• Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca

Opowiadam historie o historiach. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką.

Witajcie, Kochani.

Jak już pewnie zdążyliście się zorientować, zaliczam się do wręcz beznadziejnych perfumoholiczek... W swojej łazience mam niezliczoną ilość flakoników o przeróżnych kształtach, woniach i rozmiarach. Choć posiadam kilka ulubionych zapachów, które niezmiennie mi towarzyszą - uwielbiam także otaczać się zapachem w związku z nastrojem, porą dnia, czy też porą roku, toteż co rusz poszerzam swoje perfumowe zbiory o kolejne perełki. Podczas poszukiwań kolejnych pachnących propozycji natrafiłam na Perfumy Lane Ambra. Miałam już wcześniej styczność z perfumami lanymi, które były tak samo trwałe (a nawet i trwalsze), niż oryginały, którymi zostały zainspirowane, jednak z perfumami Ambra spotkałam się po raz pierwszy. 

12:18:00 30 comments
Cześć.

Problem twardej oraz zanieczyszczonej wody niestety z roku na rok nasila się coraz bardziej. Sama niejednokrotnie doświadczyłam tego na własnej skórze, chociażby podróżując po różnych zakątkach świata. Podam Wam prosty, aczkolwiek doskonale obrazujący problem przykład - w Bydgoszczy, mieście w którym mieszkam od kilku lat woda jest na tyle twarda, że aby jako tako rozczesać włosy i sprawić, że będą one idealnie gładkie potrzebuję użyć specjalistycznego szamponu, odżywki, maski ułatwiającej rozczesywanie i olejku przed suszeniem. We wrześniu spędziłam tydzień w przepięknej, górskiej miejscowości, w której moje włosy przypominały taflę tuż po wyjściu od fryzjera, jedynie po wykonaniu szybkiego mycia i odrobinie spray'u przed suszeniem. Nie wspomnę już o innych przykładach, takich jak wypryski na cerze, czy też okropny, wręcz nie do zdarcia osad, który pojawia się na dnie czajnika już po kilku dniach jego użytkowania... Niestety, zanieczyszczona woda nie tylko powoduje wizualne niesnaski, ale przecież - co najważniejsze - trafia do naszego organizmu. W walce z zanieczyszczoną wodą postanowiłam w końcu zakupić dzbanek filtrujący. Zdecydowałam się na model Wessper Aquamax o pojemności 3,5 litra. Jak dzbanek filtrujący sprawdza się na co dzień i czy warto w niego zainwestować?


Wybrany przeze mnie na stronie AGDmaster dzbanek filtrujący do wody wykonany jest z bardzo solidnego, aczkolwiek lekkiego plastiku pozbawionego BPA, co bardzo mi odpowiada. Otwiera się delikatnie na kliknięcie a zamontowanie filtra jest bardzo proste. Zestaw, który wybrałam posiada aż 10 wkładów filtrujących i kosztuje 144,90 - co jest zdecydowanie dobrą ceną, biorąc pod uwagę fakt, iż jeden filtr wystarcza na przefiltrowanie mniej więcej 220 litrów wody, tak więc spokojnie starczy na cały miesiąc użytkowania. Ja filtruję w nim wodę do gotowania, ale i do uzupełniania czajnika oraz mycia włosów, zatem zużywam pewnie troszkę więcej i spokojnie wymieniam wkład co około 40 dni.


Po zamontowaniu filtra oraz napełnieniu dzbanka wodą, proces oczyszczania rozpoczynamy wciśnięciem przycisku start. Co ciekawe, posiada on wskaźnik zużycia filtra, dzięki czemu wiemy dokładnie, kiedy powinniśmy go wymienić. Wkłady podlegają recyklingowi, dzięki czemu jeśli dbasz o środowisko - zamiast wyrzucać setną butelkę po wodzie mineralnej i zaśmiecać środowisko, możesz co jakiś czas wymienić filtr. 


Czego pozbędziesz się z wody dzięki dzbankowi filtrującemu?
Kamienia osadzającego się na dnie czajnika, ohydnego metalicznego posmaku, jonów wapnia, które zabijają smak potraw, chloru, metali ciężkich, detergentów, herbicydów i pestycydów. 

Aż trzy warstwy filtracji zapewniają zupełnie inną jakość wody.
*1 Siatka filtrująca zatrzymuje większe zanieczyszczenia, takie jak rdza, piasek, czy też osad.
*2 Węgiel aktywny usuwa pestycydy, herbicydy, chlor i detergenty, poprawiając zapach i smak wody.
*3 Żywica jonowymienna usuwa nadmiar magnezu oraz wapnia, zupełnie niwelując twardość wody.


Dodatkowe plusy? Bez wątpienia oszczędność. Butelka wody mineralnej, jaką kupuję w sklepie kosztuje mniej więcej 1,90 zł/1,5 l. Dziennie wypijam przynajmniej jedną taką butelkę. Biorąc pod uwagę fakt, iż dzbanek wraz z zapasem wkładów na dziesięć miesięcy kosztuje niecałe 150 zł... Cóż. Zdecydowanie filtrowanie wody w domu przynosi korzyści nie tylko zdrowotne, ale i finansowe.

Podsumowując, bez dwóch zdań nie wyobrażam już sobie braku dzbanka filtrującego wodę w domu. Jakość mojej cery, stan włosów, a i przede wszystkim smak przygotowywanych napojów oraz potraw zyskują na wartości już od pierwszego przefiltrowania. ;-)

Posiadacie dzbanki filtrujące wodę? Co o nich sądzicie?
xoxo
12:00:00 32 comments
Cześć!

Dzisiaj przychodzę do Was z kolejnym postem, w którym pokażę Wam moje małe a jednocześnie duże zamówienie z Notino. Dlaczego małe, ale duże? Jeśli przegapiliście poprzednie odcinki serii już spieszę z wyjaśnieniem - podczas moich ostatnich zamówień starałam się wybrać jak najwięcej potrzebnych mi produktów, mieszcząc się w przedziale 100 zł. Dawniej oszczędność zdecydowanie nie była moją mocną stroną, od kilku lat zaś zdecydowanie mogłabym jej uczyć ;-). Co udało mi się upolować tym razem?

19:46:00 39 comments
Cześć Kochani!

Niestety jesienna aura już od dłuższego czasu nas nie rozpieszcza... Deszcze, wiatry, szaro, buro i ponuro... Zdecydowanie nie jest to okres roku, do którego pałam chociażby niewielką sympatią. Choć fanką zimy też nie jestem, zdecydowanie wolałabym już uroczy biały puch.

Niemniej, pomimo poborowych zawirowań mam dla Was zaproszenie na event, który odbędzie się już 16 listopada w Poznaniu. Bez wątpienia poprawi on humor każdej fance kosmetyków, bowiem organizowany jest przez moją ulubioną perfumerię drogerię Notino. Jakie atrakcje czekają na nas już w tą sobotę w Galerii Posnania?

17:07:00 22 comments
Cześć, Kochani.

Urodziny, imieniny, Mikołajki, rocznica, Święta Bożego Narodzenia, Dzień Kobiet... Wiele jest okazji, by sprawić kobiecie prezent. Ba, obdarować miłym podarkiem mamę, babcię, koleżankę, czy żonę warto jest także i bez żadnej konkretnej okazji. I owszem, jeśli jest to pierwszy raz, czy nawet i trzeci łatwo wymyślić coś oryginalnego, co z pewnością spowoduje uśmiech na jej twarzy. Co jednak, jeśli cała pula pomysłów na prezenty już się wyczerpała? Przyznam, że choć sama jestem bardzo kreatywną osobą, czasami mam problem z wpadnięciem na pomysł na podarek, który przebije wszystkie inne. I tak właśnie, podczas swoich ostatnich internetowych poszukiwań natrafiłam na Surprise Candle, czyli... świecę z biżuterią! Brzmi intrygująco i oryginalnie - przyznam, że wcześniej zupełnie o czymś takim nie słyszałam. 

19:28:00 37 comments
Cześć, Kochani.

Ostatnio w większości pojawiały się u mnie posty o charakterze lifestyle, zahaczające o różne dziedziny życia, jednak w najbliższym czasie możecie się spodziewać wielu ciekawych, kosmetycznych recenzji, na które przez ostatni okres nie miałam niestety czasu. Dzisiaj przychodzę do Was z pierwszą z nich, dotyczącą pielęgnacji twarzy, która - choć jest ważna przez cały rok, w okresie jesienno-zimowym powinna być jeszcze bardziej rozbudowana. 

Do tematu kremów do twarzy podchodzę bardzo poważnie i, powiedziałabym, wybrednie, bowiem  w tej kategorii niestety notorycznie trafiam na buble. A jeśli nie na buble to na kremy, w których nie odpowiada mi skład, konsystencja albo tłusty film na twarzy. Tym razem pod swoje czujne oko wzięłam krem zupełnie nieznanej mi dotychczas marki phFormula, którą odkryłam dzięki stronie Topestetic (którą to, notabene, uwielbiam za naprawdę szeroki asortyment dermokosmetyków najwyższej jakości). 

15:48:00 31 comments
Cześć Kochani!

Minął już ponad miesiąc od rozpoczęcia roku szkolnego a co za tym idzie, jeśli jeszcze nie zastanawialiście się nad kwestią ubezpieczenia swojego dziecka na ten intensywny, wymagający szkolny czas pełen przygód, najwyższa na to pora! Pewnie nie raz mieliście dylemat czy w ogóle wykupić ubezpieczenie dla swojego dziecka i gdzie najlepiej to zrobić. Wypadki w końcu chodzą po ludziach... a po dzieciach to i cz czasem wręcz skaczą... :-D. Z drugiej strony jednak - ile to razy słyszeliście o tym, jak to dziecko złamało rękę na szkolnym boisku czy też spadło ze schodów a o zadośćuczynienie trzeba było wręcz walczyć... Jak to więc z tym ubezpieczeniem jest? Czy warto ubezpieczyć dziecko w szkole i gdzie najlepiej to zrobić?


13:58:00 36 comments
Jak wcześniej działały automaty do gier? Na pewno nie były to automaty online. Obecnie jednoręki bandyta w online kasynie to praktycznie standard. Tak jak kiedyś jednoręki bandyta był standardem w fizycznych kasynach lub barach. Jak to jednak wyglądało kiedyś?

Starsze filmy, w których kasyno jest jednym z motywów, posiadają przynajmniej jedno ujęcie, na którym widoczne są automaty do gier zwane „jednorękim bandytą”. To właśnie ten automat jest jednym z najciekawszych sposobów obserwowania ewolucji kasyn. Weźmy na przykład najstarsze z nich, których historia sięgała aż XIX wieku. Automat ten wyposażony był tylko w trzy walce i posiadał zaledwie kilka dostępnych symboli do wylosowania. Oczywiście automat działał jedynie po wrzuceniu monety i nie obsługiwał jeszcze banknotów. Wszystkim rzecz jasna kierował mechanizm bez układów scalonych. Mimo tych wszystkich wad automat zyskał jednak tak dużą popularność, że producent nie nadążał z produkcją. Była to wtedy nowość, która pozwalała każdemu spróbować swojego szczęścia poza grami karcianymi. Automaty cieszyły się tak dużą popularność, że montowane były wszędzie nawet w zakładach fryzjerskich.

Stopniowa ewolucja przynosiła coraz to nowe przełomy. W 1963 roku na rynek automatów wkroczył automat w pełni elektromechaniczny, co oznaczało początek stopniowego odchodzenia od tradycyjnych mechanicznych automatów.

Przez cały XX wiek automaty do gier ewoluowały, ale prawdziwy przełom nastąpił w 1976 roku. Wtedy właśnie po raz pierwszy gracze stanęli przed automatem nie tylko z wyświetlaczem, ale również w pełni obsługiwanym przez układy scalone. Co za tym idzie, automat ten był trudniejszy do oszukania. Przez lata ludzie wpadali na różne pomysły, jeśli chodzi o oszukiwanie „jednorękiego bandyty”.

Oszukać kasyno
Wszystko zaczęło się od stosowania magnesów. Dobrze słyszeliście, magnesów. Ktoś w pewnym momencie wpadł na pomysł, że w celu spowolnienia walców w mechanicznym automacie wystarczy przyłożyć odpowiednio silny magnes, dzięki czemu walec spowolni w momencie losowania korzystnego dla nas symbolu. Oczywiście inwencja graczy na tym się nie skończyła, ludzie zaczęli w pewnym momencie przechylać lekko automaty, wychodząc z założenia, że może to również wpłynąć na korzystniejsze ułożenie walców.

Co się stało w momencie, kiedy pojawił się automat oparty na układach scalonych? Taki automat również posiada elementy metalowe, jednak nie jest możliwe zakłócenie jego działania zwykłym magnesem lub nawet magnesem neodymowym.

Oszuści na początku nie wiedzieli jak obchodzić zabezpieczenia tych urządzeń. Właściciele automatów obserwowali więc tak klasyczne sposoby oszukiwania automatów, jak na przykład moneta na sznurku. Prędko okazało się jednak, że oszuści potrafią dogonić inżynierskie innowacje i zabezpieczenia.

Można nawet powiedzieć, że XXI wiek stał się wiekiem najbardziej interesujących nagłówków dotyczących oszustw.

Inżynier w czarnym kapeluszu
Hackerów można podzielić na trzy rodzaje: black hat, grey hat oraz white hat. Kolor kapelusza oznacza stopień legalności ich działań. Czarny oznacza hackera podejmującego się najbardziej nielegalnych czynności, pracuje on w zdecydowanej większości dla przestępczego półświatka. Tak więc inżynier w czarnym kapeluszu będzie osobą pomagającą przestępcom. Po określeniu tej definicji zajmijmy się więc historią kluczową dla oszustw XXI wieku.

Zaawansowane oszustwa dotyczące cyfrowych automatów do gier możliwe stały się dzięki wstecznej inżynierii. Inżynier posiadający fizyczny dostęp do automatu jest w stanie zaczerpnąć informacji o tym, co kryje się w obwodach i chipach. Tylko jak wniknąć do serca automatu, w końcu nie można ich zakupić w dowolnym sklepie, jak uzyskać ten fizyczny dostęp? Z pomocą przychodzi jednak rosyjska reforma z roku 2009. Władimir Putin zakazał hazardu, wyjątkiem stało się zaledwie kilka okręgów administracyjnych, w których hazard pozostał legalny. Przez nagłą reformę podaż automatów okazała się tak duża, że zdesperowani właściciele tych maszyn decydowali się sprzedawać je komukolwiek, aby tylko otrzymać jakikolwiek zwrot swojej inwestycji.

W tym miejscu pojawia się grupa osób wystarczająco zdeterminowanych, żeby oszukać kasyno. Mając tak szeroki dostęp do automatów, inżynier w czarnym kapeluszu wraz z kolegami mógł zakupić na czarnym rynku automat i dojść do sposobu jego działania. Tak właśnie się stało. Oszuści doszli do tego, że liczby, które są losowane, wynikają z pseudolosowości. W skrócie oznacza to, że nie jest to losowanie do końca losowe, czyli liczby nie biorą się znikąd. Ponadto oszuści odkryli, że istnieje moment, kiedy to podczas losowania symboli istnieje największe prawdopodobieństwo zwycięstwa.

Tak więc przychodząc do kasyna, nawiązywali połączenie ze swoimi kolegami, którzy siedzieli przed komputerami, gracz przekazywał im wyniki swojej gry. Działo się tak do momentu osiągnięcia pewnej ilości wyników, które mogli oni zestawić ze swoimi przewidywaniami. Ostatnim krokiem oszustwa był  sygnał od kolegów, kiedy gracz powinien zatrzymać losowanie. Okno czasu było bardzo małe, co za tym idzie nie, zawsze dawało to stuprocentową szansę na wygraną.

Oszuści jak zawsze zresztą zostawali prędzej czy później rozpracowywani przez odpowiednie służby. Po pewnym czasie oczywiście zostały wprowadzone poprawki w automatach, czyniąc je jeszcze trudniejszymi do oszukania, jak dowodzi jednak ten przykład, zawsze trzeba mieć się na baczności.

12:25:00 21 comments
Witajcie, Kochani!

Jesień rozgościła się już u nas chyba na dobre... Dzisiaj w dodatku nie przywitała mnie ta jej piękna, złota odmiana, w której liście mienią się feerią barw i przygrzewają ostatnie ciepłe promienie słoneczne - a wariant, którego nienawidzę - mokra i zamglona szarzyzna. Ostatnio znalazłam jednak zdrową, a przy tym smaczną rozgrzewającą metodę na takie poranki (a także i wieczory, w których towarzyszy mi do kompletu kocyk z miki, dobra lektura, bujany fotel i moje mruczące ciepłe futerko ;-)) - herbata z miodem! Rozgrzewa natychmiastowo a przy tym bardzo przyjemnie pobudza, już nie wspominając o zdrowotnych korzyściach płynących zarówno z picia herbaty, jak i ze spożywania miodu. Ba, nie mówię tu oczywiście o produktach miodopodobnych, jakich niestety na rynku pełno, choć ani one nie smakują, ani na nic korzystnie nie wpływają, ale o prawdziwych, naturalncych miodach. W dzisiejszym wpisie chciałabym skupić się na oryginalnym miodzie manuka prosto z Nowej Zelandii! Manuka healh New Zeland zaskoczyło mnie bowiem bardzo pozytywnie.

Jakie są właściwości miodu manuka? Skąd pochodzi i jak go spożywać? Czym jest tajemnicze MGO? Z czym jeść miód manuka? Odpowiedziami na te pytania, oczywiście okiem Julii, chciałabym się dzisiaj z Wami podzielić.

Miód manuka zalicza się do miodów nektarowych i charakteryzuje się rdzennym pochodzeniem, bowiem powstaje on jedynie w nielicznych rejonach Nowej Zelandii, gdzie pojawiają się rzadkie krzewy leptospermum scoparium, z których miód ten jest wytwarzany. 

Przyznam, że po odkręceniu słoiczka byłam bardzo pozytywnie zaskczona - nareszcie miód o idealnej dla mnie konsystencji! Nie tak twardej skrystalizowanej, że aż ciężko wbić nóż, ale i nie okrutnie lejącej - tak że nie sposób miód na cokolwiek nabrać. Miód manuka MGO plasuje się idealnie pomiędzy - i można go z przyjemnością zjeść łyżeczką, i rozpuści się w herbacie bez problemu, i spokojnie posmarujemy nim chleb. Zdziwił mnie także jego bardzo nietypowy smak - oczywiście, jest słodki, ale oprócz tego posiada jakby lekko drzewny, leśny posmak, który bardzo przypadł mi do gustu. Do tego silnie aromatyczny zapach - wilgotnej ziemi i wrzosu. Smaczny to orient.


Na słoiczku po raz pierwszy (wstyd aż!) spotkałam się ze skrótem MGO. W przypadku mojego miodu jest to MGO 100. A cóż to takiego? MGO to naturalny składnik, występujący jedynie w niektórych miodach manuka. Nic to innego, niż skrót od methylglyoxalu, czyli substancji, która pozwala odróżnić prawdziwe, dobre jakościowo miody manuka od innych dostępnych na rynku. Co ciekawe i o czym warto nadmienić - firma Manuka New Health Zeland jest prekursorem oraz liderem naukowym metody MGO oraz wiodącym ekspertem jakościo miodów manuka. Cóż, kupując ten miód spokojnie można powiedzieć - wiem, co jem. ;-)


Na koniec troszkę jeszcze o właściwościach i o smaczkach. Miód manuka uważany jest za najzdrowszy z miodów - warto więc się z nim zaprzyjaźnić, szczególnie tą chłodną porą. Działa antybakteryjnie, pomaga też przy chorobach układu pokarmowego i oddechowego i... działa antynowotworowo. Przede wszystkim wzmacnia naszą odporność, gdyż doskonale radzi sobie z działaniem przeciwustrojowym. Same plusy, prawda? ;-)



Jak lubię go jeść? Odkąd znalazłam go na stronie Pro Pharma wypróbowałam już kilka wariantów, jednak najbardziej i tak... smakuje mi wyjadany łyżeczką ze słoika (tu poleca się go jeść 2-3 łyżeczki na czczo lub po 1, 2-3 razy dziennie przed posiłkiem). Jest to też jednak wspaniały dodatek do niemalże każdej herbaty, naleśników czy kruchych ciaseczek... Cóż, palce lizać!

Jaki jest Wasz ulubiony miód? Próbowaliście już miodu manuka?
xoxo 
13:00:00 24 comments
Nowsze posty
Strasze posty

O autorce

O autorce
Żona, kociara, maniaczka thrillerów, wielki ogarniacz życia. Recenzuję literaturę - bo życie jest sztuką. Opowiadam historie o historiach. Mail: kierownikoperacyjny.sp@gmail.com 💥

Kategorie

  • książki

Jestem tutaj

Statystyka odwiedzin

Stali czytelnicy

Archiwum

  • ▼  2026 (51)
    • ▼  kwi (10)
      • Michał Zgajewski - Dolina czarownic - recenzja
      • Max Czornyj - Śmierciologia - recenzja
      • W.P. Rdzanek - Algorytm - recenzja
      • Joanna Gracjasz - Tajemnica zawodowa - recenzja
      • Justyna Pawlikowska - Zakazana - recenzja
      • Monika Klara Krajniak - Jesteście tylko przyjaciół...
      • Dagmara Warszewska-Kołacz - Piekielna osiemnastka ...
      • Beata Ziaja - U schyłku czasów - recenzja
      • Iwona Feldmann - Wakacje z szefem. Rosy - recenzja
      • Patrycja Dzień - Dalia - recenzja
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (13)
    • ►  sty (10)
  • ►  2025 (296)
    • ►  gru (20)
    • ►  lis (19)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (25)
    • ►  sie (16)
    • ►  lip (22)
    • ►  cze (19)
    • ►  maj (38)
    • ►  kwi (24)
    • ►  mar (36)
    • ►  lut (24)
    • ►  sty (23)
  • ►  2024 (292)
    • ►  gru (18)
    • ►  lis (30)
    • ►  paź (30)
    • ►  wrz (27)
    • ►  sie (28)
    • ►  lip (25)
    • ►  cze (20)
    • ►  maj (21)
    • ►  kwi (22)
    • ►  mar (24)
    • ►  lut (29)
    • ►  sty (18)
  • ►  2023 (143)
    • ►  gru (17)
    • ►  lis (20)
    • ►  paź (15)
    • ►  wrz (14)
    • ►  sie (14)
    • ►  lip (15)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (10)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (9)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (5)
  • ►  2022 (31)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (2)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (2)
    • ►  cze (2)
    • ►  maj (2)
    • ►  kwi (3)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (4)
    • ►  sty (3)
  • ►  2021 (60)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (5)
    • ►  lip (13)
    • ►  cze (9)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (9)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
  • ►  2020 (55)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (6)
    • ►  paź (5)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (3)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (6)
    • ►  maj (6)
    • ►  kwi (8)
    • ►  mar (6)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (4)
  • ►  2019 (40)
    • ►  gru (4)
    • ►  lis (4)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (4)
    • ►  lip (5)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (5)
    • ►  kwi (2)
    • ►  lut (7)
    • ►  sty (1)
  • ►  2018 (96)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (4)
    • ►  wrz (5)
    • ►  sie (8)
    • ►  cze (8)
    • ►  maj (12)
    • ►  kwi (11)
    • ►  mar (13)
    • ►  lut (14)
    • ►  sty (17)
  • ►  2017 (197)
    • ►  gru (6)
    • ►  lis (11)
    • ►  paź (9)
    • ►  wrz (16)
    • ►  sie (24)
    • ►  lip (20)
    • ►  cze (17)
    • ►  maj (19)
    • ►  kwi (16)
    • ►  mar (18)
    • ►  lut (8)
    • ►  sty (33)
  • ►  2016 (81)
    • ►  gru (15)
    • ►  lis (23)
    • ►  paź (17)
    • ►  wrz (11)
    • ►  sie (11)
    • ►  cze (2)
    • ►  lut (2)
  • ►  2015 (8)
    • ►  lis (1)
    • ►  cze (1)
    • ►  maj (1)
    • ►  mar (1)
    • ►  lut (2)
    • ►  sty (2)
  • ►  2014 (18)
    • ►  gru (1)
    • ►  lis (1)
    • ►  paź (1)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  kwi (4)
    • ►  mar (4)
    • ►  lut (1)
    • ►  sty (2)
  • ►  2013 (18)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (4)
    • ►  wrz (1)
    • ►  sie (2)
    • ►  lip (1)
    • ►  cze (3)
    • ►  lut (3)
    • ►  sty (2)
  • ►  2012 (14)
    • ►  gru (1)
    • ►  paź (5)
    • ►  cze (2)
    • ►  kwi (1)
    • ►  mar (3)
    • ►  lut (2)
  • ►  2011 (12)
    • ►  gru (2)
    • ►  lis (2)
    • ►  paź (2)
    • ►  wrz (3)
    • ►  sie (1)
    • ►  lip (1)
    • ►  mar (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates