tylko wiekowe budynki, pamiętające… zbrodnie z dawnych lat. Czy miejsce uważane za nawiedzone na pewno jest odpowiednim na świeży start? Dlaczego Twoja mama, która unikała tej posiadłości, odkąd była czterolatką, nagle zdecydowała się przenieść z Wami akurat tam – do „Domu masek”, który… stanie się idealną lokalizacją do rozegrania młodzieżowego horroru, stawiającego u każdego czytelnika wszystkie włoski na ciele?  

18:22:00 No comments

 Medycyna sądowa od zawsze leżała w obszarze moich zainteresowań. Jako niedoszły prokurator, uwielbiam pochłaniać thrillery, kryminały czy reportaże, które choć w niewielkim stopniu poruszają ten temat. Jest więcej niż ciekawie, jeśli stanowi on rzetelnie odmalowane słowem tło. Jeszcze lepiej – kiedy oparta jest na nim główna oś fabuły. Wziąwszy to pod uwagę, muszę przyznać, że Skarpa Warszawska zrobiła mi dużą niespodziankę, wydając książkę Michaela Tsokosa – profesora medycyny sądowej, dyrektora Państwowego Instytutu Medycyny Sądowej i Społecznej w Berlinie; znanego na całym świecie patologa, będącego niekwestionowanym ekspertem w swojej dziedzinie. Osoba o tak wielkich osiągnięciach i długim stażu zawodowym nie musi nawet przez sekundę zaznajamiać się ze słowem “research” w praktyce przed napisaniem powieści. Wystarczy, że stworzy ją w oparciu o własne doświadczenia. A prawda, jak ustaliliśmy już w innej historii o historii, zawsze jest straszniejsza od nawet najbardziej finezyjnie przedstawionej fikcji. 

“A sojuszników w stadzie rekinów nigdy za wiele (...).” 

Oprócz znamienitego Autora, szczycącego się mnóstwem sukcesów również wśród znawców mrocznych lektur, który już samą swoją osobą gwarantuje mnogość scen mrożących krew w żyłach, po otwarciu propozycji literackiej wydanej przez Skarpę Warszawską, czytelnika czeka jeszcze inna niespodzianka. W książce znajdują się bowiem nie jedna, a dwie historie - licząca sobie czterysta stron pełnowymiarowa powieść “Z zimną precyzją”, którą poprzedza przystające do niej i zaostrzające apetyt intro w postaci opowiadania “Zimna kraina”, umożliwiającego czytającemu lepsze poznanie głównej bohaterki obu tekstów, czyli Sabine Yao.  

Z uwagi na tę nietypową formę, jaka bardzo przypadła mi do gustu, swoją recenzję podzielę na dwie części.  

PS To opowieści dla miłośników śledztw, zabójstw i sekcji – co wrażliwszym radzę ją poznać przynajmniej w towarzystwie kota, koca i filiżanki słodkiej herbaty. 😉  


16:30:00 No comments

Twoje ulubione “Straszne historie” w jeszcze doskonalszej, bo okraszonej barwnymi ilustracjami w Burtonowskim stylu, formie! Idealne na zbliżające się Halloween lub wieczór pełen mrocznych opowieści, spędzony przy ognisku. Zbiór, który możesz poczytać dziecku do poduszki... pod warunkiem, że lubi ono zasypiać przy zapalonym świetle. 😉 Przedstawiam Ci opowiadania perfekcyjnie pasujące do jesiennej aury, dedykowane pociechom powyżej lat 8, choć... i ja doskonale bawiłam się podczas lektury tych współczesnych adaptacji historyjek znanych i kochanych.  

Na stronie Wydawnictwa możemy przeczytać: “Straszne historie oswajają młodych czytelników z grozą w bezpieczny sposób. To współczesne, ilustrowane adaptacje znanych i lubianych klasycznych opowieści (...). Te historie trzeba znać, stanowią część naszej kultury. W zbiorze “Straszne historie” te XIX-wieczne opowieści dostosowano do możliwości i potrzeb dzisiejszych młodych czytelników. Autorzy uszanowali przebieg klasycznych fabuł i uchwycili ich najważniejsze elementy, rezygnując ze szczegółowych opisów makabry. Dzięki temu książka przestrasza, ale nie przeraża.” i myślę, iż jest to doskonałe podsumowanie tego zbioru opowiadań, który będzie doskonałym prezentem dla młodszego, ale już wymagającego, inteligentnego czytelnika.  

Wiele, wiele lat temu, kiedy po ziemi stąpały jeszcze dinozaury🦕, a ja miałam lat mniej niż 10, byłabym uradowana, gdyby Mama uraczyła mnie do poduszki jedną z takich właśnie historii. 😉  

Czymś, co bez wątpienia wyróżnia widoczną na zdjęciach antologię spośród innych są niezwykle staranne i realistyczne ilustracje, utrzymane w mrocznym stylu – w żadnym razie niebędącym jednak zbyt strasznym dla dzieci. Oczyma wyobraźni widzę dawną siebie, która pochłania ten tomik w jeden wieczór; z latarką, pod kocem, absolutnie urzeczoną oprawą graficzną. Jak się tak czasem człowiek przeniesie w czasie i przestrzeni i rozmarzy, to aż ma wrażenie, że mu zmarszczek ubyło! Ale, ale... dość tej rzewności. Przyjrzyjmy się najważniejszemu. 

18:39:00 No comments

Alkohol jest dla ludzi. Trzeba jednak pamiętać, że nie dla wszystkich i w każdych ilościach. Niektórych przemienia w potwory niszczące życie nie tylko sobie, ale co gorsza także tym, którzy ich otaczają. Żonom a przede wszystkim dzieciom. Te ostatnie niosą w sobie piętno, jakiego nie są w stanie się pozbyć aż do końca swoich dni. Ciągłe awantury, bicie pasem, kablem czy przedmiotem, który akurat znajduje się pod ręką, przypalanie papierosem, rażenie prądem – nie ma tortur, których zapijaczony rodzic nie jest w stanie zastosować wobec swojego bezbronnego dziecka. Jest ono przecież jego własnością i to irytującą. Matka na ogół nie jest w stanie pomóc; sama poniewierana i katowana przy najmniejszej próbie sprzeciwu. Płacze więc w cichości, modląc się o odwrócenie losu. Sąsiedzi nie reagują; nie chcą się wtrącać w cudze sprawy, często sami też piją. Tworzy się więc krąg domowego piekła, którego nikt nie jest w stanie przerwać. Wszyscy egzystują w jego wnętrzu do chwili aż dobry los uśmierci w ten czy inny sposób bezlitosnego oprawcę. Na ogół powoduje to przeźroczysty, tak upodobany płyn. Czasami jednak ofiary biorą spawy w swoje ręce i skracają życie rodzinnego satrapy. Zdecydowanie rzadziej pojawia się mściciel, który czyni to za nie. Wypełnia misję, mszcząc się za krzywdy doznane przez siebie i innych. Wyrywa chwasty, usuwając z padołu łez tych, którzy zamienili egzystencję swoich bliskich w piekło na ziemi.  

„Galantowi przybyło kilka blizn i worków pod oczami. Miał czterdzieści dziewięć lat, był ciężkim, żyjącym bez celu alkoholikiem”. 

20:09:00 No comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (71)
    • ▼  maj (20)
      • Paweł M. Arent - Medalion - recenzja
      • Miłosz Wołk - Łaniewski - Miejmy to za sobą - rece...
      • Sebastian Orszulik - Tam i z powrotem + trzy metry...
      • Joanna Kurek - Amartu-Ziqqu. Przebudzenie - recenzja
      • Karol Husak - Wcielone zło - recenzja
      • Kathryn Croft - Ostatniej nocy - recenzja
      • Maren Stoffels - Escape room - recenzja
      • Stanisław Lem - Głos Pana - recenzja
      • B. Dyakowski - Z naszej przyrody - recenzja
      • WP Rdzanek - Akord - recenzja
      • Bożena Bisewska - To, co nie pamięta - recenzja
      • Krzysztof Drozdowski - Wampir z Osielska - recenzja
      • Piotr Żymełka - Niewierny - recenzja
      • MAESTRIA - Selena. Córka dwóch światów - recenzja ...
      • Agnieszka Łepki - Domek nad jeziorem Borzymskim - ...
      • Kyra Parsi - Jak rozkochać gbura - recenzja
      • Marta Górna - Pacuła. Najsłynniejsza Polka na świe...
      • Katarzyna Hewa - Małe wstrząsy - recenzja
      • Michael Connelly - Wilcza jagoda - recenzja
      • Barbara Seleman - Zanim spłonę - recenzja
    • ►  kwi (10)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates